Portal 3droga.pl

Portal Nacjonalistyczny

Adam Busse: Krytycznym okiem na Konfederacje

Już mijają kolejne tygodnie po tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Emocje po chwilach entuzjazmu z wygranej ulubionej partii lub goryczki porażki stopniowo opadają, więc teraz przychodzi czas na analizy. Polskę w Europarlamencie będzie reprezentować kolejno: 27 europosłów z partii rządzącej (Prawo i Sprawiedliwość), 22 europosłów Koalicji Europejskiej oraz 3 reprezentantów partii „Wiosna”. Poniżej progu wyborczego znalazły się Konfederacja, z wynikiem 4,55% głosów (choć przed oficjalnym ogłoszeniem wyników przez PKW miała niewiele ponad 6%, co dałoby w ostatecznym rozrachunku liczbę trzech reprezentantów tej partii, właściwie koalicji), Kukiz’15 (3,69%), Lewica Razem (1,24%) oraz pozostałe komitety wyborcze, które nie przekroczyły jednego procenta. Tak się w skrócie przedstawia sytuacja, jeśli chodzi o polską obecność w Brukseli i Strasburgu.

Wskutek tego nie będzie reprezentantów opcji eurosceptycznej, antyunijnej, czy jakkolwiek nazwać partie czy ruchy kontestujące Unię Europejską znad Wisły. Tytułem wprowadzenia przytoczę wyniki innych ugrupowań eurosceptycznych i nacjonalistycznych, które walczyły o miejsca i uzyskały mandaty w Europarlamencie: Interes Flamandzki uzyskał 12% (tym samym zwiększy swoją obecność z dwóch do trzech europosłów), WMRO – Bułgarski Ruch Narodowy – 7,36% (co pozwoli wprowadzić zamiast jednego dwóch europosłów), Estońska Konserwatywna Partia Ludowa – 12,7% (pozwoli wprowadzić jednego reprezentanta), Partia Finów – 13,8% (będzie miała dwóch europosłów), francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen – 23,31% (co przełożyło się na 23 mandaty), grecki Złoty Świt – 4,87% (co daje dwóch europosłów), Łotewskie Zjednoczenie Narodowe – 16,4% (co pozwoliło zwiększyć liczbę mandatów z jednego do dwóch), Partia Ludowa „Nasza Słowacja” – 12,07% (co daje dwóch europosłów), węgierski Jobbik – 6,41% (co daje tym samym jednego zamiast trzech europosłów) i Bracia Włosi – 6,45% (sześciu reprezentantów). Pod progiem wyborczym z kolei znalazły się: koalicja „Niezależnych dla Chorwacji” i Chorwackiej Partii Prawa, Robotnicza Partia Sprawiedliwości Społecznej z Czech, hiszpańska ADN, Imperium Europa z Malty, Narodowodemokratyczna Partia Niemiec, Partia Narodowego Odrodzenia z Portugalii, Słoweńska Partia Narodowa, „Nasza Ojczyzna” z Węgier, CasaPound Italia oraz włoska Forza Nuova. Jak się zauważy, efekt był różny, jednak z pewnością można odnotować to, że wybory na różnych szczeblach stanowią kolejne zyskiwanie doświadczenia oraz możliwość bezpłatnej reklamy swoich poglądów w mediach, co daje szansę na dotarcie do szerszej opinii publicznej.

Dominique Venner w 1962 roku napisał tekst „Ku krytyce pozytywnej”, który stał się istotnym tekstem formacyjnym dla młodego pokolenia francuskich nacjonalistów i późniejszej Nowej Prawicy. W tym tekście analizował dotychczasowe błędy opozycji narodowej i wysuwał nowe koncepcje działalności nacjonalistycznej. Postaram się w podobny sposób spojrzeć krytycznym okiem na Konfederację, działającą od niedługiego czasu na polskiej scenie politycznej stając się nową formacją o charakterze eurosceptycznym.

