Na syjonistycznej smyczy

Profesor Timothy Snyder wyraził zrozumienie dla oburzenia Polaków, które wywołały słowa dyrektora FBI o holokauście. Amerykański historyk zaznacza jednak, że Polacy pomagający Żydom stanowili niewielką ilość społeczeństwa. Jednak w dalszej części wypowiedzi uważa, że brakuje wielu danych, by odpowiedzieć na pytanie dotyczące skłonności do pomagania Żydom. Czyli można najpierw stwierdzić, że tylko garstka Polaków pomagała Żydom, by później mówić o braku danych rzucających światło na ten temat.
Dodaje przy tym, że Polacy potrzebują świeżej historiografii holocaustu, dlatego trzeba wspierać historyków, którzy się tym zajmują. I z tym możemy się zgodzić, tylko pewnie nie w takim świetle, w jakim wyobrażają to sobie żydofile. Tylko jak podejmować działania rozwiewające wątpliwości o holokauście, skoro istnieją prawne ograniczenia w zakresie rozpowszechniania poglądów rewizjonistycznych.

Z resztą kim tak naprawdę są Żydzi, że trzeba się z nimi obchodzić jak ze świętymi krowami? Polacy nie mogą swobodnie odkrywać prawdy o holokauście, natomiast np. taki dyrektor Izraelskiej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych, Laurence Weinbaum, może wypowiadać się tak:

Wściekła reakcja co najmniej niektórych obrońców Polski na słowa Comeya może sugerować brak wiedzy i szczegółów lub coś o wiele bardziej niepokojącego – niechęć do skonfrontowania pewnych mrożących krew w żyłach prawd dotyczących okresu wojny, które ostatnio zostały odkryte przez polskich badaczy z postkomunistycznego pokolenia.

Nawiązał również do „odpowiedzialności” Polaków za Jedwabne:

Dzięki wysiłkom tych badaczy, wiemy teraz, że więcej Polaków uczestniczyło w destrukcji i szabrowaniu swoich żydowskich sąsiadów, niż sądzono wcześniej. Wielu Polaków postrzegało usunięcie żydów z Polski jako jeden jedyny pozytywny skutek uboczny tak okrutnej okupacji. Dla co najmniej skrupulatnych lokalnych społeczności Holokaust stanowił istne Eldorado szans na wzbogacenie się i zysk. Dla niektórych pokusa ta była nie do odparcia i nie wahali się popełnić aktów mordu, gwałtów i przywłaszczania mienia, nie zawsze skłaniani do tego przez Niemców.

Żydzi mogą agresywnie się wypowiadać i atakować Polaków, a my boimy się skonfrontować z prawdami na temat tzw. holokaustu. W szczególności, że syjoniści powinni najlepiej wiedzieć, kto wzbogacił się na holokauście.

A tymczasem premier Ewa Kopacz pierdoli coś o niepowtarzalnej więzi, jaka łączy Polskę i Izrael. Jedyne co przychodzi mi na myśl, to że ta więź jest w istocie co najmniej smyczą. Chyba coś tu nie gra?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.