Jerzy Urban- jeszcze straszny czy już tylko żałosny?

Przez lata Jerzy Urban był symbolem zatwardziałego komunisty śmiejącego się w twarz opozycjonistom PRL. Jego Tygodnik „NIE” wzbudzał ogromne kontrowersje, będąc po kątach czytany przez lewaków śmiejących się z Kościoła i Narodu. Dziś ten tygodnik ma 16 stron, a większość jego zawartości stanowią ogłoszenia towarzyskie. W kiosku znaleźć go ciężej niż pisma Leszka Bubla sprzed kilku lat. Kiedyś o poparcie Urbana kłócił się Sojusz Lewicy Demokratycznej z Socjaldemokracją Marka Borowskiego. Dziś jego poparcie nie jest w stanie zapewnić nawet zwycięstwa w wyborach na przewodniczącego rady osiedla. Jako dziennikarz jest skończony. Z drugiej jednak strony, mając krew robotników na rękach żyje w luksusie. Przez nikogo nie nękany może dokładać do swoich publikacji pieniądze z ogromnej emerytury. Może robić tak żałosne happeningi, jak ten poniżej:

Z jednej strony widać bolesny upadek ikony komunizmu uciekającej z małego cmentarza po podłożeniu wzbudzającej śmiech małej gazetki. Z drugiej strony, jak porównywać jego życie z tymi, których tępił w rzekomo wolnej Polsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.