Konfederacja powstała w formule szerokiej koalicji ugrupowań narodowych, wolnościowych, konserwatywno-liberalnych i proobywatelskich, co z nacjonalistycznego punktu widzenia musi wzbudzić zainteresowanie i naturalnie zrodzić szereg pytań związanych z tym ugrupowaniem. W ramach tej koalicji, powstałej 6 grudnia 2018 roku, mieszczą się: Ruch Narodowy, Wolność Janusza Korwin-Mikkego, Pobudka Grzegorza Brauna, partia Skuteczni Piotra Liroy-Marca oraz „Federacja dla Rzeczypospolitej” Marka Jakubiaka. Z tą koalicją związana jest działaczka pro-life Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina. Oprócz tych partii z tą koalicją związały się inne organizacje. W lutym 2019 roku koalicja funkcjonowała pod nazwą Koalicja ProPolska, zaś od 27 lutego – w obecnej nazwie „Konfederacja Korwin Liroy Braun Narodowcy”. 1 maja zorganizowała Marsz Suwerenności, 11 maja wsparła protest „Stop 447” (obie demonstracje miały miejsce w Warszawie), a w wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskała wynik 4,55% głosów (mimo początkowych informacji o 6,1%, co dałoby trzech europosłów) i tym samym nie przekroczyła progu wyborczego.

Po krótkim przybliżeniu działalności Konfederacji warto zadać kilka pytań celem znalezienia na nie odpowiedzi z własnego punktu widzenia.

Czy baza ideologiczna Konfederacji jest spójna i jak będzie trwała w swojej różnorodności?

Na jakich pryncypiach ideowych opiera się Konfederacja?

Jaki ma stosunek do Unii Europejskiej i czy jest on spójny, jednolity?

Jaki ma kompleksowy i pełny program polityczny dla Polski i Europy?

Czy jest w stanie przełamać duopol polityczny PO-PiS, który niezmiennie rządzi Polską od kilkunastu lat?

Jaka przyszłość czeka tę koalicję/partię polityczną w najbliższych miesiącach?

To są pytania, które warto zadawać i szukać na nie konstruktywnej odpowiedzi. Zaznaczę od razu, iż celem napisania tego tekstu nie jest personalna animozja do Konfederacji, ponieważ ona spotkała się z dość dobrym zainteresowaniem i mimo wszystko wzbudziła moją sympatię, ale po tym, jak kurz powyborczy opadł, trzeba się zastanowić nad spojrzeniem na ugrupowanie z nacjonalistycznego, narodowo-radykalnego punktu widzenia (choć odnoszę wrażenie, iż bez wyciągnięcia wniosków na przyszłość Konfederacja zakończy byt polityczny w podobnym, jak nie gorszym stylu, jak Ruch Narodowy).

Przejdźmy więc po kolei do każdego z tych pytań. Pierwsze pytanie było o spójność oraz trwałość ideologiczną Konfederacji. Biorąc pod uwagę, że ta partia funkcjonuje w formule szerokiej koalicji politycznej, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc po krótce należy przypomnieć, jakie poglądy mają poszczególne podmioty tworzące Konfederację. Wolność (partia Korwin), znana wśród szerokich mas prawicowej młodzieży ze względu na głośne, kontrowersyjne i nierzadko memiczne poglądy jej głównego lidera Janusza Korwin-Mikkego, jest ugrupowaniem paleolibertariańskim i leseferystycznym. „Federacja dla Rzeczypospolitej” Marka Jakubiaka propaguje konserwatywny liberalizm. Ugrupowanie Liroya też jest liberalne. Partia Kierowców wchodząca w skład koalicji ma poglądy liberalne i antybiurokratyczne. Na ideowych wydawałoby się antypodach stoją Ruch Narodowy i Pobudka Grzegorza Brauna, one opierają się o religię katolicką, narodowo rozumiany konserwatyzm, narodowy katolicyzm oraz (choć średnio lubię to pojęcie) zwłaszcza dla Pobudki reakcjonizm. Sama więc niejednolitość światopoglądów różnych ugrupowań i partii może budzić wątpliwość w pogodzenie wszystkich poglądów na różne zagadnienia celem utworzenia solidnej nadbudowy i bazy ideologicznej dla potencjalnej partii politycznej mającej łączyć różne światopoglądy mieszczące się w kategorii prawicy będącej na prawo od Prawa i Sprawiedliwości (chociaż tu mogłem mieć wątpliwości, dowiadując się w połowie maja z Internetu o pomyśle Janusza Korwin-Mikkego dotyczącym ewentualnego wejścia w koalicję z PiS po jesiennych wyborach parlamentarnych w Polsce). Wobec powyższego uważam, że Konfederacja nie ma spójnej ideologii, więc nie będzie trwała w swojej różnorodności i nie ulega wątpliwości, że przy rodzących się sporach o pryncypia ideowe może powstać ryzyko kryzysu partyjnego i – w dalszej konsekwencji – rozłamu na poszczególne frakcje, pogłębiania podziałów etc.

