UE, Janusz Korwin-Mikke i uniesiona prawa dłoń

Janusz Korwin-Mikke podczas debaty dotyczącej wdrażania zintegrowanych systemów biletowych na terenie zdominowanym przez demoliberalne struktury Unii Europejskiej sparafrazował hitlerowskie hasło przy jednoczesnym uniesieniu prawej ręki w górę. „Ein Reich, ein Volk, ein Fuehrer” zostało zastąpione przez monarchistę zwrotem „Ein Reich, ein Volk, ein Ticket” – „Jedna Rzesza – Jeden Naród – Jeden bilet”.

W mediach – jak to już bywa – zrównano ów gest z nazistowskim. Oczywiście w tym przypadku Korwin-Mikke w dosyć mocny jak na polityczne standardy sposób zobrazował pomysł zintegrowanych biletów, ponieważ użył przy tym parafrazy nazistowskiego hasła w stosunku do działań podjętych przez UE, stąd tym razem nie ma co się oburzać, że tak został sklasyfikowany, ponieważ miał mieć właśnie nazistowski wydźwięk. Nie zapominajmy przy tym, że uniesienie prawej ręki nie może zostać zepchnięte jedynie do roli „hitlerowskiego pozdrowienia”, jak starają się o to wyraziciele „postępowości”, ponieważ jest jednym z elementów dziedzictwa polskiego nacjonalizmu i w tej formie nie ma powiązań z Trzecią Rzeszą.
Osobom, które oceniają negatywnie, i tym, którzy oceniają pozytywnie zachowanie bohatera niniejszego tekstu proponujemy stonowanie emocji. Dla tych pierwszych, ponieważ wizualizacja pomysłu UE przez Korwina jest bliższa prawdy, niż się to może wydawać. Dla tych drugich, ponieważ nie zapominajcie, że Krowin-Mikke to monarchista, liberał i kapitalista, a więc jest poza nawiasem nacjonalistycznej idei, dlatego nie ma co upatrywać w nim osoby, która miałaby swój wkład w budowie Wielkiej Polski. A uniesienie prawej ręki – czy to w formie nacjonalistycznego pozdrowienia, czy też w formie porównania jakiegoś superpaństwa do Trzeciej Rzeszy(czyli przy jednoczesnym nawiązaniu do nazizmu, jak zrobił to ostatnio Korwin-Mikke) – nacjonalisty z człowieka nie czyni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.