Idea
4.2

Filip Paluch: Analiza krytyczna programu Ruchu Narodowego „Suwerenny Naród w XXI wieku”. Suwerenność kulturowa.

Przeprowadzenie krytyki programu Ruchu Narodowego to zadanie szczególne z kilku względów. Wiąże się z nią odpowiedzialność, która nie pozwala na zbytnią pobłażliwość względem jego słabych stron, jednak każe unikać zwykłego krytykanctwa. Program, który pod koniec 2016 roku zaprezentował Ruch Narodowy, jest krokiem naprzód dla całego środowiska nacjonalistycznego w Polsce, ponieważ nareszcie mamy wokół czego toczyć sensowną dyskusję. Suwerenny Naród z XXI wieku przez wielu może zostać oceniony negatywnie, spostrzegawczy czytelnik dostrzeże mniejsze lub większe niespójności oraz rozwijanie programowych wizji Polski w dziedzinach, w których autorom brak kompetencji. Program pozostaje jednak pewną koncepcją działania, którą rozwija się wraz ze wzrostem możliwości jego realizacji. Rolą Ruchu Narodowego, w naszej ocenie, nie jest kompleksowe poruszanie zagadnienia gospodarski leśnej i rybołówstwa, lecz w razie konieczności pokierowanie zespołem ekspertów w tej dziedzinie. Nie ulega wątpliwości, że Ruch Narodowy dał całemu środowisku konkretną płaszczyznę do dyskusji w wielu dziedzinach. Naszym zadaniem jest przeprowadzenie takiej krytyki, by dała ona szansę twórcom, na skorygowanie błędów.

W niniejszej części podjęta zostanie analiza działu trzeciego programu Suwerenny Naród z XXI wieku, zatytułowanego Suwerenność kulturowa.

Ruch Narodowy za jedno z zagrożeń stojących u progu naszej Ojczyzny, widzi drastyczny spadek dzietności oraz przekształcenia, które zmierzają ku regresywnemu modelowi wieku polskiego społeczeństwa. Z tego względu za pozytywne uznano działania Rządu w zakresie programu 500+, jednocześnie zauważając niepotrzebne kryterium progu dochodowego. Autorzy proponują wdrożenie systemu progresywnych ulg podatkowych oraz zniesienie podatku VAT z produktów związanych z wychowaniem i opieką nad dziećmi. To niewątpliwie rozwiązania zmierzające w dobrym kierunku. Nie mniej ciekawym projektem jest wprowadzenie premii rodzicielskiej do emerytury obywatelskiej. Zagadką pozostaje prawdopodobieństwo pozytywnego działania tego programu, tak samo jak na chwilę obecną niezmiernie trudno jest zmierzyć wpływ programu 500+ na wzrost dzietności.

Interesującym pomysłem jest wprowadzenie bonów wychowawczych dających możliwość wybory formy opieki nad dzieckiem. Idea bonów w innych dziedzinach (np. edukacji) pojawiać się będzie istotnie często. Świadczy to o chęci uniezależnienia jednostki od monopolistów i państwowych form świadczenia usług i w tym względzie zasługuje na pochwałę. Wiążą się z tym niestety również zagrożenia takie jak opłacalność powstawania i prowadzenia przedszkoli, żłobków i szkół w miejscowościach o mniejszej liczbie dzieci. W tym względzie przewidziano pomoc państwa dla takich placówek.

Ruch Narodowy chcąc roztoczyć parasol ochronny nad polskimi rodzinami, proponuje by powszechnie obowiązującym prawem było wychowanie dzieci zgodne z własnymi przekonaniami i poglądami. Na pozór wydaje się to postulat oczywisty, gdyż autorzy przystawiają go do obecnej fali ataków środowisk lewicowych na tradycyjny model rodziny. Należy zauważyć, iż rodzice wychowujący dziecko np. w duchu relatywizmu płci i eksperymentów na tym polu, nie powinni mieć takiej możliwości. To problem dotyczący norm moralnych, które jako spadkobiercy cywilizacji łacińskiej postulujemy, które jednak nie są teraz powszechnie obowiązującymi. Elementem uprawomocnienia tych norm jest kryminalizacja aborcji, w czym RN bliskie jest projektowi Ordo Iuris. Autorzy programu podkreślają konieczność wypowiedzenia przez Polskę konwencji antyprzemocowej oraz zwracają uwagę na używanie niebezpiecznej nowomowy w oficjalnych dokumentach państwowych. Ostatni punkt programu dotyczący rodziny mówi o zwiększeniu rangi odznaczeń za długoletnie pożycie małżeńskie, co uważamy za działanie zbędne i bez żadnego znaczenia.