Teraz należy się zastanowić nad pryncypiami ideowymi. Wspólnym mianownikiem ugrupowań tworzących Koalicję ProPolską (później Konfederację) był stosunek do Unii Europejskiej (o co pytam w trzecim pytaniu z cyklu wyżej podanych), choć trudno określić jego jednoznaczność. Mowa jest bardziej o eurosceptycyzmie niż jednoznacznie antyunijnej postawie, mimo iż podkreśla się, że Konfederacja jest jedyną siłą polityczną, opowiadającą się za PolExitem. Robert Winnicki z Ruchu Narodowego jest zwolennikiem demontażu Unii Europejskiej od wewnątrz. Jakub Kulesza z partii Wolność opowiadał się za wyjściem z Unii przy jednoczesnym pozostaniu w Strefie Schengen i Europejskim Obszarze Gospodarczym. Z kolei Marek Jakubiak uważał, jeszcze przed przejściem do Konfederacji, że jego stosunek do Unii Europejskiej jest diametralnie inny od Ruchu Narodowego. Jak to wiec pogodzić ze sobą? Nie da się, mówiąc klasykiem. Skoro część mówiła wprost o zniszczeniu Unii Europejskiej, część głosiła bardziej umiarkowanie eurosceptyczne, wyważone opinie, to jak ma być w jednej ze szczegółowych spraw jednolicie pod względem ideologicznym i programowym (nawiązując do słynnego powiedzenia, które w tym wypadku dobrze się sprawdza: „Gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie.”) Jednak to było jedno z głównych pryncypiów ideowych Konfederacji. Drugim, które jest jak najbardziej uzasadnione, jest sprzeciw wobec bezspadkowych roszczeń żydowskich w myśl uchwalonej przez USA ustawy „447 JUST”. Na plus trzeba przyznać, że Konfederacja była jedynym ugrupowaniem politycznym, wytrwale podnoszącym ten temat w obliczu solidarnego milczenia medialnego duopolu PO-PiS na ten temat (który dzięki temu dotarł do szerszej opinii publicznej). Temat, który w toku kampanii wyborczej próbował wykorzystać PiS i zaadoptować go do swojego programu wyborczego (mimo ujawnionych poufnych działań rządu „dobrej zmiany” ze środowiskami żydowskimi na rzecz negocjowania spłaty bezzasadnych roszczeń, sięgających 1 biliona dolarów USA, czyli 300 miliardów polskich złotych, co w przeliczeniu na jednego obywatela dałoby 120 tysięcy złotych do spłaty). Zastanawiające jest w tym wszystkim, na ile udało się ugrać szersze poparcie w porównaniu do wcześniejszych startów wyborczych Ruchu Narodowego, i to jeszcze w oparciu o grzanie jednego – jak się okazało – tematu? Przytoczyć warto dla porównania europarlamentarne wyniki wyborcze z 2014 i 2019 roku: w 2014 roku Ruch Narodowy i Kongres Nowej Prawicy uzyskały kolejno 98 626 i 505 586 głosów, czyli łącznie 604 211 głosów; pięć lat później Konfederacja uzyskała wynik 621 188 głosów, więc niewielkie powiększenie liczby głosów o ponad 16 tysięcy. W obu tych przypadkach narodowcy nie weszli do Parlamentu Europejskiego (w 2014 roku wszedł jedynie KNP z 7,15% głosów, co dało 4 europarlamentarzystów, w tym Korwina). Grzanie jednego tematu to jak widać było za mało na pozyskanie większej liczby głosów.

