Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

„Trzecia Pozycja; Wczoraj, Dziś i Jutro”. Rozmowa z założycielem legendarnego ruchu Terza Pozisione Gabriele Adinolfim

Na początku każdego wywiadu, prosimy przeważnie swojego rozmówcę o krótkie przedstawienie się. Jednak w tym wypadku jest to zupełnie zbędne. Panie Adinolfi, zaangażował się pan w działalność polityczną we Włoszech pod koniec lat 60. Był to niezwykły okres w historii Pana kraju, który obecnie jest znany jako pewnego rodzaju wstęp do legendarnych „Lat Ołowiu”. Co doprowadziło do tak niezwykłych wydarzeń? Co Pan pamięta z tamtych dni? Jakie wówczas panowały nastroje wśród młodych nacjonalistów?

W rzeczy samej. Polityczne zaangażowanie we Włoszech rozpocząłem pod koniec lat 60. Był to na Zachodzie okres studenckich niepokojów zapoczątkowanych w 1968 roku. W swojej istocie, stanowiły one niejako głęboki i wieloaspektowy ruch będący w pewnym sensie zwieńczeniem pokoleniowego protestu zrodzonego z dominacji muzyki rockowej, której towarzyszyły takie zjawiska jak ruch hipisowski czy ruch dzieci kwiatów. W tamtym czasie wśród nas, szczególnie popularne były dwa charaktery. Dwie postawy; jedna która opierała się na twardym muzycznym brzmieniu; buntownicza i wojownicza zarazem, druga hipisowska, która w swej istocie była płaczliwa i mocno pacyfistyczna.

Do 1968 roku młodzieżowy ferment jaki ogarnął Europę Zachodnią w równym stopniu dotknął wszystkich młodych ludzi na kontynencie i łączył ich ze sobą we wspólnej walce. Nawet jeszcze w 1968 roku było wiele strajków okupacyjnych organizowanych zarówno przez wojujących nacjonalistów jak i przez marksistów. W Rzymie doszło wtedy nawet do gwałtownych starć pomiędzy uczniami a policją. Wygrała je grupa studentów kierowana przez nacjonalistów. Od końca 1968 roku sytuacja jednak uległa znacznej zmianie. Partia Komunistyczna założyła swój kaganiec walczącym studentom. Wspomniana rewolta od tego momentu zaczęła przybierać już czysto marksistowski charakter. W tamtym czasie włoska Partia Komunistyczna posiadała zbrojne formacje, złożone przede wszystkim z weteranów ruchu partyzanckiego, którzy byli jeszcze wówczas wystarczająco młodzi by móc przysłużyć się im w taki sposób.

Terroryści- partyzanci uczyli studentów nienawiści i zajadle wpajali w nich kulturę antyfaszyzmu. Partia Komunistyczna wykorzystywała zbrojne organizacje do podkopywania fundamentów państwa, doprowadzając w ten sposób do pierwszych poważnych zaburzeń i niepokojów społecznych. W tym samym czasie Włochy swoją polityką w rejonie Morza Śródziemnego rozgniewały Francję, Anglię i Izrael. Tajne służby tych krajów zaczęły prowadzić własną wojnę na naszym terenie, doprowadzając w ten sposób, do dalszej destabilizacji która w prostej konsekwencji przyczyniła się do tak zwanych Lat Ołowiu. Nacjonaliści we Włoszech byli pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia czy też szerszego zaplecza. Partia Komunistyczna miała natomiast od dawna zapewnioną przewagę reprezentacyjną, zarówno w sądownictwie jak i w prasie. Zaczęto więc publicznie i bezczelnie ogłaszać że: „Zabicie faszysty nie jest przestępstwem”. Przejście od słów do czynów okazało się w tym przypadku jedynie kwestią czasu. Nacjonaliści, często nawet bardzo młodzi, byli mordowani z zimną krwią. Wojna domowa w naszym kraju rozpoczęła się od setek zgonów i śmierci ponad pięciu tysięcy więźniów. Niezwykle często zdarzały się także zamachy bombowe wymierzone w niewinnych cywilów. Zabójcami byli albo starzy, doświadczeni podczas wojny partyzanci, albo młodzi „gorliwi” adepci komunizmu. Byli bezkarni i nikt nie mógł im nic zrobić. Partia za każdym razem pilnowała by sprawcy nigdy nie kończyli w więzieniach, a prasa zawsze przekręcała oficjalną wersję wydarzeń, oskarżając o całe zło i wszystkie te tragiczne wydarzenia „faszystów” i CIA.

Jednak tak naprawdę, to właśnie CIA posiadało żywotny interes we wzmacnianiu wpływów włoskiej Partii Komunistycznej i aktywnie współpracowało z jej działaczami przy fabrykowaniu oskarżeń i kłamstw wymierzonych w najważniejszych działaczy nacjonalistycznych. Tak więc byliśmy w tym czasie bardzo mocno izolowani. Zaczęliśmy tworzyć swoją własną, podziemną kulturę, tak jak to miało wtedy miejsce w wielu innych krajach w Europie. Jednak z drugiej strony, pozostawaliśmy przy tym wszystkim po prostu zwykłymi ludźmi. Wywodziliśmy się z ludu, pochodziliśmy od zwykłych ludzi i niczym się tak naprawdę od nich nie różniliśmy. Byliśmy obecni praktycznie wszędzie, ubieraliśmy się tak samo jak inni i jak inni podążaliśmy za modą oraz popularnymi trendami. Najlepiej to widać na przykładzie, że w tamtych czasach prawie każdy z nas nosił długie włosy.

