Idea
4

Adrien Arcand: Nieuchronność Odbudowy Społecznej

„Tego rodzaju zagadnienie nie może zostać skutecznie rozwiązane jeśli nie przyzwie się tu na pomoc religii i Kościoła. Z pewnością ta wielka sprawa wymaga trudu i współpracy innych także czynników: naczelników państw, pracodawców i bogatych i wreszcie samych proletariuszy, o których los tutaj właśnie chodzi”- Leon XIII
Życie jest tajemnicą. Życie jest nieracjonalne- właśnie dlatego, że stanowi tajemnicę. Życie jest niezależne od rozumu człowieka, przychodzi i przechodzi zmiany wraz z rozumem lub bez jego udziału. Rozum może co najwyżej pomóc w nakierowaniu niektórych czynów, czy wytyczeniu nowych etapów w życiu- lecz nie jest w stanie zmienić w pełni losu, jaki wyznaczyła nam w życiu Opatrzność. Rozum i logika są funkcjami umysłu; abstrakcjami. Życie to wibrująca rzeczywistość; wywierająca i odbierająca różnego rodzaju wpływy. Jakże często słyszymy gdy ktoś powie: „Kto by pomyślał, że pewnego dnia tam dojdę, że zrobię to, że tamto osiągnę, że powiedzie mi się właśnie takie przedsięwzięcie!”- udowadniając w ten sposób, że życie jest od logiki niezależne, a nawet niepodlegające rozumowi. Pomaga też udowodnić, że łaska Boga, który jest Twórcą wszelkiego życia- jest i pozostaje jedynym elementem, któremu życie człowieka właśnie podlega. Motyw nieracjonalnego i nielogicznego charakteru życia pojawia się nie tylko u pojedynczego człowieka, lecz także u całych narodów, kultur i cywilizacji. Gdyby człowiek mógł wniknąć w tajemnice życia; wydrzeć z niego jego sekretu- byłby w stanie zrobić więcej niż tylko je przekazywać; mógłby je tworzyć i wyznaczać jego bieg. Lecz nigdy nie posiądzie tej mocy, która należy tylko do Stwórcy; nie jest w stanie sprawować tej prerogatywy należącej tylko do Boga.
To właśnie wtedy, gdy człowiekowi zachciało się podporządkować swoje życie rozumowi- szczególnie życie jednostki, ale też narodów i społeczeństwa, czyli życie zracjonalizować- nastał początek współczesnego zła. Pierwszym błędem modernizmu był racjonalizm, który polega na podporządkowaniu życia; jego biegu, jego losu- ludzkiemu rozumowi. Racjonalizowanie tego- co racjonalnym w żadnym wypadku nie jest! Tak można wytłumaczyć ten ogromny chaos- z którego ludzkość zdaje się być niezdolna by wydostać się z niego własnymi siłami.
I jedyną ulgą; jaką można dać człowiekowi lub znaleźć by faktycznie go zracjonalizować- jest uwolnienie się od autorytetu, którego rozum nie zdoła zrozumieć- to uwolnienie się od tajemnic; od tego na co w rozumie brakuje już miejsca, na to co nieracjonalne. Chęć to prawdziwie lucyferyczna; by patrzeć jak stworzone ego, którego nie możemy dać nadać sobie samemu, przyjmuje najwyższą władzę i uznaje za prawo to co ego zadecydowało.
Oto właśnie liberalizm.
Liberalizm i racjonalizm (który automatycznie powoduje materializm na zasadzie prostego ciągu przyczynowo-skutkowego) chce kierować życiem; wyznaczać jego bieg, ustalać jego los, kodyfikować  i nadawać mu za cel pogoń za szczęściem (doczesnym)  oraz stworzenie raju nie w zaświatach lecz na ziemii.
Ustrój polityczny- opisujący ten bunt przeciwko tajemnicy i nieracjonalnemu charakterowi życia- jest powszechnie nazywany: DEMOKRACJĄ! Święty Tomasz z Akwinu powiedział kiedyś, że: „W każdej sprawie- najlepsze są rządy jednego”. Dzisiaj naucza się nas, że najlepszy jest rząd wszystkich; „ludu”, animowego tłumu. Kiedyś uczono, że władny ma autorytet nad podwładnymi; dzisiaj to podwładni są suwerenem w państwie i to oni stanowią autorytet.
Imię demokracji obdarzono w dzisiejszym społeczeństwie niezwykłą wielkością, majestatem i deistyczną wręcz imperatywnością. Prawdą jest twierdzenie, że widać w tym niezwykłą potrzebę „Boga”! Nawet po tym jak się go już zdetronizowało. Bóg jeszcze mimo wszystko jest w sercach całych mas podwładnych- ale nie ma już go w rządzącej demokracji- i to niezależnie czy mówimy tu o „demokracji ludowej”, czy „demokracji kapitalistycznej” spoza żelaznej kurtyny, bo ich postulaty są wspólne i wspólnie odrzucają one autorytet Boga i Królestwo Chrystusa nad Narodami i jego ludźmi.
Słowa „demokracja”- dziś nie sposób określić, a kiedy próbuje się to zrobić to żadne określenie zdaje się nie odpowiadać rzeczywistym realiom. Jest ono zatem słowem czysto polemicznym; jescze jedną abstrakcją- a wiemy przecież, że realia naszego życia nie powinny być wyznaczane przez abstrakcje.
