#3 Tygodnik Antysystemowy. W każdą niedzielę

Od Redakcji: W swoim założeniu formuła Tygodnika Antysystemowego ma na celu osiągnięcie czegoś więcej, niźli pełnienia roli zwykłego serwisu informacyjnego powielającego kolejne wiadomości za pomocą czarodziejskich słów „kopiuj wklej”. Pragniemy się rozwijać i poruszać określone – niekoniecznie zawsze ważne i poważne – sprawy z innej, niecodziennej perspektywy, determinującej nową jakość i kreującej nowy obraz rzeczywistości, również z dozą specyficznego poczucia humoru. Z przyczyn praktycznych nieuniknionym jest przeoczenie przez nas wielu bez wątpienia ciekawych tematów, które chcielibyśmy podjąć, lecz mamy nadzieję, że takie sytuacje będą miały miejsce jak najrzadziej. Jeśli masz uwagi napisz na redakcja@3droga.pl, bądź pozostaw komentarz.

*

Specyficzną cechą systemu demoliberalnego jest to, z jaką goryczą – zależnie od koniunktury – przełykają porażki dane opcje polityczne. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że są „demokratyczne”. Najlepszym przykładem jest środowisko PO, które odsunięte od władzy w sposób, któremu hołduje, krytykuje PiS dokładnie za to samo, za co samo zbierało cięgi i to w sposób iście moherowy, czy też protesty w USA, które wzbudziła wygrana okrzykniętego „obrońcą cywilizacji” Donalda Trumpa.

Wracając do lokalnego cyrku. Czas posuchy odczuwa lewica, która choć odsunięta od steru władzy, święci zdecydowane sukcesy na gruncie obyczajowym. Działalność na rachunek syjonistycznych rodzin przynosi swoje owoce, jak widać i z tylnego siedzenia. Nikt nie pragnie jednakże zostawać w tyle, skoro na przeszkodzie nie stoi nic, by taką działalność połączyć z rządzeniem, zupełnie tak, jak robi to PiS.

Dlatego też lewica pod patronatem Partii Europejskich Socjalistów przegrupowuje siły i podczas kongresu, który w zeszły weekend zgromadził 40 podmiotów, szef SLD Włodzimierz Czarzasty chóralnie głosił, że jak lewica wróci do Sejmu, to PiS – antydemokratyczna partia – nie będzie miała w tym Sejmie 50 proc. plus jeden.

Nie można im odmówić zdolności logicznego myślenia, ale co to oznacza w praktyce?

Pragnienie udziału przy podziale tortu, którym łapczywie zajada się banda Kaczyńskiego, nic więcej. Ewentualnie kosmetyczne poluzowanie cugli, które żelazną pięścią zaciąga Ziobro.

Także piewcom spod znaku „mniejszego zła” polecamy głos na SLD, niż wybór większego zła. Przepełnione więzienia – oprócz demoliberalnej kasty – nie są wzorcem, który uznajemy.

*

Skoro już jesteśmy przy wymiarze sprawiedliwości. Nigdy nie trafiały do nas powszechne argumenty, iżby społecznej grupie, jaką stanowią nacjonaliści, miałyby służyć prawicowe rządy. Gorącą informacją jest wyrok, jaki wydał sąd w sprawie głośnego incydentu spalenia kukły Żyda, który miał miejsce podczas zorganizowanej przez ONR antyislamistycznej manifestacji dnia 18 listopada ub. we Wrocławiu.

Wrocławski sąd skompromitował się skazując oskarżonego Piotra Rybaka na 10 miesięcy więzienia bez zawieszenia, powołując się na absurdalne uzasadnienie wysokiej szkodliwości społecznej czynu, w efekcie którego gdzieś może wykiełkować zasiane ziarnko oraz zastraszenie Żydów, tym bardziej, że wszyscy wiemy, że w historii palenie kukły Żyda zakończyło się holokaustem (sic!). W uznaniu sędziego Marka Górnego oskarżony swoim zachowaniem odwoływał się do najgorszych nazistowskich wzorców.