Jak wyglądała wtedy Wasza społeczność? Jakiego typu akcje i działania przeprowadzaliście? Jakie panowały stosunki pomiędzy poszczególnymi grupami nacjonalistycznymi? Jak odnosiliście się do uczestników oficjalnej sceny politycznej we Włoszech?

Od 1972 roku byliśmy świadkami wielu represji prawnych i sądowych wymierzonych w nasze środowisko. Jeśli chodzi o morderstwa, przeważnie w tym miejscu odwołujemy się szczególnie do dwóch naszych braci; jednego który miał 22 lata i drugiego który miał tylko 8; oboje zostali żywcem spaleni w swoim własnym domu. Nacjonalistyczna Partia Polityczna MSI (pol. Włoski Ruch Społeczny) była zbyt słaba i na tyle zdezorganizowana w tamtym czasie, że nie potrafiła się obronić przed wrogami nawet na polu politycznym. Jej działacze byli wtedy mocno zamknięci we własnym środowisku, skupieni tylko na tym by nie stracić zbyt dużo głosów w kolejnych wyborach parlamentarnych. Dlatego Ci najbardziej aktywni, bojownicy tacy jak my, zostali pozostawieni sami sobie. Wielu z nas trwale to wtedy zniechęciło. Wielu wtedy opuściło ruch. Lecz mimo wszystko, ciągle też przychodzili do nas nowi ludzie. Często bardzo młodzi. Pochodzący z okolicznych osiedli i liceów, przeważnie w wieku 14-15 lat. Porzuceni przez polityków, kształtowali się sami w ogniu codziennych walk, lub byli formowani przez takich ludzi jak ja, którzy wówczas mieli za sobą już przynajmniej parę lat doświadczenia, które było niezbędne do funkcjonowania w takim świecie. Każdego dnia robiliśmy coś nowego. Ulotki lub plakaty, kilka marszy, bardzo wiele bezpośrednich starć na ulicach. To było dla nas niezwykle ważne. Chcieliśmy wszystkim pokazać że wciąż żyjemy i nikomu nie damy się zastraszyć. Dawne organizacje zostały zdelegalizowane, a wspomniany MSI, jak mówiłem żył jedynie od wyborów do wyborów. Przez dwa pełne lata od 1974 do 1976 roku istniało we Włoszech wiele różnych i niezależnych od siebie grup. Nie były one zjednoczone, ale też nie rywalizowały ze sobą. Za każdym razem kiedy jeden towarzysz spotykał drugiego gdzieś we Włoszech, było to niezwykłe święto. Dla nas wszystkich i dla każdego z nich z osobna.

Dlaczego więc zdecydowaliście się na powołanie kompletnie nowego ruchu jakim była Terza Pozisione? Co odróżniało Terza Pozisione od innych grup nacjonalistycznych działających wtedy we Włoszech? Czy możesz nam powiedzieć coś więcej o pierwszych dniach istnienia Terza Pozisione?

Przede wszystkim byliśmy wówczas wszyscy głęboko przekonani, że powinniśmy stworzyć jakąś nową organizacje, która będzie w stanie ogarnąć wszystkie te młodzieżowe grupy, które wtedy operowały w tak dużym rozproszeniu. Poza tym w tym czasie we Włoszech, zyskiwał na popularności kolejny „ferment młodzieżowy” który objawiał się głównie w kwestionowaniu wszystkich tradycyjnych partii, organizacji i związków zawodowych. Niemalże od samego początku był on zdominowany przez lewaków, którzy ideowo byli bliscy trockizmowi. Jednakże sama logika dotycząca odrzucenia wszystkich organizacji systemowych, tak czy siak była dla nas korzystna. Tak więc poprzez stworzenie Terza Pozisione chcieliśmy wpisać się w nurt tej rewolucyjnej młodzieży i rzucić wyzwanie skrajnej lewicy. Nie tylko fizycznie, ale także poprzez radykalne postulaty. Tak by nawet zwykli ludzie zobaczyli, że jeśli kiedykolwiek jakaś rewolucja we Włoszech okaże się możliwa, to będzie to tylko ta dokonana rękami ludzi z Terza Pozisione. Różnice pomiędzy naszym ruchem a resztą włoskiej skrajnej prawicy można określić w trzech punktach. Po pierwsze zawsze byliśmy w akcji i nie było wśród nas rozróżnienia pomiędzy działaniem a teorią. Po drugie prawie wszyscy nasi bojownicy byli bardzo młodzi, mówiliśmy więc w języku naszego pokolenia, dzięki czemu mogliśmy lepiej przekazywać społeczeństwu nasze pomysły. Po trzecie niektórzy z kierownictwa Terza Pozisione byli już ludźmi uformowanymi pod względem kulturowym, filozoficznym i ideowym. Dzięki czemu nasza organizacja nie tylko uniknęła zarażenia się popularnymi wtedy trendami, lecz była w stanie dodatkowo wysunąć własną kulturową propozycje, która najpełniej zobrazowała się podczas tak zwanych „Obozów Hobbit”. Nasze pierwsze dni były pełne pracy. Najpierw jako Terza Pozisione, wspólnie ze studentami o różnych poglądach wzięliśmy udział w zajęciu rzymskiego liceum „Giulio Cesare”. Uczestniczyliśmy także w okupacji fabryk w Lecce na południu Włoch. W swoim aktywizmie podejmowaliśmy się też ochrony ludzi, którzy walczyli o zachowanie swoich domów na przedmieściach Rzymu. Próbowaliśmy też nawiązać kontakty z włoskimi rolnikami.

