#15 Tygodnik Antysystemowy. W każdą niedzielę

Od Redakcji: W swoim założeniu formuła Tygodnika Antysystemowego ma na celu osiągnięcie czegoś więcej, niźli pełnienia roli zwykłego serwisu informacyjnego powielającego kolejne wiadomości za pomocą czarodziejskich słów „kopiuj wklej”. Pragniemy się rozwijać i poruszać określone – niekoniecznie zawsze ważne i poważne – sprawy z innej, niecodziennej perspektywy, determinującej nową jakość i kreującej nowy obraz rzeczywistości, również z dozą specyficznego poczucia humoru, a nade wszystko zależy nam na pobudzeniu refleksji Czytelnika. Z przyczyn praktycznych nieuniknionym jest przeoczenie przez nas wielu bez wątpienia ciekawych tematów, które chcielibyśmy podjąć, lecz mamy nadzieję, że takie sytuacje będą miały miejsce jak najrzadziej. Jeśli masz uwagi napisz na redakcja@3droga.pl, bądź pozostaw komentarz.

*

W minionym tygodniu obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Pozwolimy sobie z tej okazji przytoczyć kilka słów prawdy, których nie usłyszycie w mainstreamowych mediach i na prawicowych portalach. Możemy odnieść wrażenie, że bohaterów, których święto przypada na dzień 1 marca, czci się za to, iż walczyli bez szans na przetrwanie, a tym bardziej zwycięstwo. Za to, że w obliczu przeważających sił nieprzyjaciół byli blaskiem oporu skazanym na wymazanie z historii. Często walka Żołnierzy Wyklętych traktowana jest, jakby jej sensem i celem samym w sobie miało być udanie się do lasu i zbrojne potyczki z komunistycznymi patrolami. W ferworze patriotyzmu i mitycznego hasła „walki o Polskę”, którego zapewne nie potrafiłoby skonkretyzować większość osób niekryjących się z umiłowaniem własnej ojczyzny, próżno szukać wiedzy na temat tego, że etap ten wynikał z wcześniejszej działalności Wyklętych i prawdę mówiąc kiedy sprawy potoczyły się torem, jakim znamy z historii, nie mieli innego wyjścia niż obranie drogi, którą podążyli. Decyzja o obraniu lasu za dom została na Wyklętych wymuszona ówczesnymi warunkami – poza jego obrębem czekały na nich donosy i katownie prlowskich służb.

Choć hołd należy się wszystkim bohaterom z kręgu podziemia niepodległościowego, to zapomina się o najważniejszej kwestii – dlaczego okupanci ich tak nienawidzili? Dlaczego ich wyklęli? Nie ukrywamy, że największą czcią spośród nich obdarzamy formacje szczególnie ważne dla polskiego ruchu narodowego – głównie NSZ. Mówimy to, ponieważ nikt nie powie tego za nas. Kiedy nad Wisłą rozpoczął się proces instalacji komunizmu, Wyklęci nie mieli perspektywy wejścia do urzędu, podpisania formularza o zawieszeniu broni i szansy na prowadzenie spokojnego życia, tym bardziej, jeśli wyrastali z konkretnego pnia ideowego i walczyli nie tylko o wolność Polski, ale jej klarowną wizję. Narodowcy tworzący formacje zbrojne nie byli chłopcami z przypadku, pragnącymi pobiegać sobie z pistoletem i mścić za jego pomocą krzywdy. Opracowali oni program odbudowy Polski przy pomocy konkretnych rozwiązań ustrojowych. To jest spuścizna ideowa pozostawiona nam, młodszym pokoleniom, przez NSZ i inne organizacje narodowe, a zarazem główny cel doczesny przyświecający narodowcom – Wielka Polska Katolicka, ideał, któremu tak przed, w trakcie, jak po wojnie były wierne wilki. Cześć i chwała należy im się nade wszystko za to, o co niezłomnie walczyli i za co ginęli, dopiero w drugiej kolejności za sposób, w jaki to robili, wszak gdyby nie determinujące ich działania idee, okupacyjne władze nie obrały by ich za cel wyniszczenia – problemem i zagrożeniem dla komunistów nie były rozsiane po lasach uzbrojone oddziały, a to, co tworzący je ludzie posiadali w głowach. Pamiętajmy o tym.

