Sandra Błażejewska: Dystrybucjonizm Gilberta Keitha Chestertona

Dystrybucjonizm to ukształtowana w znacznej mierze na przełomie XIX i XX wieku doktryna społeczno-ekonomiczna.

Obecnie jest ona znana właściwie jedynie wśród ekonomistów bądź historyków zajmujących się historią gospodarczą. Przeciętny człowiek, słysząc pierwszy raz w życiu pojęcie „dystrybucjonizm”, odbierze je negatywnie. Jako mieszkaniec kraju, który przez kilkadziesiąt lat był trawiony gospodarką rozdzielczo-planowaną, skojarzy te słowo z odgórnie wydawanymi przez państwo przepisami dotyczącymi dystrybuowania własności – i to takimi, które chciałyby tę własność w znaczący sposób ograniczyć. Nic bardziej mylnego. Otóż najważniejszym celem dystrybucjonizmu – mimo swej mylącej jak na dzisiejsze czasy nazwy – jest dystrybucja, czyli jak najszersze szerzenie własności prywatnej wśród społeczeństwa. Artykuł ten ma na celu przybliżyć przeciętnemu czytelnikowi główne założenia tej doktryny i historyczno-społeczne podłoże jej powstania.

Przełom XIX i XX wieku to dla historyka niezwykle ciekawy okres. Z jednej strony w Europie i Ameryce Północnej można zaobserwować triumf kapitalizmu, charakteryzującego się rozwojem industrialnym, do którego przyczyniła się trwająca już od II połowy XVIII wieku rewolucja przemysłowa w Wielkiej Brytanii. Kapitalizm pociągnął za sobą niespotykane wcześniej na tak wielką skalę w dziejach cywilizacji europejskiej zmiany społeczne, które nastąpiły w ciągu zaledwie 100 lat. Umasowienie produkcji, powstanie ogromnych fabryk, które zepchnęły w cień manufaktury, wielkie migracje ludności wiejskiej do miast w celu poszukiwania zatrudnienia i lepszych warunków życia, a co za tym idzie zerwanie kontaktów z tradycyjnymi grupami żyjącymi od lat w jednej miejscowości, przyczyniły się do rozluźnienia dotychczasowych więzi społecznych i poczucia zagubienia w nowej rzeczywistości, która niejednej osobie przyniosła rozczarowanie. Ciężka praca fizyczna nawet po kilkanaście godzin dziennie w fabryce w zamian za pensję, która tylko w niewielkim stopniu mogła zaspokoić życiowe potrzeby, stała się przykrą codziennością wielu nowych przybyszy do miast, którzy prędko zasilili szeregi robotników. Nic więc dziwnego, że wśród tej warstwy społecznej na popularności zyskały hasła socjalistyczne głoszące przyznanie praw socjalnych proletariatowi, uspołecznienie środków produkcji i zniesienie własności prywatnej, którą socjaliści uważali za przyczynę powstania niegodziwości w społeczeństwie. Socjalizm postulował także radykalne zerwanie z tradycją, hierarchią i całym dziedzictwem kulturowym w imię walki klas, która miała w ostateczności przynieść idealne bezklasowe społeczeństwo.

Zauważając, że pracownicy stali się polem doświadczalnym, na którym bezlitośnie zmagały się ze sobą dwie doktryny: socjalizm i liberalizm, niosące za sobą niebezpieczeństwo w postaci powstania nowego społeczeństwa, odrzucającego etykę chrześcijańską w imię hołdowania ideałom Oświecenia, papież Leon XIII postanowił zaradzić temu problemowi, przypominając wiernym fundamenty chrześcijaństwa. W ten sposób chciał także pokazać, że Kościół katolicki nie jest twierdzą odgradzającą się od problemów szybko zmieniającej się współczesności, ale że potrafi wyjść naprzeciw aktualnym problemom społecznym. Dlatego też w 1891 roku biskup Rzymu wydał encyklikę zatytułowaną „Rerum novarum”. Papież w tym przełomowym dla katolickiej nauki społecznej dziele zajął się „kwestią społeczną”, rozumianą jako „kwestią robotniczą”. Potępił doktryny zbudowane na materializmie, tj. socjalizm i liberalizm, nazywając ten pierwszy „rozwiązaniem fałszywym”, a drugi „krwiożerczym”. Leon XIII na kartach swej encykliki merytorycznie punktuje te obydwie koncepcje, wykazując ich sprzeczność (szczególnie socjalizmu i jego żądania zniesienia własności prywatnej pisząc, że jej zniesienie pogorszyłoby warunki życia wszystkich pracowników pobierających płacę, ponieważ odebrałaby im swobodę używania płacy na cele dowolne, a tym samym także nadzieję i możliwość pomnożenia majątku rodzinnego i polepszenia losu(I)) z zasadami chrześcijaństwa. Przypomina, że najważniejszą zasadą, którą powinien kierować się każdy człowiek, w tym pracownik i pracodawca, jest godność osoby ludzkiej. Leon XIII naucza, że obowiązkiem właścicieli przedsiębiorstw jest:

