K.M: Wyzwolenie obozu w Holiszowie

Nie sposób dziś zapomnieć o wydarzeniach z 5 maja 1945 roku, kiedy to Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych, najbardziej znienawidzony przez komunistów polski oddział partyzancki wyzwolił żeński obóz w Holiszowie (Czechy), uwalniając tym samym około 1000 kobiet pochodzenia francuskiego, polskiego, żydowskiego, czeskiego i wiele innych. Mimo przeprowadzenia tak zaszczytnej i ofiarnej akcji, to właśnie Narodowym Siłom Zbrojnym przypisywano antysemityzm i mordowanie ukrywających się Żydów. Skąd w ogóle partyzanci Brygady Świętokrzyskiej wzięli się w Czechach?

Plan NSZ

Narodowe Siły Zbrojne, które w większości zignorowały rozkazy o scaleniu się z Armią Krajową, nie liczyły na to, że Stalin potraktuje poważnie nasz Naród i słuszne dążenia terytorialne Polaków. Inaczej niż w wypadku Akcji „Burza”, plan NSZ  w chwili osłabienia Niemców, polegał na utworzeniu trzech Brygad na terytorium kraju które miały cofać się pomiędzy liniami frontu i tym sposobem próbować połączyć się z aliantami zachodnimi. ego typu akcji w historii świata nie wykonał żaden oddział żołnierzy, ani żadna brygada z wyjątkiem tej jednej: Brygady Świętokrzyskiej. Smuci fakt, że nikt z nas nie uczył się ani uczy się teraz w szkole o najlepszej akcji zbrojnej przeprowadzonej w końcówce II Wojny Światowej.

Powstanie Brygady Świętokrzyskiej NSZ

W wyniku koncentracji oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych na Kielecczyźnie 11 kwietnia 1944, sformułowano trzy bataliony 204 Pułku Piechoty Ziemi Kieleckiej NSZ, który wraz z 202 Pułkiem piechoty Ziemi Sandomierskiej stworzył Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych. Oddział ten prowadził walki zarówno z Niemcami jak i skutecznie likwidował służących Moskwie „ludowych” partyzantów. Do największych dokonań Brygady Świętokrzyskiej z tego okresu należy zaliczyć zwycięskie walki pod:

– Czarocinem, gdzie rozbito 70 osobowy oddział żandarmerii Niemieckiej i Ukraińskiej i zdobyto działko przeciwpancerne.

-Rząbcem, gdzie rozbito oddział AL. Tadeusza Grochala „Tadka Białego” gdzie zginęło 34 komunistów a 64 wzięto do niewoli.

-Cacowem, gdzie doszło do walk z 500 osobowym oddziałem niemieckim.

W marszu i boju

Sytuacja na froncie jednak ciągle się zmieniała. Sukcesy aliantów, przyspieszona ucieczka Niemców na Zachód, zmusiła Brygadę do wymarszu. Dokładnie rankiem 13 grudnia Bohun otrzymał wiadomość: „Ofensywa sowiecka rozpoczęła się 13 stycznia 1945 r. Brygada ma wykonać rozkaz wycofania się na Śląsk. Pomocy żadnej nie możemy udzielić. Należy liczyć na własne siły. Gen. Bogucki.”

Od razu doszło do starć z Niemcami. W okolicach miejscowości Tunel, doszło do walk z  Niemcami w skutek czego śmierć poniosło dziewięciu żołnierzy Brygady. Po pierwszych pertraktacjach z Niemcami, 15 stycznia Brygada weszła w stan nie wojowania z wojskami Rzeszy na czas nieokreślony. Partyzanci z NSZ nie zdradzili jednak swojej Ojczyzny, jak próbują to udowodnić współcześni mainstreamowi historycy. Wydano specjalnie rozkazy, nakładające na żołnierzy Brygady obowiązek nie wykonywania poleceń niemieckich. Nawet wtedy, gdy pozwolono na zrzucenie kilku żołnierzy za linię frontu, to zlecone im przez Niemców zadania i tak nie zostały wykonane. Dzięki świetnie prowadzonej dyplomacji, Brygadzie udało dotrzeć się do Czech. Planowano przeprowadzenie powstania w Pilźnie, jednak partyzantka czeska, bojąc się konsekwencji nie wyraziła na to zgody. Należy zauważyć, że Niemcy planowali rozobroić nie wygodną dla nich Brygadę, jednak dzięki odpowiednim ifnformacjom, w porę zmieniono trasę marszu i uniknięto starcia

Idziemy na Holiszów!

