Francja: Protesty nie ustają. Politycy obawiają się, że zrujnują Euro 2016

Na chwilę przed rozpoczęciem się Euro 2016 we Francji w dalszym ciągu trwają demonstracje, rozruchy, zamieszki i strajki. Spowodowane są one buntem społeczeństwa wobec prób przeforsowania przez rząd reform pracy, które mają wydłużyć czas pracy, ułatwić pracodawcom procedurę zwolnień i związanych z nimi odpraw, czy osłabić prawa związkowe.

Przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej trwający od dziesięciu dni strajk kontynuują pracownicy kolei państwowych SNCF. W ostatnim czasie do protestów dołączyła paryska komunikacja publiczna, strajkują również rafinerie i elektrownie atomowe. Od środy do tego grona dołączyli śmieciarze, a za ich przykładem w pierwszym tygodniu Euro 2016 mają pójść piloci z linii Air France oraz kontrolerzy lotów. Za sprawą strajków sparaliżowany został największy hurtowy targ żywności w Paryżu, a ulice wielu miast usiane są masą nieusuniętych odpadów. Ponadto rządowi nie udało się zażegnać kryzysu związanego z częściowym lub całkowitym wstrzymaniem produkcji w rafineriach, co skłoniło władze do sięgnięcia po zapasy strategiczne. Może również dojść do przerw w dostawach prądu.

Rząd obawia się, że nie zdoła należycie opanować sytuacji, a protesty doprowadzą do perturbacji podczas świąt świata piłkarskiego, lecz pomimo tego minister finansów Michel Sapin zapowiedział, że władza nie ugnie się pod presją i nie wycofa z projektów zmian w kodeksie pracy. Politycy – co jest naprawdę szczytem żenady – w strachu przed popsuciem piłkarskich igrzysk odwołują się do patriotyzmu. Minister sportu Patrice Kanner stwierdził, że „psując to święto, psuje się wizerunek Francji”, a szefowa resortu środowiska Segolene Royal, że „stawką jest duma Francji”. W tym miejscu należy zadać pytanie: wizerunek i duma czego? Bo na pewno nie Francji. W każdym razie wydarzenia w euroregionie Nadsekwańskim są imponujące i – nie urągając – bardziej widowiskowe od jakichkolwiek mistrzostw sportowych, choć i na samym Euro 2016 może dojść do fajerwerków.

Na podstawie:
pap.pl/wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.