nie uważać robotnika za niewolnika, kierować się zasadą, że należy w nim uszanować godność osobistą podniesioną jeszcze przez charakter chrześcijanina, praca zarobkowa, według świadectwa rozumu i filozofii chrześcijańskiej nie tylko nie poniża człowieka, ale mu zaszczyt przynosi, ponieważ daje mu szlachetną możność utrzymania życia – bezwstydem zaś i nieludzkością jest uważać człowieka za narzędzie zysku i szacować go według tego, ile mogą jego mięśnie i jego siły(II).

Twarde prawa, na których opiera się rynek, nie mogą w żaden sposób omijać pojęcia sprawiedliwości. Chęć osiągnięcia zysku za wszelką cenę nie może w żadnym przypadku stać się celem ekonomii, gdyż jej celem jest człowiek. (Fundament tej wykładni stanowi biblijny werset z Księgi Rodzaju (1,26) czyńcie sobie ziemię poddaną! – czyli stworzenie takich warunków życia i rozwoju, w których człowiek może osiągnąć doskonałość życia doczesnego i wolność dążenia do Boga, których to panem jest człowiek biorący na siebie całą odpowiedzialność za budowę tychże warunków, korzystając z przyznanego mu, przez samego Boga, prawa do dokonywania wolnego wyboru.) Papież ilustruje swe nauki, opisując mechanizm sprawiedliwej zapłaty:

Chociaż więc pracownik i pracodawca wolną z sobą zawrą umowę, a w szczególności ugodzą się co do wysokości płacy, mimo to jednak ponad ich wolą zawsze pozostanie do spełnienia prawo sprawiedliwości naturalnej, ważniejsze i dawniejsze od wolnej woli układających się stron, które powiada, że płaca winna pracownikowi rządnemu i uczciwemu wystarczyć na utrzymanie życia. Jeśli zatem pracownik zmuszony koniecznością albo skłoniony strachem przed gorszym nieszczęściem przyjmuje niekorzystne dla siebie warunki, które zresztą przyjmuje tylko pod przymusem, ponieważ mu je narzuca właściciel zakładu lub w ogóle pracodawca, wtedy dokonuje się gwałt, przeciw któremu głos podnosi sprawiedliwość (III).

Papież podkreśla jednak, że ani Kościół, ani państwo nie są w stanie samodzielnie rozwiązać trudności społecznych. Obydwa organizmy muszą ze sobą współpracować dla wspólnego dobra, które jednakże nie jest rozumiane na wzór liberalnej ideologii, rozumiejącej dobro wspólne jako sumę dóbr pojedynczych jednostek:

Przykazaniem więc sprawiedliwości jest publiczna opieka państwa nad pracownikami, taka, by z tego, co do dobra publicznego dorzucają, tyle przynajmniej z powrotem otrzymywali, by w ten sposób sobie zapewnili mieszkanie, odzienie i środki żywności, i by w ten sposób łatwiej mogli znosić uciążliwości życia. Stąd wniosek, że państwo winno popierać wszystko, co w jakikolwiek sposób może polepszyć dolę robotników. Nikomu ta opieka nad proletariatem nie zaszkodzi, a owszem pomoże wszystkim, w interesie bowiem państwa leży, aby nie byli narażeni na nędzę ci, którzy dla wszystkich wytwarzają dobra.

