Premier Manuel Valls: „Przyjmiemy do Francji obiecaną ilość uchodźców”

Serwisy internetowe obszernie obiegły tytuły wiadomości sugerujące, że premier Francji Manuel Valls oświadczył, iż Francja nie zamierza przyjmować imigrantów. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, okazuje się to niczym więcej od pospolitej taktyki, która zwiastuje nic, oprócz próżnej, taniej sensacji. Jak się okazuje przed nadchodzącym szczytem UE Valls jedynie oświadczył, że Francja nie przyjmie większej liczby imigrantów, niż tej obiecanej wcześniej, czyli trzydziestu tysięcy. Doprawdy zmienia to diametralnie tragiczną sytuację, do jakiej doprowadził Francję materialistyczny duch, w szczególności, gdy uwzględni się inne słowa premiera państwa znad Sekwany, w których zaznaczył, że Francja nigdy nie powiedziała „przybywajcie do Francji”. Francja na pewno tego nie powiedziała, ale pomimo tego zachłanni ludzie podobni dzisiejszym politykom masowo sprowadzili na swoje ziemie czarnych niewolników, tworząc zdatny grunt pod multikuluralizm i wykorzenienie własnego narodu, dla którego i tak przyszłość białej Europy zdaje się pozostała mglistym i wątpliwym wspomnieniem. Pomimo tego prawicowcy zachwycają się nad odmową przyjęcia trochę większej liczny imigrantów i starają stworzyć się z tego sensację. Tylko co zmienia odmowa dorzucenia do bagna niewielkiej dawki błota, podczas gdy sięga ono już dostatecznie wysoko, by uniemożliwiać swobodny oddech? Francja potrzebuje przebudzenia swoich synów, wzrostu narodowej świadomości i zrozumienia przez nich swoich obowiązków względem ojczyzny, swoistej rewolucji, która przywróci godność niegdyś dumnemu i wielkiemu narodowi. Jest to żmudne zadanie, którego sukces nie może zostać osiągnięty „od tak” – trzeba go budować małymi, cierpliwymi krokami. Bo chwytliwy wycinek zdania premiera państwa, które międzyczasie wykrwawia Francję, nie zmienia położenia ani jej, ani Europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.