Idea
5

Dawid Kaczmarek: Ani kroku w tył!

Afera taśmowa była jednym z najlepszych prezentów, jaki my nacjonaliści mogliśmy sobie wymarzyć na uczczenie tych tak zwanych 25 lat „wolności”. Obraz obecnie rządzących polskich elit politycznych: ogromna buta i ignorancja, chamstwo połączone z pogardą dla zwykłego obywatela, to wszystko w ładnym opakowaniu i dostępne wszędzie i dla każdego. Powiedzmy sobie szczerze: nawet jeśli wspomniana afera nie była wystarczającym bodźcem do przemiany i przewartościowania spojrzenia Polaków na otaczający ich burdel to okazała się ona wystarczająca, by w połączeniu z dość niespodziewanymi przetasowaniami, bo tylko tak należy rozumieć ostatnie wybory prezydenckie w III RP, wywołać strach w szeregach Systemu. Choć strachu tego nie mogły spowodować wyniki wyborów, gdyż w demoliberalizmie pozbawiono ich jakiegokolwiek znaczenia, to zrobiło to za nie wyraźne odmienienie się tendencji. Po raz kolejny wyczerpała się formuła demokratycznego spektaklu. Po raz kolejny nie wystarczyły główne partie władzy. Swoją obecność zaznaczyła dość spora grupa osób wrogich lub niechętnych wobec obecnego establishmentu i po raz kolejny, choć ledwie co udało się skanalizować jej nastroje. Mimo tego zrobiła się nerwowa atmosfera. Ci ludzie, którzy do tej pory tworzyli podstawy Systemu zniewolenia w naszym kraju, w większości zostaną zamienieni na innych, tak by stało się zadość obyczajowi zmiany warty. Gdzieś polecą głowy, a gdzieś ich przybędzie. Dla niektórych odkręci się kurek z pieniędzmi, a niektórym się go zlikwiduje. Przez najbliższe miesiące dziesiątki oportunistów, janczarów demoliberalizmu będzie drżeć o swoje interesy i pieniądze. Dopóki nie skończy się okres przejściowy, oni są niepewni, a ludzie niepewni łatwo popełniają błędy. Ich błędy wpływają na jakość podejmowanych przez nich działań, a to rzutuje na stan całej fortecy chroniącej System. Gdy pojawią się na niej rysy, to następnym efektem są pęknięcia. Stąd już niedaleka droga do dziur i wyłomów, które odsłonią nam jej fundamenty.

Ostatnimi czasy polskie środowisko narodowo-radykalne nieustanie ewoluuje i zmienia schematy prowadzonych przez siebie działań. Bez dwóch zdań to zjawisko pozytywne i bardzo potrzebne. Nie ulega żadnej wątpliwości, że jeśli chcemy by polski nacjonalizm był ruchem zdolnym do stawiania czołom wyzwaniom współczesności, proces ten musi zostać jak najszybciej dokończony. Czas skupić się na tym co tu i teraz, niż po raz kolejny przeżywać to co już dawno odeszło. To kalendarz problemów Polaka dzisiejszego powinien wyznaczać harmonogram naszych akcji, a nie pomniki, płyty czy wspomnienia czasów minionych. Przestańmy wreszcie uciekać i znajdować wymówki. Skończmy z zamykaniem się w wygodnych dla nas gettach. Zacznijmy się ruszać. Bądźmy dynamiczni i nieprzewidywalni. Wyjdźmy do ludzi. Wyjdźmy na ulice i uniwersytety. Dojdźmy do zakładów pracy i instytucji samorządowych. Nasza działalność nie powinna mieć granic. Wszędzie tam, gdzie stroną w sporze jest Polak, a cierpi przy tym jego interes, tam przy nim powinien być nacjonalista ofiarnie pomagając mu w przezwyciężaniu przeciwności, które go spotkały. Gdzie zawodzi Państwo, tam musimy być my. Gdzie nie dociera jego pomoc, tam dotrzeć musimy my z naszą ideą, z naszym zapałem i umiejętnościami. Wyjdźmy naprzeciw Systemowi i odbierzmy mu jego ludzi i przyczółki, które zdobył. Ani kroku w tył. Uderzajmy szybko i nieprzewidywalnie, w wielu miejscach naraz celując w jego najsłabsze punkty. Niech się zrobi duszno, niech poczują nasz oddech na swoich plecach. Gdy zaczniemy wygrywać w miejscach, w których nas dotąd nie było, wybuchnie popłoch i dezorientacja. Po niej przyjdzie strach. Strach odsłoni nasze kolejne cele. Tym pierwszym zwycięstwem rozpocznie się droga do naszego sukcesu.

Zbyt długo nasze własne ułomności, braki czy niedogodności były wytłumaczeniem, czy raczej wymówką dla pozostawania w cieniu, cofania się i oddawania pola naszym wrogom. Mamy odpowiedzi na pytania Polaków- ogłośmy je. Mamy idee, zdolną porwać ludzi do czynów- użyjmy jej! W całym kraju zaczyna brakować ludzi do organizowania i prowadzenia akcji na ulicy. Potencjał młodych jest albo marnotrawiony w służbie politykierów i ich interesów, albo tłumiony przez rodziców lub środowisko, które nauczyło ich się nie wychylać i nie wychodzić przed szereg. Nasze społeczeństwo poddane propagandzie i indoktrynacji ze wszelkich możliwych stron, ogarnia marazm. Marazm przed którym już tak dawno temu przestrzegał nas Adam Doboszyński. Marazm gorszy od śmierci. Dlatego środowiska narodowo-radykalne, jeśli chcą nadal być w grze muszą wypracować na to odpowiedź. Jest nią rewolucja myślenia i rewolucja działania. Dla każdego dobrego obserwatora, powoli oczywiste staje się to, że nie ilość, a jakość naszych aktywistów będzie dla nas decydująca. To nacjonalistyczni aktywiści, nieliczni lecz ideowi, radykalni i bezkompromisowi wolni od archaicznego myślenia i przestarzałych metod działania  zapewnią nam rozbicie ścian i wyrwanie fundamentów fortecy jaką System zbudował sobie w naszym kraju. Konkretna i przemyślana akcja narodowo-radykalna doprowadzi nas do Przełomu Narodowego. On umożliwi nam budowę lepszego jutra dla nas i naszych Rodaków.

1 comment

Get RSS Feed

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.