Prawo wymaga, żeby ani jednostka, ani rodzina nie była pochłaniana przez państwo; jest więc rzeczą słuszną, by i jednostka, i rodzina miała swobodę działania, jak długo nie zagraża dobru powszechnemu lub nie wyrządza krzywdy bliźniemu.(V)

Jednakże według Leona XIII najefektywniej problemy społeczne są w stanie rozwiązać organizacje zawodowe zrzeszające pracowników i pracodawców:

W końcu pracodawca i pracownicy sami wiele mogą uczynić w tej sprawie, mianowicie za pośrednictwem tych urządzeń, które pomagają potrzebującym, i klasy społeczne do siebie zbliżają. Należą tu towarzystwa wzajemnej pomocy, różne instytucje powstałe z inicjatywy prywatnej, które mają na celu zabezpieczyć pracowników, ich wdowy i sieroty w razie śmierci, choroby lub wypadku nieszczęśliwego, stowarzyszenia opiekujące się młodzieżą obojga płci i starszymi. Naczelne jednak miejsce zajmują związki pracowników, które prawie wszystkie te działania obejmują. Nasi przodkowie przez długi czas doświadczali dobroczynnego wpływu tego rodzaju organizacji rzemieślniczych. Dawały bowiem nie tylko cenne korzyści samym rzemieślnikom, ale i rękodziełu zapewniły świetny rozwój, o czym liczne świadczą pomniki przeszłości. Dzisiaj ze względu na wyższy poziom wykształcenia, rozwój obyczajów i wzrost potrzeb życia codziennego należy stowarzyszenia pracowników do obecnych nagiąć wymagań. I miło nam jest stwierdzić,, że się często tworzy takie stowarzyszenia, czy to wyłącznie z samych pracowników, czy też z obydwóch klas złożone; życzyć sobie tylko należy, by w liczbę członków rosły i coraz żywszą rozwijały działalność(V).

Papież wyraźnie nawiązuje do idei średniowiecznych cechów, których zadaniem była nie tylko produkcja rzemieślnicza, ale także ochrona interesów zawodowych oraz niesienie pomocy członkom i rodzinom cechu. Najważniejszym przesłaniem płynącym z całej encykliki jest to, że to nie człowiek ma być podporządkowany ekonomii, lecz ekonomia jemu, gdyż wbrew liberalnym twierdzeniom, moralność nie może być rozbieżna z procesami rynkowymi. Samo posiadanie własności prywatnej jest niezbędne do zachowania porządku społecznego i rozwoju człowieka. Nabywanie własności miało nastąpić na drodze przestrzegania przepisów prawnych ustanawianych przez państwo chroniących pracownika, w tym jego prawu do pobierania słusznego wynagrodzenia, mającego zapewnić utrzymanie jego samego i jego rodziny. Zaś jego interesy najlepiej broniłaby organizacja składająca się z pracowników i pracodawców, którzy nieśliby sobie wzajemną pomoc w duchu moralnego nauczania Kościoła.

„Rerum novarum” prędko stało się niezwykle poczytną pozycją wśród szerokich kręgów pracowników, a Leon XIII zyskał sobie przydomek „papieża robotników”. Jako głęboko oddany Kościołowi wierny pozostawał pod przemożnym wpływem przesłania tej encykliki Gilbert Keith Chesterton (1874-1936) – angielski pisarz, rysownik i karykaturzysta.

Po dokonaniu konwersji z protestantyzmu na katolicyzm stał się gorącym orędownikiem swojego wyznania. Był zagorzałym angielskim patriotą, krytykującym imperializm i kosmopolityzm:

Patrząc od strony czysto duchowej, uważam, że normalny człowiek nie potrzebuje ani kosmopolityzmu, ani imperium. Potrzebuje czegoś, co w takim czy innym stopniu znajdzie w nacjonalizmie. To znaczy – więzi z homogeniczną społecznością o wyobrażalnych i sterowalnych rozmiarach, wystarczająco wielką, aby budziła w nim respekt, bo jest zakorzeniona w historii, i wystarczająco małą, aby budziła przywiązanie, bo on sam jest w niej zakorzeniony. Gdybym był bogiem planującym idealną planetę, gdybym był poetą wymyślającym utopię, podzieliłbym świat na takie właśnie społeczności, jednorodne i niezbyt duże. Nie mogę powiedzieć, że wizja kosmopolitycznego globu jest dla mnie odległym ideałem. Dla mnie to nie ideał, lecz koszmar(VI).

