Niemcy: Atak muzułmańskiego nożownika – jedna ofiara śmiertelna. Wzrastają antyislamskie nastroje

Do Niemiec zawitało 900 imamów z Turcji, którzy na polecenie Erdogana mają za zadanie zapobiec zbyt szybkiej integracji muzułmanów z resztą niemieckiego społeczeństwa, a Arabia Saudyjska zapowiedziała budowę w RFN 200 wahabickich meczetów. Sondaż przeprowadzony przez francuski dziennik „Le Figaro” wskazuje, że obawy naczelnego Turcji nie są do końca uzasadnione – zresztą pewnie tak samo, jak sondażowe procenty.

Według liczb 82% Niemców przyznaje, że nie utrzymuje znajomości z żadnym muzułmaninem, a 43% uważa, że kult Allaha stanowi zagrożenie. Z kolei ankieta dla „Bilda” przedstawia liczby, według których tylko dla 22% ankietowanych islam jest religią pokoju, natomiast dla 61% nie powinien on mieć na ziemi niemieckiej miejsca. Na portalu wp.pl można przeczytać, że u naszych zachodnich sąsiadów przebywa 5 milionów muzułmanów.

Nastrojów społecznych, ani sondażowych statystyk nie zmieniają na plus dla multikulturalizmu zachowania obcych przybyszy, którzy szokują w coraz to nowy sposób. Do jednych z nich należy zajście, które miało miejsce w pociągu kierującym się do bawarskiej miejscowości Grafing, gdzie pasażerowie zmierzali jak co dzień do pracy. O piątej nad ranem przez drzwi wsiadł do niego 27-letni mężczyzna, który przy akompaniamencie wydawanych przez siebie okrzyków „Allahu akbar” zaczął godzić nożem pasażerów korzystających z tego środka transportu. Bilans tolerancji i wielokulturowości wzbogacił się o jedną ofiarę śmiertelną i czterech rannych.

„Wbrew temu, co rok temu mówiła Angela Merkel, Niemcy okazały się zupełnie nieprzygotowane do przyjęcia tak ogromnej liczny uchodźców (1,1 mln tylko w 2015 r. – red.). Państwo zawiodło, sytuacja wymknęła się spod kontroli. To, obok zamachów terrorystycznych w Paryżu i Brukseli, spowodowało ogromną zmianę podejścia niemieckiego społeczeństwa do obcych. Dziś prawie dwie trzecie Niemców jest niechętnych imigrantom, a jedna trzecie na tyle wroga, że mogłaby głosować na skrajną prawicę.* Nie sądzę, aby dziś nasze społeczeństwo miało inne nastawienie do imigrantów niż polskie” – ocenił prof. Johannes Giesecke, dyrektor departamentu badań migracji na berlińskim Uniwersytecie Humboldta.

Prof. odniósł się również do medialnego przekazu, który zachłysnął się tolerancją pokazując Niemcy jako kraj witający z otwartymi ramionami uchodźców. Według prof. Giesecke „mógłby być to przejściowy nastój, jeśli nie po prostu pozór”.

Według dyrektora z Uniwersytetu Humboldta – co nie jest, a przynajmniej nie powinno być żadnym zaskoczeniem – dla uchodźców ważniejsze są zasady wypływające z Koranu, niż niemiecka – choć tylko z nazwy – konstytucja.

Merkel jednak na przekór opinii niemieckiego społeczeństwa pragnie przeforsować w Bundestagu nową ustawę dotyczącą integracji przyjezdnych, w ramach której socjalne mieszkania przyznawane imigrantom będą tak, aby ich lokalizacja zapobiegała powstawaniu muzułmańskich gett.(sic!) Ma ona także regulować przyznawanie zasiłków przyjezdnych od nauki języka i prób podjęcia pracy.

Jak widać demoliberalni politycy ciągle próbują rozwiązać kryzys imigracyjny nie dość, że mało udolnie, to w antynarodowym tonie. Lecz czego się spodziewać po politycznych prostytutkach?

*„skrajna prawica” zawsze skuteczna jako straszak. My jednak proponujemy używanie mniej mainstreamowego języka – być może profesorowi chodziło o wzrost poparcia dla nacjonalistycznych postulatów.

Na podstawie:
wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.