Wpakowała się w problemy, ponieważ obroniła się przed gwałcicielem

W dobie kryzysu imigracyjnego i wynikających z masowej imigracji niebezpieczeństw na wielu płaszczyznach, niektóre kobiety postanawiają witać różami poniżających innych ludzi tzw. uchodźców, tak, jak miało to miejsce ostatnio w Niemczech. Inne – zdecydowanie bardziej zdroworozsądkowo – postanawiają zadbać o swoje dobre imię i bezpieczeństwo, chociaż w sposób niezgodny z prawem. Trudno jest ufać policji, kiedy ta na zlecenie swoich mocodawców tuszuje przestępstwa popełniane przez imigrantów, ani nie podejmuje kroków w praktyczny sposób poprawiających bezpieczeństwo ludzi, których rzekomo mają chronić. Nic dziwnego, skoro są oni najemnikami świadczącymi swoje usługi okupującym ich narody państwom, których pilnują, natomiast rzadko kiedy bronią interesów społeczeństwa, któremu niby mają służyć. Dlatego też 17-letnia Dunka zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa płynącego z dzikiego usposobienia imigrantów, sama postanowiła zainwestować we własną ochronę, dlatego stała się szczęśliwą posiadaczką gazu pieprzowego, a w kwestii podarunku róży postawiła na bardziej tradycyjny sposób, czyli pozostawała w stanie oczekiwania na kwiat od zauroczonego chłopaka. I kiedy dziewczyna przechadzała się ulicami miasteczka Sonderborg, to zyskała sobie adoratora przybyłego prosto z jej koszmarów, które kazały zabezpieczyć się dziewczynie w gaz. Kiedy imigrant zaatakował nastoletnią Dunkę i usiłował pozbawią ją dolnej bielizny, ta dobyła gazu i odparła atak agresora. Korzystając z jego zamroczenia uciekła i zgłosiła całą sprawę na policję, której czynności nie doprowadziły do ujęcia niedoszłego gwałciciela, lecz funkcjonariusze nie pozostali z pustymi rękami. Wszak w Danii zakazane jest używanie gazu, dlatego po całym zajściu dziewczyna pozostała z zarzutami o użycie niebezpiecznego środka odstraszającego, który przeznaczony jest jedynie dla służb „porządkowych”. Jak widać nawet obrona własnej godności jest karana przez siły demoliberalnego świata, kiedy realizowana jest w sposób niezgodny z prawem. Jakże bardzo można czuć się bezpiecznym, kiedy czujne oko policji pozwala chwytać tak brutalnych przestępców, jak nastoletnia dziewczyna broniąca się przed gwałcicielem, a tak drobne i niewinne uczynki jak próba gwałtu, są odpuszczane poprzez niewykrycie sprawcy. Ciekawe jak powinna zareagować wtedy Dunka, by pozostać w zgodzie z literą prawa? Użyć siły swoich rąk przeciwko silniejszemu mężczyźnie, czy oddać mu się, by nie urazić ani rasowych uczuć imigranta, ani „powagi” prawa? Dla nas szkoda, że dziewczyna nie miała przy sobie mocniejszego sprzętu do obronny, jakim jest broń palna. Ale przecież nie jest ona potrzebna, bo można liczyć na usługi niezawodnej policji.

Źródło:
prostozmostu.net

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.