Mieliśmy dualistyczną strukturę organizacyjną. Z jednej strony jeśli chodzi o ogólne zarządzanie była ona mocno hierarchiczna. Z drugiej strony jeśli chodzi o kontrolę poszczególnych dzielnic, miała ona postać sieci. Dzięki temu że byliśmy obecni na osiedlach, w czasach naprawdę mocnych starć podczas których często dochodziło nawet do strzelanin, wiedzieliśmy jak się poruszać w mieście i umieliśmy przeżyć na ulicach. Podbiliśmy wiele miejsc i nieraz pojawialiśmy się i zdobywaliśmy wpływy na terenie opanowanym przez przeciwnika. Zupełnie niezwykłe jest to, że udało nam się wygrać praktycznie wszystkie starcia fizyczne. Czerwone stacje radiowe odpowiadały o nas same niestworzone historie, że działamy nie fair, że wśród nas popularny jest „kult siły” i takie tam. W ciągu całej naszej historii, udało nam się poprowadzić także wiele popularnych protestów na terenach proletariackich; i to wszystko działo się w czasach gdy komunistyczne organizacje miały pod kontrolą wszystko co mogły: od oficjalnych instytucji, poprzez prasę i często nawet także same ulice.

Przy organizowaniu się, czerpaliśmy także z doświadczenia innych, zagranicznych ruchów tego typu. Do włoskich realiów, zaadaptowaliśmy koncept „Cuib” (pol. Gniazdo), który był charakterystyczny dla przedwojennego, rumuńskiego Legionu św. Michała Archanioła prowadzonego przez Kapitana Codreanu. Gniazda były dla nas zarówno formą organizacji duchowej jak i politycznej. Nie mieliśmy nigdy żadnego, oddzielnego pionu dla kobiet. Same w sobie były one dla nas niezwykle ważne. Terza Pozisione była pełna kobiet, co było dość rzadkie na scenie skrajnej prawicy, zwłaszcza w tamtym czasie. Nad Gniazdami górował Legion, który był organem koordynującym aktywizm duchowy i fizyczny. Zasiadali w nim najlepsi działacze. Wydawał on gazetę o nazwie: „Terza Pozisione”.

W związku z decyzją władz włoskich z 1980 roku: ruch Terza Pozisione został zdelegalizowany. Dlaczego? Jaki to miało wpływ na społeczność włoskich nacjonalistów? Jak wpłynęło to na Pana osobiście? Co się z Panem działo po 1980 roku w związku z prześladowaniami wymierzonymi w ludzi związanych z Terza Pozisione?

Tak naprawdę to niczego nam wtedy nie wyjaśniono. Niczego nie wytłumaczono. To co się wówczas wydarzyło, mogło się co najwyżej narodzić w głowie kogoś takiego jak Franz Kafka, nie powinno zaś się zdarzyć w normalnej rzeczywistości. Ponieważ nie było żadnych konkretnych zarzutów wobec Terza Pozisione, a sędziowie uznali że nasi członkowie nie mają nic wspólnego z działalnością kryminalną, stwierdzono że wśród Terza Pozisione istnieje druga; tajna i wewnętrzna w stosunku do niej organizacja, która zajmuje się działaniami o charakterze wywrotowym. Członkowie tego upiornego stowarzyszenia, zrodzonego z chorych umysłów politycznych oskarżycieli, zostali skazani na różne kary, wahające się od 4 do 10 lat pozbawienia wolności. Ja sam zostałem skazany na 10 i pół roku więzienia. W kolejnych apelacjach do wyższych instancji, moja kara spadła do 5 i pół roku pozbawienia wolności. W tym czasie Włochy jeszcze nie były częścią Unii Europejskiej, więc kraj nie był zobowiązany do poszanowania praw osadzonego. Możliwe więc było na przykład przetrzymywanie osadzonego w więzieniu bez wyroku sądowego aż przez cztery lata. Prawie wszyscy chłopcy z Terza Pozisione, których aresztowano w 1980 roku, mieli wtedy po 17-19 lat. Wszyscy pozostali w więzieniu przez 4.5 roku zanim poddano ich procesowi w którym wszyscy bez wyjątku zostali uniewinnieni! Liderzy Terza Pozisione i Ci których nie udało się wtedy złapać, zostali skazani za udział w „tajnym stowarzyszeniu o charakterze wywrotowym”. Na mnie ciążyły podwójne zarzuty; byłem zarówno jednym z lidereów Terza Pozisione, jak i tym który uciekł przed wymiarem „sprawiedliwości”. Represje dotknęły także innych. Nawet Centrum Młodzieży MSI w Padui zostało zamknięte, a ich członków postawiono przed sądem za przestępstwa o charakterze ideologicznym.

