Hobby
5

Filip Paluch: Przewodnik po Petersburgu cz.2

Od Redakcji: Prezentujemy drugą, ale nie ostatnią część swoistego, duchowo-historyczno-kulturalnego przewodnika po Petersburgu pióra Filipa Palucha. Sugerujemy, by rozpocząć petersburską przygodę śladami autora od pierwszej części (klik!) 

Cerkwie, cerkiewki, sobory i kościół.

sosZwiedzanie petersburskich świątyń rozpoczęliśmy od wizyty w Soborze Kazańskim mieszczącym się przy głównej arterii miasta – Newskim Prospekcie. Budynek ten był pełen antycznego majestatu choć swym wyglądem nie bardzo przypominał typowe świątynie. Pośrodku półkolistej kolumnady znajdował się zwieńczony kopułą Sobór. Swoją nazwę świątynia zawdzięcza cudownej ikonie Matki Boskiej, która miała pomóc ocalić Moskwę w 1612 r. przed Polakami. Tak oczywiście głosi legenda. Przed ikoną ustawiała się długa kolejka pątników, którzy chcieli ucałować święty wizerunek. Jest to tradycja powszechnie praktykowana na wschodzie. Ikony umieszczane są za szklaną szybką, na której składa się pocałunek. Obok znajduje się ręczniczek, którym należy wyczyścić ucałowane miejsce, obok stoi świecznik, w którym zapala się świecę – przedłużenie naszej modlitwy, która wraz z płomieniem unosi się ku Bogu. Niesamowicie piękna praktyka, której brakuje mi na naszym katolickim gruncie. W katolickich świątyniach zachodu dość rzadko wierni palą świece przed świętymi obrazami, a jeśli już to są to tzw. grzejniczki albo elektryczne maszynki, które zapalają żarówkę po wrzuceniu monety. Uważam to za odarte z duchowości barbarzyństwo. W świątyniach wschodu (nie tylko prawosławnych) pali się wyłącznie prawdziwe woskowe świece, nie ma tam miejsca na stearynowe świeczuszki, świece są tylko z prawdziwego pszczelego wosku, który wypełnia świątynie pięknym zapachem zadumy i duchowego ukojenia. Katolicki Exultet – orędzie paschalne śpiewane przez kapłana w Wigilię Paschalną, prosząc Boga by przyjął ofiarowywane mu świece, śpiewa: […]ofiarując przez ręce swoich sług tę świecę, owoc pracy pszczelego roju[…] i dalej:  […] Chociaż dzieli się on użyczając światła, nie doznaje jednak uszczerbku, żywi się bowiem strugami wosku, który dla utworzenia tej cennej pochodni wydała pracowita pszczoła.[…]. Czemu nawet w tych z pozoru najmniejszych rzeczach nie możemy być szczerzy, dlaczego kapłani śpiewając o pracy pszczelego roju, który odczytuje jako symbol pracy, która właśnie niby płomień tej świecy, składana jest w ofierze Bogu – jak modlitwa, potrafi trzymać święcę paschalną z plastiku, będącą efektem pracy co najwyżej małych chińskich rączek. Należy zdać sobie sprawę, że można naprawdę wszystko zrobić – świece zastąpić żarówkami, msze święte oglądać w telewizji, a dym z kadzielnicy imitować zapachową parą wodną. Nie wszystko jednak ma sen, nie wszystko przynosi korzyści, nie mówiąc już oIMGP0142 tym że nie na wszystko pozwala prawo. Wróćmy jednak do Soboru Kazańskiego. Kwestiami technicznymi zajmują się zakrystianki. Smarują one świeczniki oliwą, tak by skapujący wosk do nich nie przywierał, usuwają wypalone ogarki, utrzymują świątynię w porządku, a nieraz i dyscyplinują niesfornych pielgrzymów. W tej materii sądzę że mamy sporo do nadrobienia względem wschodu. Jako, że mimo wszystko czułbym się nie komfortowo zapalając świecę przed Matką Boską Kazańską, która było nie było stała się symbolem wypędzenia Polaków z Kremla, znalazłem inną ikonę. Do Soboru Kazańskiego wróciliśmy w naszą ostatnią nadzielę na mszę świętą, która okazała się być jedynie nabożeństwem choć niesamowicie pięknym. Według mojej wiedzy w większości Petersburskich świątyń prawosławnych, Msza odbywa się raz dziennie, przed południem – niestety dowiedziałem się o tym już po fakcie.