*

Zbliża się termin wprowadzenia w życie projektu umożliwiającego posługiwanie się mobilnymi dokumentami. Jeszcze przed wakacjami będzie można korzystać w ten sposób z dowodu osobistego, do końca roku do mDokumentów dołączą prawo jazdy, dowód rejestracyjny oraz ubezpieczenie OC. System dzięki rozwojowi technologicznemu pragnie ułatwić życie w takich drobnostkach, jak posługiwanie się dokumentami, choć ciężko być przekonanym, że ich tradycyjna odmiana jest na tyle uciążliwa, by konieczne było jej zastąpienie elektroniczną formą na telefon. Pomimo tego, że rozwiązanie to może faktycznie przysłużyć się w gładkim załatwieniu wielu spraw, to nie ma co liczyć na to, że zostanie zignorowane przez służby, których uwadze nie umkną nowe możliwości inwigilacji, czy – jak w przypadku hakerów – wyłudzania danych i czerpania z tego tytułu materialnych korzyści.

*

Andrzej Duda podczas państwowych obchodów dnia 1 marca w Warszawie słusznie zauważył, że Żołnierze Wyklęci rozumieli wartość suwerennego, niepodległego państwa. Niestety nie można tego powiedzieć o jakiejkolwiek władzy od czasów II WŚ. Marionetkowe państwo w szponach Moskwy, które po przepoczwarzeniu się w III RP przeszło pod brukselskie zwierzchnictwo gotując narodowi polskiemu obecną rzeczywistość, jest personifikacją tego, czemu przeciwstawiali się Żołnierze Wyklęci i tym, przeciwko czemu – a nie o co – walczyli.

*

Sąd drugiej instancji ukarał grzywną w wysokości 5 tys. euro legendarnego przywódcę FN Jean-Marie Le Pena za nieśmiertelne zarzut tzw. „podżegania do nienawiści na tle narodowościowym”. Nestor francuskiego nacjonalizmu został ponadto zobowiązany do wpłaty 2 tys. euro na organizację SOS Racisme i 1 tys. euro Lidze Praw Człowieka. W ten sposób Le Pen został skarcony za słowo o rozsiewaniu przez Cyganów brzydkiego zapachu oraz stwierdzeniu, że ich kilkusetosobowa obecność w Nicei kłuje jak pokrzywa. Weteran podtrzymał przed sądem swoje stanowisko jako zgodne z tym, co wtedy myślał, a na samo potwierdzenie słów wskazał skargi mieszkańców spływające na cygańską społeczność. Widocznie nie jest to wystarczający argument dla tzw. wymiaru sprawiedliwości, który postanowił ukarać wiekowego człowieka za nieodbiegającą od prawdy diagnozę rzeczywistości tylko dlatego, ponieważ ta miała odcień niepoprawny politycznie.

*

Prezydent euroregionu Nadwiślańskiego określił PRL państwem wąskich elit, które nie było państwem obywatelskim oraz podkreślił, że zależy mu na budowie „Polski równych szans”. Podczas uroczystości w Rawiczu zaznaczył ponadto, że siła państwa wynika z silnych instytucji, które powinny cieszyć się autorytetem społecznym. Okres realnego socjalizmu był de facto zdominowany przez wąskie grupy, które osiągnęły swoją pozycję bynajmniej nie na bazie wybitności i ponadprzeciętnych zdolności, lecz służalczości wobec obcych ośrodków władzy, czyli tym samym, co dobrze jest nam znane z realiów postprlowskiego państwa. Andrzej Duda w swojej wypowiedzi prezentuje typowe spojrzenie rozłamu między narodem, a państwem, czyli na społeczność rządzoną i grupę, która nią włada. Nam, narodowcom, w przeciwieństwie do prawicowej władzy, przyświecają łacińskie, nie bizantyńskie ideały. To prawda, że w niektórych sytuacjach między narodem, a państwem jest podział, jak ma to miejsce np. w III RP, lecz w warunkach normalnych naród realizuje swoje dążenia zrzeszając się od najniższego szczebla w samorządach przyjmujących realną postać państwa, które wraz z swoimi urządzeniami pozostaje organizacją zawiązaną dla wspólnego dobra, nie – jak obecnie – abstrakcyjnym bytem politycznym.

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.