Adam Busse: Narodowe Siły Zbrojne i ich udział w Powstaniu Warszawskim

Dzisiejszy artykuł będzie poświęcony roli Narodowych Sił Zbrojnych w Powstaniu Warszawskim i ich stosunkowi do tegoż zrywu narodowowyzwoleńczego. Chcę się w nim skupić na opisaniu wszelkich szczegółowych aspektów udziału NSZ w Powstaniu. Epopeja NSZ i narodowego podziemia w Powstaniu Warszawskim wraca dzięki wysiłkom historyków, publicystów oraz  środowisk patriotycznych i narodowych na światło dzienne, pomimo mitologizacji Armii Krajowej i wyolbrzymianiu jej zasług, a także kilkudziesięcioletniej propagandy komunistów, którzy do 1956 roku zabronili mówić o Powstaniu Warszawskim oraz poddawali represjom żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, a w następnych latach umniejszali jego znaczenie.

Na początek należy przybliżyć cele NSZ, jakie miały osiągnąć w dobie II wojny światowej i okupacji hitlerowskiej na ziemiach polskich. Jednym z celów, jakie mieli osiągnąć żołnierze narodowego ruchu oporu, było przygotowanie się do powstania zbrojnego przeciw Niemcom, jednak zgodnie z Deklaracją Narodowych Sił Zbrojnych z lutego 1943 roku: Właściwy czas dla ogólnonarodowego powstania uwarunkowany będzie załamaniem potęgi militarnej Niemiec i musi być uzgodniony z naszymi aliantami. Narodowcy kierowali się zasadą ekonomii krwi, szczegółowo opracowaną w artykule z listopada 1943 roku pt. Ekonomia krwi autorstwa przebywającego na emigracji czołowego działacza przedwojennego Stronnictwa Narodowego, Adama Doboszyńskiego. Doboszyński w nim krytykował nieodnoszące żadnych korzyści i nieprzemyślane szafowanie polską krwią poprzez wzniecanie powstań narodowych w XIX wieku oraz postawił tezę, że korzyści
z wywoływania zrywów powstańczych odnosili nie Polacy, a zaborcy, którzy później wyniszczali polską inteligencję i przyszłych budowniczych niepodległej Polski. Wybuch i przebieg Powstania z 1944 roku później miały potwierdzić przewidywania Doboszyńskiego.

Do 1944 roku Narodowe Siły Zbrojne skupiały się na szkoleniach wojskowych, prowadzeniu w konspiracji szkół podchorążych i podoficerskich, w każdym okręgu i powiecie podległym podziałowi administracyjnemu istniały te formacje, poza tym pion dowództwa NSZ opracowywał i publikował szczegółowe materiały na szkolenia (instrukcje, podręczniki, schematy i mapy). Spośród tychże materiałów największym uznaniem cieszył się powstały w 1943 roku z inicjatywy Inspektoratu Ziem Zachodnich Podręcznik dowódcy pionu strzeleckiego, 400 – stronicowa publikacja zawierająca szczegółowe instrukcje i plany dotyczące prowadzenia walk w mieście. Powołane ponadto zostało także Centrum Wyszkolenia Szkoły Podchorążych Piechoty w sile 2 batalionów
(ok. 900 ludzi), gdzie do wybuchu Powstania szkolenie ukończyło ze stopniem podchorążego ok. 500 elewów i uzyskało specjalizacje potrzebne do działalności konspiracyjnej – m.in. z zakresu obsługi broni pancernej, posiadania prawa jazdy czy podrabiania dokumentów.

Nie znaczy to jednak, że NSZ w czasie okupacji hitlerowskiej nie prowadził działań zbrojnych przeciwko swoim wrogom – oprócz Niemców narodowcy walczyli także przeciwko formacjom komunistycznej partyzantki (Gwardia Ludowa, Armia Ludowa, PPR etc.), które nie były podległe dowództwu Polskiego Państwa Podziemnego, tylko Centralnemu Sztabowi Ruchów Partyzanckich w Moskwie. Przeciwko Niemcom w terenach miejskich NSZ działał w formie grup likwidacyjnych, które prowadziły działania dywersyjne przeciwko okupantowi, wykonywały wyroki śmierci na funkcjonariuszach Gestapo, volksdeutschach i konfidentach, ale z czasem gdy rozrastały się szeregi, zaczęto tworzyć większe oddziały partyzanckie, które organizowały akcje zbrojne. Była ich mnogość w skali całego kraju, więc szerzej tego nie będę opisywał. Od lipca 1943 roku natomiast żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych podjęli walkę z rodzimymi komunistami i ich mocodawcami, a także oddziałami GL/AL, stanowiło to odpowiedź na bandycką i rabunkową działalność czerwonych partyzantów. Spośród tych akcji można wymienić:

