III RP: Andrzej Duda uczcił pamięć ofiar prowadzonej przez UE polityki

Prezydent III RP Andrzej Duda postanowił uczcić pamięć ofiar czwartkowego zamachu w Nicei składając kwiaty przed ambasadą Francji w Warszawie. Okazja ta stała się też doskonałą sposobnością do wyrażenia troski, bólu i współczucia, które miały wzbudzić w prezydencie wydarzenia z nicejskiej czwartkowej nocy.

„Trudno nawet wyobrazić sobie ból, jaki czują rodziny ofiar.”

„Niestety, jest wysoce prawdopodobne, że zginęły dwie Polki spod Myślenic, z Krzyszkowic, z małej miejscowości niedaleko Krakowa, którą znam. Magda i Marzena – dwie bardzo młode dziewczyny, dwie z czterech sióstr, które były w Nicei.”

„Chciałbym, żeby terroryści wiedzieli jedno: Nie uda im się zniszczyć wolnego świata, nie uda im się zniszczyć wolnych ludzi, nie uda im się zniszczyć ludzi, którzy mają zasady.”

Doprawdy zaskakujące jest jak bardzo przy okazji zamachów demoliberalni politycy potrafią pięknie mówić o współczuciu i trosce, jednak kiedy medialny szum ucicha, to ucichają wraz z nim politycy i to jeszcze szybciej, niż biegli wyrażać je przed kamerami tuż po zamachach. Nie brakuje padających z ich ust obietnic o poprawie bezpieczeństwa, lecz zawsze okazuje się, że w dalszym ciągu prowadzą zgubną grę polityczną i sprowadzają do Europy kolejne hordy obcych cywilizacyjnie nam ludzi, wśród których nie brakuje elementu przestępczego. Jedyny sposób, w jaki potrafią dbać o bezpieczeństwo społeczeństwa, to drukowanie bzdurnych karteczek mających napisem powstrzymać obcych przybyszów przed wprowadzaniem w czyn ich obyczajów.

Ofiary tych zamachów, to ofiary prowadzonej przez Unię Europejską polityki i to na rękach polityków, którzy tak bardzo płaczą nad grobami ofiar, znajduje się ich krew. Duda ma czelność mówić o wolnych ludziach i wolnym świecie Europy, podczas gdy sam gra w drużynie systemu, który tłamsi europejską wolność i konsekwentnie realizuje politykę multikulturalizmu doprowadzając Europę do obecnego opłakanego stanu i cywilnych ofiar. Być może dla większości ludzi wydaje się to być zbyt straszne, by było prawdziwe, lecz prawda jest taka, że po stronie Europejczyków nie stoją ani politycy, ani sprowadzany przez nich obcy nam cywilizacyjnie element – europejskie społeczeństwa pozostają właściwie same, zatomizowane i pozbawione tożsamości. I nikt oprócz nas samych wolności nam nie wywalczy, lecz by ją wywalczyć europejskie narody wpierw muszą się odrodzić.

Na podstawie:
telewizjarepublika.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.