Jednakże polityka- to twarde realia, kluczowe dla bytu społecznego. Niezależnie od tysięcy różnych planów, programów i utopii- rywalizujących o tak zwany rząd dusz- zdajemy sobie sprawę z brutalną wyraźnością, że polityka może nie tylko wstrząsnąć światem poprzez wojny; lecz także niszczyć religię, zamykać świątynie i misje, zabijać duchownych, rozbijać rodziny, konfiskować mienie, znieść prawo własności. Nawet jeśli określenia natury politycznej są głównie pustymi słowami- i tak kryje się za nimi coś materialnego co stanowi wielkie realia natury politycznej.
Mówi się, że istnieje masoneria, czy anty-Kościół, że jest wielki kapitał międzynarodowy; różnego typu organizacje syndykalistyczne, społeczne i gospodarcze, które mają wpływ na politykę. To nie jest kwestia opinii. Są albo fakty albo mity. Światowe wpływy; potępione czy zdemaskowane- nigdy nie zaprzeczają, albo jeśli zaprzeczają to robią to tak cicho, że nie słychać przy tym żadnego echa.
Jeśli istnieje na świecie liberalizm gospodarczy- to tylko dlatego, że w państwach przy władzy stoi liberalizm, który do tego dopuszcza; który ustanawia dla niego prawo i ustawy, w imieniu „wolności handlu, wolności działalności gospodarczej, wolności do reakcji”. Gdyby nie byłoby najpierw liberalizmu politycznego- nie byłoby też tego gospodarczego. Nasi socjolodzy ostatnimi czasy z wielką żarliwością krytykują liberalizm ekonomiczny (skutek), nigdy na niego do końca nie wskazując, czy umiejscawiając go w szerszym kontekście. Jednak skrępowani strachem; nigdy nie atakują przyczyny: liberalizmu politycznego. Przez taki lęk (który sam w sobie może być równoznaczny z podłością czy też ze zdradą chrześcijaństwa). Liberalizm gospodarczy płodzi zło w czystej postaci poprzez swe lekceważenie istoty ludzkiej, którą uważa najpierw za swój kapitał, potem za element procesu produkcji, potem za część konsumpcji, potem za dochód i na samym końcu za obraz Stwórcy- cudownej istoty, która jest wezwana do współdziedzictwa z Chrystusem, żyjącej na tej ziemii jedynie przejściowo- po to by dotrzeć do pełni szczęścia w Niebie.
Wszystko co by można było powiedzieć lub napisać o tym złu społecznym- o ustrojach, które miałyby je wyleczyć- będzie zwykłą stratą czasu i wysiłku- dopóki nie skoryguje się jego skutku jakim jest liberalizm ekonomiczny. Podobnie jest z czasem i wysiłkiem traconym na wszelkich spekulacjach dotyczących liberalizmu ekonomicznego, który jest jedynie zwykłym owocem rosnącym na drzewie liberalizmu politycznego.
Gdy liberalizm- tak bardzo zagubiony już we własnym zamęcie, tak bardzo wplątany w sieć własnych błędów, z których już nie może się wydostać- rozpadnie się, będziemy wtedy mogli spodziewać się odbudowy społeczeństwa na podstawie prawdziwego natchnienia, prawdziwej sprawiedliwości i prawdziwej miłości chrześcijańskiej. Bóg- tak samo jako życie jest tajemnicą- jest on oparty na tajemnicach, które możemy objąć umysłem tylko i wyłącznie dzięki wiary. Jedynie chrześcijaństwo nie racjonalizuje życia. Jedynie ono oznacza prawdziwe życie- bo same jego źródło; Chrystus- jest przyczyną i początkiem wszelkiego życia. Dlatego tylko On jako jedyny jest zdolny odbudować świat i społeczeństwo- kiedy zbutwiały zamek- zniesiony przez ludzki rozum w końcu się zawali.
Tymczasem: można działać w ramach Spółdzielni, która powinna być pewnego rodzaju narzędziem wspierającym Korporację, bez której spółdzielnia stanie się jedynie biedną, niepełną- współzawodniczką zwykłego handlowca, opartą na podobnych zasadach jak anonimowe firmy czy fundusze społeczne.
Jedynie dobrze zorganizowana instytucji Korporacji- może przynieść nam to, o czym się powszechnie mówi, a czego się nigdy nie daję. Demokrację- reprezentację i przedstawicielstwo dla każdej klasy, siłę polityczną na miejsce stronnictw partyjnych- dając jej moc stanowienia prawa w stosunku do swoich własnych problemów; od organizowania finansowego i gospodarowania własnym potencjałem do regulowania własnych warunków bytowych. Lecz Korporacja i demokracja liberalna to dwa pojęcia sprzeczne ze sobą nawzajem; zarówno formalnie jak i u swoich korzeni, oraz w swoim działaniu, jak i w ich celu: demokracja liberalna, z uwagi na swój byt, nigdy nie zezwoli na wprowadzenie w życie zasad korporacjonizmu.
Tak jak jest to w życiu człowieka; kultury i cywilizacje także rodzą się, przechodzą dzieciństwo, okres dojrzewania, dorosłość, starość i śmierć.
Przeszedł przez to feudalizm. Demokracja liberalna także przeszła przez te etapy. Wszystko co się dziś dzieje- wskazuje nam na to, że system który przyniósł nam tyle zła po wcześniejszym obiecywaniu ziemskiego raju- jest obecnie w agonii. Teraz trzeba tylko poczekać na jego śmierć- w wielkich wstrząsach- związanych z jego własnymi cechami. Nastąpi po nim prawdziwa forma chrześcijańskiej sprawiedliwości społecznej: KORPORACJONIZM!
Tłumaczenie: Michał Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.