22 lipca 1943 roku – zlikwidowanie przez oddział Akcji Specjalnej NSZ Sosna grupy rabunkowej GL im. Henryka Waryńskiego Lwy (złożonej z Żydów – uciekinierów z getta w Opocznie, dowodzonej
przez kryminalistę Izraela Ajzenmana Lwa)
9 sierpnia 1943 roku – oddział NSZ pod dowództwem Leonarda Zub-Zdanowicza rozstrzelał pod Borowem ok. 30-osobowy oddział Gwardii Ludowej (propaganda PRL nazwała to mordem pod Borowem)
19 stycznia 1944 roku – zlikwidowanie we wsi Pardołów w powiecie koneckim 10-11 członków PPR-AL.

15 stycznia 1944 roku płk Tadeusz Kurcyusz Żegota, komendant Narodowych Sił Zbrojnych, wydał rozkaz nr 3, w którym Armia Czerwona jest wojskiem wrogim, a dążenie do normalizacji stosunków z rządem ZSRR ani ewentualne osiągnięcie porozumienia nie może powstrzymać bezwzględnej walki z komunizmem i rozkładową akcją agentur bolszewickich na ziemiach polskich. Była to odpowiedź na rozkaz nr 126 wydany 3 dni wcześniej przez komendanta głównego Armii Krajowej, gen. Tadeusza Bór-Komorowskiego, zgodnie z którym polski ruch oporu miał wesprzeć Sowietów w walce z Niemcami w miarę naszych sił i interesów państwowych.

Tyle odnośnie działalności NSZ przed Powstaniem. Jaki był stosunek Narodowych Sił Zbrojnych do pomysłu związanego z zorganizowaniem czynu powstańczego w Warszawie? Komenda Główna Narodowych Sił Zbrojnych oraz Organizacja Polska krytykowały decyzję o wywołaniu powstania w Warszawie, uznając ją za działalność nierokującą żadnych realnych szans na zwycięstwo, nieodpowiedzialną imprezę zorganizowaną przez wąskie grono Armii Krajowej, same uważały, że należy mierzyć siły na możliwości prowadzenia walki. Wiesław Chrzanowski, żołnierz NOW-AK, w wywiadzie dla Myśli Polskiej wskazał, że w obliczu postępowania Armii Czerwonej i NKWD wobec żołnierzy Armii Krajowej biorących udział w operacji Burza wywołanie powstania doprowadzi do dekonspiracji, która w razie zajęcia Warszawy przez wojska sowieckie i wsparcie jej komunistycznymi partyzantami mogłaby doprowadzić do poważnego zniszczenia zsyłkami na Wschód, mordami oraz denuncjacjami struktur polskiego podziemia. Oprócz tego szczegółowo omówił kwestie dotyczące uzbrojenia i ich przydatności adekwatnie do sformowanych oddziałów powstańczych. Dodatkowo wpłynął na to również poważny rozłam w ruchu oporu.