W kraju panowała ciężka atmosfera polowania na czarownice. Dodatkowo ją jeszcze pogorszył zamach bombowy na dworcu w Bolonii z dnia 2 sierpnia 1980 roku gdzie zginęło 86 osób. Ta masakra została spowodowana wybuchem walizek z materiałami wybuchowymi, które były przewożone pociągiem przez dwóch członków Czerwonych Brygad. Podróżowali oni na południe kraju by tam dokonać planowanego przez siebie ataku, ale zostali zdalnie wysadzeni przez izraelskie służby specjalne, które chciały w ten sposób ukarać Włochy za współpracę z Irakiem rządzonym wówczas przez Saddama Husajna. Przedstawiciele włoskich, amerykańskich, francuskich i izraelskich służb specjalnych, podejmowani w Paryżu przez szefa tamtejszej agencji wywiadowczej Demaranchesa, zadecydowali o zrzuceniu winy za tą masakrę na nas. To fałszerstwo było szczególnie korzystne przede wszystkim dla Czerwonych Brygad i komunistów. Partia Komunistyczna posiadała wtedy praktycznie na własność sąd w Bolonii więc sędziowie nawet jeśli by chcieli i tak nie mogli przedstawić tego jak to naprawdę wyglądało. Przeciwko mnie stworzono cztery różne intrygi, które miały powiązać mnie z masakrą w Bolonii. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, w tym samym czasie ujawniono opinii publicznej funkcjonowanie masońskiej Loży P2, w której pracach uczestniczyło także wielu włoskich agentów, którzy w czasie przesłuchań musieli wyznać wiele ze swoich tajemnic. Zrezygnowano więc z oskarżania mnie o to co się wydarzyło w Bolonii, ale i tak nadal ciążyły na mnie zarzuty dotyczące kierowania stowarzyszeniem o charakterze wywrotowym. Zacząłem się ukrywać. Z uwagi na długą pamięć włoskiego wymiaru sprawiedliwości, pozostawałem w cieniu przez następne 20 lat. Mimo utrudnień, cały czas prowadziłem działalność polityczną; zwłaszcza we Francji, Belgii, Hiszpanii a kiedy było trzeba, to także we Włoszech. W 1992 roku zostałem aresztowany w Austrii i spędziłem 7 miesięcy w tamtejszym więzieniu. Od 2000 roku jestem całkowicie wolnym obywatelem i pierwszego dnia wiosny tamtego roku mogłem wrócić do domu jako wolny człowiek. Od tego czasu na stałe osiadłem we Włoszech, jednak wciąż wiele podróżuje; zwłaszcza do Francji i do Belgii.

Zapytaliśmy Pana wcześniej czemu powstał nowy ruch o nazwie Terza Pozisione. Jednak jest też dla nas drugie, równie ważne pytanie. Dlaczego według Pana, jako nacjonaliści, potrzebowaliśmy w ogóle potrzebowaliśmy nowego światopoglądu? Mówiąc wprost: dlaczego potrzebowaliśmy Trzeciej Pozycji? Dlaczego była ona taka wyjątkowa?

Muszę przyznać, że sam miałem spory problem z odpowiedzią na to pytanie. Być może zadecydował o tym młody wiek wszystkich bojowników Terza Pozisione? Może chodziło tu o tak bardzo nowoczesny i zgodny z ówczesnymi realiami język? Może była to kwestia tego, że w swojej walce byliśmy praktycznie sami, przeciwko wszystkiemu i wszystkim i mimo tego udawało nam się zachować całkowitą czystość ideową? Całkiem możliwe, że istnieją jeszcze inne kwestie, które o tym zadecydowały, ale ciężko mi jeszcze tutaj coś dodać w tym momencie. Wyjątkowe w nas było to, że w swojej alternatywie w stosunku do dwóch głównych imperializmów, uznaliśmy się wszyscy za równych wobec siebie. Jako Europejczycy i nie szukaliśmy na zewnątrz ani przywódców ani obcych nam modelów rządów, tak jak to czynią obecnie prawicowcy z Putinem, Trumpem i Brexitem. Drugim istotnym elementem naszego światopoglądu była konkretna analiza procesów globalizacyjnych i politycznych w skali całego kontynentu, która wskazała nam, że obecna sytuacja nie pozwala na osiągnięcie jakichkolwiek zmian na poziomie krajowym. Stwierdzenie to zrodziło się wśród nas, na gruncie teorii „przeciwwagi”, która zakładała podjęcie działań w celu wytworzenia konkretnej sytuacji, w której to suwerenność w państwie zostanie przejęta od dołu, dzięki stworzeniu silnej i niezależnej autonomii wewnątrz samego społeczeństwa.

Formułując takie postulaty już wtedy, wyprzedziliśmy nasze czasy o jakieś 30 lat. Warto to zestawić z obecną sytuacją w której europejska skrajna prawica jest w wielu miejscach w poważnej stagnacji wynikającej z pułapki historycyzmu. Terza Pozisione był pierwszym ruchem który postrzegał swoją bliskość ze społeczeństwem, nie jako sposób na wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych, lecz jako realną alternatywę, która w świecie opanowanym przez nihilizm jest na tyle rewolucyjna, że sama w sobie jest w stanie dodać nam wystarczającej siły do starcia się z naszymi wrogami w zastanej rzeczywistości

Czym inspirowaliście się w trakcie formułowania założeń Trzeciej Pozycji? Na jakich fundamentach jest ona oparta? Jaki duch przenika jej zasady? Co uznałby Pan za rdzeń tej ideologii?

