Idea
4

Piotr Zych: Analiza krytyczna programu Ruchu Narodowego „Suwerenny Naród w XXI wieku”. Suwerenność gospodarcza.

10 grudnia 2016 roku wraz z kolegami ze Stowarzyszenia Trzecia Droga, miałem okazję uczestniczyć w konferencji na terenie Sejmu, w trakcie której Ruch Narodowy ogłosił swój program zatytułowany: „Suwerenny Naród w XXI wieku”. W poprzednich dwóch analizach Filip Paluch i Bartosz Biernat odnieśli się kolejno do części poświęconych suwerenności kulturowej i politycznej. Przeprowadzenie ostatniej analizy przypadło mojej osobie i jest to zadanie niewątpliwie trudne, gdyż RN zdecydował się poświęcić suwerenności gospodarczej prawie połowę swojego programu.

Muszę pochwalić środowisko Ruchu Narodowego za przygotowanie profesjonalnego i sensownego programu.
Natomiast nie zmienia to faktu, że po raz kolejny mamy do czynienia z pewnego rodzaju zderzeniem się z koncepcją „poprawiania” obecnego systemu gospodarczego. Z części „suwerenność gospodarcza” wybrzmiewa przede wszystkim myślenie pokroju, rzućmy kilka rozsądnych propozycji to cały system stanie się sprawny.
Niestety Szanowni Państwo, aby mówić o nacjonalizmie gospodarczym, potrzebujemy wolności gospodarczej dla Narodu, a ta będzie możliwa dopiero wówczas, gdy gro naszych rodaków będzie posiadało swoje majątki i nie będą uzależnieni od pracy najemnej. Mam wrażenie, że w programie Ruchu Narodowego zabrakło woli co do przedstawienie potrzeby radykalnych rozwiązań.

Przechodząc natomiast do konkretów, rozpocznę od wymienienia pozytywnych koncepcji przedstawionych 10 grudnia.

Przede wszystkim jako patologie obecnej sytuacji gospodarczej wymieniono tzw. transformację ustrojową połączoną z przepoczwarzeniem gospodarczym, wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw oraz aneksję do UE, która spowodowała pogłębienie roli Polski jako państwa postkolonialnego. To bardzo istotne biorąc pod uwagę, że zdarzały się w środowiskach narodowych momenty w trakcie których niejednoznacznie traktowano powyższe zjawiska.

Biorąc powyższe pod uwagę trafnie punktowano słabości obecnego systemu gospodarczego wytykając mu m.in. udzielanie inwestorom przywilejów podatkowych, przy równoczesnym braku wsparcia dla polskich przedsiębiorstw, a także po raz kolejny odwołano się do idei budowania patriotyzmu gospodarczego.

Bardzo trafne postulaty można było znaleźć w części poświęconej polityce rolnej, choćby zwracając uwagę na naciski finansowe w postacie dopłat stosowanych przez UE wobec polskich rolników, a jako rozwiązanie podano wyjście z Unii Europejskiej.
Kolejnym uzasadnionymi postulatami są ochrona polskiej ziemi, poprzez reglamentację jej sprzedaży obcokrajowcom, rozwijanie konkurencyjności polskiego rolnictwa poprzez m.in wsparcie eksportu czy też uproszczenie warunków prowadzenia działalności rolniczej. Świetnym pomysłem jest wsparcie i rozwój spółdzielczości w sektorze rolnym, poprzez którą mniejsi producenci mogliby współpracować razem, a co za tym idzie mieliby środki do rozwoju i zawalczenia na rynku z większymi przedsiębiorstwami. Równie trafnym pomysłem jest propozycja wsparcia sprzedaży bezpośredniej dla małych gospodarstw rolnych. Natomiast niedoprecyzowany w tej części pozostał punkt dot. „budowy marki polskiej”.

Wobec polityki energetycznej i surowcowej RN wykazuje pragmatyzm i dużą dozę zdrowego rozsądku. Wśród propozycji pojawiają się: dywersyfikacja dostaw zagranicznych źródeł energii (szkoda, że w tym punkcie nie wymieniono Iranu), unowocześnienie systemu polskich sieci energetycznych, zwiększenie własnego wydobycia gazu ziemnego, rozwój infrastruktury gazowej, wydobycie gazu łupkowego.
Jednakże i w tej części pojawiają się wątpliwości i niedociągnięcia.
Postulując wycofanie się Polski z unijnej polityki klimatycznej, niestety RN bagatelizuje problem zanieczyszczenia i smogu, które są faktycznymi problemami i należy podjąć kroki do przeciwdziałania tym negatywnym zjawiskom niezależnie od stosunku do pakietów klimatycznych.
Przy propozycji wprowadzenia do Polski energetyki jądrowej, pojawia się niezrozumiały dla mnie postulat dostępu do militarnej technologii jądrowej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że posiadanie broni atomowej jest swojego rodzaju gwarantem suwerenności, ale nie widzę perspektyw dla wprowadzenia tego postulatu w życie.
Wreszcie opacie polityki energetycznej na węglu jest pewnego rodzaju kuriozum, biorąc pod uwagę rozwój OZE i alternatywnych źródeł pozyskiwania energii, stąd moim zdaniem część środków które są przeznaczane na ratowanie nierentownych i niebezpiecznych dla zdrowa i życia górników kopalni, warto byłoby wydać na badania i rozwój energetyczny.