Chesterton był tradycjonalistą, lecz nie konserwatystą (brytyjski konserwatyzm z przełomu XIX/XX wieku był integralnym zbiorem różnych pojęć, w tym antykatolicyzmu, z którym to Chesterton nie mógł się zgodzić). Zamieszkując robotniczą dzielnicę w Londynie, nieustannie obserwował, w jak ciężkich warunkach żyją rzesze warstw niższych, których obecność w codziennym życiu trudno było przeoczyć. Jego wrażliwość nie pozwalała mu pozostać obojętnym na los ubogich, którym często prywatnie pomagał, m.in. udzielając bezzwrotnych pożyczek lub organizując akcje przeciwko odbieraniu dzieci pochodzących z biednych rodzin przez opiekę społeczną. Deklarujący się jako liberał(VII) przeżył rozczarowanie poczynaniami Partii Liberalnej, która objęła rządy w Wielkiej Brytanii na początku XX stulecia. Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, że Chesterton postrzegał jednak liberalizm w kategoriach etyki i moralności chrześcijańskiej, jako wiarę w powszechną wolność ludzi – zarówno osobistą, jak i polityczną oraz ekonomiczną. Głównym postulatem ówczesnych pozostających u władzy liberałów była eugenika, przedstawiana jako jedyne racjonalne rozwiązanie problemów społecznych. Popularne stały się pomysły sterylizacji i izolacji ludzi. Nasilono także ze strony państwa akcję przymusowego osadzania w szpitalach psychiatrycznych tzw. jednostek niewydolnych społecznie. Nieprecyzyjne przepisy dawały szerokie pole do interpretacji prawa, dlatego praktycznie każdy mógł zostać przetransportowany do takiego miejsca. Zastana rzeczywistość daleko odbiegała od zasad katolicyzmu, dlatego Chesterton krytykował rządy liberałów na łamach gazet „Daily News” i „Daily Herald”. W czasopismach tych regularnie piętnował postęp w sensie, jaki nadały temu słowu ruchy lewicowe i świeckie, uważając, że jedyny możliwy postęp człowieka jest możliwy tylko poprzez doskonalenie jego moralności i etyki opartej na zasadach chrześcijańskich. Jako człowiek, który bardzo mocno przeżywał los nędzarzy, zaczął poszukiwać rozwiązania, które polepszyłoby ich los. Określając się jako liberał i będąc praktykującym katolikiem, zażarcie krytykował kapitalizm, jak i socjalizm oraz komunizm, uważając za jego wady odrzucenie religii, zniesienie własności prywatnej i chęć wprowadzenia systemu klasowego, wywyższającego robotników, co jego zdaniem nie było zgodne z chrześcijaństwem(VIII). Ponadto nie uważał, że komunizm miałby się przyczynić do podniesienia warunków bytowych osób ubogich:

Komunizm bowiem, przynajmniej w wersji, jaką znamy, nigdy nie był ustrojem biedoty. Nie był nawet anarchią biedoty. Komunizm stanowi po prostu jedną z form, w jakich przejawia się istniejąca anarchia bogaczy(IX).

Swoje poglądy ekonomiczne głosił w licznych publikacjach i książkach. Do najważniejszych należy zaliczyć „Wypaczony świat” (1910), „Eugenika i inne zło”(1922), „Normalność w zarysie” (1926), a także artykuły drukowane na łamach założonego przez siebie pisma „G.K.’s Weekly”. Pozostając pod wpływem dystrybucjonisty – Hillaire Belloca, z którym prywatnie się przyjaźnił – rozszerzył postulowaną przez niego koncepcję ekonomiczną.

