Idea
5

Dawid Kaczmarek: Wolność

Takie same ubrania i modowe trendy, tacy sami idole i zainteresowania, celebryci i autorytety, puste twarze i puste serca, oraz te maski (działające także tak samo!) spoglądające na nas z każdego możliwego miejsca: z telewizji, Internetu, z ulic, a nawet własnych domów… Jeśli kiedykolwiek zastanawiano się nad tym jakie słowo najlepiej mogłoby opisać dzisiejszą kulturę i cywilizacje to byłoby to moim zdaniem słowo: „powtarzalność”. To właśnie ta powtarzalność, makdonaldyzacja i standaryzacja każdej możliwej dziedziny życia: od medycyny przez kulturę i technikę aż po życie społeczne a nawet uczuciowe stała się najstraszniejszym i jednocześnie najbardziej widocznym symptomem choroby naszych czasów. I to właśnie temat tych „naszych czasów” chciałbym dzisiaj podjąć. Choć o krytyce społeczeństwa masowego z pozycji narodowo-radykalnych napisano już niemal wszystko co można było napisać (samorozkładające się społeczeństwo to przecież wygodny temat do wszelkich możliwych analiz) to jednak jeślibyśmy mieli poprzestać tylko na tym i zatrzymać się w swojej publicystyce w tym miejscu to w moim przekonaniu popełnilibyśmy ideowe faux pas. Dlaczego? Utożsamiać całkowicie problem dzisiejszej cywilizacji z tym, że ona upada to tak jakby przyznać przed sobą i innymi, że właściwie to nie mamy z nią żadnego problemu. Bo jeśli coś upada to coś innego zajmuje jego miejsce- naturalne koło dziejów się toczy a człowiek się do tego przystosowuje. Tak było od setek lat. Nic niezwykłego. Jednakże schody zaczynają się w momencie kiedy uznamy, że wspomniana już wcześniej przeze mnie cywilizacja nie tylko się rozkłada, ale też niszczy. Niszczy żyjących w niej ludzi i stosunki wzajemnie ich ze sobą wiążące. Wobec tak postawionego problemu nie można przejść obojętnie. Trzeba zająć stanowisko. Więc jeśli uznamy rzeczywistość za klatkę, to będzie to tylko klatka pełna biegających we wszystkich kierunkach szczurów. Szczurów w obrożach, szczurów kierowanych przez nieznane im siły i zasady. Szczurów wtłoczonych w ramy poszerzone jedynie marnymi wentylami bezpieczeństwa. Przykład z życia: mam problemy w domu, ale Matrix o nazwie telewizja i komputer daje mi od tego odskocznie, mieszkam w obskurnym bloku w podejrzanej dzielnicy, ale mam nową plazmę i lodówkę na kredyt (w dodatku lepszą niż sąsiad z naprzeciwka) więc reszta nie ma znaczenia, pragnę miłości, ale ta wymaga wysiłku- żaden problem Matrix czeka na mnie z otwartymi rękami! Materializm razem ze swoimi pierworodnym synem o imieniu konsumpcjonizm i córką, którą znamy jako telewizja zamknął życie ludzi w magicznym kręgu żyj-konsumuj-giń. Stworzył w ten sposób nową generacje intelektualnie i emocjonalnie upośledzonych konsumentów: ludzi nijakich, miałkich, pozbawionych twarzy, bardziej skomplikowanych uczuć i jakiegokolwiek wyrazu, nastawionych tylko i wyłącznie na wahania i potrzeby rynku. Pieniądze zamiast mózgu i kalkulator zamiast duszy: w ten sposób nowoczesna cywilizacja zapracowała sobie na własny upadek. Gorzej, że ciągnie ze sobą także swoich ludzi. I tak Drogi Czytelniku: ciągnie na dół także nas, także tych co myślą i się buntują. To nie przesada, bo choć większość opisywanych tutaj wyżej rzeczy nie będzie do nas pasować, to jednak wychowaliśmy się w tej rzeczywistości, żyjemy w niej, rozwijamy się i podlegamy jej zasadom. A zasady te, zostały wymyślone przez naszych wrogów. Co z tym zrobić? O tym później…

Na razie jednak, czytelnik z uważnym okiem, powinien już wpaść na to, że rzecz rozgrywa się tu o sprawy najbardziej podstawowe, lecz jednocześnie posiadające fundamentalne znaczenie. Co to znaczy wolność? Jaka jest jej definicja? W rzeczywistości kultury masowej wolność to prawo do robienia tego co się chce. Owsiakowe „róbta co chceta” okazało się wprost idealną smyczą trzymającą ludzi przy obecnej rzeczywistości. Bo jak od czegoś odejść jeśli zezwala mi się tam na wszystko? Jak mogę być bardziej wolny, skoro już teraz nie mam przed sobą żadnych granic, a brakować też niczego mi nie brakuje (nowiutki Iphone kupiony za złotówkę po dziesięciu latach abonamentu nie jest przecież bez znaczenia). Gdzie jest rozwiązanie? Musimy być w stanie pokazać ludziom nowy sens. Jeśli chcemy choć podjąć walkę z niekorzystnymi tendencjami- musimy przenieść ich wzrok na inne cele i wartości. Jak? Stworzyć nową filozofię i nowe definicje, ale najpierw zanim co: konieczna jest sytuacja, która będzie sprzyjać jej rozwojowi. Chuck Palahniuk pisał, że człowiek jest wolny wtedy gdy pozbawia się on wszelkich nadziei. Taka wolność, biorąca się w rzeczywistości z zawiedzionych oczekiwań i braku perspektyw na przyszłość nie może być dla nas celem ostatecznym, a jedynie środkiem służącym do rozsadzenia liberalnego światopoglądu. Głupotą byłoby oczekiwać, że Europejczycy pod wpływem zawirowań związanych z globalnym kryzysem finansowym i szalejącą rewolucją kulturalną sami wrócą do swoich korzeni, jednak gdy Matrix zacznie się chwiać, nam samym będzie do nich łatwiej dotrzeć, a to już lepszy start niż start od marnego zera. Nasza walka sięga głębiej niż wspominają na ten temat akademickie podręczniki. Pisał już o tym  z resztą sam Degrelle: „Prawdziwa rewolucja jest o wiele bardziej skomplikowana. Naprawa dotyczy nie maszynerii państwa, ale tajemnego życia każdej dusz”.

Rewolucja duchowa, do której w Deklaracji Trzeciej Pozycji odwołuje się nasz nacjonalizm nie przestała obowiązywać. Dlatego prócz idei, konkretnych postulatów politycznych nie możemy zapomnieć o miejscu dla Ducha. Ducha nakładanego przez własną filozofię, Ducha, który będzie nas łączył i dawał siły do walki. Ducha, który będzie odróżniał nas od innych. Mamy tylko dwa wyjścia: możemy wrócić do szeregu i żyć jak inni ludzie, albo iść pod prąd nie patrząc na trudności i konsekwencje dla nas samych. Nacjonalizm to znaczy walka. Nawet jeśli to co robimy jest skazane na porażkę, a każdy z nas ma skończyć jak przywołany przez Oswalda Spenglera rzymski żołnierz oczekujący na posterunku na nadejście kataklizmu to ta walka ma sens, który stanowczo wykracza poza rozumienie nowoczesnego świata. I to jest własnie nasza wolność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.