Podstawową zasadą, która stanowiła dla nas o źródle inspiracji w trakcie formułowania ideologicznych założeń Trzeciej Pozycji, była próba znalezienia punktu syntezy pomiędzy stabilnością i wertykalnością Tradycji a przytłaczającą siłą Młodości. Dlatego czerpaliśmy pełnymi garściami z dorobku XX wiecznych rewolucji (z pominięciem ich reakcyjnych czy komunistycznych wariantów). Dla nas było ważne żeby traktować je jako punkt odniesienia do dalszych rozważań, w taki sposób jakby był to czysty kompas. Nazwę „Trzecia Pozycja” wyprowadziliśmy od peronistowskiej Argentyny, która stanowiła ostatnią tak udaną próbę wprowadzenia w życie narodowej i społecznej alternatywy z mocną i radykalną podbudową ideologiczną oraz masowym poparciem społecznym. Poza tym taka nazwa wskazywała niejako naturalnie na silnie antyimperialistyczne nastawienie, zarówno w stosunku do Rosjan jak i do Amerykanów. Istniał jednak też inny powód. „3” to idealna liczba, która przełamuje liniowość, która istnieje tylko pomiędzy „1” i „2”. Odmawia uznania logiki wedle której istnieją tylko dwa, wrogie wobec siebie punkty; przeciwstawia antytezie, syntezę. „1” i „2” dają tylko horyzontalność, „3” dodane do tego szeregu tworzy już wertykalność i posiada mocne konotacje metafizyczne. Inspirowaliśmy się także dorobkiem Juliusza Evoli, który w swoich pracach przekonywał, że wszystko co się dzieje w życiu jest sposobem na sprawdzenie samego siebie i na udowodnienie tego kim tak naprawdę się jest. Stwierdziliśmy, że w świecie w którym dominują wartości materialne, powinniśmy jak najmocniej dbać o swój własny rozwój, tak by jak najlepiej wyrazić i wzbudzić własną wojowniczą naturę. Naturę, która nie potrzebuje wroga z którym musi walczyć, ale która za to dostarcza siły do panowania nad samym sobą, tak jak przekazywali w swoich pismach Stoicy, średniowieczni uczeni, Samurajowie i Indianie. W kwestiach takich jak te, spoglądaliśmy z podziwem także na dorobek Ernsta Jungera i Corneliu Zelea Codreanu.

Wszystkie nasze działania, całe nasze istnienie opierało się dokładnie na tych politycznych i egzystencjalnych zasadach. Dlatego nasza hierarchia organizacyjna była taka, jak to opisałem powyżej. Dlatego nasze działania miały taki charakter jaki miały, tak jak to wyjaśniłem powyżej. Dlatego wygrywaliśmy wszystkie starcia z przeciwnikami na ulicach. Przygotowywaliśmy się do nich z niemalże naukową dbałością o szczegóły. Prawie zawsze w mniejszej liczbie, kiedy było nas więcej, część z nas zawsze trzymała się z tyłu. Mieliśmy swoje zasady i stosowaliśmy je także wtedy. W każdej nawet najbardziej trudnej sytuacji. Inaczej nie czulibyśmy się dobrze. Nie naruszaliśmy własnych ideałów.

Dlaczego Trzecia Pozycja zyskała w Pana opinii tak ogromną popularność? Co spowodowało że to akurat Wasza wizja została przyjęta tak szeroko, nie tylko we Włoszech, ale także w innych krajach Starego Kontynentu, aż do tego czasu kiedy to według naszych doświadczeń Trzecia Pozycja stała się fenomenem daleko wykraczającym poza teren samej Europy?

Myślę że wcześniej już podałem dość dużo powodów stojących za popularnością Trzeciej Pozycji. Można do nich dodać jeszcze te niezwykłe emocje i inspiracje jakich Włochy od zawsze były źródłem dla europejskich ruchów nacjonalistycznych. Oczywiście działo się tak nie tylko ze względu na zasługi naszych aktywistów, ale głównie ze względu na to że Włochy to przecież kolebka faszyzmu. Faszyzm pozostawił wśród naszych ludzi tak ogromne dziedzictwo, które wychowało i nadal wychowuje setki nacjonalistów w całych Włoszech. Działo się tak także wtedy gdy nie wielu było ludzi przyznających się do takich ideałów w innych miejscach naszego kontynentu. Terza Pozisione jak praktycznie wszystkie ruchy postfaszystowskie we Włoszech, była ruchem nie tylko Włochów, ale nasz nacjonalizm znacznie wykraczał poza granice jednego kraju, rozlewając się tak naprawdę na cały kontynent. Trzecia Pozycja najpierw rozwinęła się we Włoszech, a potem zadomowiła się w całej Europie, stając się podstawą przyszłego braterstwa pomiędzy europejskimi nacjonalistami. Zaczęto ją rozumieć jako „trzecią siłę”, na podstawie której można w dowolnym miejscu, rozwinąć silnie antykapitalistyczną i antyimperialistyczną alternatywę opartą na kulturze i tradycjach zakorzenionych w określonym czasie i przestrzeni.

Kwestie dotyczące inspiracji i rozprzestrzeniania się idei ponad granicami są obecnie bardzo popularne. Nasza grupa i ta gazeta są dobrym przykładem takiego zjawiska. Jednakże od powstania Terza Pozisione minęło już prawie 40 lat. Nasze pytanie brzmi: czy myślisz że Trzecia Pozycja może być nadal aktualna w erze po zimnowojennej? Czy Trzecia Pozycja nadal może być inspiracją dla europejskich nacjonalistów, może wpływać na współpracę ruchów nacjonalistycznych i udzielać odpowiedzi na najbardziej istotne dla nas pytania?

