Idea
4.4

Filip Paluch: Iskra

Pośród niewolników chce być wolnym człowiekiem. Zabrali mi wszystko. Zabrali wolność bym nie mógł im zagrozić. Zabrali godność bym spętany wił się w agonii nie śmiąc podnieść głowy. Zabrali mi swobodę myślenia poprzez szklane ekrany ucząc na nowo tego co dobre, a co złe. Ich Ewangelią jest pieniądz, ich Kościołem – Banki. Harmonię wolnego człowieka żyjącego w najpiękniejszym ze stworzonych światów, zastąpił chaos pijanej głowy, która pragnie tylko więcej, do nieprzytomności, by upaść tak nisko, tak mocno, by nie pamiętać już upokorzenia, które nam zgotowali. By wymazać z serca wolność, której brak tak boli.

Czym jestem ich mniemaniu. Marnym wytwornikiem, jednym z kół zębatych w okrutnej maszynie systemu, które w każdym momencie można wymienić na inne – czekają ich miliony, pragną mnie zastąpić i służyć im wiernie. Gdy się buntuję, gdy zdarza mi się szepnąć: dość! Mówią że jestem nierozważny, że psuje ich wspólny ład, że myślę tylko o sobie za nic mając ludzi w koło. A co jeśli czasami mam ich za nic? Co jeśli nie myślę nawet o sobie. Co jeśli jedynym przedmiotem moich myśli jest tajemnicza Iskra, tak jasna że nie da się jej ogarnąć wzrokiem, płomień który nie daje o sobie zapomnieć. Pamiętam go! Choć nie miałem szansy nigdy go zobaczyć. Odszedł dawno przed moimi narodzinami, sam nie wiem czy pokolenie moich rodziców go poznało – to zbyt dawne czasy. A pomimo to go pamiętam! Czasami gdy ośmielę się zapuścić myśl w dalsze zakamarki umysłu – jakby mi się przypomina. Czasami gdy ośmielę się szepnąć to co myślę– choć to zakazane – przychodzi mi na myśl tak jakbym widział ją wczoraj. Iskra, która całkowicie zawładnęła moim umysłem. Iskra, której pozwoliłem zawładnąć moją duszą, choć przecież mówili mi, że coś takiego nie istnieje. Dusza. Czasami myślę, że to lustrzane odbicie tej Iskry – w każdym z nas. Pierwiastek wiecznego płomienia. Całkowicie mną zawładnął. Jest inny od wszystkiego co mnie otacza, jest tym co kiedyś nam zabrali.

