Joseph Pearce: Czym jest Dystrybucjonizm?

Dystrybucjonizm to nazwa nadana społeczno-gospodarczemu i politycznemu credo, kojarzonemu pierwotnie z G. K. Chestertonem i Hilaire Belloc’em. Chesterton złożył pokłon przed wyższością Belloc’a, jako siewcy idei dystrybucjonizmu, ogłaszając Belloc’a mistrzem, w odniesieniu do którego sam był jedynie uczniem. „Byłeś założycielem i ojcem tej misji,” napisał Chesterton. „My byliśmy konwertytami, lecz ty byłeś misjonarzem… Pierwszy ujawniłeś prawdę, zarówno jej większym i mniejszym sługom… Jeśli Anglia znów zacznie oddychać to wielka będzie twoja chwała.”1 W rzeczywistości, wbrew opinii Chestertona, Belloc był jedynie propagatorem i popularyzatorem Kościoła społecznej doktryny pomocniczości (subsydiarności), wyłożonej przez papieża Leona XIII w Rerum novarum (1891), doktryny ponownie wyrażonej, potwierdzonej i wzmocnionej przez papieża Piusa XI w Quadragesimo anno (1931) i przez papieża Jana Pawła II w Centesimus annus (1991). W związku z tym, ważne aby dystrybucjonizm widzieć przede wszystkim jako pochodną zasady pomocniczości.

Ponieważ istnieje wiele osób, które nie są świadome takich terminów jak „pomocniczość” lub „dystrybucjonizm”, pomocne może się okazać krótkie omówienie ich głównych założeń. W Katechizmie Kościoła katolickiego pomocniczość opisana jest w kontekście zagrożeń wynikających z nadmiernej ilości scentralizowanej władzy państwowej: „Zbyt daleko posunięta interwencja państwa może zagrażać osobistej wolności i inicjatywie. Nauczanie Kościoła wypracowało zasadę nazywaną zasadą pomocniczości. Według niej „społeczność wyższego rzędu nie powinna ingerować w wewnętrzne sprawy społeczności niższego rzędu, pozbawiając ją kompetencji, lecz raczej powinna wspierać ją w razie konieczności i pomóc w koordynacji jej działań z działaniami innych grup społecznych, dla dobra wspólnego.” Mówiąc prościej, zasada pomocniczości opiera się na założeniu, że prawa niewielkich wspólnot — n.p. rodzin lub dzielnic — nie powinny być naruszane przez interwencje wspólnot większych — n.p. państwa lub scentralizowanych biurokracji. W związku z tym, w praktyce np. z godnie z zasadą pomocniczości podlegałyby ochronie prawa rodziców do kształcenia swoich dzieci bez narzucanych przez państwo „politycznie poprawnych” programów nauczania. Wpływ rodzicielski w szkołach jest sybsydiarystyczny; wpływ państwa jest anty-subsydiarystyczny.

„Pomocniczość” to niewygodne słowo, lecz przynajmniej służy jako odpowiednia definicja zasady, której jest etykietą. Z drugiej strony, dystrybucjonizm jest niewygodnym słowem i niewygodną etykietą. Publicznie wspiera dystrybucję, ale czego konkretnie? Czyż socjaliści i komuniści nie są „dystrybucjonistami” w tym sensie, że szukają sprawiedliwszej dystrybucji bogactwa? Jednak Belloc twierdzi stanowczo, że dystrybucjonizm jest radykalnie sprzeczny z podstawowymi ideami komunizmu i socjalizmu. Dlatego też, ze względu na przejrzystość, współczeny czytelnik może uznać przydatnym odczytanie terminu „dystrybucjonistyczny” jako „subsydiarny”, podczas lektury Belloc’a surowej oceny ekonomii i polityki.

Kluczowe dzieła Belloc’a w tej dziedzinie to The Servile State (1912) i An Essay on the Restoration of Property (1936), natomiast Chestertona The Outline of Sanity (1925) i pózniejszy esej, „Rozmyślania nad zgniłym jabłkiem,” opublikowany w The Well and the Shallows (1935) stanowią dalszy, światły i wyrazisty wkład w dystrybucjonistyczną, czy też subsydiarną sprawę. Należy też zauważyć, że powieść Chestertona The Napoleon of Notting Hill, jest z gruntu dystrybucjonistyczną przypowieścią.

Krótko mówiąc, dystrybucjonizm był nazwą nadaną przez Belloc’a i Chestertona odmianie pomocniczości, za którą opowiadali się w swoich pismach. W dużej mierze dzięki ich wysiłkom i wysiłkom innych osób, takich jak ojciec Vincent McNabb O.P., dystrybucjonizm był bardzo wpływowy w okresie między dwiema wojnami światowymi. U szczytu tego oddziaływania, Liga Dystrybucjonistów miała oddziały wzdłuż i wszerz Zjednoczonego Królestwa. Dystrybucjonizm przekroczył Atlantykiem pod patronatem (i matronatem), Petera Maurina i Dorothy Day, znajdując wyraz w zasadach działalności ruchu Catholic Worker Movement, u jego początków. Istnieją również istotne podobieństwa między ideami dystrybucjonistów i południowych agrarystów, choć nie należy ich przeceniać. Podobnie, istnieją paralele z wizją „ekonomii z założeniem, że człowiek się liczy” przedstawioną przez ekonomistę E. F. Schumachera w bestsellerowej książce, Małe jest piękne.

