Niemcy: Kulisy polityki multikulti i przyjmowania uchodźców

W niezwykle ciekawym jak na demoliberalne standardy wywiadzie zamieszczonym na Gazetaprawna.pl autorstwa Magdaleny Rigamonti poruszony został problem dotyczący kryzysu imigracyjnego. Rozmówczyni Maya Poczesny opowiada w nim o własnych doświadczeniach związanych z przyjmowaniem w Niemczech uchodźców oraz o towarzyszących im w rzeczywistości kulisach, o których niewiele się wie i mówi w Polsce.

Temat uchodźców zazwyczaj podnoszony jest przez media, gdy przybysze padają ofiarą przemocy, bądź gdy opisuje się ich trudne historie, a ich samych określa się jako przypadkowych przybyszy witających do Europy. Cień na taki pogląd rzuca w swoich wypowiedziach Poczesny oraz opowiada o dotąd nieznanych i nierozpowszechnianych szeroko informacjach.

Bohaterka wywiadu mówi min. o historii własnego wielkiego domu, do pozbycia się którego została zmuszona przez państwową interwencję i politykę multikulturalizmu – próby przejęcia domu oraz sytuacja, w jakiej się znaleźli zakończyła się jego stratą. Razem z nim odeszły związane z nim marzenia oraz ciężka praca włożona w jego odnowę. Wspomina także o sprawnym funkcjonowaniu urzędów do spraw uchodźców oraz o obyczajach i zachowaniu samych przybyszów. Opowiada również o panującym wśród Niemców strachu oraz stłamszonej wolności słowa, która knebluje usta przeciwnikom gromadnie napływających do Niemiec przybyszów spoza Europy. Na mocy oskarżenia o „mowę nienawiści” czekają na nich odpowiednie kary. Są tacy, którzy podpalają domy dla uchodźców i wbrew temu co o tym piszą media nie są to ludzie związani z Pegidą, lecz lokalni mieszkańcy wioski.

Poczesny nakreśliła jaki stosunek do nich samych i prowadzonego przez nich domu turystycznego oraz do Polaków mają Niemcy.

Warte uwagi są jej słowa na temat szeroko zakrojonego przez system przygotowywania gruntu pod przyjmowanie masy uchodźców, zanim jeszcze media zaczęły podawać do publicznej wiadomości informację o tym, że Europa stanie się miejscem docelowym gromadnie przemieszczających się z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej ludzi. Kiedy służby prowadziły zaplanowane działania tworząc miejsca przeznaczone na mieszkania dla uchodźców, właściciele dużych domów domyślali się, że może chodzić o Ukraińców, czy Polaków.

Na zachętę przedstawiamy urywek wypowiedzi Poczesny:

„W 2010 r. mówiła [Angela Merkel – przyp. red.], że polityka multikulti się nie sprawdza, ludzie obcy kulturowo się nie asymilują z niemieckim społeczeństwem, a w 2011 r. rząd niemiecki zaczyna ganianie, a w zasadzie polowanie, na duże domy, w których mogliby zamieszkać imigranci, uchodźcy, choć jeszcze przecież wtedy nie było uchodźców. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi.”

W innym miejscu mówi:

„Właściciel z sąsiedniej wsi powiedział nam, że w urzędzie dostał informację, że we wszystkich dużych budynkach w naszej okolicy będą mieszkać uchodźcy. Pamiętam, jak przyszło do nas dwóch smutnych panów. Powiedzieli, że mają dla nas taką ofertę i że nasz hotel ma być wzorcowym domem dla uchodźców.”

Oczywiście zachęcamy Was do zapoznania się całym wartościowym materiałem, który znajdziecie TUTAJ.

Źródło:
gazetaprawna.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.