Idea
3.5

K.M: Co z tą modą na patriotyzm?

Już od paru lat, możemy zaobserwować istnienie i rozwój tak zwanej „Mody na Patriotyzm”. Narodowe koszulki, patriotyczne piosenki są coraz częściej spotykane na osiedlach, ulicach, w szkołach. Jaka w zasadzie jest istota tego zjawiska? Czym ono jest i jakie za sobą niesie korzyści lub zagrożenia?

Bardzo często w naszym środowisku toczy się dyskusja na temat trudności w aktywizacji i braku działalności tak zwanych „świeżych patriotów”. Na realnie wsparcie na ulicach i „obudzenie się z marazmu” możemy liczyć najwyżej dwa razy do roku: raz przy okazji wspomnienia Żołnierzy Wyklętych w marcu oraz drugi na marszach 11 listopada.  Wielu z nas wyrywa sobie włosy, nie dowierzając jak to możliwe by jednego dnia „obudzonych” były setki tysięcy ludzi, a tydzień później w akcji dotyczącej np. unijnej okupacji naszego kraju brało udział jedynie sto osób. Przede wszystkim, dużo osób stawia na te dwie ważne daty z tego względu, że odbywają się wtedy dość płytkie marsze. Nie potrzeba wiele intelektu by przyznać sens uczczenia Żołnierzy Wyklętych czy odzyskania Niepodległości, jednak często ludzie nie mają pojęcia, że ta walka o Niepodległość toczy się także dziś. Co zatem należy zrobić by przekonać te miliony osób noszących narodowe koszulki i słuchających takiej muzyki do wspólnego działania razem z nami? Musimy zadać sobie jedno zasadnicze pytanie. Co ruch narodowo radykalny, może tak w zasadzie zaoferować młodemu człowiekowi? Tu oczywiście pojawią się głosy: „Jak to my mamy coś oferować? Nie jesteśmy PSL, żeby załatwiać pracę za głosy i poparcie”. Jednak to co miałem na myśli, nie ma nic wspólnego ze sprzedawaniem się i ze zwykłym kurewstwem, do którego przyzwyczaili nas demokratyczni politycy.

Przede wszystkim musimy określić cel naszych rozważań. Z założenia, uważam że chcielibyśmy najbardziej trafiać do grupy wiekowej około 17-30 (nazwijmy ją pokorwinowską). Jest to dla nas kluczowe, ponieważ osoby w takim wieku często studiują, pracują, są dużo bardziej aktywne społecznie gdyż nie mają jeszcze w większości założonych rodzin i wielu zobowiązań z tym związanych. Tu pojawia się kolejny problem jakim jest umiejętnie poprowadzona komunikacja. Jeśli chcemy by wiadomość wysłana do punktu B, rzeczywiście do niego dotarła to w tym procesie musi zostać użyta jedna linia komunikacyjna, to jest jeden i ten sam język.  Nie oznacza to że mamy zacząć palić blanty i gadać z „ziomeczkami” żeby przyszli do nas bo będzie fajnie. Należy odnaleźć realny cel kontaktu.

Widzę ten problem, kiedy prowadzę rozmowy i dyskusje z ludźmi wychowanymi w socjalizmie, kiedy to bardzo często padają puste słowa i slogany jak to za komuny było lepiej, bezpieczniej i tak dalej. Podobnie jest z obecną młodzieżą, która dorasta dziś w społeczeństwie, które najbardziej by pasowało nazwać społeczeństwem korzyści. albo po prostu społeczeństwem o nastawieniu egoistycznym. Jednostka podejmuje dany wybór, wtedy kiedy stwierdza, że jej się to opłaca, a więc wtedy kiedy wkład (niekoniecznie finansowy) niesie za sobą o wiele większą korzyść. Wracając do naszego świata, możecie stwierdzić, że całe moje rozważania nie mają sensu, gdyż my nacjonaliści nie mamy możliwości zaoferować im czegoś takiego. nie  otóż Nic bardziej mylnego.

Co najważniejsze, świat w którym żyjemy jest wolny od intryg i politycznych gierek charakterystycznych dla demokratycznego szamba. Po drugie jesteśmy grupą walczącą w imię słusznych ideałów, a co więcej żyjącą według nich. Po trzecie nasza walka oparta jest na wykładni świętej wiary katolickiej i promowanej przez niej zasady pomocniczości, gdzie poświęcamy się dla swoich braci, działając w ten sposób dla dobra całego Narodu. I wreszcie żyjemy w społeczności opartym na przyjaźni, braterstwie, poświęceniu i wzajemnym szacunku, czego próżno szukać dziś w „oficjalnym” świecie. Jednak mimo wszystko nie jesteśmy ideałami: dzielimy się na 3 grupy: grupę „A”, która przybywa i jest często nieświadoma celów o które walczymy, albo oczekuje że nastąpią one od razu i bez żadnego wysiłku z naszej strony. Te osoby kończą swoją działalność, tak samo szybko ją zaczynają, co wielu wypadkach jest naszą winą, gdyż to my nie dopilnowaliśmy ich rozwoju i nie ukierunkowaliśmy właściwie ich dalej. Przez to nasz ruch jest ciągle w stagnacji, bo nie do końca wykorzystuje drzemiący w nim potencjał.

Podsumowując, ta tak zwana moda na patriotyzm, będzie zjawiskiem niekorzystnym dla nas, wtedy i tylko wtedy, kiedy starsi działacze nie wywiążą się ze swojej wychowawczej roli wobec tych młodszych. To właśnie w nich drzemie niezwykły potencjał, który trzeba tylko właściwie wydobyć i ukierunkować. Żeby nasz ruch nie stał się skostniałym, przydrożnym głazem, o który ktoś się czasem potknie, trzeba poświęcić większą ilość czasu wychowaniu „organizacyjnych dołów”, ponieważ to od nich zależy siła poszczególnych struktur, a w konsekwencji także siła całego ruchu. Posiadając tak wspaniały dorobek ideologiczny, polski ruch narodowo radykalny może i musi dokonać rzeczy wielkich, których powodzenie zależne jest nie od jednej osoby czy działacza tylko od całych organów i ugrupowań. Postulat przeze mnie wyrażony nie jest łatwy do spełnienia i bez wątpienia czeka nas wiele pracy, lecz prowadzi nas ona wprost do zwycięstwa! Czołem Wielkiej Polsce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.