Idea
3.7

Oswald Mosley: Rozszerzenie Patriotyzmu

Od Redakcji: Pomimo tego, że niektóre tezy przedstawione w tym artykule będą nie do przyjęcia dla polskiego narodowego radykała, to jednak z całą pewnością jego lektura może być kolejnym ważnym punktem w dyskusji o Europie. Zapraszamy do lektury i dzielenia się opiniami.

Najpierw nas podzielono, a teraz nas pokonano. Tak właśnie brzmi tragiczne epitafium obydwu pokoleń obydwu wojen. Te słowa powinny zostać wyryte na grobie europejskiej młodzieży. Taki los spotkał moje pokolenie w 1914 i z taką samą zagładą zmierzyło się kolejne pokolenie młodych żołnierzy w 1939. Europejska młodzież przelewała krew swoich krewnych, a w międzyczasie szczury tego świata jeszcze bardziej się spasły. Wszyscy którzy walczyli znajdują się na pozycji przegranych niezależnie od tego, po której byli stronie konfliktu. Zwycięzcami są tylko ci, którzy nie walczyli, a jedynie wykorzystali zaistniałą sytuację.

Co możemy dziś powiedzieć o ruchach faszystowskich i narodowo-socjalistycznych sprzed ostatniej wojny? Nasze przewinienie było dokładnie odwrotne do tego, o które się nas oskarża. Jak często w polityce dochodzi do czegoś takiego? Jak rzadko doprawdy ludziom pozwala się poznać cokolwiek, co nie jest przeciwieństwem prawdy. Sugerowano, że możemy przedkładać interes obcych państw ponad własnego. To było niedorzeczne kłamstwo. Tak naprawdę wszyscy byliśmy zbyt narodowi; zbyt zaślepieni bezrefleksyjnym pilnowaniem interesów własnych narodów. To właśnie to – a nie to, co nam się zarzuca – było prawdziwym przewinieniem wszystkich ruchów prawdziwie narodowo-socjalistycznych i faszystowskich. I odnieść można to i do Brytyjczyków, i do Niemców, i do Francuzów, i do Hiszpanów, i do Włochów. Tak niechętni do służenia sobie nawzajem w postaci “piątych kolumn” w przypadku starcia między dwoma państwami pozwoliliśmy, by nasze ideologia polityczna i propaganda stały się zdecydowanie zbyt nacjonalistyczne. Nie potrafiły one nawet ukształtować ludzkich umysłów tak, by wpasowały się w ramy europejskiego braterstwa i solidarności, dzięki którym można było by uniknąć tragedii drogą powszechnego porozumienia. Tak niechętni walczeniu za inne kraje w przypadku wojny nie byliśmy w stanie wydać z naszego ruchu kogokolwiek, kto z wystarczającą siłą opowiedziałby się za nowym rodzajem Unii Europejskiej, która współcześnie musi teraz stać się integralną częścią nowego credo. Nasze kredo zostało starte w pył, ponieważ faszystowski światopogląd w poszczególnych krainach był zbyt narodowy.

Jak to się stało? W jaki sposób to kredo, które mogło przynieść Renesans Człowieka Zachodu, ograniczyło się do granic płytko pojmowanego nacjonalizmu? W jaki sposób fala tej potężnej rzeki odrodzenia zatraciła się w suchych piaskach przeszłości, która powinna była być już martwa?

Są dwa powody; pierwszy praktyczny, drugi ideologiczny. Mimo całego płomiennego idealizmu naszego credo zawsze było ono nasycone całkowicie praktycznym rozsądkiem. W związku z tym niedorzeczną strukturę wieży Babel, którą stary świat wzniósł po ostatniej wojnie, obserwowaliśmy z silną odrazą. Próba rozwiązania każdego problemu przez coraz to większe i lepsze komitety coraz to bardziej zróżnicowanych narodowości zakończyła się groteskową porażką. Porażką, którą nasz realizm przewidział. Ich postępowanie w obliczu trudności polegało na tym, by raz za razem wprowadzać do sprawy więcej ludzi, którzy coraz bardziej różnili się od siebie pod względem tradycji, myśli, uczuć i instynktu.