EDUKACJA

Autorzy programu główne problemy polskiego systemu edukacji widzą w obniżeniu jej poziomu, biurokracji, spadku dyscypliny wśród uczniów, a także nadmiernej feminizacji w zawodzie nauczyciela. Z tak postawioną diagnozą należy się zgodzić, choć różnice pojawiają się w momencie próby dotarcia do powodów takiego stanu rzeczy. Polski system edukacji to konstrukcja bardzo toporna, która podlega kolejnym quasi reformom co zmianę partii znajdującej się u władzy. Przy tej okazji należy zwrócić uwagę, że reforma edukacji wprowadzana obecnie przez rząd Prawa i Sprawiedliwości ma jedynie charakter strukturalny, a co zatem idzie – pozorny jeśli chodzi o długofalowe, pozytywne efekty. Podstawy programowe zostały przygotowane w sposób zbyt szybki i nie precyzyjny, a duża część środowiska nauczycielskiego w naszym kraju, nie przystosowała się do wielu zmian wprowadzanych w przeciągu ostatniej dekady, trudno więc oczekiwać, że cokolwiek w kształceniu młodych ludzi się zmieni. Ruch Narodowy proponuje wprowadzenie bonu oświatowego, który pozwalałby na dowolny wybór placówek oświatowych, także tych prywatnych oraz wspomagałby edukację domową. Jest to idea najzupełniej słuszna, choć należy przy tej okazji rozstrzygnąć kilka wątpliwości wiążących się choćby z rejonizacją, formą rekrutacji do placówek oświatowych, zapewnieniem równego startu rodzinom, których nie stać na dopłacanie do takiego bonu. Wątpliwości budzą także zapisy w programie mówiące o dopuszczeniu konserwatywnych modeli edukacyjnych, których przecież nikt nie zakazuje. Zarówno dyrekcja szkoły jak i nauczyciele, cieszą się sporą autonomią i mają pełne prawo do prowadzenia autorskiego programu edukacyjnego, który musi jedynie spełniać wymagania stawiane przez Ministerstwo. Tak więc nic nie stoi na przeszkodzie by przywrócić klasyczny model edukacji, w którym trzon stanowiła by łacina i greka. Problem zdaje się leżeć w oczekiwaniach rodziców i uczniów oraz, jeżeli mówimy o edukacji na poziomie liceum ogólnokształcącego, formie rekrutacji na studia, która po macoszemu traktuje indywidualne zainteresowania i osiągnięcia ucznia. Oczywistą szansę na zmiany daje przekształcenie sposobu rekrutacji na studia wyższe, opartej o egzaminy wstępne, co RN proponuje. Naszym zdaniem konieczne przy tym byłoby dodanie wysoko punktowanej rozmowy kwalifikacyjnej oraz przywrócenie idei ogólnego kształcenia w liceach, które wyklucza daleko posuniętą specjalizację. Trzeba na nowo rozpatrzyć co to znaczy „potrzebna wiedza” i czy nie powinno się w końcu zrobić kroku w stronę rozwoju także umiejętności. W dzisiejszym świecie, w którym dostęp do informacji jest na wyciągnięcie ręki, bardziej konieczne jest np. tłumaczenie procesów historycznych i czynników, które im towarzyszyły, niż zapamiętywanie setek dat. Teoretycznie polska edukacja od początku XXI wieku realizuje to założenie, wiemy jednak z jakim efektem. Problem w egzaminowaniu wiedzy uczniów nie leży w samych testach, gdyż taka forma sprawdzianu jeśli jest kompetentnie przygotowana, także może być skuteczna. Istotą problemów jej wtłoczenie ucznia w ramy schematów, które zabijają kreatywność i przekształca się myślenie i nauczanie pod test lub pod klucz, tak dobrze znany z polskich matur.

Analiza problemów w nauczaniu historii także zdaje się mieć wiele błędów. Celem edukacji historycznej jest zaszczepienie w uczniach pasji do samorozwoju i nabycie przez nich kompetencji do myślenia historycznego i tzw. krytycznej refleksji. Nauczyciel realizując podstawę programową może konstruować swój autorski tok nauczania. W naszym przekonaniu podstawa programowa nie jest najistotniejszym problemem, a świat starożytny – grecko-rzymski stanowi preludium do czasów europejskiej świetności. W przeniesieniu akcentów na czasy najnowsze, prócz korekty w programie, pomógłby zwiększony przymus dokształcania się nauczycieli, organizacja kursów (takich jak prowadzi chociażby IPN) oraz rozwój szkolnych i lokalnych projektów, które pomogły by wyjść historii ze szkolnej klasy i pozwolić uczniom na dobrowolne samokształcenie się w tzw. czasie wolnym. Edukacja patriotyczna i historyczna poruszająca istotne zagadnienia z naszych dziejów z powodzeniem może być także realizowana (i w miejscach, gdzie są ambitni nauczyciele – jest) poprzez różnego rodzaju gry od planszówek i rpg po gry terenowe i miejskie.

