Idea
4.3

Irene Dimopoulou: Żeby zwyciężyć trzeba pokonać strach

Żaden środek nie tłamsi w zarodku młodzieńczych marzeń i zapału skuteczniej niż strach. Strach jest najbardziej obezwładniającym spośród wszystkich ludzkich odczuć, a – co gorsza – nasi wrogowie doskonale sobie z tego zdają sprawę.

Jak masz zrobić przysłowiowy pierwszy krok na własnej ścieżce własnego życia, jeśli nie odejdziesz wpierw od stada bezwolnych i bezmyślnych jednostek, które tworzą dzisiejsze społeczeństwo? Po krótkim zastanowieniu się, łatwo jest zauważyć, że przez większość czasu ludzie są kontrolowani przez rządzące elity. Jednak żaden inny związek między przeszłością a naszymi czasami nie jest bardziej widoczny, niż między wiekiem XX a naszą nieszczęsną epoką masowej komunikacji i niestety też masowej hipnozy.

Nie bójcie się jednak, bo choć wróg jest niezwykle silny, gdy chwyci nas za ramię i skupi nasze myśli na szukaniu ucieczki z uścisku, to nie jest dość silny, by móc w pełni decydować o naszym losie. Nasz los bowiem po części leży w rękach Boga Wszechmogącego, a po części – w naszych własnych. Czym jest więc strach? Strach w rękach samozwańczych elit stanowi narzędzie represji. Strach nakładany na nasze społeczeństwa od zakończenia II wojny światowej nie jest zwykłym niepokojem czy uczuciem dotyczącym konkretnej sprawy, jak np. problemy ze zdrowiem czy zwolnienie z pracy. Ten strach jest wystarczająco abstrakcyjny i wystarczająco powszechny, by oddziaływać na wszystkich. Strach ten jest rozważnie „przycinany” i regulowany tak, by ludzie szukali ojcowskiej opieki i ochrony przed nim w politycznej, religijnej lub innej sile, która w rzeczywistości jest odpowiedzialna tylko za dystrybucję określonego rodzaju strachu. Strach jest wrogiem wolnej woli i najbardziej antydemokratycznym środkiem propagandowym. Parafrazując Sofoklesa z „Antygony”: “Strach sprawia, że załamują się najwytrwalsze umysły”.

Nie w przypadku Złotego Świtu – greckiej partii nacjonalistycznej – której przywódcy (w tym także mój mąż, Christos Pappas, będący jej współzałożycielem i posłem) oraz dziesiątki członków i sympatyków zostało we wrześniu 2013 bez wytoczenia procesu sądowego zamkniętych w więzieniu na okres nawet do 18 miesięcy.

Strach był środkiem, którego rząd grecki, media oraz zagraniczne lobby i osobistości wykorzystywały przeciwko opinii publicznej, aby powstrzymać rozwój nacjonalistycznej partii, która w sondażach osiągała wówczas wyniki nawet do 18%. Kampania Strachu w przypadku paradygmatu Złotego Świtu zakończyła się klęską. Nie znaczy to jednak, że nie zostanie ona powtórzona; dlatego musimy nauczyć się jej przeciwdziałać. Złoty Świt stał się trzecią siłą polityczną Grecji na przekór wszystkim kampaniom propagandowym, zniesławieniom, rozciągniętej nad nim przez media zasłonie milczenia, uwięzieniu jego przywódców i przeprowadzeniu brutalnej strzelaniny pod jednym z biur partyjnych na przedmieściach Aten w dniu 1 listopada 2013 roku, w wyniku której dwóch naszych kolegów poległo, a dwaj kolejni zostali ciężko ranni.

Kwestionując władze

Ludzie od zawsze mieli skłonność do kwestionowania władzy. Wbrew temu, do czego skłania nas współczesna struktura ideologiczna, nie jest to żaden przywilej anarchistów czy lewicy. Ludzie, jako suwerenne istoty partycypujące w kosmicznej i Boskiej mądrości, niechętnie rezygnują z prawa do myślenia i decydowania na rzecz samozwańczych przywódców, nawet jeśli ci wpierw zatwierdzają objęcie władzy wszechmogącym wyborem ludu. Niemniej jednak w ludzkiej naturze leży także to, że niektórzy „mają to, czego potrzeba” by stać się przywódcami i zawierać sojusze, które zapewniają im zdolność do rządzenia resztą w lepszy czy gorszy sposób.

Niektórzy liderzy operują szacunkiem zyskanym poprzez dowiedzenie swojej odwagi i służbę społeczeństwu. Jednak ci wszyscy liderzy i tak robią użytek z potężnego narzędzia, jakim jest strach. Czynią swoją obecność niezbędną, wytykając prawdziwych i zmyślonych wrogów; mogą też narzucać ludowi swoją wolę strachem przed otaczających ich gniewem, świtą i dysponowanymi przez nich siłami.