Holiszów, to miejscowość położona nie opodal Pilzna, w której podczas Wojny mieścił się niemiecki obóz dla kobiet. Dzięki współpracy wywiadu NSZ, partyzantki Czeskiej, oraz Aliantów, Brygada dysponowała bieżącym planem obozów, miejscami ustawienia broni. Akcję poprzedziło bombardowanie magazynów niemieckich, które zostały doszczętnie zniszczone, co zwiększało szanse na pomyślny atak Brygady. Z informacji które dotarły do BŚ, wynikało, że obóz ten liczy około 1000 więźniarek i gdy pojawi się tam wojsko alianckie zostanie zniszczony. Bohun nie miał wyjścia: tysiąc ludzkich istnień to olbrzymia wartość, w dniu wymarszu do dowódcy NSZ dotarli mieszkańcy Holiszowa z prośbą, o zaniechanie ataku, co spowodowane było ich lękiem przed ewentualnymi represjami ze strony Niemiec. Bohun jednak odmówił  i o godzinie 12:00 miała rozegrać się jedna z najważniejszych potyczek prowadzonych przez słynny oddział. Jeden z  jego żołnierzy tak, po latach opisywał tę sytuację:

Pod obóz podeszliśmy lasem. – Moment ataku był dobrze wybrany, bo w czasie, kiedy większość załogi niemieckiej jadła obiad w jadalni. Biegiem przekroczyliśmy most i bez strzału znaleźliśmy się na terenie obozu. W czasie biegu zauważyłem w oknach budynków twarze więźniarek, których wyrazu do dziś nie mogę zapomnieć. Inna kompania wkroczyła do jadalni i rozbroiła Niemców. Tymczasem drugi batalion 204. pułku został zaangażowany do likwidacji niemieckich bunkrów z ciężkimi karabinami maszynowymi, które znajdowały się we wschodniej części obozu. Z powodu zaskoczenia akcja ta trwała krótko i zakończona została likwidacją karabinów maszynowych i wzięciem do niewoli Niemców.”

Drugi oddział o którym pisze ów żołnierz, prowadził jedynie 15 minutowy ostrzał. Dzięki znajomości lokalizacji karabinów, niemieckie kule świstały nad głowami bohaterów nie przynosząc im żadnych strat. Po 15 minutach na rozkaz poddania się Niemcy wyszli z rekami w górze, a kobiety mogły cieszyć się wolnością.

Podobnie wspomina st. strz. Robert Ćwikło ps. Robert:

„[…] Po krótkim odpoczynku zabierałem się do posiłku, gdy usłyszałem głos por. Rawicza – Uwaga, zielona rakieta! Za mną biegiem! – Zrywamy się i pędzimy zalesionym stokiem w dół, aby jak najszybciej przeskoczyć szosę i przez jedyny mostek wpaść na teren obozu. Jedna drużyna z cekaemem zatrzymuje się przy mostku, pozostali biegną dalej uliczkami obozu. Jest nas coraz więcej. Wpadamy gwałtownie do baraku, w którym komendant obozu, wraz ze swoją świtą, właśnie zasiadał do obiadu. Przy stole siedziały również dozorczynie SS-manki – są jeszcze w szlafrokach! Na nasz widok wszyscy osłupieli z przerażenia. Rozbrajamy wszystkich i wyprowadzamy przed barak, na główną ulicę obozu. Stoją pokorni w dwuszeregu, z rękami w górze. Dopiero teraz odzywa się broń maszynowa. Niemcy usiłują stawiać opór, ale bezskutecznie. Celny ogień naszych cekaemów i erkaemów zmusza ich do poddania się. Z sąsiedniego baraku wybiega ze szmajserem wachman, ale seria z pepeszy łamie go w pół. Obstawiamy pozostałe baraki. Są zadrutowane. Idą w ruch kolby karabinów. Po chwili drzwi baraków zostają wyrwane z zawiasów. Z wnętrza bije w nozdrza okropny smród – mieszanina ludzkiego kału i moczu. Wewnątrz – ciasno stłoczone kobiece szkielety, okryte łachmanami, z wyrazem obłąkania w oczach. Nie wiedzą co się dzieje. Słysząc strzelaninę w obozie sądziły, że wybiła ich ostatnia godzina! Dopiero na nasze wielokrotne wołania: Wychodźcie! Wychodźcie! Jesteście wolne! – jakby się obudziły i z niedowierzaniem wychodzą na zewnątrz. Były to Żydówki.

Kobiety polskie, słysząc mowę ojczystą, widząc polskie mundury i orzełki na czapkach, pierwsze rzuciły się do drzwi z okrzykiem: Wojsko polskie! To polska armia! To cud! Bogu niech będą dzięki! I nagle z piersi tych na pół żywych istot, buchnął pod niebo hymn „Jeszcze Polska nie zginęła…” Śpiewały płacząc i śmiejąc się na przemian! Słowa hymnu polskiego mieszały się ze słowami „Marsylianki”, śpiewanej przez Francuzki! Szał radości ogarnął cały obóz. Kobiety rzucały się nam na szyję, całując ręce, obejmując za nogi swych wybawicieli, jakby chciały się przekonać, że to nie sen. […]”

Sam Bohun, w książce pod tytułem: „Byłem dowódcą Brygady Świętokrzyskiej NSZ” pisał:

[…] W pewnej chwili podbiegł do mnie mój adiutant ppor. Zygmunt z meldunkiem, że po lewej stronie znajdują się dwa baraki, podwójnie otoczone płotem z drutu kolczastego pod prądem elektrycznym. Brama zamknięta jest na łańcuchy z kłódkami. Drzwi baraków również były pozamykane. Z małych okienek wyglądały wychudzone twarze i słychać było głośne wołanie o pomoc.