Chesterton przyznawał wprost, że nie jest w stanie stworzyć idealnego systemu ekonomicznego. Twierdził, że oferuje proporcję w postaci eliminacji skrajnych zjawisk: niebotycznego bogactwa i wielkiej nędzy. Nie głosił, że w jego systemie zapanuje ogólne szczęście, gdyż zło i grzech to konsekwencje przyznanej ludziom przez Boga dobrej woli. Pragnął polepszenia losu nie tyle całego społeczeństwa, ale jednostki, nie uważając jej w przeciwieństwie do liberałów za głupią i niezaradną. Postrzegając ją jako inteligentną i niepowtarzalną, odznaczającą się oryginalnymi talentami, dążył do przyznania jej pełnej podmiotowości. Za podstawę społeczeństwa uznał małżeństwo i rodzinę, uważając je za jedyną ostoję wolności, gdyż tylko w domu ludzie mogą zaznać pełnej swobody. Podkreślał szczególne znaczenie rodziny, pisząc:

Jestem przekonany, że dożyliśmy oto czasów, kiedy rodzina zostaje powołana, by odegrać rolę, jaką ongiś odegrał klasztor. Innymi słowy, w rodzinie powinny znaleźć schronienie nie tylko jej własne szczególne walory, lecz również umiejętności i twórcze nawyki, właściwe dawniej dla innych grup […].(X)

Przekonany o wyjątkowości instytucji rodziny i o jej znaczącej społecznej misji uważał, że należy umożliwić jej rozwój w całkowitej wolności, ograniczanej zasadami etyki katolickiej. A tą zapewnić mogło jedynie rozdrobnienie własności prywatnej, która to jest fundamentem idei dystrybucjonizmu, opartej na katolickiej nauce społecznej. Zadania tego według Chestertona nie spełniał ani socjalizm, otwarcie żądający jej zniesienia, ani kapitalizm, który prowadził do gromadzenia bogactwa w rękach wąskiej grupy osób:

(…) Rozrastały się potężne firmy, mali przedsiębiorcy byli wykupywani lub niszczeni, kapitał stopniowo koncentrował się i centralizował w rękach wielkiej burżuazji, a jedyna inteligentna krytyka tego stanu rzeczy pochodziła od niewielkiego kręgu socjalistów, którzy chcieli scentralizować kapitał jeszcze bardziej, tyle że w rękach państwa. W tym właśnie czasie przywódca Kościoła katolickiego, którego nazywamy Namiestnikiem Chrystusowym, ogłosił proklamację, zwaną popularnie encykliką Rerum Novarum, w której stwierdził, że istniejąca koncentracja bogactwa „nakłada na miliony ludzi jarzmo niewiele lepsze od niewolnictwa”; że mimo to nie powinniśmy uciekać z kapitalizmu ku jeszcze większej koncentracji postulowanej przez komunizm, ponieważ komunizm odmawia ludziom naturalnych praw takich jak własność, wolność i dom rodzinny; że chociaż pracownicy najemni mają prawo zrzeszać się i nawet strajkować, jeżeli w danych warunkach jest to niesprawiedliwe, byłoby jednak najlepiej, gdyby „ludzie ubodzy, na ile tylko to możliwe, sami stali się właścicielami”, to jest drobnymi kapitalistami czy też posiadaczami własnych środków produkcji(XI).

Zarówno socjalizm, jak i kapitalizm kwalifikował jako ustroje totalitarne, dążące do sztucznego ujednolicenia społeczeństwa poprzez powszechne równanie do niskiego poziomu, nie tylko materialnego, ale także kulturalnego i intelektualnego (XII). Tym sposobem dochodziło do powstania ustroju nazywanego przez Chestertona proletarianizmem, będącego według niego właściwą nazwą kapitalizmu (XIII). Ponadto obydwa systemy prowadzą w ostatecznym rozrachunku do centralizacji własności, przyczyniając się do powstania nowych warstw biedoty:

„Najemnik ucieka, ponieważ jest najemnikiem, ale dobry pasterz odda życie za swe owce”. Jest w tych słowach ogromna treść symboliczna i transcendentalna, która w całkiem naturalny sposób przysłoniła nam fakt, że słowa te odnoszą się również do sytuacji z życia wziętej. (…) Jeśli traktujemy je wyłącznie jako alegorię, możemy łatwo przeoczyć, że wielu pasterzy całkiem dosłownie musiało oddać życie za swe owce, broniąc stada przed watahą wilków.

