Asa Winstanley: Dlaczego media ignorują sojusz Izraela z Al-Kaidą?

Od stycznia tego roku, byłem jednym z niewielu dziennikarzy, którzy w swojej pracy starali podjąć się wyjaśnienia tematu, który już teraz należy do grona najbardziej niedopowiedzianych historii świata. Chodzi mi tu o kwestię izraelskiego zaangażowania w wojnę domową w Syrii, które podobnie jak faktyczny sojusz izraelskiej armii ze Wzgórz Golan z frontem Al-Nusra (oficjalną filią Al-Kaidy działającą w Syrii) przeszło zupełnie bez echa w mainstreamowych mediach. Udowodniono już, że sojusz ten obejmował przeważnie (i prawdopodobnie nadal obejmuje) wsparcie logistyczne dla terrorystów i mógł także sięgać do dozbrajania bojowników Al-Kaidy operujących w południowo-zachodniej Syrii.

W styczniu, pokazywałem Wam jak raporty wysłanników ONZ rezydujących na Wzgórzach Golan mówią o regularnych kontaktach syryjskich rebeliantów z izraelską armią stacjonującą w okupowanym sektorze. Zaobserwowali oni między innymi jak izraelscy żołnierze: „przekazywali ponad dwie skrzynie do uzbrojonych członków opozycji przechodzących na ziemie znajdujące się pod kontrolą syryjskiego rządu”. Nawiązując do późniejszych raportów ONZ, podobne działania miały także miejsce po tym jak Quneitra (miasto stanowiące kluczowy punkt przerzutowy pomiędzy izraelską i syryjską stroną Wzgórz Golan) trafiło w ręce bojowników z Frontu Al-Nusra.

W marcu, pisałem tu o tym jak rzecznik izraelskiej armii, w swoim oświadczeniu skierowanym do mediów, potwierdził wiarygodność wspomnianych przeze mnie raportów ONZ. Wyjaśnił, że owe wsparcie, o którym one informują, ogranicza się tylko i wyłącznie do wsparcia logistycznego, udzielanego w formie pomocy medycznej dla rannych członków Al-Kaidy. „Nie pytamy ich o to kim są i skąd pochodzą. W żaden sposób nie sprawdzamy ich danych i tożsamości”. Potwierdził to anonimowy izraelski wojskowy, który w wywiadzie dla dziennika Wall Street Journal powiedział: „Kiedy kończą oni u nas swoją hospitalizacje, odstawiamy ich na granice, bo mogli ruszyć z powrotem, w swoją drogę do Syrii”.

Od kilku lat, izraelskie media były nieustannie zalewane propagandowymi relacjami i raportami, które mówiły o tym, że Izrael w konflikcie syryjskim gra tylko i wyłącznie rolę humanitarną, która polega na leczeniu rannych cywili i odsyłaniu ich z powrotem do domu. Ale to już zdemaskowaliśmy jako zwyczajną propagandę. Gdyby rzeczywiście było tak jak oni mówią, Izrael leczyłby rannych żołnierzy pochodzących z obu stron trwającego konfliktu i aresztowałby tych, którzy są podejrzewani o przynależność do takich organizacji terrorystycznych jak Al-Kaida. Jednak w rzeczywistości (tak jak potwierdzają to wszystkie raporty) Izrael w ten sposób traktuje tylko rebeliantów, w tym członków Al-Kaidy prowadzących zbrojną działalność na tym terenie wymierzoną w syryjski rząd.

Kluczowym argumentem na obalenie izraelskiej linii propagandowej i jednocześnie dowodem na ich sojusz z Al-Kaidą działającą w Syrii jest fakt, że po zakończeniu leczenia, islamiści zamiast do więzienia, są odsyłani z powrotem do walki w Syrii. Bądź co bądź, izraelskie siły wojskowe, podczas trwania wojny, przeprowadziły już na tym terenie szereg zbrojnych nalotów, których celem był Hezbollah i jego instalacje militarne. Jeśli rzeczywiście są przeciwko Al-Kaidzie jak oficjalnie deklarują, to dlaczego nie bombardują także ich? Czyżby przedkładali ich towarzystwo nad Iran i Hezbollah?

W kwietniu, mówiłem o tym, że Izrael rozpoczął działania zmierzające do zatarcia śladów działania swojego sojuszu z Al-Kaidą. Najwidoczniej niewielu kupiło ich bajeczki o humanitarnej roli jaką gra ten kraj w Syrii, więc podjęli akcje by powstrzymać tych, którzy mogliby za dużo ujawnić. Został aresztowany Sedqui al-Maquet, pro syryjski aktywista pochodzący ze Wzgórz Golan, a jego sprawę objęto wojskowym zakazem ujawniania informacji procesowych. Al-Maquet używał swojego mieszkania na Wzgórzach , by za pośrednictwem sieci społecznościowych, informować Syryjczyków kontaktach Izraelczyków z terrorystami, których był świadkiem. Nagrywał na ten temat krótkie filmiki, jeden z nich posłużył za pretekst do postawienia mu przez izraelski sąd zarzutu o „szpiegostwo”.