W odróżnieniu od socjalistów, dystrybucjoniści nie opowiadali się za redystrybucją ‚bogactwa’ per se, choć uważali, że byłby to jeden z owoców dystrybucjonizmu. Zamiast tego, a różnica ta jest istotna, opowiadali się za redystrybucją środków produkcji dla tak wielu ludzi, jak to tylko możliwe. Belloc i dystrybucjoniści zarysowali kluczowy związek między wolnością pracy i jej relacjami z innymi czynnikami produkcji—t.j. ziemią, kapitałem i duchem przedsiębiorczości. Im bardziej praca jest oderwana od innych czynników produkcji, tym bardziej jest zniewolona przez wyraz woli sił, znajdujących się poza jej kontrolą. W idealnym świecie każdy człowiek posiadałby własną ziemię i narzędzia pracy. W idealnym świecie kontrolowałby własny los poprzez kontrolę środków własnego utrzymania. Dla Belloc’a był to najważniejszy rodzaj wolności gospodarczej, obok którego wszystkie inne rodzaje wolności gospodarczej są stosunkowo błahe. Jeśli człowiek posiadł ten rodzaj wolność, to łatwo nie podda się naruszaniu jej pozostałych form.

Belloc był jednak realistą. Istotnie, jeśli w ogóle popełnił jakiś błąd, to po stronie pesymizmu. Zgodziłby się z aksjomatyczną maksymą T.S. Eliot’a, zawartą w The Hollow Men że „cień pada między siłę, a istnienie.” Nie żyjemy w idealnym świecie, a ideał, w sensie absolutnym, jest nieosiągalny. Jednakże, Belloc jako chrześcijanin uważał, że jesteśmy powołani do tego, aby dążyć do doskonałości. Jesteśmy powołani do naśladowania Chrystusa, nawet jeśli nie możemy być doskonali, tak jak doskonały jest Chrystus. I to, co jest prawdą o człowieku w jego relacji z Bogiem, jest też prawdą o człowieku w jego relacji z sąsiadem, tzn. jesteśmy powołani do tego, by dążyć do lepszego i bardziej sprawiedliwego społeczeństwa, nawet jeśli nigdy nie będzie ono doskonałe. W związku z tym, w praktyce, wszelkie zasady i działania, które prowadzą do zjednoczenia człowieka z ziemą i kapitałem, od których zależy jego przetrwanie, są krokiem w dobrym kierunku. Wszelkie zasady lub praktyki, które uzależniają go od łaski osób kontrolujących ziemię i kapitał, od których jest zależny, a więc kontrolujących też jego pracę, są krokiem w złym kierunku. Polityka praktyczna polega na, jakkolwiek powolnym, zmierzaniu we właściwą stronę.

W praktyce, dystrybucjonistycznymi rozwiązaniami aktualnych problemów byłyby: zasady, które tworzą korzystny klimatu dla przedsiębiorczości i następnie dobrego rozwoju drobnych przedsiębiorstw; zasady, które zniechęcają do fuzji, przejęć i monopoli; zasady, które pozwalają na rozbijanie monopoli lub większych firm w mniejsze przedsiębiorstwa; zasady, które sprzyjają spółdzielniom producentów; zasady, które prywatyzują znacjonalizowany przemysł; zasady, które przenoszą prawdziwą władzę polityczną bliżej do rodziny przez decentralizację władzy rządu centralnego do władz lokalnych, w kierunku od wilekiego rządu do samorządu. To są praktyczne przykłady stosowanego dystrybucjonizmu.

Jak sugerowałyby to powyższe przykłady, dystrybucjonizm/pomocniczość to nie ezoteryczny ideał, pozbawiony zastosowań praktycznych w codziennym życiu politycznym i gospodarczym. Wręcz przeciwnie, ulokowany jest w samym sercu polityki i ekonomii. W polityce i ekonomii mamy do czynienie z tendencją do centralizacji władzy w rękach coraz to mniejszej liczby ludzi. Pomocniczość może być postrzegana jako antidotum przeciwko tej centralizacji, tzn. jest to zasada u samego sedna decentralizacji, zasada, która domaga się praw i ochrony mniejszych jednostek politycznych i gospodarczych przed atakami rządu centralnego i wielkiego biznesu. Można wyliczać inne praktyczne przykłady.

Konstytucja Unii Europejskiej jest w swej istocie zasadniczo centralistyczna, tak dalece, iż wszystkie odniesienia do „pomocniczości” w dokumentach UE osiągają poziom skandalicznego posługiwania się orwellowskim dwójmyśleniem. Jako taki, eurosceptycyzm, a więc zdanie, że Unia Europejska to obrzydliwy monolit, który należy zdemontowanać, jest zasadniczo subsydiarny. Podobnie też prawa wiejskich kultur do cieszenia się tradycyjnymi sposobami życia są zasadniczo subsydiarne, podczas gdy napędzana urbanizacją legislacja zakazująca tradycyjnych wiejskich zajęć jest naruszeniem zasady pomocniczości. W Stanach Zjednoczonych prawo do posiadania broni, a w Wielkiej Brytanii prawo do urządzania polowań na lisy pasuje do tej kategorii. (To nie kwestia ‚kontroli broni’ lub ‚praw zwierząt’, lecz prawo wiejskich kultur do wyboru własnych sposób życia bez nakładania nań niechcianych, miejskich sądów wartościujących.) Ciągła erozja praw poszczególnych stanów w USA i wynikający z niej wzrost mocy Rządu Federalnego i Sądu Najwyższego są naruszeniem zasady pomocniczości. Można by przytoczyć o wiele więcej przykładów, ale te powinny wystarczyć dla naszych obecnych celów. Krótko podsumowując, należy powiedzieć, że dystrybucjonizm jako wariant pomocniczości oferuje jedyną realną alternatywą dla makrofilii i makromanii współczesnego świata.

Za: The Imaginative Conservative, 12.06.2014.

Joseph Pearce

Tekst opublikowany dzięki uprzejmości portalu dystrybucjonizm.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.