Ponadto tajna komórka polityczna NSZ, Organizacja Polska, wraz z początkiem 1944 roku opracowała w Warszawie plan zorganizowania dwóch grup wojskowych na Śląsku i Pomorzu, które wraz
z przesuwaniem się frontu zajmą pas międzyfrontowy i zorganizują polską administrację na zajmowanych przez siebie terenach
. Grupą Operacyjną Pomorze miał dowodzić płk Stanisław Nakoniecznikoff Kmicic (zastępca komendanta głównego NSZ w 1944 roku), natomiast GO Śląsk – płk Antoni Szacki Bohun (dowódca Brygady Świętokrzyskiej). Pomorze po koncentracji w Puszczy Kampinoskiej miało wyruszyć w kierunku Borów Tucholskich, potem wyzwolić oflagi jenieckie w Woldenberg i Landwalde oraz obóz dla robotników polskich pod Szczecinem, po zasileniu wyzwolonymi jeńcami swoich szeregów i przejęciu dowództwa przez oficerów polskich uwolnionych z obozów natomiast planowano uderzenie na Szczecin i dolną Odrę. GO Śląsk natomiast miała skoncentrować się w lasach świętokrzyskich, wyruszyć na Śląsk, wyzwolić obozy jenieckie i pracy leżące na trasie przemarszu i uderzyć na Wrocław. Ten plan zakładał ewakuację głównych sił NSZ z terenów będących pod kontrolą Armii Czerwonej, który to plan w szczególnych sytuacjach także dopuszczała do zawierania ograniczonego zawieszenia broni z oddziałami niemieckimi, oraz manewr oskrzydlający z północy i południa (zwany Szlakiem Chrobrego) i prowadzący do zajęcia Szczecina, Wrocławia oraz ziem zachodnich z granicą na Odrze. Na te tereny następnie miał zostać przerzucony gros oddziałów NSZ oraz innych organizacji konspiracyjnych, a także polscy ochotnicy z wyzwolonych obozów jenieckich i pracy.
W oparciu o te siły na tyłach wojsk niemieckich i sowieckich miała powstać polska armia wraz z administracją obsadzoną przez Służbę Cywilną Narodu, zorganizowaną i nadzorowaną przez pion prawno – administracyjny Organizacji Polskiej, który opracowałby reformy prawne i administracyjne na tych terenach oraz by nadzorował zakres lekarski. Nad całością natomiast struktur miał sprawować władzę Komitet Polityczny OP rezydujący we Wrocławiu lub w Szczecinie. Realizacji tego ambitnego planu jednak niespodziewanie zapobiegł wybuch Powstania Warszawskiego.

Krytyczny stosunek Narodowych Sił Zbrojnych do Powstania Warszawskiego jednak nie zwolnił ich żołnierzy z przysięgi i zmobilizował do udziału w walkach powstańczych. Tuż przed 1 sierpnia 1944 roku Narodowe Siły Zbrojne były podzielone na 2 odłamy

1. Scalony z Armią Krajową (NSZ-AK) – pod komendą ppłk Albina Raka Lesińskiego (podległy w Warszawie komendzie okręgu Warszawa-miasto NSZ-AK pod dowództwem płk Spirydiona KoiszewskiegoTopora)
2. Samodzielny (NSZ-ZJ) – dowodzony przez gen. Tadeusza Jastrzębskiego Powałę (podległy w Warszawie komendzie okręgu Warszawa-miasto NSZ-ZJ pod dowództwem mjr M. Biernackiego Kozłowskiego)

Pomimo tego już w pierwszych dniach Powstania wszystkie oddziały NSZ podporządkowały się komendzie płkTopora i weszły tym samym w skład Armii Krajowej. Wg Jerzego Kirchmayera i jego badań w opracowaniuPowstanie warszawskie struktury Narodowych Sił Zbrojnych walczące w Warszawie miały liczyć od 740 do 3500 żołnierzy. Niescalone oddziały NSZ zgłosiły oficjalnie akces do Powstania 7 sierpnia 1944 roku. Największą zwartą jednostką NSZ walczącą w Powstaniu Warszawskim była Brygada Dyspozycyjno – Zmotoryzowana Kołopod dowództwem ppłk Zygmunta Reliszki Bolesława Kołodziejskiego, która brała udział w obronie Starego Miasta od 1 sierpnia do nocy 31 sierpnia 1944 roku, przy czym jej uzbrojona część walczyła zbrojnie przeciwko Niemcom, a nieuzbrojona – prowadziła działania transportowe, rozbrajała miny oraz odgrzebywała zasypanych i zajmowała się opieką medyczną. W skład Brygady oprócz żołnierzy NSZ weszli ludzie związani z Polską Armią Ludową oraz uratowani z rąk niemieckich Żydzi. Na pierwszej linii na Starówce natomiast walczył Dywizjon Artylerii Zmotoryzowanej Młot do 23 sierpnia, kiedy został zniszczony w wyniku niemieckiego bombardowania, a tydzień po tym resztkom Dywizjonu udało się przebić do Śródmieścia.

Oprócz Koła i Młota w obronie Starego Miasta odznaczyła się również Legia Akademicka NSZ, której członkowie początkowo nie wzięli udziału w Powstaniu sądząc, iż zostało ono wywołane nie na mocy rozkazu
płk. Antoniego Chruściela Montera, dowódcy Powstania, a komunistów, dopiero po kilku dniach postanowili dołączyć do resztek Brygady Koło. Walczyli na Starówce i Nowym Mieście, w tym między innymi w krwawych walkach na terenie Banku Polskiego. Ostatecznie, po upadku Starówki, część Legionistów przebiła się do Śródmieścia, gdzie później z resztą Brygady walczyła do końca działań zbrojnych w Warszawie. Ważnym pododdziałem Koła był również pododdział techniczny pod dowództwem ppor. inż. Stefana HilbowieckiegoNowosielskiego, który prowadził pracownie chemiczne, rusznikarskie i pirotechniczne, członkowie pododdziału ponadto remontowali broń oraz konstruowali granaty.