Od czasu procesu syryjskiego blogera, o którym wspominałem pojawiły się także kolejne dowody na istnienie sojuszu Izraela z terrorystami. Większość z nich ujawnił David Ignatius, redaktor i publicysta działu zagranicznego dziennika Washington Post. To właśnie na łamach tej gazety napisał: „Jordania i Izrael ustanowiły sieć tajnych kontaktów z członkami Jabhat Al-Nusra działającymi na pograniczu jordańsko-syryjskim i syryjsko-izraelskim„.

Kolejne takie potwierdzenie przyszło ze strony izraelskiej prasy, w osobie Rona Bena Yishaia, korespondenta wojennego pracującego dla Yediot Ahronot. Jego reportaż zawierał video (zarekwirowane i analizowane przez izraelskie wojsko), przedstawiające hospitalizowanie syryjskiego rebelianta (prawdopodobnie członka Al-Kaidy), z zasłoniętą twarzą, który chwalił dobroć i niezwykłą moralność izraelskiej armii.

Na wspomnianym nagraniu, podpułkownik Itzik Malka oznajmił że do Izraela z Syrii przybyło ponad 1600 rannych, „większość z nich to kobiety, dzieci i ludzie starsi”. To kolejne ukryte wyznanie, że Izrael leczy rannych bojowników działających na tamtym terenie (z czego większość to ludzie należący bezpośrednio do lub związani z Al-Kaidą). To właśnie potwierdza sam Yishai, który opierając się na kolejnych nagraniach, stwierdza, że: „ranni Syryjczycy praktycznie codziennie przybywają do granicy w poszukiwaniu pomocy medycznej. To prawie pewne, że większość z nich jak nie całość, to bojownicy z rywalizujących pomiędzy sobą grup państwa Islamskiego i Frontu Al-Nusra„. Wszystko to powinno być potężnym skandalem, gdy okaże się, że raporty takich „wrogów Zachodu” jak Iran czy Syria o wspieraniu i finansowaniu grup terrorystycznych jak Al-Kaida są prawdziwe! Powinniśmy być bombardowani nagłówkami gazet na ten temat, mniej więcej tak samo jak na temat okrucieństw popełnianych przez Państwo Islamskie! Tylko dlaczego, to wszystko zostało dość starannie ukryte i przemilczane w mainstreamowych mediach? W ubiegłym miesiącu starałem się powiązać razem parę różnych wniosków i ukazać jak ten sojusz Izraela z Al-Kaidą pasuje do szerszego kontekstu walki w Syrii i w całym regionie.

Z całą pewnością, możemy powiedzieć, że prasa głównego nurtu na Zachodzie wspiera Izrael i nie byłoby to dla niej wygodne by informować opinię publiczną o tym skandalicznym sojuszu jaki ma miejsce w Syrii. Ale jest to niezbędne do zrozumienia, że stanowi to część szerszego wzoru, w którym sojusze państw Zachodu z (co najmniej) moralnie wątpliwymi podmiotami regionalnymi są ignorowane, bagatelizowane czy też aktywnie przemilczane przez media. Jak już wspomniałem wcześniej, to właśnie USA i Wielka Brytania w głównej mierze ponoszą odpowiedzialność za wzrost siły islamskich radykałów w regionie, który umożliwił powstanie Państwa Islamskiego. Można powiedzieć, że zapracowali oni na jego stworzenie już od feralnej inwazji na Irak w 2003 roku przez świadomie sekciarską politykę „dziel i rządź”, która stworzyła swoiste bagno umożliwiające powstanie Al-Kaidy w Iraku i jej późniejszą przemianę w Islamskie Państwo w Iraku i w Islamskie Państwo Iraku i Lewantu, kiedy to zakres jej działalności został rozszerzony także do terenów państwa syryjskiego. Jednak jak donosi dziennikarz śledczy Nafeez Ahmed, nowo odtajnione raporty Pentagonu pokazują że, proces ten można było zatrzymać: już w sierpniu 2012 roku zachodnie agencje wywiadowcze wiedziały o planach utworzenia Państwa Islamskiego, jednak nie zrobiły nic by temu przeszkodzić, mało tego: same tego chciały!

W raporcie Agencji Wywiadu Obronnego (DIA) stwierdzono, że „istnieje możliwość stworzenia salafickiego emiratu we wschodniej Syrii (Hasaka i Der Zor) i jest to dokładnie to, co chcą zrobić siły wspierające syryjską opozycję w celu izolacji syryjskiego reżimu„. Raport ten wyjaśnia w poprzednim punkcie, że termin „siły wspierające” odnosi się do „krajów Zachodnich, krajów Zatoki Perskiej i Turcji”. Do grupy „krajów zachodnich” zalicza się także prawdopodobnie państwo Izrael. W każdym razie, tego typu analizy i raporty są z całą pewnością także tam dostarczane.

Więc skoro Izrael jest świadomy tego, że Zachód był zaangażowany w tak wielki cynizm z grupami terrorystycznymi typu Al-Kaidy w Syrii i Iraku, to nic dziwnego, że Izrael sam czuje się w pełni uprawniony do prowadzenia podobnej współpracy i sojuszu z Al-Kaidą w Syrii.

Źródło: MiddleEast Monitor/ IHR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.