Przy tej sposobności należy poruszyć wrażliwy temat wzorców, do jakich odwołuje się sądownictwo w euroregionie Nadwiślańskim. Surowe wyroki mające nie tylko zamykać niepoprawne politycznie usta, lecz stanowić przestrogę dla ludzi myślących niezależnie i pragnących korzystać z rzekomej wolności słowa, to tradycje największych totalitaryzmów świata. Ktoś mógłby się nawet pokusić o uknucie stwierdzenia, że jeszcze kilka kukieł i pan Rybak odpowiadałby jak morderca. Przynajmniej miałby większe szanse na łagodne traktowanie.

Zdajemy sobie również sprawę, że sędziowie wypełniający obecnie arcygorliwie swoją powinność, prawdopodobnie nie mieliby najmniejszego problemu z tym, by odnaleźć się w hitlerowskim aparacie sądowniczym, jeśli byliby tylko rodowitymi Niemcami, bądź rodowici Niemcy zaproponowali im odpowiednie pieniądze. Uciekanie się do tkliwych formułek wywołuje w nas tym większą pogardę.

*

Już wkrótce dzięki Ministerstwu Cyfryzacji przy załatwianiu spraw w urzędzie, bądź poddawaniu się policyjnej kontroli, wystarczy, byśmy podali PESEL, bądź numer telefonu. Urzędnik lub policjant wprowadzi je do systemu, a my na komórkę otrzymamy pięciocyfrowy kod, który będziemy musieli podać rozmówcom, przy czym dane fizycznie mają nie być przenoszone na urządzenie obywatela.

Już w maju przyszłego roku resort udostępni w ten sposób dowód osobisty, jesienią prawo jazdy, a w późniejszym terminie dowody rejestracyjne i potwierdzenia polis ubezpieczeniowych.

Pomimo tego, że będzie można korzystać z tradycyjnych rozwiązań, to jest to kolejny projekt, który tak, jak wiele innych nowoczesnych rozwiązań ułatwia życie kosztem zwiększenia możliwości inwigilacji.

Mówi Wam coś metoda małych kroczków? Dostrzegacie ją? Jeśli nie, to znaczy, że się sprawdza.

*

Były minister obrony narodowej i sekretarz stanu w MSWiA, a obecnie wiceszef PO Tomasz Siemoniak w rozmowie z RMF FM poruszył kwestię, która nie wiemy w jaki sposób może jeszcze kogoś dziwić:

„Trwa obława. Zaczęło się od kontroli wszystkich urzędów marszałkowskich, potem prezydent Lublina, teraz prezydent Łodzi. (…) Wyraźnie widać, że CBA, prokuratura działają politycznie: mają człowieka i dopiero znajdują paragraf”

Punktem odniesienia Siemoniaka na temat upolitycznienia służb mógłby być inny okres w czasie. Na pewno miałby więcej do powiedzenia. Jednak perspektywa zmienia się wraz z zajmowaniem pozycji, szczególnie gdy się ją traci.

*

Premier judeoregionu Nadwiślańskiego odbyła polityczną pielgrzymkę do Jerozolimy, gdzie spotkała się z Benjaminem Netanjahu, by odnowić wasalne śluby. Podczas spotkania rozmawiali o fascynujących Szydło żydowskich innowacjach oraz przyszłej współpracy na niwie międzynarodowej w ramach rozwoju technologii w Trzeciej eRPe. Nie bez kozery Izrael uważany jest za państwo przodujące w tej dziedzinie, a zaświadczyć o tym mogą sami Palestyńczycy. Szydło zapewniała swojego rozmówcę, że III RP jest zdeterminowana w walce z „antysemityzmem”, co z kolei potwierdza Piotr Rybak.

Mówili ponadto o potrzebie świadczenia o prawdzie historycznej. Mamy nadzieję, że chociaż w rozmowie w cztery oczy Szydło przypomniała Netanjahu o wsparciu, jakie Żydzi otrzymali od nazistów przy budowie syjonistycznego państwa i nie zaszkodziłoby, gdyby pogwarzyli o holokauście.

Widocznie płonna to nadzieja, skoro Netanjahu docenił działania euroregionu Nadwiślańskiego jako cennego partnera oraz pochwalił za zdecydowane stanowisko, jeżeli chodzi o pojawiający się w Europie „antysemityzm”.

*

Coś na temat prawdy historycznej do przekazania ma 88 letnia Ursula Haverbeck. Sąd w RFN skazał ją prawomocnie na 2,5 lat więzienia za negowanie holokaustu. Nie jest to pierwszy wyrok tego typu na staruszce. Kobieta wielokrotnie mówiła o rzeczach sprzecznych z oficjalnie przyjętą wersją historii, min. w artykułach zamieszczonych na łamach wydawanej w Verden gazecie „Stimme des Reiches”.