W składzie zgrupowania AK Harnaś pod dowództwem ppor. rez. Mariana Krawczyka Harnasia znajdował się pułk NSZ im. gen. Władysława Sikorskiego i prawdopodobnie też pułk im. gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Pułk im. Sikorskiego, zwany potocznie Sikorą, walczył na Śródmieściu Północnym, gdzie wsławił się walkami na ulicy Czackiego (tam zresztą w Domu Technika znajdowało się dowództwo pułku), na początku powstania Sikora brała udział w szturmie na Pocztę Główną (1 sierpnia 1944), następnie w nieudanym ataku na Komendę Policji, po którym poniosła wysokie straty. Pułk im. Sikorskiego został rozwiązany we wrześniu 1944 roku, a jego żołnierze rozdysponowani do innych zadań. Z kolei Pułk im. Dąbrowskiego liczący 143 żołnierzy walczył przeciwko Niemcom w ruinach Filharmonii Narodowej, jednak większość z nich została zdziesiątkowana w czasie wspólnego śniadania, kiedy w budynek Filharmonii trafił pocisk artyleryjski.
Oba te pułki tworzyły 1. Dywizję Piechoty, sformowaną z oddziałów NSZ-ONR i członków organizacji konspiracyjnej Miecz i Pług, liczącą ok. 300 żołnierzy. Dowodził nią płk Marian Czerwiński Paweł Szreniawa.

W skład 2. Dywizji Piechoty natomiast wchodziły 2 pułki – im. Czwartaków i im. Romualda Traugutta. Pułk im. Czwartaków walczył na Starym Mieście, dokładniej najpierw w rejonie między ulicami Ogrodową, Długą i Hipotetyczną, a później przy ulicy Daniłowiczowskiej. Ten pułk liczył kilkudziesięciu żołnierzy dowodzonych przez mjr Stanisława Szymańskiego Szeptyckiego, jego część po upadku Starówki przebiła się do Śródmieścia. Z kolei jeśli chodzi o pułk im. Romualda Traugutta, to najlepiej jest znana  powstała 6 sierpnia 1944 roku kompaniaWarszawianka pod dowództwem kpt. Piotra Zacharewicza Zawadzkiego, która wchodziła w skład zgrupowania AKChrobry II i walczyła na Śródmieściu (dokładniej w rejonie ulic Żelaznej i Chmielnej). Ponadto istniało wiele pojedynczych drużyn i plutonów NSZ, które walczyły w ramach zgrupowań Armii Krajowej.

Oddziały Narodowych Sił Zbrojnych wydawały także (tak jak inne formacje zbrojne walczące w Powstaniu) własną prasę: Wielka Polska (oficjalny organ prasowy NSZ-AK), Szaniec (organ NSZ-ZJ) oraz Głos Starego Miasta (później Żołnierz Starego Miasta, wydawany przez Brygadę Koło), innym prawie nieznanym z kolei pismem powstańczym NSZ-AK był dziennik Naród Walczy wydawany rano i wieczorem. Trzeba też wspomnieć o tym, że nie tylko warszawskie struktury NSZ walczyły w Powstaniu Warszawskim, w walkach w Warszawie wzięli też udział tymczasowo przebywający w stolicy Polski kurierzy i łącznicy z okręgów NSZ Poznań i Łódź, którzy z własną bronią zaciągnęli się do pułku im. Sikorskiego, a także NSZ-towcy z Białostocczyzny, oni z kolei walczyli pod dowództwem płk. Stanisława Nakoniecznikoffa Kmicica na barykadzie przy Filharmonii.

