Idea
3.2

Mateusz Iwański: O potrzebie rewolucji

Każdy, kto oglądał film „Podziemny Krąg”, wie że to jedne z najlepszych filmów jakie zostały nagrane w historii kina. Lecz kto nie oglądał niech żałuje. Kto czytał książkę ten jeszcze bardziej powinien zachwycać się bohaterami wykreowanymi przez Palahniuka.

Historia podziemnego kręgu to historia mężczyzny, który jest zmęczony życiem, jego monotonią i jego żałością. Chodzi do pracy gdzie ma do czynienia z irytującym szefem. Wszystko zmienia się, gdy poznaje przypadkowego człowieka w samolocie. Czy na pewno przypadkowego? Jednostki, które zmieniały świat przeważnie spotykały kogoś kto kształtował ich światopogląd. Tak i jest w „Podziemnym kręgu”. Sprzeciw wobec życia takim, jakie starają się nam wpoić reklamy.

Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, gdzie reklamy uderzające nas z każdej strony przedstawiają nam umięśnionych mężczyzn, którzy wyglądają jakby wyszli prosto spod dłuta jednego z artystycznych mistrzów. Porównujemy się z nimi nawet nieświadomie, nasze postrzeganie piękna załamuje się na wyrzeźbionych mężczyznach i kobietach tak smukłych, że nie wiadomo jakim cudem one stoją.

Rezygnujemy z własnego ja tylko po to, by zacząć pracę w korporacjach i licząc na to, że uda nam się przed emeryturą dojść jak najwyżej z perspektywą tego, że padniemy po drodze na zawał serca. Stres potęguję się w nas i mimo tak popularnych wśród ludzi robiących kariery diet, gimnastyk i innych niestworzonych rzeczy ten stres nas zżera od środka. Nie mamy dla niego ujścia. Żyjemy coraz szybciej, coraz dłużej i coraz gorzej. Jesteśmy debilami, gdyż dajemy się manipulować wielkim markom. Chcemy coraz więcej, coraz szybciej. Ten szał, który nas ogarnia, sprawia że zadłużamy się tak że nie możemy tego spłacić. W poprzednim półroczu w Polsce było ponad 2,2 miliona dłużników, a rekordzista posiadał dług w wysokości prawie 64 milionów zł.

Gdzie tu logika? W wielu przypadkach zadłużamy się tylko po to, by kupić coś co nie jest nam potrzebne, by pokazać kobietom, jacy jesteśmy męscy, bo jeździmy wypasioną furą oraz by pokazać facetom, jakie to kobiety są piękne świecąc cyckami za kilka tysięcy. Nie zastanawiamy się, czy „to jest nam na pewno potrzebne?” „Czy stać nas na to?” Nie! Chcemy więcej, więcej, więcej! Tracimy kontakt z życiem, bo skupiamy się na robieniu pieniędzy. Ale co gdy pojawi się w końcu człowiek, który zmieni nasze postrzeganie świata. Mówiąc, że powinniśmy skupić się na większej radości z życia zabrzmię jak liberał niestety taka jest prawda.

Ale! Wiele osób rozumie korzystanie z życia jako upijanie się do nieprzytomności po drodze tracąc kontakt z rzeczywistością. Inni rozumieją to jako branie prochów jak popadnie i co w rączki wpadnie, inni jako skakanie z kwiatka na kwiatek a jeszcze inni jako wszystko na raz i jeszcze więcej.

Myślimy sobie wtedy „Wow jestem wolny” „Wow nic mnie nie ogranicza” Lecz to co dla jednych jest wolnością dla innych jest jej brakiem i prawda jest taka, że nigdy nie osiągniemy wolności. Zawsze będziemy starać się być od czegoś zniewoleni. Ludziom jest wygodnie jak są zniewoleni od czegoś. Nie ma człowieka, który nie jest od czegoś zniewolony.

Więc co my nacjonaliści powinniśmy robić? Gdzie kończy się sens naszej działalności? Myślę, że już na samym jej początku. Dlaczego? Chcemy dla narodu jak najlepiej, ale to jest rzecz niemożliwa. Nam nie uda się sprawić, by zmienić los ludzi. Mimo wszelkich akcji pomocowych nie zmienimy losu tych ludzi. Nie zrobimy tak naprawdę nic, zawsze wrócimy do punktu wyjścia. Lecz wracając do punktu wyjścia zyskujemy jakąś chorą satysfakcje z tego że pomogliśmy i choć trochę pokazaliśmy światu środkowy palec, nie ma lepszego uczucia mimo wszystko od pomocy bliźniemu. Politycy z tak zwanego Ruchu Narodowego nie zrobili w tej sprawie nic. Ludzie, którzy mienili się narodowcami, patriotami skupiali się na nie chrześcijańskich nazwach pociągów. Poseł, którego nazwiska nie wymienię też nie próżnuje w sejmie, nadal nie zrobił nic konstruktywnego nie poza występami na mównicy sejmowej. Więc jak oczekiwać po kimkolwiek, że coś dziś zmieni?

Tak samo anarchiści twierdzący, że bez państwa będzie lepie, że bez instytucji życie będzie lepsze. To również jest kłamstwo wszystko co robimy jest kłamstwem, które ma zagłuszyć nasze wewnętrzne poczucie winy. Kłamstwem, które ma zagłuszyć to, że wiemy jaki jest świat ale nic nie możemy z tym zrobić nie możemy zmienić mentalności ludzi. Nie możemy mówić ludziom co mają robić gdyż to zawsze będzie wywoływać w człowieku bunt. Nasze życie opiera się na kłamstwie. Ale czy naprawdę nie możemy nic z tym zrobić? Nie możemy dokonać żadnych zmian? Czy naprawdę nasza działalność jest pozbawiona sensu? Otóż może nie do końca.

Potrzeba nam rewolucji, potrzeba nam tak diametralnych zmian, że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak duże one muszą być by świat w końcu stał się światem jakiego potrzebujemy.

Rewolucja sama w sobie może osiągnąć dwa kierunki krwawy i bezkrwawy. Nam potrzebna jest krwawa rewolucja, rewolucja, która zburzy banki, zniszczy korporacje. Potrzeba nam nowego człowieka, który będzie myślał innymi kategoriami niż nowe lepsze szybsze droższe. Człowieka, który będzie dostrzegał krzywdę innych. Będzie pozbawiony znieczulicy. Lecz żeby to osiągnąć potrzeba nam lidera, który będzie w stanie przeprowadzić rewolucje. Lidera, który będzie potrafił porwać tłumy. Niestety nie mamy kogoś takiego. Jest wielu świetnych ludzi, lecz żaden z nich nie mógłby stanąć na czele rewolucji obalającej nasze dotychczasowe „dziś” w celu zbudowania naszego nowego „jutra”.

Zapewne, gdy ktoś taki się urodzi nas już nie będzie. Może wcześniej człowiek bawiąc się w Boga zniszczy sam siebie. Mimo wszystko należy liczyć na to, że kiedyś powstanie lepsze jutro z lepszym człowiekiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.