W ostatnim słowie podtrzymywała, że obóz w Auschwitz nie był obozem zagłady. To się nazywa być oddanym sprawie, nie biadolenie o „mniejszym źle”. Chociaż uważamy, że pani Haverbeck mogłaby pomyśleć nad roztropniejszą formą przekazu, to i tak okazuje się, iż ma większe „jaja”, niż większość prężących muskuły „patryjotów” w Polsce, ale to pewnie dlatego, że pochodzi z cieszącej się dobrymi tradycjami starej szkoły wychowania.

*

Świat po raz kolejny stał się świadkiem geniuszu polskich naukowców. Chlubą napawa fakt, że to zespół naukowy z Uniwersytetu Warszawskiego dokonał przełomu w poszukiwaniu szczepionek na raka, nad którymi trudzili się naukowcy z całego świata. Problem, jak zwykle, polega na tym, że zarobią na tym zachodnie koncerny – badaniami zainteresowała się należąca do Uniwersytet w Moguncji firma biotechnologiczna BioNTech, która kupiła licencję na wynalazki, ponieważ uczelni i firm w Nadwiślańskim eldorado nie stać na wydatki związane z wdrażaniem wynalazków.

Długu publicznego nie warto zwiększać na innowacyjne błahostki, kiedy przeżreć coś muszą wybrańcy ludu. Przecież co z tego, że BioNTech zarobił 600 mln dolarów, skoro naukowcy z UW dostaną kilka procent z transakcji przeprowadzanych zagraniczną firmę? Międzyczasie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wywiąże się z braku dofinansowania obecności polskich wynalazców na Międzynarodowych Targach Wynalazczości Brussels Innova 2016 edyktem o „trudności w wskazaniu na wybitnie innowacyjny charakter polskiej wynalazczości.”

*

Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą przyłączyli się do akcji „Szlachetna Paczka”. Piękny gest pary prezydenckiej, dzięki któremu pomoc otrzyma schorowana pani Joanna opiekująca się samotnie trójką dzieci – jedno z nich jest niepełnosprawne i wymaga stałej opieki.

„Szlachetna Paczka jednoczy Polaków. Uczy dawania innym, czucia się potrzebnym. Uczy tworzenia prawdziwej wspólnoty. Poprzez wspieranie innych, sami stajemy się lepsi.” – mówił prezydent.

Zgadzamy się z tymi słowami, z dewizą zawierającą się w pomocy potrzebującym, jak i z koniecznością budowania wspólnoty, która jest jednak zdecydowanie utrudniona przez warunki generowane działalnością państwa. Naszym marzeniem jest model Polski rozkwitającej życiem wspólnotowym na każdej niwie, niestety bardzo odbiegły od obecnego stanu. Działalność głowy państwa tego nie poprawia.

*

Jeśli poruszamy kwestię wspólnotowości, to nie sposób ominąć tematu potrzeby upowszechnienia własności prywatnej. Andrzej Duda nie dostrzega w tym perspektywy rozwoju, natomiast jak każdy demoliberał widzi ją w większym zniewoleniu przez kapitalistyczne przedsiębiorstwa zza granicy.

Poruszając kwestię kondycji gospodarki i innowacyjności w neokolonialni Nadwiślańskiej wyraził nadzieję na dalszą ekspansję zagranicznego kapitału:

„Z tego co słyszę, zainteresowanie Polską ze strony inwestorów zagranicznych jest duże. Miałem spotkania w USA, innych krajach. Wszyscy w USA deklarowali, że znają rynek, są zainteresowani dalszymi inwestycjami. Są nowe inwestycje Mercedesa, Toyoty. Wierzę, że będzie ich więcej.”

Na problemy polskiego życia demoliberalizm ma odpowiedź: uzależnienie od zagranicznego kapitału, zewnętrznych ośrodków władzy i imigrantów ze wschodu. Odpowiedź nacjonalizmu brzmi: uwłaszczenie ludzi, upowszechnienie władzy poprzez zwiększenie roli samorządów terytorialnych i powołanie izb korporacyjnych, a co za tym idzie zwiększenie wpływu Polaków na życie zbiorowe zarówno wspólnoty lokalnej, jak i narodowej.

