Śmierć kolaboranta Władysława Bartoszewskiego

24 kwietnia br. zmarł Władysław Bartoszewski. Wraz z jego śmiercią wśród możnych Systemu zapanował wielki smutek i lament. Wszak odszedł z tego świata człowiek prawy, autorytet, profesor i wojownik wolności. Przynajmniej tak starano się przedstawiać Bartoszewskiego za jego życia, jak i teraz, po śmierci.

Bartoszewski znany był również jako polityk, dziennikarz, pisarz, działacz społeczny i historyk, który przeżył Auschwitz. Działał w Polskim Państwie Podziemnym, uczestniczył w powstaniu z 1944 roku.
Dwukrotnie pełnił funkcję MSZ, był senatorem IV kadencji, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady ministrów w rządzie Donalda Tuska. Kawaler Orderu Orła Białego oraz honorowy obywatel państwa Izrael.

Już samo opłakiwanie go przez demoliberalne persony powinno zapalić niejednemu czerwoną lampkę. Nic więc dziwnego, że przyglądając się osobie Bartoszewskiego okazuje się, że jego legenda powstała głównie na podstawie jego własnych wspomnień oraz wywiadów, których udzielał on sam.

Sam fakt, że Władysław Bartoszewski trafił do Auschwitz po obławie zorganizowanej przez hitlerowców i został z niego wypuszczony po kilku miesiącach, rzuca cień na jego postać. Po pierwsze jest sprzeczne z faktami opisującymi realia hitlerowskich obozów koncentracyjnych, a wydaje się kompletną abstrakcją jeśli przyjąć wykreowaną wizjię warunków panujących w obozach zagłady. Zmusza to do refleksji nad  nieskazitelnym wizerunkiem Bartoszewskiego. Skoro obozy stworzone były w celu bezwarunkowej eksterminacji, to jakim cudem Bartoszewski został z niego wypuszczony? Naziści przecież nie po to kierowali ludzi do obozów, by za chwilę z nich ich wypuszczać. Jeżeli nawet rozpatrzymy sprawę z perspektywy rewizjonistycznej, zakładającej, że hitlerowskie obozy były bardziej nastawione na pracę niż na eksterminację, to więźniowie nie wychodzili z nich w tak krótkim czasie, o ile wychodzili z nich w ogóle. Dla porównania w tym samym transporcie do Auschwitz trafił Witold Pilecki, który uciekł z niego dopiero po dwóch latach. Fakty te umacniają przekonanie, że Bartoszewski  kolaborował..

Sam Bartoszewski twierdzi, że został zwolniony z więzienia przez zły stan zdrowia oraz dzięki pomocy otrzymanej ze strony przyjaciół z Polskiego Czerwonego Krzyża. Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry kolaborującej z nazistami, która wyszła za mąż za SSmana.
Jednak istnieje świadek, który według prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, osobiście spotkał się z Bartoszewskim i zna jego historię, w tym szczegóły dotyczące jego wykształcenia. Z jego relacji wynika, że wskutek działań Bartoszewskiego oraz czternastu innych donosicieli, którzy opuścili obóz, zginęło 21 wysokich ranką AKowców.

Również zadziwiający jest fakt, że Bartoszewskiego wzięto od razu po zwolnieniu do konspiracyjnych struktur, co było dla konspiracji zbyt wielkim ryzykiem, ponieważ było bardzo duże prawdopodobieństwo, że takie osoby znajdują się pod obserwacją. Sam Bartoszewski mógł zataić ten fakt, albo udało mu się wniknąć do konspiracji dzięki pomocy niemieckiej agentury, który była niezwykle rozwinięta.
Nikt dzisiaj nie mówi o tysiącach żydowskich agentów, którzy infiltrowali polskie i żydowskie organizacje podziemne. Żydzi udawali, że szukają pomocy, a kiedy ją otrzymywali od Polaków, donosili na nich, skazując ich i często ich rodziny na śmierć.

Bartoszewski nieraz wypaczał historię, przyczyniając się do powstania stereotypu Polaka-antysemity. Uważał, że Polacy były w pewnej mierze współodpowiedzialni za holokaust. Nie negował paszkwili na temat Polaków oraz utrwalał zawarte w nich poglądy, milczał na pewne tematy oraz kreował zniekształconą, fałszywą historię. Dlatego po jego śmierci nie uronimy żadnej łzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.