Trzecia Droga

Portal Nacjonalistyczny

AMDG: Historia Henryka Flame’a ps. „Bartek”, króla Podbeskidzia i żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych

26 marca 2015 roku, dokonano uroczystego pochówku „Lalka”, a dokładniej pisząc Józefa Franczaka, ostatniego Żołnierza Wyklętego, który przeciwko komunistycznej władzy walczył najdłużej ze wszystkich bo aż do 21 października 1963 roku! Przykład uroczystości związanych z jego pogrzebem i zainteresowanie jakie one budziły, pokazuje nam jedną rzecz: Żołnierze Wyklęci nie umarli, a wartości jakie za sobą niosą wciąż warto opisywać i przekazywać dalej. Dlatego dziś chciałem zapoznać Was z postacią działającego w okręgu Śląsko- Cieszyńskim NSZ, Henryka Flame’a ps. „Grot”, „Bartek”.

„Grot” urodził się 19 stycznia 1918 we Frysztacie na Zaolziu jako syn Emeryka i Marii z domu Raszyk. Niezbędne wykształcenie zdobył w gimnazjum i szkole przemysłowej, która mieściła się w Bielsku. W 1936 roku, na ochotnika wstąpił do wojska. W Kampanii Wrześniowej brał udział jako pilot przydzielony do 123 eskadry myśliwskiej Brygady Pościgowej, której głównym celem była obrona nieba nad Warszawą przed wrogimi samolotami. Z konspiracją był związany już od mniej więcej połowy 1940 roku, kiedy to w porozumieniu z AK, jako maszynista dokonywał aktów sabotażu na kolei. W październiku 1944 roku, został zaprzysiężony na żołnierza Narodowych Sił Zbrojnych. Po zmianie okupanta w 1945 roku wstąpił do konspiracji antykomunistycznej.

Od tego czasu, Flame zaczął występować już pod pseudonimem „Bartek”. Na polecenie swojego przełożonego, porucznika Jerzego Wojciechowskiego (szefa organizacyjnego Okręgu Śląskiego NSZ) rozpoczął tworzenie szeregu grup leśnych na terenie całego okręgu. Łącznie powstało ich szesnaście. Żołnierze „Bartka” brawurowo likwidowali agenturę komunistyczną i dezorganizowali działanie dopiero co tworzącego się aparatu władzy na tym terenie. Do legendy przeszła tak zwana defilada partyzancka w Wiśle 3 maja 1946 roku. Flame zawczasu opanowując miasto, z zachowaniem wszystkich wojskowych honorów odebrał defiladę swoich wojsk na oczach całkowicie bezradnych komunistów i sympatyzujących z nimi robotników. W swoim krótkim przemówieniu nasz bohater podkreślił, że „Narodowe Siły Zbrojne walczą o wielką narodową Polskę i w obronie wiary katolickiej”.

Historia „Bartka” zakończyła się 1 grudnia 1947 roku, kiedy to został on zastrzelony strzałem w plecy przez miejscowego milicjanta Rudolfa Dadaka. W ten sposób rękami czerwonych zdrajców zabito niezwykłego i bardzo odważnego człowieka. Jego siła była tak wielka, że nawet po śmierci stanowił on groźbę dla komunistycznego okupanta. Dlatego dokonano profanacji jego ciała: ścięto mu głowę, a pozostałe szczątki ukryto w niewiadomym miejscu. Ale to na nic! Pomimo tego, że na wszelkie możliwe sposoby starano się wyplenić z nas narodową dumę i zatrzeć pamięć o tamtych dniach, dziś Żołnierze Wyklęci wstają z grobów i powoli odbierają należące do nich miejsce. Jednak obecnie, w sytuacji gdy w naszym kraju dzieje się źle sama pamięć o nich to za mało. Dziś bezimienne groby są już nie tylko świadectwem historii lecz przede wszystkim wezwaniem do działania!  CWP!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.