Po co to jednak urzeczywistniać, skoro Polacy pozwalają na trzymanie się w ryzach żelaznej obręczy międzynarodowego kapitału, banków i będących na ich usługach partii politycznych?

*

Dostrzegamy rosnącą fascynację działalnością zagranicznego kapitału, która przeradza się w swojego rodzaju aprobatę dla wkraczania polskiego kapitału na rynki uboższe, np. w opublikowanym na portalu rp.pl artykule Anny Cieślak-Wróblewskiej (KLIK).

W myśl chrześcijańskiego miłosierdzia nie hołdujemy takim inspiracjom.

Nie podoba nam się to, do czego doprowadziła motywowana kapitalistyczną rządzą działalność zagranicznego kapitału w Polsce i uznając prawo do wolności innych narodów nie życzymy im tego samego, szczególnie, jeśli to polski kapitał miał krzywdzić i wyrządzać szkody innym.

Przesada w każdą stronę jest przeciwieństwem zdrowego rozsądku, dlatego nie wykluczamy istnienia dużych przedsiębiorstw polskich, lecz ze zmianą zasad ich funkcjonowania, ani przepływu kapitału, jednak nie na innych zasadach, niż dobrowolnej współpracy przynoszącej obopólną korzyść i nienaruszającej struktury rynków narodowych.

Wartym odnotowania jest wszakże uwaga pani Anny odnośnie najsilniejszych gospodarek, w których swoją rolę odgrywa wsparcie rządowe, na przekór kitowi „wolnorynkowców” mówiącemu o tym, że nie może istnieć silna gospodarka przy państwowym interwencjonizmie.

*

W Piekarach Śląskich policjanci z polecenia BOR prewencyjnie zatrzymali 40-letniego mężczyznę, który na tyłach prezbiterium w Bazylice Najświętszej Marii Panny i Św. Bartłomieja czyhać miał z nożem, strzykawką i kartką pytań na Andrzeja Dudę. Motywacje, ani zamiary nie są znane, jeśli jednak byłyby takie, jakie podświadomie przekazują informacje na ten temat, czyli zagrożenie na zdrowie lub życie prezydenta, to my obstawiamy na inne metody działania – praca u podstaw powinna przynieść lepsze owoce niż odcinanie głowy hydrze.

*

Kaczyński i spółka postanowili przypudrować poziom żenady zwiększając kwotę wolną od podatku z obecnych 3091 zł do 6,6 tys. zł. Wicepremier, minister rozwoju i finansów Morawiecki śpieszy z wyjaśnieniami, że kwota ta będzie potem dosyć szybko wracała do obecnego poziomu, ponieważ budżet będzie zbytnio obciążony takim rozwiązaniem. Ogólnie też odnosicie wrażenie, że łatwiej mieli tak bardzo wyśmiewani chłopi pańszczyźniani?

*

„Nie potrzebujemy obecnie czarnych ludzi w kierownictwie Partii Demokratycznej”. Nie powiedziała tego była doradczyni Sandersa, ponieważ byłoby to rasistowskie, ksenofobiczne, niepoprawnie politycznie, uraziłoby uczucia, uderzałoby w fundamenty fundamentów demoliberalizmu itp, itd. Powiedziała natomiast „Nie potrzebujemy obecnie białych ludzi w kierownictwie Partii Demokratycznej”. I burzy nie ma.

*

Paradoksem tzw. tolerancji i różnorodności jest to, że dąży do tego, by każdy był taki sam. Z potwierdzeniem tej nietuzinkowej zbieżności pędzą wszelkiej maści postępowcy, a razem z nimi Rafał Dutkiewicz.

„Szacunek dla mniejszości etnicznych, religijnych, a także seksualnych. Cenię otwartość na dyskusje i na inne światopoglądy. Chcę również powiedzieć, że we Wrocławiu dobrze wiemy, że są granice tolerancji. Nie wolno tolerować nienawiści, rasizmu i nacjonalizmu”

W ramach tolerancji granice kończą się na degeneracji i wszelkich przeciwieństwach łacińskich wartości, a towarzysząca jej ideologia jest nadbudową mającą tylko przepchnąć coraz to więcej anormalności. Ale za to pięknie, bo postępowo brzmi.

