Beata Szydło: UE potrzebuje reform, by przetrwać i się rozwijać

Beata Szydło wyraziła swoje obawy o przyszłość Unii Europejskiej i po raz wtóry z zatroskaniem wypowiedziała się na ten temat, który przy ostatniej sposobności poruszyła z Angelą Merkel. Zapewniła, że podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej przedstawi „pozytywne propozycje Polski” do wdrożenia w UE.

„Polska i Niemcy mają bardzo ważną rolę do spełnienia w Europie. Jesteśmy dwoma państwami, które mogą mieć ogromny wpływ na to, w jaki sposób potoczą się losy Unii Europejskiej i chcemy to zrobić.”

„Jeżeli chcemy, żeby Unia Europejska się rozwijała, żeby była bezpiecznym domem dla Europejczyków, musimy wyciągnąć wnioski z Brexitu i przeprowadzić reformy. Żeby to jednak zrobić, należy postawić odpowiednią diagnozę i znaleźć ku temu środki.”

„Europa musi być silniejsza, co oznacza, że państwa narodowe mają mieć więcej do powiedzenia, a obywatele muszą czuć, że Bruksela zajmuje się ich sprawami, a nie sprawami elit, które są trochę oderwane od rzeczywistości.”

Prawica i poczucie humoru to jakaś nowość, ale ciężko jest potraktować wzmiankę o państwach narodowych i UE inaczej, niż w formie niszowego żartu, chociaż PRowcy na pewno wiedzą, co robią – nowa retoryka kojarzy się ludziom ze zmianami, a zmiana oznacza, że ktoś się nie leni.

To samo tyczy się kwestii bezpieczeństwa Europejczyków w UE, którzy przecież w stosunkowo bliskiej perspektywie dziejowej będą mieszkać w rezerwatach. Jakby nie patrzeć jest to jakaś forma bezpieczeństwa i być może UE już odkłada środki na ten projekt, albo przynajmniej przedstawiła go Szydło.

W każdym razie nie likwidacja i rewolucja, jak to starają się przedstawić zwolennicy prawicy, tylko reformy utrwalające brukselską okupację i pudrowanie nosa. Oto demoliberalny „eurosceptycyzm”.

Na podstawie:
wprost.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.