Piotr Szumlewicz: Manipulacją jest obarczanie winą całego islamu za islamistyczne zamachy

Piotr Szumlewicz w wywiadzie dla pikio.pl poruszył temat wywoływanej przez przeciwników multikulturalizmu i islamizacji atmosfery lęku i strachu na bazie terrorystycznych zamachów, którą określa jako wyolbrzymioną i w nieuzasadniony sposób obarczają winą cały islam. Oczywiście nie mogło zabraknąć przypomnienia niewinnej roli ofiar polskiej „ksenofobii i antysemityzmu” w postaci niewinnych Żydów, których miejsce obecnie mieli zająć muzułmanie i uchodźcy.

„W przypadku zamachów ze strony upolitycznionego odłamu islamu, jakim jest ISIS czy Al Kaida, duża część polskich dziennikarzy stosuje zbiorową odpowiedzialność i obarcza nimi cały islam. Tymczasem terroryści stanowią nikły odsetek wyznawców islamu. Równie dobrze można byłoby winić protestantyzm za ataki na kliniki aborcyjne w USA czy zamach Andersa Breivika albo utożsamiać katolicyzm z reżimem Franco. To czysta manipulacja, niestety stosowana wobec muzułmanów przez wiele polskich mediów i część liczących się polityków. Ponadto wielu komentatorów, podobnie jak Pan w tym pytaniu, buduje atmosferę strachu, która się samo napędza. Przypominam, że w Polsce co roku jest dokonywanych kilkaset mordów i wiele tysięcy gwałtów. Zdecydowaną większość z nich dokonują polscy katolicy. Nie widać, aby polscy „patrioci” tak się nimi przejmowali i na przykład walczyli z przemocą w rodzinie, której ofiarami codziennie pada wiele kobiet. Lęk przed islamem jest więc przejawem niewiedzy, a niekiedy wyrazem czystej ksenofobii. Kiedyś byli Żydzi, dzisiaj mamy muzułmanów czy uchodźców. Osobiście jestem krytyczny wobec wszystkich wielkich religii światowych – tak wobec judaizmu, jak i katolicyzmu czy islamu, ale utożsamianie tego ostatniego z terroryzmem stanowi bezzasadną manipulację.”

(…)

„Gdy muzułmanin rzuci się na partnerkę z siekierą, mamy do czynienia z terroryzmem islamskim, gdy Polak katolik zadźga nożem partnerkę, to indywidualna tragedia, którą nikt się nie interesuje.”

Szumlewicz poruszył ważną kwestię i co do jednego ma całkowitą rację – spora ilość ludzi spod znaku „Fuck ISIS” i „fuck uchodźców” nie dostrzega różnicy między islamem, a islamizmem i przyjmuje pod tym kątem prymitywną postawę. Ba! Uzasadnione jest nawet postawienie tezy, że naprawdę dużo spośród tych osób nie ma pojęcia o konflikcie w Syrii, sytuacji na Bliskim Wschodzie, w krajach islamskich, czy nawet tego kim jest Bashar al-Assad.

Jako nacjonaliści na łamach portalu 3droga.pl pragniemy zwiększać świadomość ludzi dotyczącą min. tych tematów, jednak z czysto zdroworozsądkowego punktu widzenia nie mielibyśmy prawa dojść do podobnych co Szumlewicz wniosków.

Manipulacją najniższych lotów jest użyte przez niego porównanie. Zachodzi pewna i dość subtelna – jak widać niedostrzegana przez antyklerykałów – różnica pomiędzy nauczaniem Kościoła Katolickiego potępiającym powszechnie przemoc rodzinną, morderstwa, gwałty i tym podobne, a islamizmem, który wychwala zwierzęcy zamordyzm paraliżujący życie całych miast, czy nawet krajów. Nie można porównywać człowieka, który wysadza się krzycząc „Allah Akbar” z człowiekiem, który nie zabija w imię Boga i wbrew katolickim prawom.

Sugerowanie, że frankistowska Hiszpania była państwem równym Państwu Islamskiemu jest daleko idącą ignorancją mającą za zadanie dyskredytować katolicyzm, zwłaszcza że Hiszpanię gen. Franco – pomimo kilku pozytywów – można obwiniać przede wszystkim za to, że nie była urządzona jako dostatecznie katolickie państwo narodowe, podczas gdy odwołujące się do islamizmu Państwo Islamskie przekracza kolejne granice zła uznając to za dobro. Ponadto oba państwa stacjonują w zupełnie innym wymiarze – ciężko jest porównywać państwo ukierunkowane stricte zewnętrznie, którego ambitnym celem jest przeprowadzanie zamachów na ulicach europejskich miast i zabijanie „niewiernych”, z państwem, które skupione było raczej na wewnętrznej organizacji życia własnego narodu.

Być może dla niektórych osób jest to niepojęte, ale wśród wielu chrześcijańskich nacjonalistów, nie tylko z Polski, obok „katolickich dyktatur” i ich „zamordyzmu” (co zdaje się miał na myśli Szumlewicz) jak państwo gen. Franco, poważaniem cieszą się takie kraje jak Iran. Wskazuje to na pewną umiejętność osądu i rozpoznania tych różnic przez nacjonalistyczne środowisko, której to zamierzał nas pozbawić Szumlewicz.

Ostatecznie jedyne co udało mu się osiągnąć, to klasyczne porównanie na złej płaszczyźnie. Ma racje, że islam to nie islamizm, lecz nie ma racji co do tego, że ISIS jest jak frankistowskie – w domyśle katolickie – państwo. Na szczęście prawdę tą w gruncie rzeczy dostrzega nie tak małe grono krytyków islamizacji i multikulturalizmu, lecz zdołała ona umknąć postępowemu i wykształconemu, lecz spranemu antyklerykalnymi treściami mózgowi lewicowca.

Na podstawie:
pikio.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.