Nauczyli nas dwóch pojęć według których musimy określać świat, jedno z nich to Oczywistość. Nad Oczywistością się nie dyskutuje, ona jest oczywista… Oczywiście że najważniejsze jest mieć dużo pieniędzy. Oczywiście, że płeć to tylko kulturowe ramy podług których się poruszamy, a które możemy w każdej chwili zmienić na inne, na wiele innych. Oczywiście że po śmierci zostaje po nas tylko popiół i nie śmiej pomyśleć, że coś więcej. Oczywiście… Drugim pojęciem jest Obojętność. Często uczą nas myśleć w tej kategorii tak by wszystko co nie jest Oczywiste było nam Obojętne. Obojętna jest nam nasza przeszłość. Obojętne jest nam wszystko co wykracza poza ramy materii. Obojętne nam są fakty, które mogłyby podważyć Oczywistość. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem dopóki nie poczułem w sobie Iskry ale czy to nie dziwne, że istnieje tylko Obojętność i Oczywistość. Kiedyś znalazłem w słowniku historycznym słowo: Kłamstwo. Nie było ono jednak wyjaśnione, ktoś zadrukował czarnym pasem całą definicję. Zdziwiło mnie to bo przecież definicje podawane przez Ich słowniki pozwalają nam żyć bezpiecznie. Kilka dni potem znalazłem inne słowo, było ono dla mnie czymś całkowicie nowym, wydało mi się nawet niebezpieczne – rewolucyjne. Fascynowało, a jednak wiedziałem że ma w sobie coś co może wywrócić cały świat do góry nogami. Prawda. To słowo to „Prawda”. Podobnie jak przy poprzednim słowie cała definicja była wykreślona, obok dodrukowano jednak tabelkę „ Ofiary: 144 tysiące, 144 miliony, 144 miliardy, 144 biliony….” Gdy to zobaczyłem byłem przerażony, w końcu to słowo sprawiło, że poczułem jakieś dziwne ukłucie ciepła w sercu, jakiś dziwny płomień, który sprawił że podwyższył mi się puls, że ciężko było mi złapać oddech. Oni mają rację, muszę być złym człowiekiem skoro tak straszne słowo mogło wzbudzić we mnie takie emocje. Czyli Prawda zabija! Musiała zabijać zawsze bo przecież statystyka była wciąż uaktualniana. Najpierw 144 tysiące, potem 144 biliony! Prawda musiała zabijać chyba od czasów starożytnych no bo przecież teraz na całej ziemi jest tylko 6 miliardów, a tam 144 biliony…. Więc prawda zabija. Ludzi zabijają w imię Prawdy. A co jeśli… Nie, to nie możliwe! To przerażające że ośmieliłem się cos takiego pomyśleć ale co jeśli Prawda nie zabija, jeśli ludzie nie mordują się wzajemnie w imię Prawdy ale są gotowi za Prawdę zginąć! No dobrze ale w imię czego są zabijani? W imię Oczywistości? Możliwe, to też się zdarza, wszystkie współczesne wojny wybuchły przez Oczywistość ale nie, nie ma ona w sobie takiej mocy, to słowo jest za słabe by można je przeciwstawić Prawdzie. Ludzie muszą zatem zabijając w imię Kłamstwa. Jest tylko taka możliwość, bo niby dlaczego definicja w słowniku byłaby zamazana. Nie! Ludzie kiedyś zabijali w imię kłamstwa! Teraz to nie do pomyślenia, teraz zabija się tylko w imię Oczywistości. Ludzie w imię Oczywistości zabijają tych, którzy wyznają Prawdę i są gotowi za nią zginąć…. Czym zatem jest prawda? Do tej pory tylko Iskra tak zawładnęła moim umysłem, że wszystko inne przestało się liczyć. Czy Prawda jest Iskrą? Prawda ma w sobie Iskrę, a Iskra ma w sobie Prawdę. Może Iskra jest odbiciem Prawdy?

Nagle przez mój umysł przeleciał błysk. Uderzenie po którym nie mogłem dłuższą chwilę dojść do siebie. Wiem już czym jest Iskra i dlaczego już gdzieś ją widziałem.

Iskra to Wolność, Wolność którą posiada każdy z nas, z którą rodzi się każdy z nas bo tak został stworzony. Można ją spętać, można starać się ją zniszczyć jednak nie sposób jej wyrwać z serca, zawsze zostanie w nim Iskra Wolności. Wolność to podstawowa Prawda o człowieku, który może decydować o samym sobie do tego stopnia, że może siebie skrzywdzić. Prawda to coś więcej niż możemy sobie wyobrazić. Kiedyś zapytałem pewnego starca, który całe życie przesiedział w więzieniu za niepodporządkowywanie się władzy, czym jest Prawda. Odpowiedział mi że Prawda jest brakiem Kłamstwa. To błędna definicja, całkowicie sprzeczna z Wolnością. Kłamstwo może być brakiem Prawdy ale Prawda jest czymś o wiele większym by móc ją zdefiniować jako brak czegokolwiek. Nie sądzę bym kiedykolwiek mógł zrozumieć czym jest Prawda, bym mógł tutaj dojść do jej jądra. Czasami jednak gdy patrzę na horyzont, gdy moje myśli biegną za ostatnią linię drzew, którą może ogarnąć wzrok, wtedy myślę że wiem gdzie jest źródło Prawdy, że wiem wzdłuż jakiego szlaku muszę podążać by móc kiedyś napić się z tego strumienia. W starych księgach ponoć to Źródło określano mianem Drzewa Życia, ponoć na tym Drzewie, w bardzo dawnych czasach, objawiła się Prawda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.