Siły NSZ operowały też działaniami powstańczymi poza Warszawą. W Puszczy Kampinoskiej znajdował się oddział NSZ Bateria Kampinos pod dowództwem porucznika Stefana Celichowskiego Skalskiego, w jego ramach mieścił się m.in. oddział por. Witolda Dziubińskiego Boruty, który dotarł do Kampinosu ze Skierniewic. Niestety jednak bardzo mało wiadomo o ich udziale w walce zbrojnej. W Lasach Chojnowskich od pierwszych dni Powstania przeciwko Niemcom walczył pluton NSZ-AK pod dowództwem ppor. Mieczysława SzemelowskiegoMiłosza. W Jeziornie 1 sierpnia 1944 roku w walkach na Błotnicy zginęło kilku podchorążych i żołnierzy batalionu NSZ-AK    im. brygadiera Czesława Mączyńskiego (wśród nich poległ dowódca batalionu, ppor. Florian KuskowskiSzary). 4 sierpnia 1944 roku została zorganizowana kompania NSZ-AK im. Szarego (na którą składały się 3 plutony kolejno pod dowództwami: ppor. Miłosza, ppor. Tadeusza Wyszyńskiego Greya – przyrodniego brata późniejszego Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego i ppor. Mariana Orłowicza Antka), która łącznie liczyła około 130 żołnierzy, 12 łączniczek i sanitariuszek, a całością kompanii dowodził ppor. Antek.Niemcy próbowali początkowo bezskutecznie przejąć kontrolę nad Lasami Chojnowskimi, 11 sierpnia 1944 roku zaatakowali wieś Piskórka, którą spalili, ale stracili w walkach z Polakami 30 zabitych żołnierzy i wycofali się. Nocą z 16 na 17 sierpnia 2 bataliony Armii Krajowej i kompania NSZ por. Stenapodjęły próbę dostania się do Warszawy, która zakończyła się połowicznym sukcesem – z ok. 900 żołnierzy biorących udział w walkach przedarło się zaledwie 400. 25 sierpnia Niemcy przystąpili do pacyfikacji Lasów Chojnowskich przy użyciu pociągu pancernego z linii radomskiej, artylerii, sił zmotoryzowanych oraz samolotów zwiadowczych. W uroczysku Zimny Dół kompania im. Szarego powstrzymała natarcie Niemców za cenę wysokich strat (zginął m.in. dowódca kompanii Antek), co pozwoliło oddziałom powstańczym zorganizować ewakuację, a kompania im. Szarego stanowiła ariergardę zgrupowania. 26 sierpnia kompania została rozwiązana, część żołnierzy przeszła do 25. Pułku Piechoty AK dowodzonego przez por. Bolesława Ostrowskiego Lancę, a pozostali zaś podjęli działalność konspiracyjną na terenie Piaseczna, Zalesia Górnego i Zalesia Dolnego (wznawiali szkolenia podchorążych oraz wydawali Barykadę i Wiadomości tygodniowe Barykady).

Mimo udziału Narodowych Sił Zbrojnych w Powstaniu Warszawskim jednak polityczne piony podziemia narodowego nie były pozytywnie nastawione do Powstania i już w dniu kapitulacji, 2 października 1944 roku, na łamach Wielkiej Polski został opublikowany artykuł zatytułowany Zmarnowany heroizm, w którym czytamy, że:

(…) Nie byliśmy entuzjastami idei Powstania, wywołanego w dniu 1-szym sierpnia. Decyzja podjęcia każdej walki musi być w naszym pojęciu dyktowana racją polityczną i poczuciem odpowiedzialności za następstwa wszczętych działań. Jesteśmy jednak również żołnierzami i czyniliśmy to, co każdy żołnierz winien czynić z momentem rozpoczęcia walki (…)Przy naszych, mniej niż skromnych możliwościach, rozpoczynać powstanie można było tylko w wypadku, gdybyśmy mieli zapewnioną, realną pomoc z zewnątrz. Nawet w wypadku powodzenia, poza jedynym atutem, jakim byłoby jeszcze jedno potwierdzenie naszej woli walki, nie zyskaliśmy nic politycznie.
Natomiast w wypadku niepowodzenia, które trzeba było brać w rachubę, zyskiwaliśmy jedną sławę więcej, traciliśmy natomiast wszystko to, co straciliśmy. Niepowodzenie stało się faktem. A oto jego skutki:

