Referendum i banksterzy

Echa huku medialnego towarzyszącego niedzielnemu referendum rozbrzmiewają do dziś. Z wyników dowiadujemy się, że frekwencja wyniosła około 8 procent, czyli 2-3 miliony Polaków poszło do urn. Natomiast, aby głosowanie było wiążące dla rządzących, swoją opinię powinno wyrazić ponad 15 milionów naszych Rodaków. Pomijając to, że plebiscyt był zorganizowany w celu podniesienia wysokości słupków sondażowych byłego „Prezydenta” i partii z której się wywodził, niechęć do oddania głosu wzmagało raczej co innego. To kpina z obywatela, którą można było odczytać w każdym z lakonicznych punktów na karcie do głosowania.

Jak przykładowo zinterpretować zadane przez rządzących pytanie „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika”? Może powinni zapytać wprost: Czy popiera Pani/Pan grabieże na podatnikach? Przecież wątpliwości w jakichkolwiek przepisach prawa ustalanego przez rządzących powinny być rozstrzygane na korzyść obywatela. Niestety matołów, snujących się w garniturach po sejmowych salach to nie interesuje. Przynajmniej przyklepując kolejne buble prawne będą udawać, że cokolwiek ich to obchodzi co pewien czas wychodząc z inicjatywami podobnych referendów.

Co do bubli prawnych z ostatnich dni, Senat RP wprowadził w piątek zmiany w ustawie dotyczącej kredytów hipotecznych w walutach obcych, która ma wspomóc przede wszystkim tzw. „Frankowiczów”. Kiedyś słyszałem taką tezę, że spośród dwóch zakładających się jeden jest głupi, a drugi cwaniak. Idealnie oddaje to obraz osób zaciągających zobowiązania we Frankach Szwajcarskich u bankierów. Ci pierwsi nie liczyli się zupełnie z ryzykiem wzięcia kredytu w walucie obcej, bo był „tańszy” niż złotówkowy. Natomiast banksterzy sprytnie to wykorzystali i dawali im taką możliwość nic nie ryzykując. Po kilku latach takiego procederu rządzący państwem polskim podrapali się po swoich pustych łepetynach i naskrobali na papierze ustawę, która nie leży ani „Fakowiczom” ani bankierom. Natomiast za jej zapisy zapłacimy w niedługim czasie my wszyscy. Nieważne czy wynajmujemy nieruchomość, dostaliśmy ją w spadku, wybudowaliśmy za gotówkę czy mamy kredyt w złotówkach. Każdy pośrednio dołoży cegiełkę na domy  cwanych „Frankowiczów”, którzy ubolewają nad swoim losem.

Ostatni tydzień w naszym pięknym kraju minął więc wspaniale. Wydano troszkę pieniążków na zorganizowanie nikomu niepotrzebnego referendum. Ustalono, że dla nieroztropnych kredytobiorców też się coś znajdzie. Jest to tylko kropla w morzu codziennej „pracy” naszych rodzimych politykierów. Polecamy patrzyć im na ręce i wyciągać wnioski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.