Polska: Katolickie środowiska angażują się w projekt organizacji LGBT

„Przekażmy sobie znak pokoju” jest kampanią środowisk LGBT, która przyjęła retorykę mającą wywierać wśród chrześcijan poczucie winy za przyjmowanie katolickiej, łacińskiej moralności. Dewiacyjne organizacje zarzucając brak poszanowania i pragną dialogu wedle ich mniemania wypływającego z chrześcijańskich wartości.

Opozycyjną do nauczania Kościoła inicjatywę wsparły wpływowe środowiska mieniące się katolickimi – min. „Znak”, „Tygodnik Powszechny”, czy „Więź”. Oprócz zaangażowania naczelnej „Znaku” Dominiki Kozłowskiej, Zuzanny Radzik z „Tygodnika Powszechnego” i redaktora naczelnego Zbigniew Nosowskiego z „Więzi” i innych głosu w sprawie udzielił członek redakcji ostatniego kwartalnika i asystent kościelny Towarzystwa o tej samej nazwie ks. Andrzej Luter.

Według duchownego „homofobia” wynika z niewiedzy. Zauważa, że księża coraz częściej są „tolerancyjni” wobec osób LGBT, lecz podkreśla, że być może jest to spowodowane obracaniem się przez niego w specyfiocznym gronie. Ks. Luter jest spowiednikiem osób nieheteroseksualnych. Pytany przez Gazetę Wyborczą w sposób naprawdę błyskotliwy o to, czy bardziej grzeszy heteroseksualna para żyjąca bez ślubu, czy homoseksualna, odpowiedział:

„Nie stosuję takiego kryterium. Każda sytuacja jest inna. Najgorsze jest wyrokowanie o grzeszności schematami. Kluczowe jest, czy w związku jest miłość”.

Nadzieją pozostaje to, że osoby nieheteroseksualne wykazują się większym zaangażowaniem przy sakramencie pokuty i pojednania, niż jedna z organizatorek kampanii, Anna Strzałkowska z Grupy „Tolerado”:

„Jestem żoną Marty Abramowicz, z którą wzięłyśmy ślub w 2011 roku. […] Ja się nie spowiadam z mojej tożsamości jako osoby homoseksualnej, tak jak nie spowiadam się z mojej miłości do syna – bo to nie grzech. Wiara i Kościół są jak dom i rodzina. Rodziny się nie wymienia. Ale można przekonywać, więc postanowiłam działać od środka. Ja widzę, że Kościół już się zmienia. Idziemy w kierunku znaku pokoju.”

Udziałem tzw. katolickiego elementu w kampanii, którą współorganizuje Kampania Przeciw Homofobii, Grupa Polskich Chrześcijan LGBTQ „Wiara i Tęcza” oraz Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT Tolerado, zachwycają się liberalne media, co samo w sobie powinno zapalić ostrzegawczą lampkę katolikom i ludziom trzeźwo myślącym.

Organizacje zrzeszające osoby homoseksualne, biseksualne i transpłciowe domagają się szacunku i akceptacji, lecz sami ich nie okazują względem Kościoła i katolickiej moralności – wiadomym jest, że pod płaszczykiem poszanowania dewiacyjne lobby robi obyczajowy wyłom, by doprowadzić do powszechnej akceptacji i wprowadzenia związków pomiędzy osobami tej samej płci, adopcji przez nie dzieci, czy zmian płci.

Przesiąknięta na wskroś masońskimi wpływami hierarchia kościelna na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy dała się poznać z rygorystycznej reakcji na dosadne, lecz niesprzeczne z wiarą i nauczaniem Kościoła wypowiedzi ks. Jacka Międlara. Czy duchownych i środowiska uznające się za katolickie, wspierające akcję promującą grzech i zatwardziałość w nim, czeka potępienie, reprymenda i odpowiednie konsekwencje?

Na podstawie:
pap/pch24.pl

1 comment

Get RSS Feed

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.