Prof. Chazan: „Zabijanie ludzi nie należy do obowiązków lekarzy”

Rozpoczął się proces, w który profesor Bogdan Chazan domaga się powrotu do pracy na stanowisku dyrektora Szpitala św. Rodziny w Warszawie, a także przeprosin z strony Hanny Gronkiewicz-Waltz za wypowiedziane o nim słowa.

Przypomnijmy: prof. Chazan został usunięty z stanowiska z powodu odmówienia aborcji, choć oficjalnie podano brak informowania jej o terminach. Wydaję się, że były i miejmy nadzieję przyszły dyrektor Szpitala św. Rodziny jest znakomicie przygotowany i ma duże szansę na wygranie tego procesu. A przynajmniej miałby, gdyby sądy nie służyły tylko ideologii Nowego Porządku Światowego.

Tak czy tak, Bogdan Chazan przy okazji procesu udzielił  wywiadu, którego fragmentu nie wypada nam, jako przeciwnikom aborcji, po prostu nie zacytować.

Aborcja, zabicie dziecka przed urodzeniem, należy do priorytetów systemu opieki zdrowotnej, nie tylko Ministerstwa Zdrowia, ale i lokalne  administracji. Mówię o pani prezydent Warszawy. Problemem nie jest to, że w szpitalach nie ma miejsc, że umierają ludzie czekający na operację. To jest mniej ważne, ważniejsze jest to, że jeśli prawo przewiduje taką możliwość, to należy dopilnować, by każde dziecko, przeznaczone na śmierć, zostało rzeczywiście zabite. To nie jest właściwe podejście. Zabijanie ludzi nie należy do obowiązków lekarzy. To jest sprzeczne z ich powołaniem. Tymczasem widzenie problemu aborcji przez władze naszego kraju świadczy o zwichnięciu proporcji.

 

Warto zaznajomić się również z zdaniem profesora na temat tzw. in vitro:

W procedurze in vitro dochodzi do zabicia zarodków człowieka. Urodzenie jednego dziecka w wyniku tej procedury, łączy się ze śmiercią kilku czy kilkunastu braci czy sióstr. Po to tworzy się sześć lub osiem zarodków, bo bierze się pod uwagę, że zarodki mogą ginąć w różnych fazach tej procedury. Zastępujemy w ten sposób naturę. Nie jesteśmy upoważnieni do fabrykowania ludzi, do tego rodzaju czynności. Nie rozumiem również dlaczego pieniądze z podatków mają iść wyłącznie na in vitro. Jest wiele innych metod diagnostyki i leczenia niepłodności, na które nie ma pieniędzy. Pieniądze publiczne idą tylko na część grupy Polaków, która akceptuje sztuczne zapłodnienie. Ta część Polaków, która ten metody nie akceptuje, pozostaje ze swoimi problemami bez pomocy. To nierówne traktowanie.

 

Trzymamy kciuki za Profesora Chazana, a przy okazji polecamy ciekawy artykuł Filipa Palucha na temat tej sprawy: klik!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.