Patrząc pod tym praktycznym kątem, widzimy, że pasterz dużo chętniej odda życie, jeśli owce są jego własnymi owcami. Nie można człowiekowi zapłacić za tak skrajne, mistyczne poświęcenie. Nie zakupi się paradoksu. (…) Nie umieści się takiej klauzuli w umowie o pracę. Ten rodzaj więzi i identyfikacji rodzi się w duszy tylko wtedy, jeśli dusza pozostaje w prawidłowej relacji do materii. Proletariusze nigdy nie doznają takiego poczucia przynależności. „Najemnik ucieka, ponieważ jest najemnikiem”.

Kiedy nastanie ciemność i nadejdzie dzień ostatni, ten cytat powinien zostać wypisany ognistymi literami na ruinach cywilizacji przemysłowej. Cywilizacja przemysłowa opiera się na założeniu, że wszystko da się załatwić, wszystko da się kupić, wszystkim da się sterować. Olbrzymie masy najemnych pracowników zaprzęgnięto do obsługi jej maszynerii – a są to pracownicy równie obojętni jak maszyny, równie niezainteresowani końcowym celem swego działania. Zgodnie z założeniem, dopóki będą dostawać polecenia i wypłatę, i dopóki znajdzie się dla nich praca, dopóty system będzie działać gładko, niezależnie od tego, czy ludziom zależy na wynikach pracy, czy nie. (…)

Jedni twierdzą, że ten system prowadzi do wzrostu zamożności całego społeczeństwa, inni twierdzą, że prowadzi tylko do większej zamożności bogatych. Lecz tak czy owak, jest związany z zamożnością – gdyż jest od niej zależny. Nieważne, czy w dobrych czasach ten system jest dobry; ważne, że w złych czasach jest to zły system. Nie wytrzymuje napięć. A już z pewnością nie wytrzyma oblężenia. Kiedy wilki zaczną wyć dokoła, nie da się wezwać tych ludzi do walki z watahą, jak kiedyś wzywano chłopów. I nie można ich nawet winić. (…) Ci ludzie są używani jak narzędzia. Są kupowani i sprzedawani dokładnie tak samo jak produkty, które wytwarzają. Jest głupotą oczekiwać od nich feudalnej lojalności wobec firmy, która w każdej chwili może wyrzucić ich na bruk (XIV).

Postrzeganie człowieka jedynie jako „najmity” w systemie socjalistycznym i kapitalistycznym stało w sprzeczności z katolicką nauką społeczną, która głosiła podporządkowanie ekonomii człowiekowi, a nie na odwrót, jak to ma miejsce w tych systemach. Obydwie koncepcje ekonomiczne sprowadzały na człowieka niezdrowe uzależnienie jego losu od firmy lub państwa, które nie miało nic wspólnego z wolnym wyborem. Największe zagrożenie kapitalizmu wiązało się z zanikiem wolnej konkurencji i zastąpieniu jej w efekcie kartelami, trustami i monopolami kontrolującymi rynek. Chesterton, niechętny industrializacji, pracę w fabryce uważał za zgoła niechrześcijańską i niegodną człowieka.

