Idea
2.8

Bartosz Biernat: Ja też chce zostać męczennikiem!

Wyjątkowy Marsz Niepodległości- w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości już za nami. Pierwsze; zawsze bardzo gorące emocje już opadły. Dlatego szczególnie warto przeanalizować kilka ostatnich wydarzeń chłodniej niż koledzy z innych organizacji. Można oczywiście pomniejszać ich znaczenie- ale czy tego chcemy czy nie; mają one wciąż niezwykle mocny wpływ na nasze środowisko, a więc także na szeroko rozumiany nacjonalizm w Polsce. Niekiedy zdarza się nam, zwłaszcza gdy ekscytacja jest zbyt duża- zapominać o faktach, co mocno skrzywia naszą opinię na temat danego wydarzenia.

Wystarczy już jednak tych oczywistych banałów- czas na pierwszą kontrowersję. Dla niektórych- pewnie będzie ich tu w tym tekście kilka.

W moim przekonaniu- przed marszową grę z Nowogrodzką- Stowarzyszenie Marsz Niepodległości wygralo. Deprecjacja działań kolegów z tego Stowarzyszenia, nazywanie ich pogardliwie „narodowcami w garniturach”- ośmiesza jedynie tego kto to robi. Odrobina szczęścia i rażący brak przygotowania strony rządowej- z pewnością w tej sprawie pomogła, ale wynik starcia przynajmniej dla mnie jest jednoznaczny: rząd musiał wziąć udział w manifestacji organizowanej przez nacjonalistów- po to by już do końca nie stracić swojej twarzy. Pierwszy raz od powstania nieszczęsnej III RP- państwo przyszło do narodowców w roli petenta. I to jeszcze w tak symboliczny czas: setną rocznicę odzyskania niepodległości. Jedyne na co było ich stać: to prośba o ograniczenie flag z hasłami i emblematami grupowymi. Nie zakaz- lecz co najwyżej apel. Prośba. Uznałem, że ten jeden dzień przyniesie jakieś tam zjednoczenie polskich grup narodowych (bo przecież o to nawołują wszyscy od jakichś 20 lat). Jednak tak się nie stało- dochodziło do mnie sporo głupich i dziwnych wieści przed marszem, nie będe ich tu nawet komentował. Tak czy siak okazało się, że Marsz 11 listopada znów nas dzieli.

Oczywiście, że Marsz Niepodległości zapraszając do udziału rząd- w jakiś tam sposób go legitymizuje. Oczywiście, że Prawo i Sprawiedliwość- kontynuuje, a nawet idzie dalej niż inni w poddaństwie naszej Ojczyzny. To zwyczajni zarządcy amerykańskiej koloni, którzy mają nasz Naród za nic. To prawda, że Andrzej Duda prędzej walczy o interes Izraela niż Polski. Zgadzam się tutaj w całej rozciągłości ze środowiskiem Czarnego Bloku. To prawda, że wchodząc z takimi ludźmi w jakiekolwiek układy- możemy skończyć naprawdę marnie. Tylko w tym miejscu warto zadać sobie pytanie: po co my to wszystko tak w zasadzie robimy? Jaki jest cel naszego działania- jeśli nie jest nim promocja nacjonalizmu wszędzie gdzie się da, wykorzystywanie każdej możliwości do tego by przedrzeć się przez zasłonę demoliberalnego bagna w stronę szarego Kowalskiego- po to by przestawić jego myślenie na właściwe tory; budząc w nim tożsamość i świadomość.

Co wolimy? Rozpychać się łokciami z naszą ideą i naszym przesłaniem- czy zamknąć się w piwnicy? Marsz Niepodległości właśnie to w moim przekonaniu robi- rozpycha się w społeczeństwie i to dość mocno, a przepychanka z PIS przed 11 listopada tylko im w tym zadaniu pomogła. Jeśli jakakolwiek akcja polskiego środowiska nacjonalistycznego odniosła kiedykolwiek skutek- to jest nią właśnie Marsz Niepodległości. Jedyna nasza inicjatywa- na którą przychodzą przeciętni ludzie, którzy jedynie pragną poczuć dumę z tego kim są. To wydarzenie, które zostało zbudowane od dołu- a z którym mimo wszystko dziś musi liczyć się najwyższa władza w Polsce.