Natychmiast kazałem przyprowadzić komendanta obozu wyłączyć prąd elektryczny z kolczastego ogrodzenia. Na moje pytanie o powód zamknięcia i odizolowania tych dwóch baraków odpowiedział, że na rozkaz Hitlera są w nich zamknięte więźniarki pochodzenia żydowskiego. Budynki te, wraz ze znajdującymi się kobietami, miały być oblane benzyną i spalone w momencie zbliżania się wojsk amerykańskich do Holiszowa na odległość 20 km. Po otwarciu bramy, wszedłem na teren zabudowań i zobaczyłem stojące dookoła każdego baraku beczki z benzyną. Zapytałem go, czy wykonałby ten rozkaz? Zaczął się tłumaczyć, że jest oficerem Wehrmachtu, że funkcje komendanta obozu objął dopiero parę dni temu. Przysięgał, że nigdy nie wykonałby tego rozkazu i tak dalej… Nie słuchałem go więcej. Drzwi do baraków zostały przez żołnierzy otwarte.

Chciałem wejść do wnętrza, ale makabryczny widok, jaki ujrzałem, zatrzymał mnie na progu. Z mroków budynku, wydostawał się na zewnątrz potworny odór wydzielin ludzkich zmieszany z wonią rozkładających się trupów. Z tych czeluści, na światło dzienne wypełzały z wielkim płaczem radości, pozostałe przy życiu kobiety. Ze słabości nie mogły stać na nogach”

Rozpoczęły się samosądy które w porę zostały uspokojone przez żołnierzy Brygady, zdobyto dużą liczbę broni, prowiant zaś przekazano uwolnionym więźniarkom. Następnie Brygada wyruszyła w dalszy marsz:

Zdobyto ckm-y, rkm-y, pm-y i granatniki oraz wielką ilość różnorodnej amunicji i granatów ręcznych, dzięki czemu siła ogniowa Brygady znacznie wzrosła. Straty własne Brygady wynosiły 2 rannych. Uwolnieniem obozu dowodził osobiście płk „Bohun”, posuwając się na osi natarcia II batalionu (mjr „Rusina”) z 202 pp. W kancelarii obozu znaleziono osobisty rozkaz Hitlera z 25 II 1945 nakazujący wysadzenie w powietrze wszystkich obozów koncentracyjnych wraz z więźniami, gdy nieprzyjaciel znajdzie się w odległości 8 km od danego obozu. Równocześnie trwały w dzień i w nocy – rozpoczęte 30 IV – inne akcje bojowe na drogach zaopatrzenia XIII Armii niemieckiej, utrudniając Niemcom dostawy amunicji i żywności na front pod Bischofsteinitz. 6 V o godz. 5 rano patrol bojowy n batalionu 204 pp. (kpt. „Jerzego Wojskiego”) spotkał się ze szpicą pancerną 2. Dywizji USA gen. Robertsona pod m. Stanków leżącą między Holiszowem i Vsekarami a frontem. Kompania piechoty amerykańskiej z tej Dywizji osiąga m. Vsekary, skąd wspólnie z kompanią kpt. „Mosta” z II bat. 202 pp. (mjr „Rusina”) uderzają – pod osłoną czołgów – na m. Hradistovy i biorą do niewoli sztab XIII Armii niemieckiej, w tym 2 generałów i 70 oficerów. Ogółem w akcjach przeciw oddziałom tej armii Brygada wzięła do niewoli w okresie 30 IV -6 V 1945 ponad 500 jeńców niemieckich, nie licząc obsady obozu koncentracyjnego w Holiszowie. Oficerowie amerykańscy i sam gen. Robertson stwierdzili, że akcja Brygady Świętokrzyskiej NSZ na tyłach XIII Armii niemieckiej oszczędziły Amerykanom walk i strat.

Podsumowanie

Brygada Świętokrzyska NSZ jako jedyny oddział, wykonała plan wycofania się na zachód. Jako jedyny oddział w  historii świata, nie kolaborując, przecisnęła się pomiędzy dwoma wrogami. W przeciwieństwie do wielu naiwnych partyzantów, nie wykrwawiała się bezpodstawnie, lecz w chwili gdy Żołnierze Wyklęci w naszym kraju, dostawali kolejne wyroki śmierci, oni przyczynili się do wyzwolenia niemieckiego obozu i uratowania tysiąc istot w tym około 200 żydów. Jeszcze dzisiaj,  znajdziemy ludzi którzy starają się wmówić innym, że żołnierze NSZ byli antysemitami, bandą reakcjonistów, czy kolaborantów. Nic takiego nie miało jednak miejsca, świadczy o tym przyjęcie przez Amerykanów, oddziału Brygady Świętokrzyskiej na prawach kombatanckich. Brygada Świętokrzyska NSZ to oddział którym powinni chlubić się wszyscy Polacy, gdyż śmiało można stwierdzić, że jako jeden z niewielu zwyciężył on II Wojnę Światową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.