W odpowiedzi na socjalizm i kapitalizm Chesterton, urzeczony średniowiecznym idealizmem, proponował stworzenie systemu korporacyjnego na wzór dawnych cechów, którego podstawą jest dystrybucja własności. Taśmową produkcję w potężnych fabrykach zastąpił artykułami wytwarzanymi przez rzemieślników w niezliczonych warsztatach, które stanowiłyby ich własność. Rzemieślnicy zrzeszaliby się w gildach, stających na straży ilości produkcji i jakości produkowanych przedmiotów. Dzięki takiej przynależności rozwijałaby się także duchowa więź łącząca pracowników z warsztatem, owocująca dbałością o miejsce pracy, której brak w kapitalizmie i socjalizmie. Taki stan rzeczy miał zapewnić wysoką jakość produktów oraz rozwinąć kreatywność ich producentów, którzy dotychczas marnowali ją, bezmyślnie obsługując maszyny w fabrykach. Miejsce domów handlowych i międzynarodowych spółek zajęłyby małe firmy handlowe, należące do poszczególnych osób lub rodzin. Rolnictwo zostałoby oparte na małych i średnich gospodarstwach. Warto jednak zaznaczyć, że drobna własność nie jest w dystrybucjonizmie celem samym w sobie – za jej pomocą człowiek ma osiągnąć wolność, a wraz z nią poczucie ekonomicznego bezpieczeństwa, które to dopiero daje ludziom realną możliwość działania i głoszenia własnych poglądów. Dystrybucjonizm głosił osiągnięcie rozsądnej samowystarczalności w obrębie lokalnej społeczności, np. w zakresie produkcji żywności. Uważał, że małe społeczności, w których człowiek nie jest anonimową, pozbawioną godności jednostką, mają szanse na najprężniejszy rozwój:

Trzeba za wszelką cenę wrócić do mniejszych jednostek politycznych, gdyż trzeba za wszelką cenę wrócić do rzeczywistości. Tylko w ten sposób znajdziemy się bliżej miłości, nienawiści, zdrowego rozsądku, własnego zdania i prawdy w twarzach ludzkich(XV).

Cały system ekonomiczny miał być chroniony przez odpowiedni system prawny zagwarantowany przez państwo. Jednakże sam Chesterton był sceptycznie nastawiony wobec roli państwa, gdyż uważał, że nawet najlepszy rząd wybrany w demokratycznych wyborach będzie przejawiał tendencje do nadużywania swej władzy przeciwko obywatelom. Dlatego uważał, że państwo powinno ostrożnie ingerować w gospodarkę, w celu obrony interesów narodowych i zapobiec deformacjom systemu(XVI), a także w przypadku wystąpienia brutalnych patologii w rodzinie, by chronić jej członków (XVII). Zgodnie z duchem „Rerum Novarum” uważał, że państwo nie powinno stale nakładać na obywateli nowych podatków, których nadmiar w efekcie prowadzi do zubożenia społeczeństwa (XVIII). Opowiadał się przeciwko istnieniu państwowego systemu obligatoryjnych ubezpieczeń społecznych, gdyż nałożenie takiego obowiązku na człowieka powoduje oddawanie części jego pensji na rzecz państwa, przy czym nie posiada on gwarancji, że w przypadku doznania jakiegokolwiek nieszczęścia w miejscu pracy zostanie wypłacone mu odszkodowanie. W jego opinii system socjalny, obejmujący ubezpieczenia społeczne i zasiłki, także ograniczał ludziom wolność, czyniąc ich zależnymi od wypłacania świadczeń. Cały system ubezpieczeń uważał za namiastkę bądź w skrajnej formie narzędzie kontroli ze strony państwa (XIX). W zamian proponował powrót do rozwiązania samopomocowego stosowanego w średniowiecznych cechach przez ich członków, polegającego na tym, że osoby zrzeszone w takiej organizacji same ustalały zasady niesienia pomocy współpracownikom i ich rodzinom, np. poprzez wypłacanie renty ze specjalnego funduszu wdowie po zmarłym pracowniku. Równie za ograniczające wolność uznawał istnienie przymusowego poboru do wojska i funkcjonowanie przymusowej edukacji, gdyż w oświacie prowadzonej przez państwo widział drogę prowadzącą do indoktrynacji obywateli. Twierdził, że żadna forma ustrojowa nie jest zainteresowana masowym kształceniem obywateli, a prawdziwe i rzetelne wykształcenie oznacza wychowanie krytyka systemu (XX).