Ponieśliśmy olbrzymie straty w sile biologicznej narodu.
Przysporzyliśmy narodowi polskiemu nowe dziesiątki tysięcy kalek.
Obróciliśmy w gruzy stolicę Polski.
Zmarnowaliśmy wielowiekowy dobytek kulturalny.
Doprowadziliśmy do nędzy setki tysięcy ludzi.
Przekreśliliśmy pięcioletni dorobek konspiracyjny przez wyniszczenie i rozproszenie aktywu politycznego, wojskowego, kulturalnego i gospodarczego.
Doprowadzamy do obozów jeńców wojennych kilkadziesiąt tysięcy oficerów i żołnierzy, którzy przetrwali pięć lat okupacji, a teraz do końca wojny będą straceni dla dalszego wysiłku zbrojnego Polski.
Dostarczamy nieprzyjacielowi kilkuset tysięcy robotnika, którego Niemcy nie potrafili sami wyłowić.
Zaprzepaściliśmy olbrzymi kapitał heroizmu, wykuwającego się przez pięć lat okupacji. Heroizm ten był jedyną realną i poważną siłą, jaką dysponowaliśmy w dniu Powstania.
W zamian za to nie zyskujemy nawet uznania w oczach świata, ceniącego jedynie polityczny realizm, siłę i równowagę psychiczną. Romantyczne gesty narodów dawno już straciły w świecie wagę atutów politycznych. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych już może godzinach kapitulacja stanie się faktem.
Pójdziemy na poniewierkę. Pochłoną nas obce miasta i wsie. Wielu z nas nie wróci do stolicy, w obronie której przelaliśmy tyle krwi.

Wszędzie tam, gdzie się znajdziemy, świętym naszym obowiązkiem będzie rozwijać i krzewić te wszystkie wartości, jakie staną się fundamentem pod budowę Wielkiej Polski.
Historycy przyszłych dni ocenią niewątpliwie z perspektywy czasu lekkomyślnie zmarnowany heroizm żołnierza i ludności Warszawy oraz wskażą, jako przestrogę dla przyszłych pokoleń, błędy współczesnych.
Niech żyje Wielka, Niepodległa Polska!
Niech żyje Warszawa!

W wyniku Powstania Warszawskiego Narodowe Siły Zbrojne, podobnie jak Armia Krajowa, straciły znaczną część aktywu kierowniczego i musiały je odtwarzać, a kontakty organizacyjne w terenie zostały zerwane. Po stronie niemieckiej zginęło ok. 10 tysięcy żołnierzy, 9 tysięcy zostało rannych, a ok. 7 tysięcy zaginęło. Po stronie polskiej straty były nieporównywalnie większe: zginęło ok. 10 tysięcy żołnierzy powstańczych oraz 3 – 4 tysiące żołnierzy jednostek I Armii Wojska Polskiego, ok. 20 tysięcy rannych oraz ok. 15 tysięcy wziętych do niewoli. Olbrzymie straty poniosła ludność cywilna – w bombardowaniach stolicy, łapankach i masowych egzekucjach zginęło od 150 do 200 tysięcy warszawiaków, a od 350 do 600 tysięcy zostało wypędzonych z Warszawy (znacząca ich część później przeszła przez obóz przejściowy w Pruszkowie). W czasie Powstania zostało też zniszczonych ok. 25% zabudowy, natomiast łącznie w wyniku II wojny światowej – także bombardowań Warszawy we wrześniu 1939 roku, likwidacji getta warszawskiego oraz powstania stolica Polski uległa zniszczeniu w 70 – 80%.

Wraz z nadejściem drugiej, sowieckiej okupacji, która na ziemiach polskich trwała do 1993 roku, komuniści usiłowali zatrzeć wszelką pamięć o uczestnikach Powstania Warszawskiego. Najbardziej zaciekle byli zwalczani żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, którzy za swój twardy i bezwzględny stosunek do Związku Sowieckiego i III Rzeszy oraz antykomunizm byli narażeni na ciężkie i brutalne represje. Towarzyszyła temu propaganda opisująca ich jako faszystów, zdrajców, kolaborantów i antysemitów. Niestety także i teraz za III RP środowiska postkomunistyczne (SLD), media (Gazeta Wyborcza) jak i organizacje skrajnie lewicowe powtarzają bezkrytycznie jak mantre te same kłamstwa, a także uważają za bezsens walkę powstańców z sierpnia 1944 roku. Kombatanci natomiast w codziennym życiu żyją za głodowe renty lub zapomogi, nie stać ich na leki oraz ledwo wiążą koniec z końcem.
Pomimo iż pod kątem politycznym i militarnym Powstanie Warszawskie nie miało większych szans na zwycięstwo, to jednak składam hołd tym, którzy walczyli o Polskę narodową, niepodległą, sprawiedliwą i wolną tak od niemieckiego, jak i sowieckiego zbrodniarza. Gloria Victis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.