Autorzy programu naszym zdaniem źle zdiagnozowali problem spadku dyscypliny wśród uczniów, chcąc nakładać na nich kary porządkowe (nawet finansowe). Nie ma dyscypliny bez autorytetów, a te nie biorą się znikąd. Nauczyciel powinien być jednostką wybitną, nietuzinkową posiadającą erudycyjną wiedzę oraz wysoko rozwinięte kompetencje społeczne. Tylko taka osoba jest w stanie stać się autorytetem dla młodego człowieka. Celem powinno być kształtowanie wśród uczniów poczucia wewnętrznego obowiązku – moralnych zobowiązań, nie zaś zewnętrznym nakazów, które tracą wartość w momencie osłabnięcia systemu nadzoru i opresji. Wychowanie musi być autentyczne i w tym tkwi rola nauczycieli, którzy, nie zapominajmy, są jedynie dodatkiem do procesu, który prowadzą rodzice. Wszelkie kary muszą być obliczone na skutki. Przypominamy, że często to nie wojskowi, a zakonnicy, potrafili zdyscyplinować trudną młodzież.

Zdecydowanie pozytywnie oceniamy przywrócenie i zwiększenie roli lekcji przysposobienia obronnego. Przy tej okazji należy wspomnieć o fatalnej kondycji polskiego harcerstwa, które nie potrafiło dopasować się do realiów XXI wieku. Funkcje, które niegdyś spełniało harcerstwo, zostały przejęte przez grupy paramilitarne, survivalowe czy nawet ASG. Mamy nadzieję, że otrzeźwi to organizatorów grup harcerskich i sprawi, że sensowna kontynuacja tego ruchu będzie możliwa.

Na uwagę zasługują punkty mówiące o przywróceniu szkolnictwa zawodowego i specjalistycznego. Uważamy, że wykształcenie ogólne, które niegdyś dawało skończenie Liceum Ogólnokształcącego, nie powinno być obowiązkowe dla każdego ucznia-członka społeczeństwa. Decyzja o wyborze szkoły powinna być składową opinii dziecka i rodziców, a odpowiednie rozeznanie i wywiad, powinno pomóc uniknąć w tym błędów. Obecnie szkolnictwo wyższe traktowane jest na zasadzie kursów zawodowych. Był okres w Polsce, w którym o zatrudnieniu nie decydowały umiejętności osoby, lecz jej wykształcenie. Było to jedną z przyczyn eksplozji prywatnych szkół wyższych i obniżania poziomu na Uniwersytetach. Obecnie następuje wyraźny zwrot w kierunku szkolnictwa zawodowego, które jednak obecnie ze względu na swój fatalny poziom, nie ma zbyt dużej renomy wśród pracodawców. Powszechnie przyjęto też opinię, że technika są szkołami dla uczniów z problemami edukacyjnymi. Jest to także wina dyrekcji kierujących tymi placówkami, która zdaje się sama tak uważać. W rzeczywistości technika powinny być szkołami dla uczniów ponadprzeciętnych, ponieważ prócz podstawowego zakresu wiedzy z przedmiotów obowiązkowych, kształcić powinny one także w obszarach zajęć technicznych i zawodowych. Podniesienie poziomu szkolnictwa na poziomie techników, szkół zawodowych i liceów ogólnokształcących, mogłoby poprawić sytuację szkolnictwa wyższego, a przede wszystkim wyjść naprzeciw oczekiwaniom uczniów i pracodawców.

Przewrócenie egzaminów wstępnych na studia wraz z wysokopunktowaną rozmową kwalifikacyjną, wydaje się być sensownym pomysłem, który wymaga jednak roztropnego wprowadzenia. Jednakże uważamy, że to nie rynek pracy powinien dyktować liczbę bezpłatnych miejsc na danym kierunku studiów. Wszak wiadomym jest, że nie każdy polonista zdobędzie pracę na uczelni, szkole czy wydawnictwie, lecz wiadomym jest także, że np. humaniści z powodzeniem realizują się w zarządzaniu, działach reklamy, kontaktach branżowych itd. Egzaminy wstępne i selekcja podczas rozmów kwalifikacyjnych powinny w stopniu dostatecznym odsiać jednostki, które nie powinny studiować. Nic nie stoi na przeszkodzie by studiowały one w toku płatnym. Dobrym pomysłem jest także kredyt studencki, czyli podjęcie zobowiązania pracy w Ojczyźnie przez dany okres (np. 5 lat). Uważamy jednak, że w sytuacji kiedy zatrudnienie nie będzie możliwe należałoby odstąpić od tzw. zakazu konkurencji i konieczności spłaty kredytu.

Polecamy również:

Bartosz Biernat: Analiza krytyczna programu Ruchu Narodowego „Suwerenny Naród w XXI wieku”. Suwerenność polityczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.