Kultura
4.5

Ada Wojska: „Promocja nienormalności”

XVII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina dobiegł końca – a zatem zmowa milczenia, towarzysząca  mu od samego początku, zostanie niewątpliwie przerwana. Konieczność ta przytłaczać musi funkcjonariuszy medialnych – bo nawet jeżeli dotąd unikali tematyki Konkursu jak ognia, to wydarzenie, jakim jest jego Finał, odnotowane w mainstreamie być musi. Na pocieszenie ich wpłynie niewątpliwie świadomość, że Polaka w ścisłej czołówce zwycięzców zabrakło. Dzięki temu będzie okazja powtórzyć, jaki to niski poziom prezentują rodacy Chopina, jak ”blado wypadają” w zestawieniu z zagranicznymi konkurentami – o czym informowała jeszcze przed rozstrzygnięciem I Etapu pewna doraźna krytykantka[1], ewidentnie namaszczona w tym celu przez roztropnego naczelnego.

Fakt, że spośród tych „bladych Polaków” aż ośmiu (8) zostało docenionych przez międzynarodowe Jury, także został podsumowany „właściwie” – zarzucono mianowicie Polakom, że status  organizatorów daje im specjalne fory. I to dlatego – nie wskutek talentu, kompetencji, artyzmu – jurorzy wspierają nadreprezentację tubylców w Konkursie[2].

Cóż, jak mawia stare przysłowie: „kto psa chce uderzyć, kij zawsze znajdzie”.

Przy okazji dostało się znakomitym gościom, których Chopin do naszego kraju przyciągnął. Październikowa wizyta belgijskich monarchów była zawzięcie ignorowana przez media i gdyby nie natarczywość internautów, przeszłaby kompletnie bez echa – podobnie jak obecność Jej Cesarskiej Wysokości Księżny Hisako Takamado, która przybyła do Polski, by wesprzeć reprezentujących Japonię pianistów. Natomiast lokalnym, polskojęzycznym notablom zabrakło motywacji i chęci, by zdobyć się na podobny gest, nie tylko w stosunku do polskich uczestników, lecz wobec Konkursu ogólnie. I nie ma w tym nic dziwnego – wszak Chopin jest kwintesencją Polskości, a „polskość to nienormalność”. Jakże więc nienormalność promować?

Ponadto Chopin – skandalicznie polski, katolicki i heteroseksualny! – kłóci się z dyktaturą  kosmopolityzmu, multikulturowości i fleksybilności płciowej, w związku z czym popularyzowanie Jego muzyki mogłoby poważnie zaszkodzić politykom, celującym w synekury unijne… Jednakże zarówno imperatyw poprawności politycznej, jak też i doczesne korony są niczym  wobec lauru nieśmiertelnego Artysty. Albowiem Chopin po raz kolejny pokazał, że jest najskuteczniejszym ambasadorem Polski i najlepszym towarem eksportowym Polaków. I nawet programowe, celowe wygaszanie Konkursu Jego imienia w mainstreamie – objawiające się chociażby brakiem odnośnych publikacji czy reklam, popularyzujących zdarzenie w mieście stołecznym i Polsce – nie powstrzymało pospolitego ruszenia patriotów, zalewających portale społecznościowe milionami komentarzy, sławiącymi Chopina, Jego muzykę i kraj.

Kraj, zdolny wydać Artystę, który kształtem swej miłości do Polski podbił Azję, Amerykę – świat.

[1] Tj. Anna S. Dębowska, spalająca się dla Wyborczej: http://wyborcza.pl/1,75475,18987789,konkurs-chopinowski-i-etap-za-nami-wysoki-poziom-ale-faworyta.html

[2] „Blisko jedną piątą z wybranych (8 osób) i tym samym najliczniejszą reprezentację ponownie stanowią Polacy. Sytuacja w międzynarodowej pianistyce nie sugeruje, żeby polscy pianiści byli pierwszą siłą na świecie. […]Polscy reprezentanci na konkursie, wzbudzający nadzwyczajne zainteresowanie krajowej publiczności, nie wybijali się powyżej średniej.” – donoszą z tendencyjną bezstronnością panowie Gniewomir Zajączkowski z Szymonem Żuchowskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.