Kamil Małochleb: Polityka przemysłowa

Polską politykę przemysłową po 89 roku najlepiej charakteryzują słowa pierwszego w latach 90 ministra przemysłu Tadeusza Syryjczyka, jakoby najlepszą polityką przemysłową jest jej brak. Po 89 roku zapoczątkowano proces tzw. deindustrializacji, charakterystycznej dla krajów wysoko rozwiniętych. Niestety Polska przedstawiała inną strukturę gospodarczą niż takowe kraje, gdzie spadek ilości osób zatrudnionych w przemyśle wynika z przesunięcia popytu w kierunku usług. W Polsce sytuacja była odmienna, jak podaje Polskie Lobby Przemysłowe (2012, s.55) „w ciągu 20 lat transformacji popyt na wyroby przemysłowe wzrósł prawie dwukrotnie. Istota zmiany jaka dokonała się w tym okresie w Polsce polega więc na czymś zupełnie innym. Otóż zwiększony popyt na wyroby przemysłowe został w decydującym stopniu zaspokojony importem wyrobów wytworzonych zagranicą. Następstwem tego był skokowy wzrost udziału importu na własnym rynku wewnętrznym. Osiągnął on jeden z najwyższych wskaźników poziomu penetracji importowej w UE, a mianowicie w 2006 r. wynosił prawie 54% całej sprzedaży na rynku wewnętrznym w Polsce, czyli ponad połowa wyrobów przemysłowych na tym rynku pochodziła z zagranicy.”. Co za tym idzie wystąpił ogromny spadek zatrudnienia, nawet w stosunku do krajów dalece bardziej uprzemysłowione. Spadek ten w porównaniu do 15 krajów „starej” Unii pokazuje tabela 1

Tabela 1 Porównanie spadku zatrudnienia w Polskim przemyśle z Unijnym spadkiem

Liczba pracujących (zawodowo czynnych) w przemyśle w mln 1989 2009 2009 do 1989 w %
Unia Europejska (15 krajów) 39,9 33,8 84,7
Polska 4,9 3,0 60,3
W % zatrudnienia w 15 krajach UE 12,3 8,9 -3,4
Zatrudnienie w przemyśle na 1000 ludności kraju
Unia Europejska 104 92 88,5
Polska 125 78 63,2
Zatrudnieni w przemyśle w % ogólnego zatrudnienia
Unia Europejska 24,6 17,6 -7
Polska 25,8 14,6 -11,2

Źródło: „Straty w potencjale polskiego przemysłu i jego ułomna transformacja po 1989 roku. Wizja nowoczesnej reindustrializacji Polski” Polskie Lobby Przemysłowe Warszawa 2012

Wspomniany już powyżej raport jasno stwierdza że „deindustrializacja Polski była przedwczesna i ekonomicznie nieuzasadniona. Wskazuje na to pośrednio również fakt, że ujemne saldo obrotów wyrobami przemysłowymi w handlu zagranicznym w 2006 r. było u nas 3-krotnie wyższe relatywnie w stosunku do eksportu niż średnio w krajach UE. Są więc wszelkie podstawy aby stwierdzić, że jeśli uznać przypadek Polski za fakt deindustrializacji to była to jedna z najgłębszych deindustrializacji po II wojnie światowej w Europie”(PLP 2012, s.59-60). Ponadto dochód narodowy rozwiniętych krajów Unii Europejskiej wynosi(na jednego mieszkańca) ok. 35 tysięcy dolarów rocznie, co stanowi co najmniej dwukrotnie większą kwotę niż w Polsce. Jednocześnie w tych państwach poziom przemysłu jest ok. 2-3 razy wyższy niż w Polsce (Eurostat 2014). Zależność szerzej obserwować możemy w tabeli 2.

Tabela 2 Poziom przemysłu w wybranych krajach Unii Europejskiej

Państwo % PKB/ mieszkańca wg parytetu siły nabywczejUSA=100% Produkcja przemysłu przetwórczego w PKB/mieszkańca w USD Państwo % PKB/ mieszkańca wg parytetu siły nabywczejUSA=100% Produkcja przemysłu przetwórczego w PKB/mieszkańca w USD
Kol.1 Kol.2 Kol.3 Kol.1 Kol.2 Kol.3
EUROAREA 74,5 5712 Francja 73,2 4515
Ukraina 13,7 445 Słowenia 59 5221
Bułgaria 30,2 963 Włochy 70,5 5613
Chiny 14,9 1272 Izrael 60,1 5777
Rosja 41,2 1302 USA 100 5979
Turcja 29,7 1397 Holandia 88,5 6230
Rumunia 31,1 1650 Finlandia 76,7 6687
POLSKA 41,1 1803 Szwecja 81,3 6984
Grecja 64,4 2632 Dania 82 7279
Węgry 44,2 2831 Niemcy 79 7727
Portugalia 54,2 2847 Norwegia 122,2 7909
Słowacja 49 3074 Japonia 70,5 4948
UK 76,4 3869 Austria 84,4 8656
Hiszpania 69,9 4130 Szwajcaria 98,3 12090
Czechy 55,6 4172 Irlandia 88,5 12252

