Syria w ogniu „zachodniej” krytyki. Bashar al-Assad bezkompromisowo o zewnętrznej ingerencji destabilizującej Syrię.

Donald Tusk jest zdania, że ingerencja rosyjskiego lotnictwa w trwający w Syrii konflikt, przyczynia się do pogorszenia i tak już wystarczająco przykrej sytuacji. Według przewodniczącego Rady Europejskiej zaangażowanie Federacji Rosyjskiej w pomoc syryjskiemu reżimowi w zwalczaniu Państwa Islamskiego jest odpowiedzialne za tracenie terenu przez „umiarkowaną opozycję” na rzecz krwawego reżimu Bashara al-Assada oraz zwiększanie liczby uchodźców zmierzających w kierunki Turcji i Europy.

Podobnego zdania jest Francois Hollande. Prezydent Francji wezwał Rosję do zaprzestania udzielania wsparcia Assadowi, jako generującego swoimi bombardowaniami kolejne fale uchodźców. Zdobył się przy tym na stwierdzenie, że prezydent Syrii z pomocą Moskwy masakruje swój naród! Ciekawe co pod tym względem ma do powiedzenia o rządach państw członkowskich UE, a w szczególności o rządzie Francji, w odniesieniu do poszczególnych narodów europejskich. Pozostawiając tą kwestię Hollande oraz Tusk jednogłośnie wezwali Rosję do zaprzestania działań prowadzonych w Syrii.

Obydwoje równie nie dostrzegają istoty problemu, bądź specjalnie zakłamują rzeczywistość. Masowo przybywający do Europy uchodźcy nie są skutkiem interwencji zbrojnej syryjskich władz przeciwko własnemu narodowi, ani udzielanemu im od niedawna wsparciu przez rosyjskie lotnictwo, lecz jego walką z terrorystycznymi grupami powstałymi na gruncie syjonistyczno-amerykańskiego wsparcia. Krew syryjskich cywilów jest na rękach twórców ISIS i „umiarkowanej opozycji”, którzy zaburzyli wewnętrzny porządek w Syrii. Również to na nich spoczywa odpowiedzialność za fale uchodźców przybywających do Europy. Syria od samego początku konfliktu była terenem rozgrywki o interes narodu syryjskiego, bądź przeforsowania w niej przez oponentów swoich wpływów.

Tymczasem światowe mocarstwa osiągnęły w Monachium porozumienie wstrzymania działań wojennych w Syrii. Podczas spotkania obecnych byli ministrowie spraw zagranicznych kilkunastu państw, w tym sekretarz stanu USA John Kerry i szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Ustalony przez nich plan przewiduje rozpoczęcie w ciągu siedmiu dni stopniowych ograniczeń działań wojennych, „prowadzenie nadal walki” z ISIS i Frontem al-Nusra, dopuszczenie przez specjalnie utworzoną grupę zadaniową ONZ pomocy humanitarnej dla wszystkich stron konfliktu. Jednocześnie amerykański sekretarz stanu zauważył, że porozumienie zostało spisane na papierze i dopiero okaże się, czy „wszystkie strony uszanują te zobowiązania.

Wszystkie państwa zaangażowane w negocjacje zgodnie stwierdziły, że należy je „jak najszybciej wznowić”. Jednak syryjskie siły rządowe wspierane przez rosyjskie lotnictwo przeprowadzają ofensywę na znajdujące się w północnej części kraju miasto Aleppo, co powoduje bojkot uczestnictwa „syryjskiej opozycji” w rokowaniach przynajmniej do momentu, w którym bombardowania nie zostaną wstrzymane. Lecz sam rzecznik opozycji Salim al-Muslat  jest pozytywnie nastawiony do planu i zapewnił, że jeżeli będą widzieć jego realizowanie, „to niebawem spotkamy się w Genewie”.

Syryjski prezydent Bashar al-Assad zapytany o możliwość udziału syryjskiego rządu w rokowaniach zapowiedzianych przez światowe mocarstwa odpowiedział bezkompromisowo, że Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska pragną posadzić przy jednym stole negocjacyjnym grupy terrorystyczne.

„Chcą, aby syryjski rząd negocjował z terrorystami, a zatem domagają się od nas czegoś, czego nie zaakceptowano by w żadnym kraju.”

„Jesteśmy gotowi negocjować z opozycją. Ale wszystko zależy od tego, jak się ją określi. Dla nikogo opozycja nie oznacza uzbrojonych grup. Istnieje wielka różnica między takimi grupami z jednej strony, a opozycją z drugiej.”

„Całkowicie odmawiamy prowadzenia z nimi rozmowy jako ugrupowaniami politycznymi”.

Wyraził się więc sceptycznie co do możliwości utworzenia antyterrorystycznej koalicji.

„Dlaczego nikt niczego się nie nauczył po zamachach na redakcję Charlie Hebdo? Nie możecie walczyć z terroryzmem, gdy wspieracie bezpośrednio terrorystów bronią i jesteście w sojuszu z monarchią saudyjską, będącą największym sojusznikiem terrorystów na świecie.”

Podkreślił również, że nie zamierza składać dymisji w środku wojny, lecz w dniu, „kiedy dojdzie do wyborów, Syryjczycy zdecydują, czy chcą, abym został prezydentem. Jeśli będą chcieli, będę szczęśliwy dalej pełniąc tę funkcję; jeśli nie zechcą, będę szczęśliwy odchodząc. To żaden problem.”

Zaznaczył przy tym, że Syria potrzebuje kilkumiesięcznego okresu do przywrócenia pokoju, od chwili, gdy wiele państw, w tym „Francja, Wielka Brytania, USA, Arabia Saudyjska i Katar” przestaną udzielać wsparcia terrorystom oraz podziękował Rosji za udzielenie mu pomocy militarnej.

Natomiast zapytany o ukrytych terrorystów zakamuflowanych wśród fali uchodźców powiedział, że „takie przypadki oczywiście się zdarzają, lecz trudno oszacować ich skalę”.

„Jednak to rzeczywistość. Sądzę, że na zdjęciach i wideo w Internecie można znaleźć osobników, którzy zabijali i pozbawiali ludzi głów, a potem powędrowali do Europy jako spokojni obywatele.”

Na podstawie:
pap.pl/rp.pl/gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.