Strach może występować w formie bezpośrednio zagrażającej życiu, jak ma to miejsce w przypadku policjantów bijących demonstrantów z organizacji będącej nie do zaakceptowania przez władzę; może także występować w bardziej nijakiej postaci, jak w przypadku współczesnych demokracji. Ludzie boją się bojowników Państwa Islamskiego ze względu na przeprowadzane przez nich masowe, ślepe, rytualne mordy na potulnych Europejczykach. Na tych samych zasadach Amerykanie bali się Al-Kaidy po jej rzekomym zamachu na World Trade Center w 2001; nikt z nich nigdy nie zmierzył się z nimi twarzą w twarz w otwartej wojnie, a za to każdy się ich bał. Równie dobrze mogło by to być AIDS lub Ebola, albo niewinne zwierzęta jak komary, kurczęta i świnie rozprzestrzeniające gorączkę. Tak jak to mówią media: Państwo Islamskie jest dobre bo niesie za sobą pewne pozytywy; co prawda zabijają oni ludzi, ale robią wyjątek dla muzułmanów i Żydów. Co istotne, nie należy mylić z muzułmanami. Muzułmanie są dobrzy, Koran jest dobry. To wszystko wina Europejczyków / Białych, że są bombardowani, przejeżdżani ciężarówkami lub zabijani na ołtarzu ich kościoła. Są nietolerancyjni i rasistowscy. Skoro media tak mówią, to z całą pewnością musi to być prawda.

Zwątpienie i brak kompetencji

Media potrafią rozsiewać strach polegający na zwątpieniu we własną zdolność do decydowania o swojej przyszłości, jednocześnie wychwalając demokrację i parlamentaryzm, tak jak miało to miejsce w przypadku brytyjskiego referendum w sprawie Brexitu. My, naród-suweren, nie mamy dość kompetencji by podejmować decyzje. Tak jak w konsumpcjonizmie w społeczeństwie funkcjonującym z pożyczonymi pieniędzmi, albo jak w katastrofach, które zdarzają się na drugim końcu planety (ale są przedstawiane w taki sposób, że zagrożenie zdaje się być realne i nieuchronne), nie potrafimy ponoć stawić czoła własnym wyborom. Ktoś inny, ktoś z władzą, wiedzą i rozumieniem wykraczającymi poza nasze własne, musi stać się tym, który decyduje za nas i wbrew naszej woli. To z kolei wywołuje strach. Strach pośród ludu musi być permanentny, bo tylko wtedy współczesne demokracje mogą kontynuować swoją politykę masowej eksterminacji i wymiany populacji Europy, zaczynając lub kończąc na unicestwieniu tradycyjnych wartości i obyczajów zakorzenionych w sumieniu ludzi Zachodu.

Zło absolutne

Nasz obecny system polityczny honoruje i prostytuuje się przed rządami międzynarodowej finansjery. Wszystkie oficjalne partie polityczne ślubują w imię „wolności jednostki” konsumować jedynie produkty uboczne wydalane przez wszechwładne elity.

Oni uważają siebie za wystarczająco potężnych by narzucić swoją wolę wszystkim, we wszystkich, nawet najbardziej niespodziewanych aspektach życia społecznego. Od wskaźników rynkowych, poprzez „małżeństwa” osób tej samej płci aż po takie rzeczy jak GMO i TTIP. Oni wszyscy za swojego jedynego wroga uznają nacjonalizm. Polityczny głos rzeczywistości, którą chcą oni za wszelką cenę podważyć. Natura, wieczne boskie stworzenie, nieprzerwanie stoi na drodze Nowego Porządku Światowego. Zniekształcone kreacje człowieka są jedynie produktem jego próżności, albo jak niektórzy twierdzą produktem próżności Węza, pierwszego stworzenia które zakwestionowało zdolność poznawczą Boskiego autorytetu.

Po nacjonalizmie, na swojego następnego wroga elity NWO zaczynają wybierać kolejne pojęcia. Tradycyjne chrześcijaństwo, prawdziwa rodzina, supremacja narodu. Dla nich to wszystko reprezentuje to co chcą znieść, to co najbardziej w świecie chcą zniszczyć, to wszystko co uniemożliwia całkowite podporządkowanie człowieka, to wszystko przeszkadza wprowadzeniu w życie ich konkretnego planu.

Kto nam narzuca strach?

W przypadku Złotego Świtu, istniały trzy główne czynniki, odpowiadające na to pytanie, które w taki czy inny sposób, odnoszą się także do innych, znanych nam przypadków:

a) Sami prześladowcy; w rządzie, w wymiarze sprawiedliwości, w siłach bezpieczeństwa i w innych urzędach publicznych,

b) Media,

c) Ludzie którzy sami ustanawiają porządek eksterminacji i nakręcają publiczną kampanię strachu. Ich organizacje, które mają parę niesławnych skrótów, ślubują ochronę tylko jednego typu ludzi; poprzez poddanie ich woli i celom wszystkich innych obywateli. Ich twarze rzadko kiedy można zobaczyć na publicznych urzędach. Wydają jedynie rozkazy, które przekazują im najbardziej bogaci i potężni ludzie tego świata, którzy dzięki ich działaniu chcą zyskać jeszcze więcej władzy niż mają obecnie.