Szturmowcom na szczęście udało się wziąć udział w Marszu Niepodległości. Koledzy ze środowiska skupionego wokół miesięcznika Szturm przeszli- wraz z transparentami, hasłami w 250 tysięcznej manifestacji, na którą z szeroko otwartymi oczami spoglądał cały świat. Zainteresowanie było tak wielkie- między innymi dlatego, że szedł tam prezydent. Dla mnie świetna sprawa- może warto za to Panowie podziękować całemu Stowarzyszeniu? Szczególnie, że wy przecież osiągnęliście to co sobie założyliście. Czarny Blok był w tym roku- bo to bardzo ważne- jasnym punktem na trasie marszu. Widocznym elementem; kroczącym tajnie, poufnie i dziarsko. Tak widzę działania Szturmowców. Po to napinano muskuły, po to się mobilizowano, zakładano kominiarki i zabrano race- żeby pokazać realną siłę. Niezgodę na System i jego upadlające działania. Po to by pokazać radykalizm nie tylko haseł i okrzyków, ale też idei i czynu. Żeby poczuć się opozycją totalną. Nawet taką, która tego dnia nawet się nie zorientowała że wygrała. Według mnie: nie można się dziwić, że po tak wysokiej temperaturze i grzaniu tej atmosfery- System spróbował temu przeciwdziałać. System to wróg. Oczywistym jest, że nie mógł on sobie pozwolić na jakiekolwiek wpadki tego dnia. Ktoś tam może na górze stwierdził, że nacjonaliści w Polsce dorośli, nie blefują i są gotowi na naprawdę poważne ruchy i przygotowano odpowiedź, z której tylko możemy wyciągnąć wnioski.

W rzeczywistości: nas, polskich nacjonalistów pokonałby nawet komisariat w Picimu Dolnym. No może powalczylibyśmy ze dwa dni, ale i w to raczej wątpie. Cios w służby specjalne? Mogliby jedynie poumierać ze śmiechu patrząc na nasze działania. Szczególnie gdy na naszych akcjach są 18-letnie dziewczyny. Dziś nawet proszenie się o bycie męczennikiem jest trudne. Ja wiem, że tatuaże, zamaskowana twarz i noce spędzone na dołku- poprawiają nasz wizerunek w okreslonych społecznościach. Ale to w rzeczywistości nic nie zmienia. Wielkrotnie spędziłem noc w areszcie i był to dla mnie czas stracony. Nikogo nie interesuje tego rodzaju męczeństwo. Nikt nikogo nie będzie dziś heroicznie odbijał z aresztu. Nikt nie zyska z automatu tytułu bojownika o prawdę. Pamiętam jak podczas jednego z pierwszych, moich aresztowań; grupa policjantów starała się nas sprowokować mówiąc: „jaki kraj, tacy terroryści”. Dziś: choć naprawdę lubie Szturm i jego publicystykę- wracają do mnie właśnie takie słowa.

Na koniec: warto (to niestety konieczne) podkreślić, że nie jestem członkiem ogólnopolskiego spisku mającego na celu  zniszczenie etnonacjonalizmu. Uważam, że rasa jest częścią składową naszej tożsamości narodowej. Nie jestem też „narodowcem w garniturze”, nie uważam wallenrodyzmu za słuszną taktykę, a prawicy za ośrodek niepodległościowy. Po prostu 11 listopada widziałem jedną grupę ludzi, która przynajmniej starała się służyć interesowi nas wszystkich i drugą, która zwyczajnie leczyła swoje kompleksy.

1 comment

Get RSS Feed
  1. AcAb

    Gdyby Ciebie Abw goniło to inaczej byś pisał. Poz A tym lepsze działające 18 niż takie stare dziady które tylko krytykują i nie robią nic dla idei.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.