Abp Stanisław Gądecki dezawuuje ideę nacjonalistyczną

Ostatnio ukazała się wiadomość o chrześcijańsko-żydowskim spotkaniu w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski.  Impulsem do zorganizowania wydarzenia była pięćdziesiąta rocznica soborowej deklaracji Nostra Aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Podczas konferencji, w której uczestniczył sekretarz generalny KEP bp Artur Miziński oraz jej przewodniczący abp Stanisław Gądecki, ambasador Izraela w III RP Anna Azari, rabin Rutenberg, czy naczelny rabin Polski Michael Schudrich, padały tak absurdalne tezy i deklaracje, że aż trudno jest w nie uwierzyć.

Katoliccy duchowni przytakiwali, kiedy rabin Rutenberg przypominał o wykluczeniu przez Deklarację Nostra Aetate odpowiedzialności narodu żydowskiego za śmierć Jezusa Chrystusa oraz zawartego w niej potwierdzenia dla nieodwracalnego przymierza między Bogiem, a Żydami.
Co z tego, że w Biblii znajdują się fragmenty zdecydowanie obalające te sugestie, bo właściwie niczym więcej nie da ich się nazwać.

Z kolei rabin Schudrich odniósł się do słów z Księgi Wyjścia, pod którymi przebiegała konferencja: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej”. Według niego najważniejszym słowem w tym fragmencie jest cudzoziemiec – obcy, a doświadczenia obcości naród żydowski doświadczał wielokrotnie – min. w czasie niewoli egipskiej. Rabin twierdzi, że przez to dobrze wiedzą jak to być słabszym, łatwym do oszukania i wykorzystania. Podkreślił przy tym, że należy pomagać każdemu potrzebującemu.

Wtórował mu abp Gądecki:

„Holokaust wynikał ze źródła radykalnie antychrześcijańskiego. A dziś? We Wrocławiu palą kukłę Żyda. Skąd to się bierze? Z tego samego ducha, z którego wynikał nacjonalizm socjalistyczny. Z ducha, który nie ma w sobie nic chrześcijańskiego.”

Jak widać podczas konferencji panowała retoryka, jakby to naród żydowski był zawsze prześladowany, biedny i wykorzystywany. I zawsze bez winy. Rabin zapomniał dodać istotnej informacji i to dotyczącej chociażby obecnych czasów. Żydzi równie dobrze czują się w roli oprawców. Ciekawe dlaczego nie wspomniał na czym polega żydowska miłość bliźniego, o której tak wiele mogą powiedzieć Palestyńczycy. Natomiast abp Gądeckiemu przeszkadza to, że we Wrocławiu została spalona symboliczna kukła Żyda, ale nie przeszkadza mu zorganizowanie konferencji, na której gości ambasadora państwa Izrael, którego obywatele wkroczyli do Palestyny i zbrojnie ją przejęli, nie oszczędzając przy tym ani palestyńskich domów, ani palestyńskiego życia. Nie przeszkadza mu dominacja syjonistycznych wpływów w instytucjach na całym świecie. Ale przeszkadza mu spalona kukła. Dlaczego abp Gądecki nie odniesie się względem żydowskich zbrodni oraz ich postawy, jako wynikających z antychrześcijańskiego ducha, co byłoby przynajmniej zgodne z prawdą, tylko poklepie się z nimi po plecach na konferencji?

Abp Gądecki odniósł się również to nacjonalizmu, jednak jak widać nie ma o tej idei najmniejszego pojęcia.

„Patriotyzm to uczucie, którym kochamy naszych bliskich, ale nie nienawidząc innych. Patriotyzm zdrowy i normalny to taki, w którym człowiek kocha swoją rodzinę, ale przenosi tę miłość szerzej. Nacjonalizm jest przeciwieństwem: kochaniem swoich, przy nienawiści do obcych. Ci ludzie powołują się na słowa „Bóg, honor, ojczyzna”, lżąc te hasła. W nacjonalizmie te słowa zamienione są w bluźnierstwo, bo obcego, z innej nacji, próbuje tratować jako niewolnika. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.”

Myślą przewodnią nacjonalizmu w sferze doczesnej jest dobro narodu i odnosi się ono do wszystkich. Nie ma w nim nienawiści do obcych, występuje jedynie reakcja na to, co niesie za sobą zagrożenie dla danego narodu, które może pochodzić z wewnątrz, jak i zewnątrz – tak jak islamistyczni terroryści. Nic wspólnego z chrześcijaństwem to nie mają przedstawiciele syjonistycznej machiny, z którymi abp organizował konferencję. A po niej samej to w ogóle się można zastanawiać, czy abp ma coś wspólnego z Kościołem Katolickim oraz jego nauką, w oparciu o którą kształtuje się polski nacjonalizm.

Po zakończeniu spotkania uczestnicy udali się do synagogi – jak na przykładnych katolików przystało.

Bardzo przykrym jest fakt, że Kościół Katolicki ciężko pracuje na to, aby na rzecz dziwnych kompromisów rezygnować z drogi prawdy Jezusa Chrystusa, którą niegdyś niezachwianie podążał. Efektem tych wysiłków miał być wzrost liczy wiernych i większa popularność, lecz jak się okazało Kościół staje się w szybkim tempie pustoszejącym cieniem potęgi, którą kiedyś sobą reprezentował.

Źródło:
http://www.fronda.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.