Pierwszym etapem miało być zatem podzielenie świata na duże, samodzielne bloki na tej realistycznej podstawie naturalnego podziału. Następnie na solidnych fundamentach tych naturalnych, praktycznych obszarów możnaby wznieść nadbudowę uniwersalnej przyjaźni i porozumienia między narodami. W swoich pismach i przemówieniach już na długo przed wojną przeciwstawiłem zatem koncepcję „uniwersalizmu” koncepcji „internacjonalizmu”. Elementarna praktyczność wskazuje na to, że w zabałaganionym pokoju każdy powinien najpierw posprzątać swój własny kąt; dopiero po tym można omówić przyszłość pokoju jako całości. Ta postawa była w każdym razie bardzo naturalną reakcją na czyny grupy Babel, która w obliczu chaosu chciała mu się przeciwstawić na drodze bełkotliwej sprzeczki wielu różnych języków i różniących się od siebie instynktów. Wszystko według zasad starego „internacjonalizmu”, który zaczął się jako idea i skończył jako bezładny harmider.

Jednak zwrot w kierunku przeciwstawnym do bieżących pomyłek doprowadził wyznawców nowego europejskiego credo do tego, co powinno było zostać uznane za przestarzałe ścieżki ultra-nacjonalizmu. Z praktycznego punktu widzenia stało się zupełnie oczywiste, że groteskowa mieszanka ras i kultur nigdy nie osiągnie któregokolwiek z postawionym przed nią celów; dlatego realizm ludzi nowego pokolenia zareagował zbyt radykalnie, przyjmując skrajną formę nacjonalizmu, która na ówczesne już czasy była zbyt płytka.

Nasza ideologiczna opozycja wobec starego internacjonalizmu była – rzecz jasna – jeszcze silniejsza niż praktyczna. Zasady tego internacjonalizmu wydawały nam się absurdem i zniewagą – całkowitym pogwałceniem każdej oczywistej prawdy o naturze, które mogło wyłącznie doprowadzić do degeneracji i zniszczenia. Teza, jakoby to każdy dzikus był pod każdym względem bratem równym Europejczykowi była najzwyczajniej nieprawdą; cała historia, wiedza, wszystkie instynkty i zmysły były co do tego zgodne. Ci ludzie nie byli tacy sami jak my; różnice były oczywiste i dogłębne. Tak więc fundamentem Braterstwa Międzynarodowego była całkowita negacja prawdy. Pomysł, jakoby można było zbudować świat na założeniu że wszyscy ludzie lub rasy są sobie równe był niebezpiecznym absurdem: była to jednak przesłanka „demokratycznej” koncepcji przeciw której wystąpiliśmy. W rzeczywistości jednostki i rasy nie są sobie równe pod względem intelektu, budowy ciała, wiedzy, osiągnięć, historii i tradycji.

Kontynuując, dary różnych ras czy szczepów różnią się tak jak dary różnych jednostek. Stwierdzenie, że są one takie same, to stwierdzenie namacalnej nieprawdy. Tak namacalnej, że jej piewcy ryzykują zarzutem o zamiar zniszczenia tego, co wysokie, w interesie tego, co niskie. Jest to jedna z rzeczy, które mamy do zarzucenia komunizmowi. Jego zwolennicy starają się skruszyć każdą europejską wartość opartą na prawdach, które przetrwały próbę wieków. Pierwszym zadaniem w dążeniu do zastąpienia wyższego przez niższe jest zniszczenie wartości tego pierwszego. Przed przeniesieniem dna na szczyt trzeba najpierw udowodnić, że nic nie jest wyżej od tego dna. Ta zasada została entuzjastycznie przyjęta przez ludzi spod znaku Międzynarodowej Władzy Pieniądza. Wiedzieli oni, że niskie – w przeciwieństwie do wysokiego – może dać się zdeprawować dobrowolnie. Wyższe wartości wyższego typu są naturalnymi barierami tak dla deprawacji, jak i dla chaosu. Najprostszym sposobem by je usunąć jest dowieść, że wszyscy ludzie i wszystkie narody są takie same; podbój duchowy poprzedza triumf materialny.