Propozycje dla gospodarki morskiej i turystycznej są bardzo racjonalne i ciężko znaleźć punkty co do których można by mieć zastrzeżenia. Propozycja wyważenia ochrony przyrody i krajobrazu z dostępem dla turystów, rozwój infrastruktury turystycznej i sportowej, wsparcie żeglugi i sportów wodnych, wykorzystywanie internetu i multimediów do promocji turystyki w Polsce, reforma rynku morskiego, stworzenie „wygodnej” bandery, wsparcie dla przemysłu stoczniowego, czy rozwój żeglugi śródlądowej, są postulatami jak najbardziej wartymi uwagi.

Bardzo istotnym punktem jest rozwój regionalny, w którym RN widzi możliwość dla wsparcia mniejszych i biedniejszych części Polski, poprzez decentralizację, a jako środki do osiągnięcia celu wskazuje m.in. przeniesienie części instytucji państwowych do mniejszych miast, rozwój infrastruktury drogowej czy kolejowej. Decentralizacja jest kluczem dla samorządności i warto wspierać każdy pomysł służący rozwojowi struktur społeczności lokalnych.
Celną diagnozą jest niewłaściwa polityka mieszkaniowa, a w zasadzie jej brak, jak również „rozpasanie” i samowolka deweloperów przy inwestycjach mieszkaniowych. Brak zaplecza tj. placów zabaw, terenów zielonych, nie wspominając już o przedszkolach, żłobkach czy domach kultury, jest nagminne przy uchwalaniu planów przestrzennych w wielu polskich miastach.

Więcej wątpliwości pojawia się w propozycjach dot. rynku pracy. Z jednej strony uzasadnione są postulaty zrównania fiskalnego umów o pracę z umowami cywilnoprawnymi, przeprowadzenie nowej kodyfikacji prawa pracy czy ochrony rynku pracy przed napływem imigrantów zarobkowych. Z drugiej zaś strony brakuje postulatu np. zwiększenie uprawnień dla Państwowej Inspekcji Pracy w celu eliminacji umów cywilnoprawnych w sytuacjach, w których pracownik realnie nawiązuje stosunek pracy. Sceptycznie traktuję pomysł wprowadzenia programu robót publicznych. Zmuszanie obywateli do podejmowania pracy jest moim zdaniem zbyt nachalną propozycją ingerencji państwa w sferę swobód obywatelskich.

Ochrona zdrowia, to kolejny punkt pod którym można się swobodnie podpisać pod postulatami środowiska RN.
Zwalczanie nadużyć korporacji farmaceutycznych, wprowadzenie powszechnego obywatelskiego dostępu do służby zdrowia, przy równoczesnym zlikwidowaniu systemu ubezpieczenia zdrowotnego, a co za tym idzie uproszczenie procedur rozliczeń pracodawców, zmniejszenie kosztów funkcjonowania NFZ i ZUS-u, to genialne w swojej prostocie rozwiązania.
Trafna jest również diagnoza dot. sposobu kształcenia lekarzy i pielęgniarek oraz zapowiedź dalszej pracy nad powstrzymaniem emigracji personelu medycznego.

Ostaniami punktami w programie gospodarczym RN są: rynek finansowy, finanse publiczne oraz system emerytalny.
W zasadzie nie dostrzegam w propozycjach zawartych w powyższych punktach rewolucyjnych zmian. RN krytykuje budowanie rynku finansowego w oparciu o model neoliberalny, podkreśla wartość budowy systemu finansowego w oparciu o polskie banki, zachowanie waluty narodowej i suwerenności nadzoru finansowego, postuluje konsekwentną politykę antymonopolowa w obrębie rynku finansowego, ochronę praw konsumenta poprzez np. zakaz sprzedaży produktów oszczędnościowych z ukrytymi produktami inwestycyjnymi czy spekulacyjnymi, ściągnięcie do Polski rezerw złota z Londynu; powstrzymanie marnotrawstwa w wydatkowaniu pieniędzy publicznych, jawność i przejrzystość wydatków publicznych, wyhamowanie zadłużenia państwa, ograniczenie deficytu strukturalnego, wzmocnienie roli RPP; zwiększenie kwoty wolnej w podatku PIT, wprowadzenie zerowej stawki VAT na produkty i usługi związanych z wychowywaniem dzieci, stabilności systemu podatkowego czy wreszcie zwiększenie nadzoru nad rozliczeniami podatkowymi międzynarodowych korporacji

Pochwalić należy twórców programu, za propozycje likwidacji ZUS-u i ujednolicenie systemu poboru danin publicznych. Jest to przemyślana i mądra propozycja, która organiczny biurokrację i obowiązki podatników, jak również jest szansą na obniżenie obciążenia pozapłacowego pracodawców, a co za tym idzie wespół z propozycją podwyższenia kwoty wolnej od podatku, przełoży się na realny wzrost płac. Ciekawą propozycją jest wprowadzenie emerytury obywatelskiej i dodatku prorodzinnego dla emerytów, czy wsparcie dla polskich eksporterów i inwestorów przez sektor finansowy.
Natomiast generalnie rzecz ujmując są to propozycje, pod którymi mogliby podpisać się członkowie PiS-u, jeżeli nie w tym momencie to na pewno przed wyborami. Stąd nasuwa się pytanie, gdzie w tych propozycjach radykalizm i świeżość?