Poglądy Chestertona zyskały popularność wśród licznych przedstawicieli inteligencji. Doktryna dystrybucjonizmu znalazła zwolenników nie tylko w Europie, ale także w Ameryce Północnej i Australii. Pod jej wpływem pozostawał także J.R.R. Tolkien, który otwarcie przyznawał się do tego, że to na jej podstawie zaprojektował powieściową krainę Hobbitów – Shire (XXI). Idea znalazła swe odbicie także w Polsce, szczególnie wśród działaczy ruchu narodowego. Chesterton okazywał wiele sympatii dla naszego kraju, a naszych rodaków uważał za niezwykle religijnych tradycjonalistów. Prywatnie znał m.in. Romana Dmowskiego i Adama Doboszyńskiego. Doktryna dystrybucjonizmu wywarła szczególne wrażenie na tym drugim, który opierając się na niej, wyłożył swój program ekonomiczny w „Gospodarce narodowej” i „Ekonomii miłosierdzia”.

Dystrybucjonizm stanowił zdroworozsądkową odpowiedź na niszczący społeczeństwo socjalizm i liberalizm. Powołując się na uniwersalne zasady chrześcijaństwa, głosił prawo każdego człowieka do rozwoju w pełnej wolności, ograniczanej zasadami etyki katolickiej, której podstawą jest rozdrobniona własność prywatna, gwarantująca godny byt jednostki i rodziny. Zasady, na których opiera się dystrybucjonizm, są niezwykle proste, przejrzyste i zrozumiałe dla każdego – dlatego być może warto obecnie próbować wcielić tę doktrynę w życie.

Przypisy:

i Leon XIII, Rerum novarum, Wrocław 1996, s. 6.
ii Leon XIII, Rerum novarum, Wrocław 1996, s. 17.
iii Leon XIII, Rerum novarum, Wrocław 1996, s. 37.
iv Leon XIII, Rerum novarum, Wrocław 1996, s. 29.
v Leon XIII, Rerum novarum, Wrocław 1996, s. 39.
vi Gilbert Keith Chesterton, Idea patriotyzmu, [w:] Obrona świata, Warszawa – Ząbki 2006, s. 129 [za:] England: A nation”, 1904.
vii Brat Gilberta, również zaangażowany w działalność społeczną – Cecil – uważał jednak brata za konserwatystę, co stanowiło powód licznych rozmów na ten temat między rodzeństwem.
viii Gilbert Keith Chesterton, Zbrodnie systemu, [w:] Obrona świata, Warszawa – Ząbki 2006, s. 230 [za:] The Illustrated London News, 8.12.1906.
ix Gilbert Keith Chesterton, Wszystkie dzieci są nasze, [w:] Obrona rozumu, Fronda, Warszawa 2014, s. 17 [za:] esej ze zbioru All I survey, 1933.
x Gilbert Keith Chesterton [w:] G.K’s Weekly, 21.05.1927 [za:] Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło I myśl, Komorów 2003, s. 234-235.
xi Gilbert Keith Chesterton, Gdyby przyszedł Chrystus, [w:] Obrona rozumu, Fronda, Warszawa 2014, s. 279 [za:] skrót eseju „If Christ should come” z „Good Housekeeping”, 1932.
xii Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 226-227, s. 228.
xiii Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 227.
xiv Gilbert Keith Chesterton [w:] G.K’s Weekly, 12.09.1925 [za:] Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, 228-229.
xv Gilbert Keith Chesterton, Idea patriotyzmu, [w:] Obrona świata, Warszawa – Ząbki 2006, s. 133 [za:] England: A nation”, 1904.
xvi Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 237.
xvii Gilbert Keith Chesterton, Wolna rodzina, [w:] red. Przemysław Mroczkowski. Gilbert Keith Chesterton. Pisma wybrane, Kraków 1974, s.
xviii Gilbert Keith Chesterton, Wszystkie dzieci są nasze, [w:] Obrona rozumu, Fronda, Warszawa 2014, s. 15 [za:] esej ze zbioru All I survey, 1933; Leon XIII, Rerum novarum, Wrocław 1996, s. 39.
xix Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 213.
xx Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 237.
xxi Rydzewska Jaga, Chesterton. Dzieło i myśl, Komorów 2003, s. 245.

Przedruk za zgodą autora.

Za: http://kierunki.info.pl/2015/10/sandra-blazejewska-dystrybucjonizm-gilberta-keitha-chesterstona/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.