Nic nie może nas przestraszyć

„Nic nie może nas przestraszyć!” krzyczał skuty Ilias Kasidiaris, rzecznik Złotego Świtu, kiedy był prowadzony na przesłuchanie do prokuratury. „Nie bójcie się ich!” krzyczał Christos Pappas, nasz rzecznik w Parlamencie, kiedy otaczały go dziesiątki antyterrorystów z karabinami maszynowymi. „Mamo moja. Nie bój się! Niech żyje Złoty Świt!” krzyczał ciężko ranny Alexandros Gerondas do swojej matki.

Strach to uczcie, które jest znane każdemu z nas. Jednak to sposób w jaki musimy się z nim zmierzyć jest tym nad czym każdy z nas powinien popracować.

Gdy pierwszy raz mogłam odwiedzić mojego uwięzionego męża, wraz z jego starszym już ojcem (bo jego matka była zbyt chora by ustać na nogach) i moimi trzema małymi dziećmi, długo zastanawiałam się nad tym co mogłabym mu powiedzieć podczas tych paru minut jakie dano nam spędzić sam na sam ze sobą. Chciałam powiedzieć mu coś co dodało by mu trochę siły i odwagi w więzieniu. Na koniec wizyty powiedziałam mu więc: „Spójrz. Całe nasze życie czytaliśmy i rozmawialiśmy o tym; co byśmy zrobili gdyby ten czas właśnie nadszedł. Dziś jest dla nas czas sprawdzianu. Dla nas i dla naszej idei. Musimy dobrze się sprawić w czasach finału!”

Nie jestem pewna czy to był tak naprawdę finał tego wszystkiego. Ale mogę Wam powiedzieć jak sobie poradziłam z tymi długimi miesiącami pełnymi naruszania naszej prywatności i niszczenia spokoju naszych rodzin i domostw. Udało mi się to dzięki wsparciu naszej rodziny i przyjaciół. Byłam silna dla naszych dzieci. Pomagała mi codzienna modlitwa do Boga i Najświętszej Marii Panny. Byłam razem z naszymi towarzyszami, dla których budziłam się nawet w najmniej przyjemne dla mnie dni, by wspierać naszych uwięzionych kolegów wszędzie gdzie tylko mogłam dotrzeć; przed Sądem Najwyższym, przed państwowymi więzieniami i naszymi terenowymi biurami, okupowanymi wówczas przez policje. „Bo jeśli nie ja. To kto?”

Nic nie jest w stanie nas przerazić, bo wiemy że nasze serca są czyste. Walka z naszymi wrogami jest walką dla naszego ludu i naszej ziemi. I walka ta jak najbardziej jest zgodna z planem przygotowanym dla nas przez samego Boga. Wszyscy kiedyś umrzemy. Prędzej czy później. Dlatego możemy żyć tak dobrze i tak prawdziwie jak to tylko możliwe.

Pozwólcie, ze przypomnę Wam teraz ostatni powód, dla którego powinniśmy nieustannie walczyć o naszą cywilizację, nasze narody i o nas samych, korzystając przy tym ze słów człowieka który walczył o to samo, przez stulecia ucisku i strachu, przemocy i kłamstw, Aleksandra Sołżenicyna:

„Jeśli tak bardzo się boimy, to powinniśmy wreszcie przestać narzekać że ktoś nas dusi. Bo wtedy tak naprawdę to my sami to robimy. Tak więc pokłońmy się im jeszcze bardziej niż dotąd, lamentujmy jeszcze mocniej niż kiedykolwiek, a nasi panowie dzięki temu przybliżą ten dzień, kiedy będą w czytać w naszych myślach. I okaże się wtedy że są one tak bardzo bezwartościowe i beznadziejne.

I jeśli nawet nasze stopy staną się zimne, wykonując krok za krokiem i tak będziemy bezwartościowi i beznadziejni, a pogarda poety Puszkina powinna być skierowana do nas samych:

Dlaczego bydło ma mieć w ogóle dar wolności?

Przecież ich dziedzictwo, z pokolenia na pokolenie, to jedynie wybujałe jarzmo i bicz”

Bo narodziliście się na tej planecie jako nosiciele ognia. Wy, Europejczycy urodziliście się ludźmi a nie zwierzętami, narodziliście się wolni odkąd wyszliście z łona matki. Nie obawiajcie się więc strachu. Miejcie odwagę być wolni!

Źródło: EurHope

Tłumaczenie: Redakcja 3droga.pl

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu 3droga.pl. Kopiowanie go i modyfikowanie bez zgody Redakcji tego portalu jest zabronione.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.