Odnosząc się do powyższego pytania, jak również podsumowując program gospodarczy Ruchu Narodowego, widać ogrom pracy, jaki włożyli w niego autorzy. Pojawia się szereg ciekawych postulatów, a część na pewno będzie rozwijana.
Największym mankamentem jest brak założeń co do strukturalnych zmian. Nie jest sztuką dostrzec w obecnym systemie gospodarczym patologie, które można przypudrować, a stworzenie radykalnej i strukturalnej propozycji, która w sposób zasadniczy odróżni nacjonalizm od prawicy. A najistotniejszym asumptem powinno być przywrócenie Polakom wolności gospodarczej poprzez jak najszersze „uwłaszczenie” naszych rodaków. Zdaję sobie sprawę, że jest to proces który będzie trwał latami, ale konstruując kompletny program gospodarczy warto patrzeć w przyszłość, a nie jedynie poprawiać teraźniejszość.

Jednym z największych błędów polskiego nacjonalizmu w XXI wieku jest ściganie się z prawicą na „unarodowienie” systemu demokracji liberalnej i łączącego się z nią globalnego kapitalizmu. W gruncie rzeczy jest to zadanie niemożliwe do osiągnięcia z dwóch powodów.

Po pierwsze prawica, która wbrew zaklinaniu przez nią rzeczywistości jest pełnoprawnym uczestnikiem gry pt. demokracja liberalna. A wahnięcia systemowe, z którym mamy do czynienia w obliczu „dobrej zmiany”, są nie tylko wpisane w ryzyko co czteroletniego „teatru”, co jego naturalną częścią. Prawica posiada media, think-tanki, gabinety polityczne i dziesiątki tysięcy działaczy partyjnych, którzy w pocie czoła sondują nastroje społeczne.
Po drugie Ruch Narodowy wchodząc do gry i robiąc tzw. wielką politykę, jeżeli nie chcemy kolejnej partii pokroju Ligi Polskich Rodzin, musimy przestać śpiewać jak zagra mainstream polityczny (nieważne czy z prawicy czy z lewicy).

Potrzebujemy programu gospodarczego, który będzie radykalny. Nie w retoryce, ale radykalny ideowo. Powinniśmy toczyć konstruktywny spór wokół idei, unikając jak ognia partykularnych rozgrywek. Słowem kluczem w uzasadnieniu powyższego programu stał się pragmatyzm. Jednakże po lekturze „suwerenności gospodarczej” skłaniałbym się ku stwierdzeniu, że mottem powyższego programu jest „powściągliwość”, żeby nie powiedzieć „bojaźliwość”.

Szanowni koledzy, to że chwalą Was za program członkowie KNP i Klubu Jagiellońskiego, nie jest wynikiem odkrywczych propozycji gospodarczych stworzonych przez Was, a zadowoleniem z tego że w gruncie rzeczy na dłuższą metę nie różnicie się w propozycjach od w/w środowisk, a co za tym idzie nie stanowicie dla nich realnej konkurencji.

Pokładając nadzieję w budowę reprezentacji politycznej środowiska narodowego w Polsce, doradzam wytężoną pracę nad rozpoczęciem debaty nad stworzeniem kompletnej idei gospodarczej. Możemy garściami sięgać do Katolickiej Nauki Społecznej i opracowanego na jej podstawie dystrybucjonizmu. Propozycje przejściowe w stronę gospodarki opartej na powszechnej własności prywatnej, mogą być wyważone i ewolucyjne. Możecie je przedstawiać jako swoisty „pragmatyzm” i ubierać w polityczne piórka, ale istotne jest określenie zbioru idei gospodarczych, które pozwolą realnie Polaków uwolnić gospodarczo, a nie jedynie sprawić, że gospodarcza rzeczywistość w naszym kraju będzie opakowana w pudełko „nacjonalizm gospodarczy”.

Nie zmienia to faktu, że cieszę się z powstania obszernego programu gospodarczego, bo mamy szansę na kanwie konstruktywnej krytyki rozpocząć nareszcie poważną debatę nad stworzeniem w przyszłości realnej „suwerenności gospodarczej”.

Polecamy również:

Bartosz Biernat: Analiza krytyczna programu Ruchu Narodowego „Suwerenny Naród w XXI wieku”. Suwerenność polityczna.

Filip Paluch: Analiza krytyczna programu Ruchu Narodowego „Suwerenny Naród w XXI wieku”. Suwerenność kulturowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.