Jeśli spojrzymy na to jak wygląda dzisiejszy porządek międzynarodowy to w porównaniu do czasów Zimnej Wojny, wiele warunków i zmiennych oczywiście uległo zmianie. Wciąż jednak pozostało wiele z logiki tamtego czasu. Na przykład obecnie istnieją dwa mocarstwa, które są znacznie bardziej potężne od reszty państw: dziś to USA i Chiny, wtedy były to USA i ZSRR. Ruch Państw Niezaangażowanych bezpowrotnie stracił na swoim znaczeniu, jednak wciąż wzmacniają swój udział państwa rozwijające się, takie jak na przykład Indie. Rosja wciąż pozostaje znaczącą potęgą, nawet jeśli ma obecnie mniejszy potencjał niż miał w przeszłości Związek Radziecki. Unia Europejska jest dzisiaj ważną siłą gospodarczą, dyplomatyczną i technologiczną. Mimo tego wszystkie akcje silniejszych państw, wymierzone przeciwko multipolarnej wizji porządku międzynarodowego odbywają się w ramach logiki wybitnie zimnowojennej. Mamy teraz zimną wojnę pomiędzy USA a Rosją, pomiędzy Chinami a USA, pomiędzy Turcją a Unią Europejską, pomiędzy Niemcami a USA i pewnie w niedługiej perspektywie czasowej także pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Zimna wojna jest w swojej istocie fundamentem imperialistycznej stabilizacji porządku międzynarodowego. Oczywiście sytuacja na świecie cały czas ewoluuje, więc w pewnym sensie można mówić o czwartej pozycji czy o piątej. Ale jeśli przyjrzymy się dokładnie sytuacji, to zdamy sobie sprawę że zarówno kultura jak i geopolityka pokazuje nam że jedynie idea Europy jest w stanie przeciwstawić się zarówno Dalekiemu Zachodowi i Dalekiemu Wschodowi, oraz to że zarówno Indie, jak i między innymi Rosja nie posiadają żadnej kulturowej i strategicznej alternatywy, chyba że trwale zwiążą się ze Wschodem, Zachodem lub Europą. Z tego powodu Trzecia Pozycja wciąż pozostaje jedynym pomysłem, jedyną ideą zdolną do zmiany systemu światowego.

Nie ma jednak większego znaczenia to jaką nazwę nadaje ruch idei która jest w stanie zmobilizować i zjednoczyć nacjonalistów w całej Europie. Ważne jest to żebyśmy my wszyscy byli świadomi swojego narodowego, etnicznego i kulturowego przeznaczenia, które jest dla nas wszystkich wspólne. Jako dla Europejczyków.

Jak zatem europejskie ruchy Trzeciej Pozycji powinny zachować się nowej społecznej i kulturowej rzeczywistości? Jaki powinien być nasz stosunek do kwestii związanych z aktywizmem i polityką odbywającą się w naszych krajach? Zakładając to że z tym wywiadem zapoznają się także członkowie innych nacjonalistycznych grup nie tylko z Polski, to co mógłby nam Pan poradzić w tej sprawie?

Nie chciałbym tutaj nikomu udzielać żadnych lekcji. Już dawno temu, zrozumiałem że człowiek uczy się cały czas, przez całe swoje życie i nigdy nie jest to tak, że ktoś ma scenariusz odpowiedni do każdej sytuacji, a różne sytuacje mogą rozgrywać się w różnych, często bardzo odmiennych od siebie warunkach i okolicznościach. Jedyne co mogę przekazać innym w tym miejscu, to lekcja jaką ja sam wyciągnąłem na przestrzeni lat z historii wszystkich udanych rewolucji. Pokazuje ona nam że udana rewolucja jest zawsze wynikiem woli zorganizowanych mniejszości. By osiągnąć sukces, muszą one mieć silną, wyrazistą i mocno zakorzenioną w swoim aktywizmie idee nowego świata. Muszą być dobrze zorganizowane i posiadać własny pomysł na działanie. Potrzebują środków finansowych i ścisłego związania z szerszym kontekstem społecznym.

To jest właśnie to co starałem się robić przez ostatnie lata. Chodzi o stworzenie sieci ludzi w znacznie szerszej skali, którzy będą korzystać z jasnych i wspólnych sobie metod, pomysłów, wiedzy i środków. Ruchy czy partie narodowe są zawsze wartością samą w sobie, ale ich członkowie nigdy nie powinni zapominać tego, że taki fakt nakłada na nich przede wszystkim obowiązek aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Muszą mieć silną cechę kulturową, precyzyjną i bezdyskusyjną wizję świata i muszą w swoich działaniach brać pod uwagę to że sukcesy wyborcze powinny być równoważne z tworzeniem rzeczywistej władzy autonomicznej. Tacy ludzie muszą być szczególnie świadomi wspólnego przeznaczenia i wspólnych zagrożeń dla europejskich narodów, zawsze powinni mieć też strategiczną wizję, nie pozbawioną kwestii wynikającej z heroicznej filozofii samego życia.

Obecnie zwykli ludzie zaczynają zmieniać swoje zdanie na temat systemu demokratycznego, który zwłaszcza na wschodzie Europie podlega obecnie poważnym modyfikacjom. Kapitalizm wydaje się być znowu tylko żałosnym modelem ekonomicznym, który przestał odpowiadać na najważniejsze wyzwania naszych czasów. W obliczu takiej sytuacji, uważamy że głos nacjonalistów na temat problemów systemowych i ekonomicznych powinien być słyszalny jeszcze mocniej niż miało to miejsce kiedykolwiek wcześniej. Niestety uważamy, że jak dotąd przynajmniej, tematy te nie zostały wystarczająco wypracowane w naszej społeczności. Co Pan o tym myśli?

Według mnie, światowy system społeczny po drugiej wojnie światowej, został oparty na skutecznym i wydajnym kapitalizmie na Zachodzie, oraz na kapitalizmie bankrutów na Wschodzie. Dziś kapitalizm jest już wszędzie. Zapanował w każdym miejscu w Europie. Jest on może mniej skuteczny niż był kiedyś na Zachodzie, ale z drugiej strony jest nadal bardziej „poukładany” niż wyglądał wtedy na Wschodzie. To wszystko i tak nie może nam w żadnym wypadku wystarczyć. Poza tym system światowy jest obecnie w swojej istocie głęboko chory, skorumpowany i zagrożony przerzutami, które przynajmniej jak dotąd są jeszcze mocno kontrolowane pod względem objawianych dysfunkcji. Społeczne i ekonomiczne alternatywy istnieją. To oczywiste. Jednak nie wystarczy o nich tylko mówić, lecz w tym przypadku trzeba je także wprowadzać w życie. Można to w pewnym sensie zrobić bez czekania na rząd. Można to zrobić działając w ramach organizacji społecznej. Nawet takiej o niewielkich rozmiarach i zasięgu działania. Co więcej kapitalizm może być obecnie pokonany jedynie przez nowy korporacjonizm i ten korporacjonizm może zostać już jedynie wdrożony w konkretnej walce. Istnieją już miejsca, w których możesz go doświadczyć na własnej skórze. To kolejne kwestie którym poświęcam obecnie swój czas i wysiłek. W tej materii istnieje dla nas tyle samo możliwości co i fałszywych okazji. To co najtrudniejsze to zdobycie konkretnej wiedzy odnośnie tego jak można je rozróżniać i w jaki sposób stworzyć nowe metody walki dla nas. Dlatego co dla nas kluczowe: musimy na nowo odzyskać swoją wolę i swój przyrodzony geniusz.

