Cimoszewicz: Urząd konsularny powinien ponieść odpowiedzialność za pomoc Januszowi Walusiowi

Były szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz jest oburzony, że władze konsulatu udzielają wsparcia polskiemu więźniowi w RPA – Januszowi Walusiowi. Według niego urząd powinien w tym przypadku zostać ukarany. Swojej irytacji nie kryje też posłanka .Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus, która żąda w tej sprawie wyjaśnień.

„To tak, jakby w Toruniu prezydent miasta utrzymywał relacje z mordercami osadzonymi w więzieniu, a z okazji urodzin wręczał im bombonierki.” – twierdzi posłanka.

„Takie zachowanie konsula może świadczyć o demonstrowaniu sympatii dla więźnia. To zdumiewające, biorąc pod uwagę powód skazania.” – mówi Cimoszewicz.

Przyznaje on również, że choć jednym z zadań konsulatu jest utrzymywanie relacji ze skazanymi za granicą, to „zazwyczaj praktyka jest odległa od założeń”.

„Przykładowo: w Ameryce Południowej, gdzie Polacy odsiadują wyroki za handel narkotykami, warunki w więzieniach są katastrofalne. Mimo to konsulowie są mało aktywni” – opowiada.

Jednocześnie wykazywanie chęci wykonywania obowiązków nie zyskuje aprobaty byłego szefa MSZ, ponieważ uważa on to za nadgorliwość, a przynajmniej tak jest jeśli chodzi o sprawę Janusza Walusia: „Tymczasem w Pretorii mamy praktykę znacznie powyżej standardów.”

Tak na prawdę o jaką pomoc chodzi? Wiceszef MSZ Jan Dziedziczak wyjaśnia:

„Konsul RP w Pretorii regularnie, przeciętnie co dwa miesiące, odwiedza Pana Jakuba Janusza Walusia w zakładzie karnym, okazując mu możliwą pomoc i wsparcie. Na prośbę zainteresowanego dostarcza mu polską prasę, książki oraz materiały z Internetu o tematyce historycznej (interesuje się dziejami Anglii i Portugalii).”

W ostatnich czterech latach Waluś dostał od konsularnych służb słownik angielsko-portugalski, zestaw płyt do nauki portugalskiego dla zaawansowanych i radio z odtwarzaczem CD oraz otrzymywał „drobne upominki” przy okazji „świąt i urodzin”.

Pomógł też więźniowi w uzyskaniu zgody na wizytę u prywatnego dentysty, którego Waluś opłacił z prywatnych pieniędzy, tak samo, jak ma to miejsce w przypadku prasy. Jednak drobne prezenty nabywane były z środków publicznych.

„Konsul w okresie ostatnich czterech lat dwukrotnie udzielił również panu Januszowi Walusiowi wsparcia w uzyskaniu zgody na odbycie wizyty u prywatnego dentysty.”

MSZ przyznaje, że kontakty z Walusiem utrzymuje – tak jak jej poprzednicy – obecna konsul Irena Juszczyk, ponieważ jest to wypełnianie „konstytucyjnego obowiązku opieki nad obywatelem polskim za granicą”.

Prawdopodobnie przyczyną oburzenia Włodzimierza Cimoszewicza i posłanki .Nowoczesnej są motywy polityczne, ponieważ ciężko jest znaleźć inne uzasadnienie ich zachowania i reakcji na naprawdę niewielką pomoc udzielaną Walusiowi przez służby konsularne i gdyby tak wyglądała ona w przypadku kogoś innego, to nie poruszano by problemu. A tak przynajmniej państwo w końcu okazało się – choć w niedużym stopniu – na coś przydatne.

Ważnym faktem jest, że służby nie pomagają w staraniach o zwolnienie Polaka z więzienia. O pomoc pod tym względem apeluje do państwa córka Walusia, Ewa. Kilka dni temu wysłała do prezydenta Dudy pismo, w którym napisała, że w więzieniu żywność jest „skandalicznej jakości”, „ojciec cierpi na początki depresji” oraz że „kilkakrotnie organizowano zamachy na jego życie”.

Janusz Waluś wyemigrował do RPA tuż przed Stanem Wojennym i prowadził z ojcem i bratem hutę szkła. Gdy interes upadł zarabiał jako kierowca. W Republice Południowej Afryki władzę sprawowała Partia Narodowa i panował apartheid. Polak zaczął angażować się w politykę i związał się z Partią Konserwatywną oraz Afrykanerskim Ruchem Oporu.

10 kwietnia 1993 wykazując się męstwem i odwagą charakterystyczną dla polskiego ducha zastrzelił przywódcę czarnych komunistów Chrisa Haniego, który był jednym z liderów terrorystycznej organizacji będącej zbrojnym ramieniem ANC i nawołującego do mordowania białych mieszkańców RPA, zapisując się tym samym na kartach historii. Nie powstrzymało to jednak komunistów przed zdobyciem władzy, zdemontowaniem apartheidu oraz wprowadzeniem terroru. Po ogłoszeniu amnestii uwolniono czarnoskórych więźniów politycznych, wśród których nie brakowało gwałcicieli, czy osób palących żywcem swoje ofiary.

Amnestia nie obejmowała Polaka, ponieważ południowoafrykańska Komisja Prawdy i Pojednania zakwestionowała jego zeznania dotyczące szczegółów zamachu. Wyrok jednak zamieniono na dożywocie.

W marcu br. świat obiegła informacja o zezwoleniu przez sąd na warunkowe zwolnienie Janusza Walusia, jednak Minister Sprawiedliwości RPA wniósł odwołanie, a na czas jego rozpatrzenia Polak pozostał w więzieniu.

Na podstawie:
rp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.