Taka była ideologia i takie było nauczanie, na które credo faszystowskie i narodowo-socjalistyczne zareagowało tak odruchowo i gwałtownie. Tragedia polegała na tym, że wytworzyło to nacjonalizm zbyt ograniczony.

Prawdziwą idea, która musi stać się credo przyszłości, z pewnością musi z jednej strony odrzucić stary internacjonalizm, a z drugiej – wykroczyć poza ekskluzywny nacjonalizm, który dzieli naturalnych przyjaciół i krewnych. Człowiek przeniósł się z wioski do narodu na drodze naturalnego procesu jednoczenia się z najbliższymi krewnymi, w miarę tego, jak rozwijały się jego umysł i duch. Teraz nadszedł czas, aby przenieść się z narodu na kontynent – a nawet ponad kontynent – pod tym samym naturalnym impulsem i w ramach tego samego naturalnego procesu, aby zjednoczyć się z najbliższymi nam krwią, tradycją, umysłem i duchem.

Pobratymstwo to idea najprawdziwsza; rozciągamy nasze więzy, by objąć nimi pobratymców i szczepy tego samego rodzaju. Idea Pobratymstwa może przynieść Unię Europy tam, gdzie zawiódł stary internacjonalizm. Europa – jako rodzina tego samego pochodzenia i rodzaju – zawsze powinna była być zjednoczona na płaszczyźnie duchowej. Dziś płaszczyzny zarówno duchowa, jak i materialna stają w obliczu Europy, mając naprzeciw siebie alternatywę Unii Katastrofy. Dlatego musi nadejść nowa unia umysłu i ducha. Nie tylko w celu uniknięcia zniszczenia, ale także w celu dalszego tworzenia. Jednak Idea Pokrewieństwa wykracza z nami daleko poza Europę; w obu Amerykach mamy pobratymców z tego samego rodzaju. Ich życie duchowe jest całkowicie oparte na prawie trzech tysiącleciach historii i kultury europejskiej. W głębokich realiach i dalszych ideałach tej epoki, cała Natura przynagla ich do udowodnienia, zdają sobie z tego sprawę.

Kochamy nasze kraje, ale musimy rozszerzyć tę miłość; zmusza nas do tego zarówno duchowość jak i materia. Rozszerzenie patriotyzmu; to jest konieczność i to jest nadzieja. Nowy patriotyzm rozszerzy się, aby objąć wszystkich wspólnego rodzaju, ale nie zniszczy jego wartości na rzecz szukania nienaturalnej fuzji, którą stary internacjonalizm wypróbował, a która okazała się porażką. Uniwersalizm wspólnego rodzaju w ramach nowego zjednoczenia duchowego i materialnego, będzie ochraniał swoich członków i ich wartości, ale nie będzie zagrażał innym. W ten sposób dzieci obydwu pokoleń nie będą już podzielone. W ten sposób nasze ideały, które zostały tak źle wykorzystane i zdradzone, nareszcie zostaną urzeczywistnione w sposób, w jaki nasze oczy nie mogły wtedy ujrzeć.

Cierpienie naszego wieku nie byłoby daremne jeśli teraz narodzi się idea, która wyniesie ludzi poza to, co nazywa się „demokracją”, a nawet poza faszyzm. Z płomieni, które kończą epokę, wznosi się Idea Przyszłości.

Źródło: counter-currents.com

Powyższe tłumaczenie stanowi własność portalu 3droga.pl. Kopiowanie lub modyfikowanie go bez zgody redakcji jest zabronione.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.