Izrael obawia się Iranu i krytykuje USA

Mike Huckabee, który ubiega się o nominację Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w USA, wyraził swoją dezaprobatę dla działań Baracka Obamy wobec Iranu. Huckabee uważa porozumienie nuklearne zawarte z Irańczykami za prowadzące Izraelczyków prosto w drzwi pieców. Określił przy tym poczynania Obamy jako naiwne.
Również premierowi syjonistycznego państwa Benjaminowi Netanjahu nie podoba się ta sytuacja, którą nazwał „historycznym błędem” oraz że dzięki niej Iran otrzyma setki miliardów dolarów, które pozwolą mu utrzymywać swoją machinę terroru, agresji i ekspansji na Bliskim Wschodzie”. Rozruszał przy tym silną syjonistyczną machinę, wzywając żydowskich polityków do zjednoczenia się dla „kluczowej kwestii przyszłości i bezpieczeństwa Państwa Izraela”. Minister obrony Mosze Ja’alon stwierdził, że jest to tragedia dla wszystkich, którzy dążą do stabilności regionalnej”.

Izrael oraz syjoniści z całego świata obawiają się rosnących w siłę innych państw, czy ruchów, w szczególności, jeżeli dzieje się to w regionie. Chęć dominacji nad innymi nie pozwala syjonistom na zmrużenie oka, a ich lobby potrafi prężnie przeforsować swoje interesy, przede wszystkim w USA, dlatego porozumienie zawarte przez grupę 5+1, które umożliwiło Iranowi kontynuowanie rozwoju programu nuklearnego jest dla syjonistów bolesne. Szczególnie w sytuacji, gdy Irańczycy nie mają zamiaru rezygnować z polityki prowadzonej w regionie, o czym pisaliśmy tutaj.

Żałosne jest za to oskarżanie porozumienia nuklearnego o utrzymywanie irańskiej machiny terroru oraz agresji, podczas gdy samemu stoi się na czele państwa, które pod tym względem jest ewenementem. Ponadto główną winę za destabilizacje Bliskiego Wschodu ponosi Izrael i syjonizm, a zrzucanie za to winy na Iran jest wyłącznie mydleniem oczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.