Kazik Staszewski: Wybory? To ja jadę na działkę

W całej wyborczej zawierusze, w której prawie każdy „niezależny” jest tak cholernie zależny od kolejnych klubów, koterii i kandydatów dobrze jest usłyszeć głos rozsądku z nieoczekiwanego źrodła. Kazik Staszewski z radiu TokFM mówi:

Uważam, że mam  prawo zabierać głos dotyczący różnych spraw i mogę o tym  mówić, jako o sytuacji, w której nie znajduję dla siebie odpowiedniego kandydata, bo płacę podatki. To jest główna legitymacja, która sprawia, że nikt mi takiego prawa nie zabiera, a pójście bądź niepójście na głosowanie jest moją prywatną decyzją. Na szczęście nie żyjemy w kraju, w którym głosowanie jest czymś obowiązkowym

Wydaję się, że popularny wokalista Kultu przeszedł już chyba wiele dróg i pomysłów politycznych i chyba w końcu jego antysystemowość nie służy jako nieświadome narzędzie systemu.

Nie jest tajemnicą, że kilkakrotnie byłem na wyborach, głosując na Janusza Korwin-Mikkego, Miałem z nim swego czasu prywatną rozmowę, kiedy namawiał mnie do funkcjonowania na listach na Podkarpaciu – ja mu tutaj swoje  warunki przedstawiłem, a on mówił: „To nie szkodzi, niech pan stanie do wyborów, a potem pan zrezygnuje i damy kogoś innego!” Powalił mnie cynizm takich stricte ludzkich propozycji. Także nie, chyba na działkę pojadę

Polecamy wszystkim. Już 10 maja, prawdopodobnie pogoda będzie piękna. Sport, spacer, działka, zwiedzanie, poznanie miasta czy spotkanie z przyjaciółmi. Wszystko to będzie miało pozytywny skutek, w przeciwieństwie do legitymizacji systemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.