Odroczono proces byłego esesmana. Czy sprawiedliwość dosięgnie wszystkie bestie?

Proces w sprawie 95-letniego Huberta Zafkego, na którym ciąży oskarżenie o współudział w morderstwach na terenach nazistowskich obozów koncentracyjnych, został odroczony przez wzgląd na zły stan zdrowia oskarżonego. Lekarka uznała byłego esesmana za niezdolnego do wzięcia udziału w procesie, który odbyć się miał pod koniec lutego. Dalszy przebieg procesu zależy od wyników przeprowadzonych badań internistycznych i kardiologicznych w szpitalu, które zarządził sąd. Jak widać zwycięzcy II Wojny Światowej pragną sądzić ludzi służących, czy pracujących w ramach systemu swoich pokonanych wrogów do ostatniego. Nawet jeżeli jest nim 95-letni Niemiec pełniący w ówczesnych czasach funkcję sanitariusza. Być może wśród swoich opowieści skierowanych do wnuków padło z jego ust kilka słów prawdy na temat życia w obozach koncentracyjnych, a jeśli nie były one zgodne z „jedynie prawdziwą i słuszną wersją historii”, to ściągnął na siebie zawsze czujne oko Wielkiego Brata, które nie wybacza takiej zbrodni. A zbrodnie należy karać. Ale czy słowa są zbrodnią, a pielęgniarz katem? W świecie zwycięzców II Wojny Światowej, gdzie szukanie prawdy może zostać nagrodzone biletem w jedną stronę, tak. Jednak kiedy zostaną osądzeni ludzie tego samego pokroju, różniący się jedynie tym, że oddawali się równie bestialskim machinom wygranych, a tym bardziej ludzie będący w nich na stanowiskach kierowniczych? Ci, wśród których znajdują się nasi „sojusznicy”. „Sojusznicy”, którzy – pomimo naszej walki w imię dobra i wolności – zostawili nas wykrwawionych na los swoich nowych, silniejszych przyjaciół – komunistów. Póki co albo wiodą dostatni żywot, albo przynajmniej nie żyją na celowniku „wymiaru sprawiedliwości”, i to spełnieni błogą świadomością o swoim bohaterstwie i szlachetności. Tymczasem polowanie na czarownice trwa. I to w najlepsze.

Na podstawie:
rmf24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.