*

Zachodnie ubogacenie kulturowe przekwitło, zanim zdążyło rozkwitnąć. W obawie przed narażeniem życia i zdrowia kurierów z DHL w Berlinie nie dowozi towarów na niektóre ulice. Zbiegiem okoliczności firma wstrzymała dostawy, ponieważ kierowcy, gdy tylko opuszczali pojazd, byli otaczani przez uzbrojonych w niebezpieczne narzędzia ludzi, którzy odbierali im paczki.

Nie inaczej w Szwecji. Od 2015 roku liczba napadów na kobiety dokonanych przez imigrantów osiągnęła prawie pół miliona. Czy może być jeszcze gorzej? A i owszem. W 69% przypadkach sprawcy pozostają bezkarni, a ostatnie oficjalne badania rządowe na temat przestępstw imigrantów pochodzą z 1996 roku. I choć Narodowa Służba Śledcza nie kryje liczby przestępstw, to nie upublicznia danych na temat pochodzenia napastników.

„Nie wiemy jakie są przyczyny tak szybko narastającej fali napaści na kobiety. A do tego musimy pamiętać o równie zatrważających, nieujawnianych w statystykach próbach gwałtów i napaści na tle seksualnym.”

Mogli by się postarać o opchnięcie lepszego komunikatu społeczeństwu, ale po co się wysilać, jak ludzie i tak przyjmują wszystko, co im się mówi.

Najczęściej ofiary mieszczą się w przedziale wiekowym 16-24 lata. Według badań niezależnych analityków sprawcami 77% napaści i gwałtów byli imigranci z krajów muzułmańskich.

*

Według subiektywnych ocen raportu „Health at a Glance 2016” Polacy plasują się na siódmym miejscu pod względem zdrowia wśród 37 państw biorących udział w badaniach. Siódmym miejscu od końca. Nie pomaga w tym NFZ, który ma coraz większe problemy z zapewnieniem mizernej i tak wydajności pod względem szybkości dostępu do opieki zdrowotnej.

Przeznaczane na ten sektor środki wypadają blado pod kątem innych państw członkowskich UE. Nakłady III RP na służbę zdrowia to 4,5% PKB, przy unijnej średniej 7,8%.

Powodem do zadowolenia jest natomiast nikła liczba zakażeń HIV i chorób przenoszonych drogą płciową.

Z kolei inną formą traktowania ludzi gorzej niż bydła są posiłki w szpitalach. Po przeprowadzonych przez sanepid badaniach stwierdzono nieprawidłowości w spełnianiu wymagań higieniczno-sanitarnych, niezgodności w zakresie żywienia pacjentów, nie przestrzeganie terminów przydatności produktów do spożycia, podawanie posiłków o zaniżonej wielkości porcji, czy dawanie pacjentom owoców i warzyw 3 razy w ciągu dekady, zamiast zgodnie z ofertą zawartą firmą cateringową codziennie.

*

Do wyścigu na Kosmitę Roku 2016 włącza się Kazimiera Szczuka. Wygadana feministka za kulisami programu w Wirtualnej Polsce zwróciła uwagę Terlikowskiemu, że ten ma obłąkane oczy. Najbardziej zabawne jest to, gdy w sposób iście fanatyczny świry wzajemnie oskarżają się o szaleństwo, lecz teraz nie o tym.

Szczuka miała powiedzieć Terlikowskiemu, że „płody nie żyją, są w istocie trupami.” 

*

Dzisiejszy Tygodnik postanowiliśmy zakończyć słowem Cezarego Kaźmierczaka, prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

„Powinniśmy pamiętać o tym, że zadaniem polskiej polityki jest wspieranie przede wszystkim Polaków, a nie np. Amerykanów. Opowieści, że kapitał nie ma narodowości, że biznes nie uznaje żadnych granic to bajki dla biednych. Trudno mówić o stuprocentowo wolnym rynku, gdy zachodnie przedsiębiorstwa przez 50 lat gromadziły kapitał, a my mieliśmy komunę. Albo inaczej: łatwo mówić, ale korzyści odniosą tylko ci najwięksi. A oni – tak się dziwnie składa – nie są Polakami.”

***

Na podstawie:
rmf/pap/cnn/rp/ndie/prawicowyinternet/onet/forsal/malydziennik/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.