Źródło: Pocket World in Figures, The Economist, 2012

Dlatego też kluczowym elementem polskiej gospodarki powinna być reindustrializacja, która według mnie powinna być dokonana w duchu korporacyjnym z wykorzystaniem doświadczeń japońskich, nawiązując do chwalebnej tradycji znanej z Dwudziestolecia Międzywojennego Centralnego Okręgu Przemysłowego, prowadzonego przez prof. Eugeniusza Kwiatkowskiego(który nota bene sam był wielkim zwolennikiem korporacjonizmu). Jednak aby skutecznie dokonać tychże czynności, niezbędna jest głęboka współpraca rządu, przedstawicieli korporacji przemysłowych jak i środowisk naukowych. Koniecznym może okazać się wznowienie znanego z okresu międzywojennego Ministerstwa Przemysłu i Handlu (analogia do japońskiego MITI nie jest tu przypadkowa), w ramach którego kiedyś Kwiatkowski inicjował swoje działania, a które także dziś byłoby odpowiedzialne za podejmowanie niezbędnych inicjatyw, wybieranie odpowiednich przemysłów preferencyjnych, a także nadzorowałoby i oceniało realizację programu. Aby zapewnić finansowanie działań korporacji przemysłowych należało by powołać państwową kasę oszczędnościowo-kredytową, podobną w strukturze do japońskiego FILPu, gdzie ludzie dobrowolnie oszczędzali by pieniądze, zachęceni np. zwolnieniem tych oszczędności z podatku Belki (co stanowiło by ich przewagę względem banków komercyjnych). Taki fundusz mógłby stanowić źródło niezbędnych wydatków państwowych na badania i rozwój, a także stanowić źródło łatwego kredytu dla korporacji przemysłowych. Finansowaniem rozwoju tanimi kredytami, mogła by się zająć korporacja bankowa. Należały by do niej wszystkie banki polskie, a także polskie filie banków zagranicznych. Cieszyłyby się one brakiem opodatkowania transakcji związanych z polityką przemysłową, dostęp do redyskonta w NBP, gwarancjami państwowymi a także ogólną obniżoną stopa podatku dochodowego. Na wzór japoński można by także spowodować krzyżową wymianę akcji, tworząc sieć zależności między przemysłem a bankami, jednocześnie zacieśniając ich współpracę. Jeśli chodzi o zagraniczne banki to jeśli chodzi o działania bezpośrednio związane z gospodarką polską, podlegałyby one władzom korporacji, jednak poza tym podległe byłyby swoim zagranicznym centralom (np., w sprawach struktury organizacyjnej, przekazywania procesów itp.)

Państwo powinno ponadto wspierać eksporterów, aby zapewnić im konkurencyjność na rynkach międzynarodowych. Wsparcie to powinno wyrażać się poprzez podwyższoną możliwość odpisu amortyzacji dla korporacji podejmujących inwestycje rozwojowe i podejmujących ekspansję eksportową. Do tego agencje rządowe powinny odpowiednio wspierać eksporterów dostępem do informacji rynkowych, których zebranie w innym wypadku wymagało by od nich dużych nakładów finansowych i czasowych, a przy braku takowych działalność „na ślepo”. Państwo powinno przy tym mieć istotny wpływ na orientację kierunkową eksportu w stronę Chin, Korei Płd., Japonii i Rosji (choć tu akurat obecna sytuacja geopolityczna nie sprzyja takowemu procederowi), gdyż właśnie z tymi państwami nasze obroty handlowe przejawiają największy deficyt (GUS 2014). Państwo powinno niezwłocznie podjąć także działania ochronne przed likwidacją obiektów dysponujących odpowiednią infrastrukturą, która ułatwiała by podjęcie polityki reindustrializacji przy stosunkowo niewielkich nakładach finansowych. Dokonać tego można poprzez powołanie komisji specjalistów, którzy wytypowali by najważniejsze obiekty infrastruktury technicznej, które należałoby ochronić, a także opracowali by plan wykorzystania tychże obiektów. Dodatkowo państwo powinno wspierać krajowe ośrodki badawcze, choćby z opisywanych wyżej funduszy, a także inicjować współpracę biznesu z uczelniami wyższymi.

Co do struktury korporacyjnej w przemyśle to podstawowe związki korporacyjne zawiązywały by się na poziomie zakładu, gdzie w ramach samorządu korporacyjnego, pracownicy mogliby współdecydować o posunięciach firmy. Aby jeszcze bardziej zintegrować pracowników z zakładem pracy, premie powinny być uzależnione od sytuacji finansowej danej firmy. Najlepszą strukturą własnościową byłby w takim wypadku akcjonariat pracowniczy(gdzie wzbogaceni doświadczeniem zebranym w 1990 roku, poprzez odpowiednie reguły zapobiegli popełnieniu podobnych błędów), czy inne podobne metody, jednak inne formy także są dopuszczalne, gdyż należy zostawić wolność kształtowania firm prywatnym właścicielom, działającym wewnątrz korporacji. Jedynie przy prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych należy ustalić priorytet przekształcania ich w spółki pracownicze.

Co do firm z kapitałem zagranicznym to one także miałyby dostęp do tych samych przywilejów co firmy krajowe(tani kredyt, ulgi podatkowe, subwencje itp.), jednak musiałyby najpierw spełnić kilka warunków. Przede wszystkim powinny przynależeć do odpowiedniej do dziedziny korporacji przemysłowej, a co za tym idzie włączać pracowników w proces decyzyjny. Ponadto swój łańcuch dostaw powinny tworzyć z polskich mniejszych firm, chyba że niezbędnych materiałów nie ma na rynku polskim. Taka rola firm zagranicznych powinna zmotywować je do reinwestycji dochodów w gospodarce polskiej a także wspomaganie rządowej strategii reindustrializacyjnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.