Idea
5

Massimo Gintrowsky: O prawdziwej radości

Życie nacjonalisty składa się z wielu wyrzeczeń. Ile razy to słyszeliśmy? Ile razy słyszeliśmy od samych siebie, że poświęciliśmy zbyt wiele czasu, energii i pieniędzy na pracę dla narodu? Ile razy słyszeliśmy, że trud, który wnieśliśmy jest tylko podtrzymaniem nadziei Kolegów, współtowarzyszy broni w tej nierównej walce z rzeczywistością? Ten trud, który włożyliśmy w kolejne akcje zostanie zapomniany, a czasem nie ujrzymy nawet w podzięce uśmiechu i wdzięczności, na którą tak ciężko pracowaliśmy. A jednak to kochamy. Kochamy tę radość płynącą z walki, z każdego dnia spędzonego na robieniu małych-wielkich rzeczy.

Życie jest bowiem radością tylko wtedy gdy czujemy się użyteczni. Cóż nam po życiu, w którym jesteśmy tylko wrakiem oddanym przyziemnym żądzom? Wrakiem, który po chwilowej ekscytacji materialną namiętnością i płytkim popędem wraca do swojej marnej wegetacji. Potrzebujemy radości z działania i poświęcenia. To tylko ono, owo poświęcenie pompuje nam krew. Sprawia, że choć nasze ręce są już szorstkie od pracy, a nogi zmęczone od przebytej drogi, to pod naszymi ciężkimi jak głaz powiekami błyszczą jak najpiękniejsze szmaragdy nasze czuwające oczy.

Prawdziwa, dogłębna radość to umiejętność zrozumienia, że nie stać nas na życie, które pcha nas w otchłań nihilizmu, rozkładu ciała, a przede wszystkim rozkładu duszy. Jak neofita z drżeniem odkrywa wielkość Boga i jego niezmierzone pokłady wielkości tak My, nacjonaliści, odkrywamy w sobie niezmierzone pokłady niedoskonałości i biedy, która nas otacza.

Nie stać już nas na stęchliznę, którą proponuje ten świat. Nie potrafimy jej konsumować tak jak robią to nasi znajomi z innego świata tej samej planety.

Nie stać nas na porzucenie tej drogi, bo zbyt wiele włożyliśmy w to pracy, zbyt wiele bodźców otwiera nam powieki każdego rana i zbyt wiele nie pozwala ich zamknąć wieczorem.

Nie stać nas w końcu na pozostawieniu naszych kompanów i współtowarzyszy broni, Kolegów i Koleżanek, których włosy tak jak nam siwieją podejmując trud codziennej bezużytecznej pracy, która dopiero po latach okaże się wykonywaną bez najmniejszego sensu.

Nie stać nas na rezygnację z marzeń o czystych duszach, Wielkiej Polsce i zjednoczonej Europie. Nie stać nas na nudę naszych czasów.

Nuda jest bowiem chorobą pustych, niekochających dusz i zwiotczałych ciał. Puste cele: marzenia o wielkim domu i luksusowym lamborghini nas nie dotyczą. Choć jesteśmy ubodzy, to nie na tyle, żeby mieć biedne marzenia. Nasze heraklesowe dusze i rytmicznie bijące serca potrzebują karmić się rzeczami wielkimi, których nie osiągniemy. Prawdziwymi marzeniami nigdy nie będzie pełny brzuch. Mieć marzenia to zdobywać świat zaczynając od panowania nad samym sobą. Walczyć ze swoimi słabościami, które rzucają nam wyzwanie każdego dnia. Pracę włożyć może każdy z nas. Praca to nie tylko liczebne wiece, zgromadzone na manifestacjach tłumy i płomienne przemowy. Tak jak sportowiec, który zdobywa dziś trofea, pokonał kiedyś siebie samego godziny poświęcając na boisku, tak nacjonalista może się nim nazwać dopiero gdy pokona swoje słabości i podejmie tę nierówną walkę każdego dnia, a w końcu zacznie kochać.

Nie ma pełni radości bez miłości. Próba fuzji braku miłości i prawdziwej radości jest kłamstwem, który propaguje świat reklam. Fuzja ta jest iluzoryczna, będzie działać tak samo sprawnie jak samochód bez silnika – choć szkielet zachowa swój kształt, to pojazd nie ruszy z miejsca. Radości nie ma na półkach sklepowych, na salonach i na ekskluzywnych wystawach. Jest ona wtedy gdy mamy w sobie kiełkujące ziarno, które wyda plon.

Choć przechadzamy się po tych samych ulicach co wielu z innego świata, choć niewielu zauważa nas po drodze i nie zachwyca się tym co niezauważone, nie jesteśmy tacy jak oni. Nie jest to pyszne, że mamy siebie za innych, a nawet wyjątkowych. W końcu nosimy w sobie sekretny dar prawdziwej radości, której nie posiada wielu. Jesteśmy zwycięzcami życia, którzy kroczą wśród codziennych porażek. Dobrze jest dotykać głębi szczęścia. Zapytasz dlaczego? Patrząc w przeszłość powtórzysz, że tyle dałeś, a tak niewiele w zamian otrzymałeś. Smutnie wygląda ta kalkulacja, lecz zatkaj na nią uszy. Dusza staje się bogatsza o to co zdobywa i czego nie może stracić. Można okraść Cię z tego co otrzymujesz i co posiadasz, ale kto ma moc sprawczą, by okraść Cię z tego co dajesz?

Dlatego bądź szczęśliwy i raduj się każdego dnia. Niech walka trwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.