Sytuacja międzynarodowa uległa znacznej zmianie od czasów Zimnej Wojny. Dwa kluczowe bloki polityczne, zostały zastąpione przez niepodzielną dyktaturę Stanów Zjednoczonych i nadrzędność euroatlantyckiego paradygmatu. W ostatnich latach była to szczególnie silna tendencja. Ale od czasu wyboru Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone zdają się coraz to bardziej tracić swoją siłę w kontekście międzynarodowym, przez co ogólny porządek ulega dalszej destabilizacji, a na globalną scenę wchodzą nowe państwa (takie jak np. Chiny) lub wracają starzy (jak np. Rosja). Jak powinniśmy działać w takiej sytuacji? Jakie zasady powinniśmy stosować, jeśli chodzi o ocenianie i formułowanie założeń dotyczących polityki międzynarodowej?

Euroatlantyzm z dnia na dzień coraz bardziej traci na aktualności i przedstaje odpowiadać wymogom obecnej sytuacji międzynarodowej. Z uwagi na to że nie jesteśmy w rządzie żadnego z krajów naszego kontynentu, powinniśmy się skupić przede wszystkim na wzmocnieniu podmiotowości Europy poprzez wzbudzenie prawdziwej świadomości i solidarności wśród naszych Rodaków. Dzięki temu będziemy w stanie rozprawić się zarówno z kapitalizmem jak i nawiązać pożyteczne na przyszłość stosunki międzynarodowe, których Europa będzie tożsamościowym i duchowym centrum. Mówiąc wprost: musimy przekształcić Europę z bezdusznej maszyny w duszę tworzącą i inspirującą nowe cywilizacje. To nasz największy obowiązek! Musimy być aktorami biorącymi aktywny udział w życiu. Aktorami, a nie widzami czy fanami, jako to nauczyła nacjonalistów demokracja, która w ten sposób w dużej mierze nas po prostu zatruła.

Także Unia Europejska wydaje się ostatnimi czasy stale tracić swoją siłę. Głęboki kryzys strukturalny tej instytucji wydaje się być głównie związany z „kryzysem uchodźczym” i upadkiem elit w samej Brukseli. W każdym razie to fakt. Czy jest to dla nas okazja, aby pokazać zwykłym ludziom naszą wizje Europy? Co dokładnie możemy im zaproponować? Jaki powinien być nasz stosunek do instytucji Unii Europejskiej?

Nie jestem przekonany czy Unia Europejska tak naprawdę traci obecnie swoją władzę. Uważam że obecny kryzys tej instytucji jest raczej znakiem pewnego „przejścia” do nowego rozdziału w jej historii, które ma przyspieszyć postępy procesów kapitalistycznych i imperialistycznych w samej Europie. Tak naprawdę, kryzys związany z niekontrolowanym napływem uchodźców do Europy, wydaje się mieć wielu ojców. Wśród nich, z całą pewnością jest głupia postępowa mentalność, ale jest też wola międzynarodowych mocarstw, którym szczególnie zależy na osłabieniu naszej tożsamości i pozycji Europy w ogólnie rozumianych stosunkach międzynarodowych. Mamy też cały czas niskie wskaźniki demograficzne, a w Afryce istnieje stały boom demograficzny. Europejczycy są wypierani z tradycyjnej przestrzeni życiowej, która jest zajmowana przez międzynarodowe koncerny i handlarzy ropą naftową, gazem, bronią, narkotykami i ludźmi. Uczynienie Europy na powrót wielką, będzie oznaczać nie tylko zdolność przeciwstawienia się tym procesom, lecz możliwość zastopowania i odwrócenia ich na tych polach. Oczywiście obecna sytuacja sprawia, że jak najbardziej możemy przebić się do zwykłych ludzi z naszą wizją Europy. Nacjonaliści powinni obudzić w swoich ludziach dumę z europejskich tradycji i z tożsamości której każdy z nich jest częścią. Musimy zorganizować wszystkie klasy producentów i stworzyć nowe formy dla solidnej i niezależnej autonomii gospodarczej wewnątrz naszych społeczeństw.

Instytucje Unii Europejskiej powinny być postrzegane takimi jakimi one są w rzeczywistości: czyli formami pewnego organizacyjnego kompromisu, który jest głównym miejscem konfrontacji politycznej i stanowi najważniejszą otoczkę dla władzy europejskiego kapitału. Nie możemy mylić Europy z instytucjami Unii Europejskiej, Europa to coś znaczenie większego: to ciało, krew i Duch. Ale nie wolno też udawać że te instytucje nie istnieją i patrzyć na wszystko tylko z jednej strony, to podejście niemowlęce nie rewolucyjne. Rewolucyjny światopogląd wymaga spojrzenia na wszystkie scenariusze bez zaangażowania emocjonalnego, już nawet nie po yo by się z czymś zgadzać lub nie zgadzać, tylko po to by dokładnie się jej przyjrzeć i wypracować plan idealnego ataku. To kolejna rzecz którą musimy się zająć. Obecnie niestety prawie cała skrajna prawica jest w Europie albo reformistyczna, albo sekciarska. Tym czasem ruchy nacjonalistyczne powinny być po prostu rewolucyjne.

