Idea
5

Dawid Kaczmarek: Wierność

Moją ogromną pasją jest historia. W zasadzie interesuje się nią odkąd pamiętam. Można by powiedzieć, że od zawsze. Jak to się zaczęło? Początki tej pasji, wiążą się chyba z pierwszą poważną książką jaką dostałem w moim życiu: elegancko oprawioną grecką mitologią. Opowieści o antycznych herosach, bogach, fantastycznych stworzeniach i bohaterach- jednym słowem o świecie materialnym, zwyczajnym wzajemnie przenikającym się i uzupełniającym z tym duchowym i ukrytym- zaszczepiły we mnie ciekawość i były motorem do odkrywania kolejnych ukrytych płaszczyzn. Następne były opowieści o rycerzach i toczących wojny bohaterach, które niosły już ze sobą konkretny przekaz i wartości. Uczyły mnie patrzenia na świat. W pewnym sensie też zaczęły mnie formować i kształtować mój charakter. Wykształciły we mnie idealizm. To jaki byłem i jaki teraz jestem. W miarę upływu czasu i tego jak robiłem się coraz starszy, dochodziła do tego wszystkiego jeszcze wiedza połączona z konkretnymi obserwacjami. Zacząłem zauważać analogie i powtarzające się sekwencje wydarzeń. Najciekawsza? Niepohamowany rozwój niesie za sobą postępującą degradacje. Jednak nade wszystko zrozumiałem na czym polega wyjątkowość historii jako nauki. Wymaga krytycznego myślenia i nie znosi manipulacji.

Nie znosi manipulacji? A indoktrynacja państwowa? Systemy totalitarne? „Nasz” rodzimy PRL? To prawda, dzieje naszego kontynentu pokazały, że historię można fałszować. Zawsze stanowiła ona ostatnią przeszkodę na drodze do instalowania nowych systemów czy podbijania całych terytoriów. Jednak skutkuje to tym, że nadaje się jej w ten sposób karykaturalną postać. Zwyczajnie się ją ośmiesza. Taka wersja jest możliwa do zaakceptowania tylko dla niewymagającego odbiorcy. Dla człowieka, któremu wiele nie potrzeba. Jednak gdzieś jest ona przyjmowana i na kimś się ona opiera. I to właśnie według mnie największe zwycięstwo Systemu w Polsce. Wykształcenie człowieka, który boi się mówić „nie”. Kasty posłusznych i gotowych na wszystko niewolników. Odwołałem się tutaj do historii, bo na tym przykładzie według mnie najłatwiej to zauważyć. Ale spójrzcie na siebie i na swoje otoczenie. Spójrzcie na Wasze szkoły, miejsca pracy. Spójrzcie na ulice, boiska, a nawet do wnętrz Kościołów do których uczęszczacie. Wszędzie tam, pragnienie zmian, czy idealizm przegrywa z wygodnictwem a w najgorszym wypadku zwyczajnym tchórzostwem. Sam nie tak dawno usłyszałem od bliskiej mi osoby, że idei nie włożę do garnka. Zasady dzisiaj? To co najwyżej wypchany portfel i pełna micha.

Dlatego uważam, że oprócz politycznych postulatów i gotowych koncepcji działania, nacjonalizm to też konkretna postawa. To konkretny wybór dokonywany przez każdego z nas. Nie pomiędzy dobrem a złem (byłoby to zbyt megalomańskie przedstawienie sprawy) lecz pomiędzy wiernością, a ucieczką, tchórzliwym oddaniem pola innym. Jasne, że to nie jest łatwe. Przewartościowanie życia to wielka sprawa, tylko że to i ta rewolucja moralna o której tyle się mówi i pisze nie może być frazesem. Ciężar jaki na nas spoczywa jest ogromny i wymaga równie poważnego podejścia. W momencie dziejowego zamętu, w który wkraczamy i który to wydaje się coraz to bardziej widoczny i namacalny, wierzę głęboko że to właśnie nasza wierność podstawowym zasadom, jakiej przykład dajemy od lat, będzie impulsem do działania dla innych. Będzie zalążkiem nowego myślenia.

I bez względu na to czy przywołamy tutaj rzymskich legionistów bohatersko broniących antycznych limes przed barbarzyńskimi najeźdźcami, Krzyżowców broniących Bożego Grobu w Jerozolimie, lub bardziej nam współczesnych, ochoczo idących na śmierć rumuńskich Legionari kapitana Codreanu czy nawet naszych rodzimych członków ONR, walczących słowem i czynem na polskich ulicach o lepszy kraj i lepsze jutro, to wiem, że nasza wierność sprawi, że nasz przykład, na swój własny sposób będzie płonął i miał znaczenie, jeszcze długo po tym, jak to wszystko zacznie się chylić ku końcowi.

Aż do momentu, kiedy ktoś znów będzie miał wątpliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.