Tragedia odmieniła jej punkt widzenia. Matka żałuje, że uczyła dzieci „tolerancji” i „otwartości”

Pewna pochodząca z Serbii kobieta, która przyjechała w latach dziewięćdziesiątych do Wiednia, uczyła swoje dzieci tzw. tolerancji i otwartości. Prawdopodobnie do słuszności własnych wniosków doszła na podstawie użyczonej jej rodzinie gościnności. Jednak przepływ ludności pomiędzy narodami wywodzącymi się z tej samej cywilizacji różni się zdecydowanie od tego, który zachodzi między jej obcymi odmianami. Nie potrafiła tego rozróżnić ani Serbka, ani zdecydowana większość piewców tolerancji. Niestety przebudzenie ze snu kolorowego świata było brutalne – jej dziesięcioletni syn został zgwałcony w przebieralni na basenie przez imigranta z Iraku. Zdruzgotanego chłopca odnalazła ochrona, po czym zawiadomiła policję. Dzisiaj matka chłopca żałuje, że uczyła swoje dzieci „otwartości” oraz mówi o traumie, jaką przechodzi jej dziecko. Przykrym jest, że dopiero nieodwracalna tragedia potrafi zmienić punkt widzenia, który wcześniej bazował na ślepej nauce nowoczesnego świata. Po mrocznym wydarzeniu Serbka wystarczająco dosadnie wyraziła się o losie, jaki pragnie, aby spotkał gwałciciela jej synka:

„Chciałabym, żeby w więzieniu doświadczył tego, czego doświadczają gwałciciele dzieci od innych skazanych. Wszystkiego. A potem powinni go deportować.”

Oby w więzieniu została mu wymierzona odpowiednią miarą sprawiedliwość, której próżno szukać w demoliberalnych sądach.

Na podstawie:
ndie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.