Również pięknym zwyczajem co palenie woskowych świec, obecnym w prawosławnych świątyniach, jest picie specjalnej IMGP0165 (2)poświęconej wody. W Świątyniach, które wciąż pełnią swoje funkcje sakralne, prawie zawsze gdzieś z boku znajduje się metalowa beczka z kranikiem i kubeczki do użycia. Napis na beczce głosi: Panie Boże mój niech będzie dar Twój święty: prosfora i święta Twoja woda na odpuszczenie grzechów moich, na oświecenie rozumu mojego, na wzmocnienie duchowych i fizycznych sił moich, na pokonanie namiętności i niemocy moich według bezgranicznego miłosierdzia Twojego, modlitwami Przeczystej Twojej Matki i wszystkich świętych Twoich. Amen. Jak już mówiłem mamy wiele do nadrobienie względem duchowości wschodu i wiele naszych, katolickich tradycji do odświeżenia. Świątyń w Petersburgu odwiedziliśmy jeszcze kilka, zdarzały się takie, które swoim pięknem zachwycały, w przewodniku zaś nie było o nich nawet wzmianki. Bywały i takie, które z zewnątrz piękne, wewnątrz rozczarowywały żelbetem i pustymi ścianami. Niestety nie było nam dane zobaczyć Soboru Św. Mikołaja i Objawienia Pańskiego (tzw. Sobór Morski), który wtenczas był zamknięty. Wizyta w katolickiej świątyni, gdzie byłem na mszy świętej w języku polskim niestety mnie rozczarowała, ale o tym może innym razem.

Sobór Świętej Trójcy w Sankt Petersburgu

Sobór Świętej Trójcy w Sankt Petersburgu

Kolejną odwiedzoną przez nas świątynią była cerkiew Spas  na  Krowi (Cerkiew Zbawiciela na Krwi) wzniesiona na miejscu zabicia cara Aleksandra II. Samobójczy zamach przeprowadził Polak, działacz rewolucyjnej organizacji Narodnaja Wola – Ignacy Hryniewiecki. Chciał on zerwać kajdany niewoli, które w jego opinii krępowały ludzi w czasach caratu. Niestety historia bywa 20150716_124111przewrotna. Gdy Ignacy Hryniewiecki umierał rozszarpany przez wybuch bomby rzuconej pod carski powóz, nie mógł wiedzieć że następca zabitego Aleksandra II, jego syn Aleksander III, na długo pogrzebie wszelkie nadzieje na demokratyzm i wróci do sprawdzonych metod despotyzmu. Śmierć cara Aleksandra II 13 marca 1881 r. stała się powodem budowy Soboru Zmartwychwstania Pańskiego.  Jest to bez wątpienia najbardziej charakterystyczna i zaryzykuje stwierdzenie, że najpiękniejsza świątynia Petersburga. Pomimo ogromnego przepychu, mnogości złoceń i bogactwa IMGP0120mozaik, zachowana została harmonia i estetyka. Istnieje istotna różnica pomiędzy prawosławnymi cerkwiami chlubiącymi się swoim bizantyjskim bogactwem, które jednocześnie jest tak harmonijne i piękne, a przepychem wschodnich nowobogackich watażków, który jest obrzydliwym nieumiarkowaniem gwałcącym wszelką estetykę. Niestety ta Boża Świątynia dziś pełni rolę bardziej turystyczną niż sakralną, nie znalazłem informacji o odbywających się tam nabożeństwach, wewnątrz panuje raczej atmosfera muzealna.  Na dzwonnicy znajdują się 144 mozaikowe herby miast, prowincji i guberni Cesarstwa, w tym oczywiście jest i herb Królestwa Polskiego.  Przed Świątynią pełen jarmark – można się zaopatrzyć zarówno w święte obrazki jak i watę cukrową i popcorn, a wszystko przy akompaniamencie przynajmniej dwudziestu muzykantów. Niekiedy ubolewając nad zeświecczeniem takich miejsc, w sercu skręcam bicz by wygonić kupców ze Świątyni. IMGP0073

Gdybym miał wybrać sobór, który najlepiej oddaje petersburskiego ducha, bez wątpienia wybrałbym sobór św. Izaaka. Już nawet historia jego powstania ukazuje rosyjską zawziętość. Budowa rozpoczęła się w 1818 r. i by utwardzić bagnisty grunt, z którego miało wspiąć się ku niebu 300 000 ton boskiej konstrukcji, wbito ponad dziesięć tysięcy drewnianych bali. Przed architektami postawiono nie łatwe zadanie, w końcu budowali trzecią największą świątynię kopułową w Europie! Czterdzieści osiem olbrzymich kolumn z czerwonego granitu sprowadzanego z Finlandii podtrzymuje gmach Soboru. Od południa wejścia do świątyni strzegą wrota z dębu i brązu o masie dwudziestu ton, zdobione scenami z życia Jezusa oraz świętych (w tym Aleksandra Newskiego). IMGP0091Sobór św. Izaaka zamyka pozłacana kopuła. Do pokrycia wszystkich kopuł użyto ponad stu kilogramów czystego złota. Chyba nie trzeba dalej przekonywać, że jest to kwintesencja wschodniej estetyki. Najbardziej urzekły mnie jednak w tym całym monumentalizmie, dwa drobne szczegóły. Z otworu pośrodku kopuły ozdobionej malowidłem Matka Boska tronująca, zwisa srebrna gołębica, połyskująca w promieniach słońca – alegoria Ducha Świętego. Z kolei na attyce, na czterech rogach świątyni, stoją rzeźby aniołów podtrzymujące latarnie gazowe. Jakiż to musiał być niesamowity widok spoglądać na skryty w szarości petersburskiej nocy Sobór, pulsujący światłem płomieni podtrzymywanych przez anioły, które rozchodziły się we mgle jak światło latarni morskiej, nawigując pielgrzymów do portu.

