Podróże Ewy Kopacz po miejskiej dżungli

Po ostatnich wyborach prezydenckich Platforma Obywatelska zdała sobie sprawę, że zawiodła swoich wyborców. Premier Ewa Kopacz nagle przypomniała sobie, że istnieje coś takiego, jak społeczeństwo, które w każdej chwili może przestać legitymizować PO. Dlatego przeszła przez mur politycznego życia oddzielającego ją i możnych od realiów panujących wśród zwykłych ludzi i zaczęła się wśród nich pojawiać. Jednak obraz troskliwej matki, który przybrała w ostatnim czasie, jest tylko płaszczykiem, dzięki któremu chce utrzymać się na górze i chyba tylko wyjątkowo nieogarnięci ludzie wierzą w szczerość intencji kobiety, która została premierem. Jej demoliberalna mentalność i luksusowe życie nie mogło zmienić się diametralnie w krótkim czasie, a więc jej podróże po miejskiej dżungli życia codziennego społeczeństwa są jedynie pomysłem na utrzymaniu się na zajmowanej pozycji. Pojawienie się wśród ludzi ma sprawić jedynie złudne wrażenie, że premier interesuje się ich losami.

Będę wydawać pieniądze na to, by być bliżej obywateli i przybliżyć władzę do obywateli – powiedziała premier Kopacz.

Problem w tym, że władza w systemie demoliberalnym, który chce utrzymać Kopacz, zresztą jak wszystkie systemowe ugrupowania, począwszy od prawicy, skończywszy na lewicy, nie należy i nie będzie należała do społeczeństwa, niezależnie od tego, jak blisko pasażera w pociągu siądzie Kopacz. Realna władza w rękach społeczeństwa może się jedynie spełnić dzięki systemowi rządów powszechnych narodu, czyli w państwie narodowym. Nie jest to możliwe w obecnym systemie, gdzie jedyne co obywatel może, to raz na kilka lat wrzucać karteczkę do urn wyborczych.

Źródło:

http://parezja.pl/kopacz-kosztach-podrozy-bede-wydawac-pieniadze-na-to-zeby-byc-blizej-obywateli/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.