W czwartym pytaniu zastanawiam się nad tym, czy i – jeśli tak, to – jaki kompleksowy program wyborczy (z myślą tym razem o nadchodzących wyborach na jesieni) ma Konfederacja. Jeśli chodzi o program komitetu na wybory do PE, to przedstawiał się w następujących punktach: koncepcja Europy Ojczyzn jako alternatywy dla przekształcania Unii Europejskiej w federację mającą zniszczyć różnorodność Cywilizacji Europejskiej oraz pozbawić suwerenności państwa członkowskie w różnych sferach ich istnienia, utrzymanie złotego jako waluty narodowej, ograniczenie masowej imigracji spoza Europy, korzystanie z funduszy Unii jako rekompensatę za otwarcie polskiego rynku dla zachodniego kapitału, utrzymanie relacji handlowych oraz politycznych z Wielką Brytanią po Brexicie, decentralizacja polityki spójności i sprzeciw wobec budowy gazociągu Nord Stream 2. Tak w skrócie przedstawiał się program wyborczy Konfederacji na majowe wybory. Pozostaje wobec tego teraz czekać na kompleksowy program na jesień i obserwować, bo trudno znaleźć na chwilę obecną postulaty wyborcze tej koalicji, a z haseł wyborczych poszczególnych kandydatów wynika znów daleko idąca różnorodność w myśl każdy swoje (np. hasła Jakuba Kuleszy postulujące kapitalizm i wolny rynek, co z punktu widzenia nacjonalistycznego nie może zostać w żaden sposób zaakceptowane).

Duopol polityczny Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, którego fatum wciąż wisi nad Polską od kilkunastu lat (dokładnie od czasu pierwszych rządów PiS, tj. lat 2005-2007), spowodował daleko idące konsekwencje polityczne. Główną i kluczową z nich jest silna polaryzacja polskiego społeczeństwa wokół obu tych obozów politycznych, moim zdaniem różniących się jedynie w detalach (o czym wspominałem w opublikowanym na Trzeciej Drodze „Drugim liście do młodego zwolennika Dobrej Zmiany”), a w sprawach zasadniczych będących bez różnic, tylko pod innymi sztandarami. PO pod sztandarem Postępu, Europejskości (rzecz jasna rozumianej jako podległość Brukseli i wierność „wartościom europejskim”), a PiS – Patriotycznej Poprawności. Warto się zastanowić, czy bardziej na prawo od PiS są większe siły przebicia, i jeśli tak, to na jaką skalę Konfederacji udało się osiągnąć sukces na tym polu? Na pewno konsekwentny sprzeciw wobec ustawy 447 przyniósł parę procent i punktów poparcia wśród potencjalnych wyborców, a temat podejmowany ustawicznie w Internecie bił wszelkie rekordy popularności do takiej miary, że w końcu partia rządząca musiała się do tego odnieść (oczywiście swoim językiem i oderwanymi od rzeczywistości sugestiami o prorosyjskości tej koalicji politycznej, brakiem wiążącej mocy prawnej 447, zapewnieniami o niezapłaceniu ani złotówki na roszczenia etc.). Marsz sprzeciwu w dniu 11 maja br. w Warszawie, na którym byłem, zgromadził około 20 tysięcy Polaków zarówno z naszego kraju, jak i emigracji. Jednak, i tu się znowu powtórzę, nie można opierać walki o rządy dusz na angażowaniu maksimum sił na drążenie jednego tematu, bo jeden temat, nawet jeśli słuszny, jest niewystarczający.

I ostatnie pytanie, a właściwie pytania, o przyszłość Konfederacji w nadchodzących wyborach parlamentarnych w Polsce na jesieni tego roku. Dobre pytania. Pozostaje śledzić Konfederację i jej działania, bowiem w najbliższych tygodniach i miesiącach będzie się działo w tej sferze prawej strony sceny politycznej III RP. I może pewne wątpliwości zostaną rozwiane jak liście z drzew wiatr wywieje jesienią. Czy koalicja opracuje kompleksowy i całościowy program wyborczy, prezentujący program zmian na różnych płaszczyznach funkcjonowania państwa polskiego? Jakie rozwiązania ustrojowe, gospodarcze, społeczne, socjalne, kulturalne, obronne i wszelkie inne zaproponuje celem przyciągnięcia wyborców i – w razie sukcesu – ich konsekwentnej realizacji drogą parlamentarną? Czy w obecnej formie i formule przetrwa do październikowych wyborów? Czy opracuje jednolite pryncypia ideologiczne w sprawach zasadniczych, czy pozostanie przy daleko posuniętym pluralizmie w imię skompromitowanej jak dla mnie idei „zjednoczenia prawicy” (która w dalszej perspektywie jest i będzie nieefektywna)? Na ile to będzie test efektów dotychczasowej pracy politycznej, a na ile walka o przetrwanie i otrzymanie kilku mandatów w polskim parlamencie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.