IMGP0143

Zupełnie innym jest Sobór św. św. Piotra i Pawła na Wyspie Pietrogradzkiej. Jego złota iglica ze zwieńczającym ją aniołem, wbija się w błękit niemalże pretensjonalnie. Zdaje się, że ma ona przypominać o miejscu, które jest prawdziwym sercem Imperium, nie teorią, a teologią władzy carów, którzy zostali pochowani w gmachu świątyni. W końcu do połowy XX wieku był to najwyższy budynek w mieście. Dziś jednak to teoria na wyrost, bo miejsce oblężone przez stoiska i stragany, nie budzi dziś ni trwogi ni respektu, a przejście przez słynną Bramę Piotrowską nie oddziałuje na człowieka bardziej niż każda inna brama. IMGP0009 (2)Może jedynie budzi zazdrość, że Carowie tak dobrze rozumieli sens ideowego przesłania w architekturze.  Dzień zwiedzania Soboru przypadł na rocznicę tragicznej śmierci cara Mikołaja II, ostatniego z koronowanych władców rosyjskich, a także ostatniego króla Polski. U jego grobu znalazło się więc wiele wieńców, a ja mogłem karmić umysł monarchistycznymi artykułami traktującymi o tym jak Romanowowie bezprawnie uzurpowali sobie prawo do tronu polskiego. Bezprawnie nie ze względu na sposób w jaki weszli w jego posiadanie lecz ze względu na nie niedopełnienie obowiązków monarchy względem swego ludu/narodu. Ciekawe, nie powiem. Pochowanie zwłok w Soborze na Wyspie Pietrogradzkiej budziło wiele kontrowersji, jednak historia musiała zostać zamknięta pod wiekiem trumny, a władca pochowany z należnymi mu honorami. Co ciekawe od czasu jego zamordowania, wzrastał kult jego osoby, a nawet przekonanie o świętości wynikającej z męczeńskiej śmierci. Kanonizacji nie przeprowadzono, jednak Cerkiew Prawosławna dwukrotnie w latach 90 nawoływała naród rosyjski do zbiorowej pokuty za grzech carobójstwa. Przedziwna i fascynująca jest ta mentalność rosyjska, nie wiadomo czy więcej czerpiąca z turańszczyzny czy z Bizancjum. Śmierć jednostki opłakiwana jest po niemalże stuleciu, krew milionów bardzo szybko wsiąka w bruki ulic, brzozową korę, trawę stepów. Miliony jednak nigdy nie mogą stać się symbolem, są zbyt abstrakcyjne, zbyt różnorodne i zbyt20150718_134300 po ludzku znoszą swe cierpienie. Zwłoki cara nawet po jego abdykacji, rozstrzelaniu, nawet rozebrane do naga, poćwiartowane i oblane kwasem, wrzucone do nieczynnego szybu, wciąż pozostają zwłokami Cara. Ojca i Tyrana swego ludu.

Sam Sobór nie budził tyle grozy i powagi co moje rozważania. Było to miejsce przyjazne i ciepłe, słoneczne promienie wpadając przez okna odbijały się od posadzki i złoceń. Grobowce koronowanych głów znajdowały się na całej powierzchni świątyni. Na jednym ze skąpanych w słońcu parapetów, drzemał jeden jak się zdaje z pracowników personelu – kot. Niech będzie on klamrą drugiej części moich wspomnień z Petersburga. Wybacz drogi czytelniku moją opieszałość w pisaniu Przewodnika, w zamian przyjmij garść zdjęć, które mam nadzieję uczynią moją opowieść bardziej barwną.

Cdn.

20150718_131504_HDR

1 comment

Get RSS Feed
  1. Stary

    Cerkiew Zbawiciela na Krwi pełni rolę muzeum, a msza sprawowana jest raz w roku.

    Byłem w Petersburgu tylko 3 dni, pojechałem dla Ermitaża, dla którego miałem tylko 5 godz. Nie mogę doczekać się powrotu, tym razem już jednak nią z wycieczką, ale indywidualnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.