Destabilizacja ładu międzynarodowego wpływa także bezpośrednio na polityczną mapę Europy. Obserwujemy obecnie bardzo dynamiczny rozwój wszelkiego rodzaju regionalizmów, przy czym przykład Katalonii wydaje się być tutaj jedynie wierzchołkiem góry lodowej. W jaki sposób powinniśmy podchodzić do tego tematu? Jak należy prawidłowo określić Naród? Gdzie leży granica pomiędzy regionalizmem a pełnoprawną tożsamością narodową?

Z całą pewnością, ostatni wzrost popularności ruchów secesjonistycznych w Europie jest w pierwszym rzędzie najbardziej na rękę Brytyjczykom, Amerykanom, Izraelczykom, a nawet Rosjanom, którym to szczególnie zależy na osłabieniu tożsamości naszego kontynentu. To normalne i dość powszechne w relacjach pomiędzy państwami. Taka jest polityka mocarstw. Oczywiście nie ma nic złego w regionalizmach i w autonomiach, czy nawet w kultywowaniu lokalnego patriotyzmu. Problem w tym przypadku polega na tym, że ostatnie takie próby w tej materii, są w większości zbyt fragmentaryczne i pozbawione konkretnych perspektyw. Są one jedynie produktem liberalnych państw Zachodu, żeby wydostać się z błędnego koła jakie tworzą ich administracje, powinniśmy stworzyć własną formę takiej polityki. W jej centrum powinniśmy przede wszystkim ustawić metafizykę i tożsamość- dzięki czemu cała etniczna, regionalna i narodowa specyfika Europy zostanie wywyższona i będzie ze sobą współistnieć zarówno w koncepcji lokalnej, narodowej, jak i nawet imperialnej. Europa musi stać się Narodem Narodów, Narodem Patriotów i Narodem poszczególnych grup etnicznych. W której ramach każdy znajdzie miejsce dla siebie.

Sytuacja społeczna w Europie wydaje się nam coraz bardziej sprzyjać. Być może właśnie dlatego jesteśmy obecnie świadkami wzrostu znaczenia grup i ruchów politycznych nazywanych głównie przez media „nacjonalistycznymi”. Mam na myśli tu takie twory jak Alternatywa dla Niemiec czy Partia Wolności z Holandii. Czy taka sytuacja jest dobra dla europejskich ruchów Trzeciej Pozycji? A może powinniśmy traktować te grupy jako bezpośrednie zagrożenie dla nas?

W tym miejscu znacznie lepiej zadać sobie pytanie, nie czy ta sytuacja jest dla nas pozytywna, ale czy jako przedstawiciele ruchów nacjonalistycznych jesteśmy w stanie jej w ogóle sprostać. Niestety odpowiedź na nie, wydaje się być obecnie znacznie bardziej negatywna niż pozytywna. Dzieje się tak ponieważ obecnie europejskie ruchy nacjonalistyczne i partie polityczne są w dłużej mierze emocjonalne w swoich działaniach, reakcyjne w proponowanych przez siebie rozwiązaniach, powierzchowne i prawie zawsze pozbawione głębszego wyobrażenia o otaczającym je świecie i rządzących nim prawach. Według mnie: każdy pojedynczy nacjonalistyczny ruch czy partia polityczna o takim profilu ideowym, jest prawdziwą kopalnią złota. Ale pracując nad nią, musimy zajmować się wydobywaniem złota, a nie tracić swój czas na wyciąganie zwykłych kamieni. Inaczej upadniemy. Nasza alchemia musi produkować złoto. Nie może zadowalać się prostymi, kamiennymi jaskiniami.

Na sam koniec chcielibyśmy Pana zapytać o przyszłość europejskiej Trzeciej Pozycji. Jaki scenariusz przewiduje Pan dla naszych grup? Spodziewa się Pan dalszego rozwoju naszej ideologii? Czy może powinniśmy zrezygnować z zajmowanego przez nas stanowiska? Czy istnieje jakakolwiek możliwość, że pewnego dnia nasza linia zostanie zaadaptowana przez wszystkich nacjonalistów na całym kontynencie?

Uważam że wszystkie siły polityczne i ideologie, z wyjątkiem globalizmu, z czasem ulegają nieznacznemu „przeterminowaniu się”. Wymagają zatem stałego rozwijania i przedstawiania na nowo ich kluczowych tez i postulatów. Sam pracuje obecnie nad pewną refleksją w tej dziedzinie, która co prawda pewnie potrwa jeszcze parę lat, ale może nam pomóc powrócić do roli awangardy europejskiego nacjonalizmu. Wzywa nas Historia i naszym obowiązkiem jest odpowiedzieć na to wezwanie. Trudno mi powiedzieć czy nasza linia zostanie kiedykolwiek zaakceptowana przez wszystkich nacjonalistów działających na naszym kontynencie. Co jest dla mnie znacznie bardziej ważniejsze to to, że ta linia wciąż ma potencjał by „produkować” setki nowych nacjonalistów. Nawet jeśli większość nacjonalistów nie zaakceptuje tej linii, to i tak dobrze, skoro jest ona w stanie uczynić większość Europejczyków nacjonalistami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.