Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

Marcin Madej: Z listów do Szymona P.

I

(O rzeczach wyższych)

Kielce, dnia 23 lipca AD 2019

Od Autora: Szanowny Czytelniku, ten cykl będzie nieco inny i w swoim rodzaju niezwykły. Zapraszam Cię w świat pewnej intymności, jaką jest relacja przyjaźni. Wydaje mi się, że przyjaźń to w jakimś sensie wspólnota serc. Tak jest w przypadku mojej przyjaźni z Szymonem P. To człowiek, z którym różnimy się we wszystkim poza dwiema rzeczami- naszą przyjaźnią i wartościami. Postanowiłem otworzyć przed Tobą moją prywatną korespondencję z panem Szymonem, bo mam wrażenie, że to o czym piszę ma wymiar uniwersalny. Przez lekturę mojej prywatnej korespondencji możesz, Czytelniku, poznać mnie i jego, a także poznać naszą przyjaźń, która, zaiste, jest przedziwna.

Przyjacielu!

Piszę do Ciebie po raz drugi. Chociaż planowałem napisać już dawno, to jednak zanim choćby część myśli kotłujących się w mojej głowie udało mi się przelać na papier, musiało trochę czasu upłynąć. A o czym myślałem…? Głównie o Tobie. Kiedy idę ulicą każdy znaczek przejeżdżającej akurat hondy przywodzi mi na myśl Przyjaciela. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak miłe to uczucie i jak ciepło robi mi się na sercu… Nasza przyjaźń nabrała już jakiegoś wymiaru symbolicznego! Ale teraz już poważniej.

Rozpoczynasz kolejny, wielki i arcyważny etap życia. Studia wyższe…
S t u d i a w y ż s z e . . . WYŻSZE. No właśnie. Tu odsyłam Cię do biografii, a raczej do hagiografii. Co to jest hagiografia? – Żywoty świętych. Święty Stanisław Kostka, wielki Polak, Młodzieniec wielki duchem, o którym popełniłem nawet jeden artykuł na tej stronie, stwierdził: Ad maiora natus sum, co można przetłumaczyć mniej-więcej tak – Do rzeczy wyższych się narodziłem. Być może dlatego znalazł w sobie tak wielką odwagę i moc, aby, kiedy rodzice nie zaakceptowali jego decyzji o wstąpieniu do zakonu Jezuitów, on, jako siedemnastolatek uciekł ze szkoły w Wiedniu, gdzie kształcił się wraz z bratem, i ruszył samotnie w pieszy maraton do Rzymu, gdzie spełnił swoje marzenie, wypełnił nakaz Bożego powołania i rok później zmarł. Początkowo pomylił kierunki i ruszył nie na południe, jak należało, ale na północny zachód, docierając do… Augsburga!

Jego piesza trasa wyglądała więc tak: Wiedeń – AltöttingEbersberg –  Monachium –  Landsberg – Augsburg – Dylinga – Brenner – Bolzano – Trydent – Padwa – Ferrara – Bolonia – Florencja – Siena – Perugia – Arezzo – Terni – Rzym. Przejedź mi swoją hondą taką trasę, a wierz mi, będę Cię podziwiał.

Dotarł do Rzymu. Wstąpiwszy do zakonu Jezuitów, odbył czas nowicjatu i złożył śluby zakonne. Był nadal siedemnastolatkiem, a do końca jego ziemskich dni zostało mu pięć miesięcy. Zmarł w dniu 15 sierpnia, we Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. O szczegółach życia tego wielkiego Świętego polecam Ci koniecznie poczytać dokładniej i więcej. To, co Ci tutaj przekazałem to tylko szkic – Twoim zadaniem jest zgłębić życie Świętego Stanisława, prawdziwego Bożego Rycerza i przemożnego Patrona dla nas jako ludzi młodych i jako Polaków.

I tenże właśnie Wielki Siedemnastolatek mówi przez wieki do wszystkich, a dzisiaj do Ciebie i do mnie: AD MAIORA NATI ESTIS, a może bardziej osobiście i bezpośrednio: AD MAIORA NATUS ES! Szymonie, narodziłeś się do rzeczy wyższych. – Zaraz, co to znaczy, czy to tylko taki ładny pobożny frazes…? – Nie! To precyzyjne określenie Twojego powołania. – No dobrze, ale co to znaczy do rzeczy wyższych…? Wyższych od jakich na przykład…?
-Wyższych od wszystkich rzeczy, które oferuje Ci świat. Wyższych niż 0,7l Ogińskiego, wyższych niż praca, wyższych niż Twój niski samochód, wyższych niż Twój dom, wyższych od Twoich marzeń, wyższych od TWOJEJ CODZIENNOŚCI. – O co więc chodzi..? Czy nie mamy zbawiać swojej duszy właśnie przez drogę codzienności…? – Owszem. Ale zarówno moja jak i Twoja codzienność nie jest codziennością świętego. Wiesz to Ty i wiem to ja. I to się nie zgadza. Nie kroczymy drogą Odwiecznej Światłości. I dlatego musimy, naprawdę musimy z tą naszą codziennością skończyć, bo nasza codzienność – takie mam wrażenie- cuchnie jakąś straszną beznadzieją… Musimy się nawrócić, Przyjacielu. Musimy wrócić do Chrystusa. A najlepszą drogą będzie dla nas lektura żywotów Świętych Pańskich, czyli inaczej…

Czyli inaczej…

Brawo, hagiografii!

Święci są dla nas znakomitymi przykładami pracy nad ludzkimi słabościami. Sięgnij do nich. Ja będę Ci dawał żywot jakiegoś świętego co jakiś czas do refleksji. Ty nie tylko masz za zadanie przeczytać, co ja Ci napiszę, ale również zgłębić ten temat. Wikipedia i inne źródła stoją otworem. A może będziesz miał wolną chwilę i chęć rozmowy o sprawach wiary, o danym świętym i zadzwonisz, żeby wyciągnąć ode mnie więcej informacji…? Umówmy się, że w takiej sytuacji rozmowę zaczniesz hasłem „O sprawach WYŻSZYCH”. Ja wtedy będę już wiedział, w jaką stronę mam kierować moje chaotyczne nieraz myśli.

A tymczasem zapowiadam Ci, że następnym razem będzie o kulturze.

Bądź dzielny

Twój przyjaciel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.